Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

lidus92

cholerne nieporozumienie

Polecane posty

Witam Postaram się jak najkrócej streścić to, co leży mi na serduchu. Dobrze, że istnieje jeszcze Internet, głęboka, anonimowa otchłań, gdzie można wyrzucić z siebie w pełni szczere uczucia i historie. Ostatnia lekcja z mojego życia, choć była to chyba pierwsza-poważna jeszcze długo będzie rozdrapywała bliznę, głębiej i głębiej. Zawsze trafiam na ludzi, zwłaszcza mężczyzn obciążonych sporym bagażem życiowym. Psycholog powiedziała mi, że gdyby postawić przede mną 10 mężczyzn, z różnymi charakterami, to wybrałabym tego, który ma najtrudniejszą osobowość. Czyżbym za bardzo chciała kogoś "uleczyć"? Hmm... Pierwszego związku nie przywołuję już w pamięci. Walka z człowiekiem pogrążonym w problemach (narkotyki, kradzież samochodów, lekceważenie edukacji). Naiwność, obserwacja cierpienia tego człowieka kazały mi walczyć z jego słabością na tyle, że potem sama pogrążyłam się w ogromnym smutku, dole, byłam najgorsza, zmęczona psychicznie, a na samym końcu zlekceważona przez człowieka, który pięknie mówił o mej duszy, dobrym sercu. Tak, mam dar zmieniania, lecz tylko w 80%, pozostałe 20% staje się ogromnym murem nie do pokonania i sprawia, ze przegrywam walkę o NAS. Dziś już się wyleczyłam, ale skaza zawsze pozostaje... Drugi związek, z mężczyzną starszym o 14lat, o którym będę pisała,jako G. Chore dziecko z poprzedniego związku, własny biznes, piękny dom w budowie. I gdyby nie to, że jestem osobą dbałą, chcącą się edukować, o dobrej sytuacji materialnej moich rodziców to byłabym posądzona o materializm... Ale mam nadzieję, że w jego oczach nie byłam, bo nie tego zostałam nauczona i nie patrzę przez pryzmat "TY POSIADASZ TO CZY TAMTO". Człowiek niezwykle czuły, wrażliwy, zamknięty w sobie, opiekuńczy-taki, którego mi brakowało. Z drugiej strony- żyjący sam dla siebie, nieufny, zdradzający swoje partnerki, oczekujący od innych bycia fair choć sam nie potrafił być.... Przy mnie, ponoć (bo nigdy nie ma się pewności) udało mu się zmienić. Sama nie zauważyłam nic niepokojącego, opinia jego znajomych też z czasem się polepszyła i napawali się coraz to większym zdumieniem choć i tak przez całe 1.5 roku związku osoby z najbliższego otoczenia nadal co rusz radziły mi uważać twierdząc, że jest to dobry człowiek, ale ma po prostu problem ze sobą i po czasie się przekonam. Zawsze dziwiło mnie zachowanie jego najbliższego kolegi-o nim napiszę, jako o D. Z jednej strony stał murem za moim partnerem a z drugiej od pierwszego poznania/pierwszej rozmowy ostrzegał przed nim i donosił o każdych jego poczynaniach. Tak po prostu... Spostrzegłam, że jest to człowiek niewiarygodny i nie potrafiący po prostu trzymać języka za zębami. Nie miałam nic do ukrycia, więc moja czujność została uśpiona. Pech chciał, że w międzyczasie pan D doniósł mi, że pan G popisuje sobie z inną kobietą... I wtedy odważyłam się go skontrolować. Niestety to była prawda i ogromny cios w serce. Czytałam jego wiadomości do innej i serducho po praz pierwszy chciało przestać mi bić, bo po raz pierwszy kochało szczerze. Jeszcze większy pech chciał, że nawinął się pan D i wykorzystał moją słabość, załamanie, poczucie niesprawiedliwości, ogromny żal i wszystko inne co czuje człowiek, który został zdradzony, bo po tym co przeczytałam wywnioskowałam zdradę i umawianie się na kolejne spotkanie....Tego wieczoru napiłam się i z czystej głupoty, bezmyślności przespałam się z panem D. Jak zwykła szmata, bez zasad, ale wtedy nie myślałam racjonalnie.... każdy wierny reaguje