Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Zona gówniara

Zły czas

Polecane posty

Gość Zona gówniara

Witam. Szukam porady. Wiem, że tu na kafeterii oprócz zazdrosnych, zawistnych, pobożnych oraz mądralińskich gburów można spotkać całkiem mądre i konkretne osoby. Dlatego pisze, bo chciałabym by ktoś spojrzał na moją sytuację z boku i wniósł trochę świeżości. Po pierwsze i co najistotniejsze, mam 19 lat i jestem już żoną. Wiem, że odrazu za to nierozsądne zachowanie zostanę zlinczowana, ale to nie koniec. Oprócz młodego wieku mam jeszcze małe, dwumiesięczne dziecko. To dopiero dla niektórych tragedia, nie? Więc jeśli po tych pierwszych ośmiu zdaniach komuś się krew w żyłach gotuje to proszę dalej nie czytać. Męża poznałam w wieku lat 16, gdy zakończyła się moja wielka, nastoletnia miłość. Jako głupia gówniara zaczęłam z żalu wlewać w siebie litry alkoholu i imprezować. Na jednej z takich imprez, poznałam mojego obecnego męża lat 26 na dziś dzień (tak jest starszy ode mnie o aż 7 lat). Pogadaliśmy i dzięki tej rozmowie zrozumiałam, że picie koi ból tylko na chwilę, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Wróciłam, więc do nauki, szkoły, znajomych i tak skończyłam pierwszą klasę technikum na kierunku informatyk. Nadeszły wakacje i los chciał, że znów spotkałam Jego. Bardzo mnie kręcił, jakoś tak nadzwyczajnie..zaczęliśmy się spotykać, nie chciał ze mną odrazu seksu, traktował mnie tak poważnie, nie jak gówniarę do bzykania. I tak płynął Nam czas, zdałam prawo jazdy, i skończyłam też druga klasę tego samego technikum. W lipcu On oświadczył mi się i zamówiliśmy salę na wesele na 25 sierpnia 2012. Miałam 18 lat, ale nie czułam, że to za wczesnie, bo bardzo Go kochałam. Pojechaliśmy nad morze z innymi dwoma parami a wróciliśmy bogatsi o jedną osobę. Pod koniec sierpnia, gdy nie dostawałam dalej okresu, zrobiłam test. Ujrzałam dwie kreski i przeraziły mnie. Pomyślałam, że właśnie zostałam samotną matką. Bałam się mu powiedzieć, że jestem w ciąży, ale zrobiłam to i zostałam pozytywnie zaskoczona, bo mąż stwierdził, że bardzo mnie kocha i kocha również to maleństwo we mnie i że na pewno sobie poradzimy. Zrobiłam wielką głupotę, bo zrezygnowałam z technikum i przeniosłam sie do zawdówki(myślałam, ze nie dam rady a teraz wiem, że bym dała). 23 grudnia wzięliśmy ślub cywilny a 19 kwietnia tego roku przyszła na świat Nasza córeczka. Byłam szczęśliwa, no właśnie byłam.. Mieszkamy z Jego rodzicami, On pracuje a ja siedze w domu i zajmuję sie małą, znaczy chciałabym się zajmować ale mało kiedy mogę to robić swobodnie, bo teściowa non stop się wtrąca, to nie tak, tamto, mam dość. Rozmawiałam z mężem i prosiłam byśmy wynajęli jakies mieszkanie, albo zaczęli budowę własnego domu, ale On nie chce. Mówi, ze teraz potrzebujemy kasę na ślub kościelny, który jest już za 7 tygodni i wcale mnie nie cieszy. Wiem, że Jemu jest tak wygodnie, bo nie musi płacić żadnych rachunków i kupować jedzenia itp. Pieniądze wydaje tylko na rzeczy dla dziecka, swój samochód i na coś dla Nas. Biedy nie klepiemy. Ja wolałabym zacisnąć pasa a mieszkać na swoim. Ale on nie. Kłócimy się dzień w dzień. On ma do mnie milion pretensji, że nie uprałam, że nie pomagam Jego matce w kuchni, że nie uprasowałam, nie posprzątałam. Twierdzi, ze małą może się zajmować Jego matka a ja w tym czasie wyrobiłabym się ze wszystkim. Moje tłumaczenie, ze to Nasze dziecko a nie jej-nie pomaga. On nic nie rozumie, nie zaspokaja żadnych moich podstawowych potrzeb. Uczę się w tej zasranej zawodówce i watpię, że znajdę jakąś pracę. Seksu nie uprawiamy, ba nawet nie sypiamy razem, bo Jemu przeszkadza płacz dziecka a przecież musi się wyspać do pracy. Ostatnio zaczął oszczędzać nawet na przygotowaniach do ślubu. Nie rozumiem po co mu te pieniądze skoro i tak nie chce wybudować ani wynająć domu/mieszkania. O jakichś uczuciach nie ma mowy, to wszystko jest takie pokazowe. Jest dobrze i tyle. Wiem, że to wszystko jest moją wina, bo nie tak się za to zabrałam. Wczystko za wcześnie, jestem zwykłą gówniarą, ale też człowiekiem. Bardzo Go kocham mimo wszystko i chciałabym jakoś naprawić Nasze małńżeństwo, chce by mnie rozumiał, szanował i kochał tak jak kiedyś..Co mam robić by odzyskać mojego męża..?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rada-porada
Myślę, ze powinnaś szczerze porozmawiać z mężem. Na spokojnie, nie w kłótni. Najlepiej wyjdź z nim z domu, zeby przeprowadzić tę rozmowę. Powiedz mu co naprawdę czujesz, przedstaw mu swoją sytuacje tak, jak Ty ją widzisz i podaj swoje propozycje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×