inaczej. Nie miałam zamiaru być z panem D, wręcz przeciwnie-chciałam mieć spokój. Mój związek z G się rozpadł, miał potem swoje wzloty i upadki, były powroty, ale z racji, że był problem picia, głupich zachowań z jego strony jak również z mojej, stracił swoja wartość, przestał cieszyć. Mój G rozwalił każdy swój związek nie widząc, że to jego wina i że kobiety słusznie się na nim mściły za jego zdrady... Pseudo przyjaciel mojego G coraz bardziej penetrował NASZE ŻYCIE. Pan D oszukiwał całą swoją rodzinę, grał poszkodowanego wokół ludzi, znajomych, tylko po to, by mógł oszukiwać coraz bardziej i pogrążać się w swym "kurestwie" niemalże legalnie. Zgrywał przy tym załamanego, chcącego sie nawrócić, a ja jak to ja-chcąca nieść pomocy wysłuchiwałam jego kłamstw, w które wierzyłam. Oczywiście wszystko do czasu. Pan D zdradził mi zbyt wiele swoich tajemnic, co na samym końcu obróciło się przeciwko mnie. Miałam okazję poznać jego żonę, która wbrew jego kłamstwom okazała się być miłą i niczemu niewinną kobietą. Przestałam bronić pana D, który w obawie, że wyjawię jego mroczne tajemnice, zaczął dookoła kopać mi dołki pod nogami. Zupełnie niesłusznie z niezwykłą umiejętnością kłamania oraz posiadanych informacji o mnie stworzył wiele niesłusznych stwierdzeń. Że ponoć coś powiedziałam, że ponoć zdradziłam swojego G przyjacielem mojego ojca,bo widział nas razem w samochodzie, że kogoś osądzałam itd. Zwykłe kłamstwa mające na celu odciągnąć uwagę od niego a skupić na mnie, tak by każdy na mnie uważał i nikt nie wierzył. W tym samym czasie udając mojego przyjaciela, nastawiał mnie przeciwko innym, tak bym myślała, że nikomu nie mogę ufać. Przez długi czas wszystko wydawało się takie realne/prawdziwe, że chyba sam zaczął w to wszystko wierzyć. Nie mogłam uciec od tego człowieka, po prostu się nie dało, więc dla świętego spokoju trzymałam z nim kontakt. Widziałam, że jest z nim coś nie tak i to porządnie, ale nie chcąc mieć problemów(groził,że tak zamiesza mi w życiu,że choćbym była święta, to i tak wyjdę na najgorszą)a wiedziałam,że potrafi tak zrobić. I robił, w mojej nieświadomości... Nie wiedział, ze go wyczułam, że gram przed nim kogoś kogo on chce widzieć i myślałam, że kiedyś się odczepi, ale on gnoił mnie coraz bardziej aż ciężko było z tym wszystkim skończyć. Doszło do tego, że dziś mój G, żona pana D wiedzą o tamtej nocy... I nikogo nie interesuje dlaczego tak się stało, że żałuję, że wszystko dookoła mnie zostało tak nakręcone przez D i tak obrobione, dodane, wykorzystane, abym to ja wyszła na manipulantkę, kłamczynię, zdrajczynię i w ogóle najgorszą z najgorszych- znienawidzoną przez otoczenie. Nie wybielam się. Nie mówię, że jestem bez winy, ale czemu nikt nie chciał nawet wysłuchać mojej wersji, mojego przyznania się do winy, ale także prośby o zrozumienie... Każdy widzi tylko siebie. Mój G zranił mnie wielokrotnie, mi noga powinęła się tylko raz i to pod wpływem jego działania, które mnie podłamało, ale to też się nie liczy. Zawsze miałam być dobra, idealna, tą która wybacza, ale nie krzywdzi... G przepraszał za swoje błędy, oczekiwał, że wrócę, a mi nie okazuje tego samego. Czyżby egoizm? Dziś jedno jest pewne. Pogrywałam z człowiekiem, który okazał się najbardziej zakłamanym, najcwańszym, najbardziej bezwzględnym, pozbawionym skrupułów-aktorem. Tak dobrym, że dziś to on zbiera laury, a ja bez siły walki, braku chęci tłumaczenia się uciekłam z tego cyrku. Pozostawiłam wszystkich w błędzie, przeświadczeniu, że jestem zła, winna :( Bo jak mam udowodnić, że byłam tylko naiwna, mało czuła, mało sprytna i osaczona przez D???? jestem bez szans. Chciałam zemsty, która chyba tylko bardziej mnie pogrążyła. Pan D wyjęte z kontekstu i pisane przeze mnie celowo smsy pokazał wszystkim utwierdzając innych w jego "racji".To ja mieszam, to ja się wpierdzielam. Zanim mnie poznał jego życie też było takie pomieszane, więc skąd te zarzuty? Nic nie rusza tego człowieka, nic go nie krzywdzi. Dziś potrafi przejść obok mnie z drwiącym uśmiechem i powiedzieć "mówiłem, nie zadzieraj ze mną". Tyle, ze to on wlazł z butami z moje życie. Nie miałabym po co oszukiwać innych, żyłam spokojnie, zakochana w swoim G. Codziennie głowie się o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego zostałam wykorzystana i zniszczona. Budzę się w nocy zalana łzami, że nie ma obok mojego G. Dziś wiem, że oboje zbłądziliśmy, że wiele sytuacji było niepotrzebnych i nakręconych przez D. Oboje się kochamy, ale wydarzyło się tyle złego. Pan G powinien zrozumieć, że każdy z nas błądzi i że choć raz to on mógłby wybaczyć. chyba przerosło go to, że tym razem to on został zdradzony... Jeśli mi nie przebaczy, jeśli nie przemyśli tym razem swoich błędów to dojdę do wniosku, że nigdy nie byłam dla niego wyjątkowa. Kocham go, jestem tego pewna i tylko przy nim czuję to coś. Wybaczam mu wszystko, chciałabym zaprowadzić go do psychologa, aby naprostował w nim jego malutkie wady i nauczył zaufania, szczęścia, bo tego mu brakuje. Nie wiem, co robić. Im więcej będę się tłumaczyła, tym bardziej wyjdę na podejrzaną... Środowisko/znajomi mojego G są fałszywi, interesują najbardziej tym co u kogoś a nie patrzą na swój syf... aż nie wierzę, że tak można... :( CZY CHOĆ RAZ W ŻYCIU NIE NALEŻY MI SIĘ SZANSA?? NIE CHCĘ DŁUŻEJ ŻYĆ Z MYŚLĄ, ŻE STRACIŁAM COŚ BARDZO WAŻNEGO, ŻE KTOŚ NIE WIE DO KOŃCA WSZYSTKIEGO I PRZEZ TO TRACIMY SIEBIE. NIGDY NIE ZAPOMNĘ, JAK MIESZKALIŚMY RAZEM, JAK MOGŁAM DBAĆ O NIEGO I JAK PEWNEGO WIECZORA WRÓCIŁ Z PRACY I POWIEDZIAŁ, ŻE AŻ CHCE MU SIĘ WRACAĆ DO DOMU, BO ODKĄD TAM JESTEM TO CZUĆ W NIM TAKIE CIEPŁO... OBY TA CAŁA SYTUACJA BYŁA DLA NAS WSTRZĄSEM, DAŁA NAM DO ZROZUMIENIA, ŻE NIE UMIEMY BEZ SIEBIE ŻYĆ. ŻYCIE JEST CHOLERNIE NIESPRAWIEDLIWE, CIĘŻKO JEST BUDZIĆ SIĘ KAŻDEGO DNIA Z MYŚLĄ, ŻE CZAS WYMAZUJE NAS Z CZYJEJŚ PAMIĘCI... NIE PATRZĘ NA INNYCH I CIĄGNIE MNIE TYLKO DO G. GDYBY TYLKO WIERZYŁ W TO, CZEGO PRAGNĘ I ILE CHCĘ MU DAĆ. TAK PO PROSTU, BEZINTERESOWNIE. AKCEPTUJĘ JEGO WADY, PRZY NIM CHCĘ SIĘ ZESTARZEĆ... Niech zrozumie w końcu, że gdyby nie jego błędy to nigdy by do tego nie doszło, że bardzo jestem za nim i że miałam prawo też popełnić błąd. Pieniądze, ludzie potrafią zniszczyć wszystko. OBY G ZROZUMIAŁ WSZYSTKO TAK, JAK JA I MARZĘ BY PEWNEGO DNIA STANĄŁ W MYCH DRZWIACH, POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE KOCHA, ŻE SWOJE JEDYNE ZYCIE CHCE PRZEŻYĆ ZE MNĄ. MYSZKO ZŁAP MNIE ZA RĘKĘ I ZACZNIJMY WSZYSTKO OD POCZĄTKU, BEZ SŁOWA O PRZESZŁOŚCI, BO NAPRAWDĘ WARTO. MAM NADZIEJE, ŻE WYTRWAM, BO ZACZYNA BRAKOWAĆ MI JUŻ SIŁ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i zesrał sie kot
a w 2 zdaniach :) za duzo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość \\\...///
poprosze o streszczenie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasaa
nie czytałam,ale masz rację

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość w sopocisuu
wszscy faceci rajcuja na dyskotekach kiedy starsze babcie grzeją dla nich kolacje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość on_bez_pseudonimu
oceniaj ludzi za to jakimi są, a nie za to jakimi mogliby być...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rtyuytrertyuiolkiuytr
historia podobna do mojej , ale wnikać nie będę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
NIE PATRZĘ NA INNYCH I CIĄGNIE MNIE TYLKO DO G. GDYBY TYLKO WIERZYŁ W TO, CZEGO PRAGNĘ I ILE CHCĘ MU DAĆ. TAK PO PROSTU, BEZINTERESOWNIE. AKCEPTUJĘ JEGO WADY, PRZY NIM CHCĘ SIĘ ZESTARZEĆ... Niech zrozumie w końcu, że gdyby nie jego błędy to nigdy by do tego nie doszło, że bardzo jestem za nim i że miałam prawo też popełnić błąd. Pieniądze, ludzie potrafią zniszczyć wszystko. OBY G ZROZUMIAŁ WSZYSTKO TAK, JAK JA I MARZĘ BY PEWNEGO DNIA STANĄŁ W MYCH DRZWIACH, POWIEDZIAŁ, ŻE MNIE KOCHA, ŻE SWOJE JEDYNE ZYCIE CHCE PRZEŻYĆ ZE MNĄ. MYSZKO ZŁAP MNIE ZA RĘKĘ I ZACZNIJMY WSZYSTKO OD POCZĄTKU, BEZ SŁOWA O PRZESZŁOŚCI, BO NAPRAWDĘ WARTO. MAM NADZIEJE, ŻE WYTRWAM, BO ZACZYNA BRAKOWAĆ MI JUŻ SIŁ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość on_bez_pseudonimu
Partner to osoba z którą możesz porozmawiać o problemach, a nie wytwór wyobraźni... obudź się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość on_bez_pseudonimu
Jak na mój gust trafiłaś w zakłamane towarzystwo, z nudów i egoizmu kreujących intrygi, gdzie to przyjaciel jako pierwszy wbija Ci nóż w plecy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zostaw to wszystko w diabły
ale uwazam że niepotrzebnie sie denerwowowac z perspektywy czasu sama dojdziesz do takiego wniosku, szkoda zdrowia, życie jest krótkie na negatywne emocje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie dało się krócej opisać, a ktoś kto ma zamiar głupio komentować niech nie wchodzi wcale w ten temat. Po to jest forum, żeby móc szczerze opowiedzieć swoja historie ludziom, którzy nie uczestniczą w tym cyrku i będę mieli inne spojrzenie na tę sytuację. Nikomu nie życzę zostania SAMEMU

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ojojku
perzpisz to i wyslij do G, moze przeczyta, moze zrozumie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Chciałabym tylko, by kiedyś ktoś pana D podłączył do wykrywacza kłamstw i każdy zadał mu choć jedno pytanie. Wielu by się zdziwiło... Gdyby ktoś pokazał panu D zdjęcie na którym on jest, to ten człowiek potrafi tak zakręcić, że uwierzyłoby się, że go na tym zdjęciu nie ma...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pyzunia 22 lata
widzę twoją najmocniejszą stroną jest samobiczowanie.... poczytaj siebie: Pan G powinien zrozumieć, że każdy z nas błądzi i że choć raz to on mógłby wybaczyć. chyba przerosło go to, że tym razem to on został zdradzony... . Z drugiej strony- żyjący sam dla siebie, nieufny, zdradzający swoje partnerki, oczekujący od innych bycia fair choć sam nie potrafił być.... HALO TU ZIEMIA!!!! pan G potrzebował tej lekcji żeby dotarło do durnej pały co robi swoim partnerkom jeśli nie potrafi jej przyjąć oznacza to ni mniej ni więcej, że jest zwykłym "kupowaczem usług erotyczno-uczuciowych" i z pozycji pociadacza kapitału uważa iż ta rola należy mu się wręcz z przyrodniczo jak pompowanie krwi do serca :P ergo: - okazałaś się w tym układzie palcem opatrzności :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość apisnarka
a kogo tu żałowac pana G?Przecież to damska prostytutka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pyzunia 22 lata
damska prostytutka wtf???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość :)Ppopraw za mnie
męska !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pora wyrobić w sobie szczyptę egoizmu a nie ciągle żyć dla kogoś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pyzunia 22 lata
lidus92 zdrowy egoizm jeszcze nikomu nie zaszkodził :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kamsdkamslam
wybacz ale gdyby moj przespal sie z moja kolezanka nie wazne z jakich powodow to nigdy bym nie wybaczyla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Łomatkoboskoicero
wiem przez co przechodzisz, miałam podobnie. Mimo, że minęło 9 lat dalej jestem zaszczuwana, zniszczona do granic możliwości. Byłam taką dobrą, ciepłą i kochającą osobą- nic z tego nie zostało. Jestem wrakiem człowieka, którego kochałam całym sercem, a on mnie zniszczył. Zostawił, po czym odwrócił kota ogonem i ja jestem najgorszą kurwą, szmatą itp. Nie umiem się pozbierać, cała dzielnica szepcze jaka to nie jestem, a minęło 9 lat!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Serducho mówi co innego, ale rozum się cieszy, że nie uczestniczę już w tym cyrku, że ich problemy nie były tak naprawdę spowodowane mną i będą trwały dalej, a ja w tym czasie zacznę układać sobie spokojne życie :) To G i D mają odwieczny problem ze związkami, z przyjaźnią itd. NIGDY NIE MÓWCIE NIGDY, BO KIEDYŚ PRZYJDZIE CZAS, ŻE ZROBICIE COŚ CZEGO KIEDYŚ BYŚCIE SIĘ ZARZEKALI !!!!!!!!!!!!!!!! JESTEŚMY TYLKO LUDŹMI i pod wpływem różnych sytuacji czasem nie jesteśmy wstanie przewidzieć swojego zachowania, a jeśli tak komuś się wydaje to znaczy, że mało przeżył.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość herrr kommendante
To G i D mają odwieczny problem ze związkami, z przyjaźnią itd. jakby tu powiedzieć a nie skłamać? panowie z przyjaxnią problemów nie mają, bo żadni z nich przyjaciele ze związkami raczej też nie, bo to co budują w najlepszym razie można nazwać wspólnota interesów... a fakt, żeś wyladowała poza tą patologią jest dla ciebie tylko korzystny i raczej nie ma minusów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przez moment sama tą patologią przesiąknęłam... jednak ja potrafię uczyć się na błędach i uciekać od tego, co złe :) pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ldclxmvoplxkmxofv
upokarzajace byloby dla mnie nawet to jakby pocalowal moja znajoma, wiec uwierz mi ze niektorzy naprawde nie sa tak nieodpowiedzialni. ja bym nigdy nie przespala sie z kolega bylego tylko dlatego zeby zrobic mu na zlosc. nikt normalny by tego nie wybaczyl. moglas wybrac kazdego innego faceta ale nie jeego. watpie zeby ci wybaczyl. on zdradzal ale z obcymi a ty z kumplem, to milion razy gorsze. zdziwilabys sie ile ludzie potrafia przezyc w krotkim czasie aczkolwiek niektrzy ucza sie na bledach szybciej niz ty. jesli ty tak mocno kochasz a zrobilas cos takiego to ja dziekuje za taka milosc. milosc w takim razie nie istnieje, albo po prostu ty jej nie doswiadczylas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ldclxmvoplxkmxofv
i ty jestes taka mloda?! i ty smiesz mowic, ze duzo przezylas? blagam cie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie twierdzę, że dużo przeżyłam, a wręcz zaznaczam, że jest to moja pierwsza poważna lekcja... Odezwij się za kilka lat i zobaczymy, czy pod wpływem napotkanych ludzi i przeżytych sytuacji, udało Ci się żyć tak książkowo i nie złamać swoich zasad czy przekonań.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przesiąknieta raz na zawsze
"przez moment sama tą patologią przesiąknęłam..." wystarczył moment żeby przesiąknąć ale już próby odsiaknięcia zniszczyły dokumentnie materię surowców wtórnych nie mozna recyklingować w nieskończoność pozostaje tylko utylizacja to nie było żadne chore nieporozumienie ty cała jesteś wielkim nieporozumieniem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×