Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość smutnezycie1234

ostatni raz na wakacjach bylam

Polecane posty

Gość smutnezycie1234

w 2009 roku. w tym roku rowniez nigdzie nie pojade:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sfsadsadf
to zrob cos zebys mogla jezdzic czesciej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Twoja wypowiedź, tani podszywie, sugeruje, iż poziom Twojego rozwoju intelektualnego jest tak niski, że lepiej by było - dla rodzaju ludzkiego - gdybyś się nigdy nie narodził :o Swoją osobą sprawiasz, że w człowieku budzi się litość - zatem jest on świadom pozytywnych uczuć, które się w nim znajdują, zatem może to dobrze, że takie ewenementy się jednak narodziły. Może by trzeba je tylko odizolować w ośrodkach dla osób niepełnorozumnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
To ja Cię pobiję. Ja ostatni raz byłam w 2007 r., wcześniej w 2005 i w 2003. Tylko trzy razy w życiu byłam na wakacjach i nigdy nie były one dłuższe niż 3 dni :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
Nie w tym sensie :) Nie to, że o siebie nie dbam..... Ale ja w zasadzie jeszcze nie pracuję- mam 17 lat. Nie mamy za bardzo kasy na wyjazd.... Poza tym z rodzicami nie chce mi się za bardzo jechać, a samej mnie jeszcze nie puszczą, bo za młoda jestem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
Teraz wszystkie oszczędności idą na to, że Mama uczy się po latach jeździć autem, bo robiła prawo jazdy jeszcze na studiach i już nic nie pamięta :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnezycie1234
zawsze jest tak ze albo nie mam kasy a jak mam kase(nie jakas wielka ale na 3-4 dni byloby mnie stac) to nie mam z kim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
Nie no w sumie to nie.... Nie mam z kim. Znajomych w sumie też nie mam.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czyli gdybyś miała dostateczną ilość środków finansowych, 18 lat na karku (w sumie to większe znaczenie mają pieniądze, niż bycie osobą pełnoletnią - by móc nie słuchać rodziców) to byś sama nie pojechała sobie nad morze, by podziwiać piękny zachód słońca, zaczerpnąć morskiego powietrza, posiedzieć na piasku, poczuć powiew wiatru, posłuchać szumu fal? (wiem, za dużo pozytywów ukazałem byś odpowiedziała "nie" ;) ).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dark energy,
ja w swoim życiu byłem w 2008, 2009, 2010 i 2011

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dark energy,
ja bym nad morze nie pojechał, na pewno nie nad bałtyckie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
No za dużo, za dużo tych pozytywów :) Chociaż w sumie ja taka dziwna jestem, że aż się strach bać. Tylko wstanę rano, zjem i już znowu bym spała albo się w sufit gapiła, nic mi się nie chce, nawet siedzieć na komputerze zwykle mi się nie chce (to już chyba jest niepokojący objaw w moim wieku?)......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ou - może jesteś za mało napowietrzona? - też tak kiedyś miałem jak za dużo w domku przesiadywałem, i do tego przed komputerem. Albo to sygnał, że źle się dzieje w Twoim życiu ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutnezycie1234
ale ja jestem osoba pelnoletnia.dawno przekroczylam 30stke:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
Dziękuję za zainteresowanie :) Tak, to prawda, za dobrze się nie dzieje..... Nie mam nikogo praktycznie, komu można byłoby się wyżalić albo chociaż tak po ludzku pogadać- o tym, jak spędziłam dzień, o tym, co leci w telewizji czy nawet o pogodzie...... Jedyny w miarę normalny kontakt miałam z dwiema koleżankami przez internet, ale już od 3 dni nie odpisują, nie wiem, czemu, no i jak zawsze się zastanawiam, czy nie palnęłam jakiejś głupoty, nie powiedziałam coś nie tak.... W zeszłe wakacje też tak było, że pisałam z dziewczyną przez całe lato, a potem ona wyjechała na studia i kontakt urwany..... Bo na znajomych "w realu" to ja nie mam niestety co liczyć.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
Sama się nad tym zastanawiam..... Poważnie. Od zawsze było. Od czasu, gdy tylko poszłam do szkoły. Ja zawsze byłam tą gorszą..... Nie umiem podać racjonalnego powodu, dla którego tak było w podstawówce. A potem przyszedł czas na gimnazjum. Przeprowadziłam się z rodzicami do miasta ponad 10 razy większego niż to, w którym mieszkałam wcześniej. Nie byłam obyta. Nie wiedziałam, w jakich sklepach należy się ubierać ani jakiej muzyki należy słuchać. Taka dziwna osoba zawsze idealna do pośmiania się. Wiem, że to brzmi infantylnie, ale zbyt moja klasa to zbyt miła w stosunku do mnie nie była i przeróżne rzeczy się zdarzały, a mówiąc wprost to była przemoc psychiczna, opisywać nie będę..... A teraz jestem w liceum, ale nadal mi zostało takie coś, że kiedy z kimś rozmawiam, to czuję taką wdzięczność, że ten ktoś chce ze mną, bo jak to ze mną? Ja..... nie rozumiem tego..... Chociaż niby nie jestem brzydka, głupia też nie, jednak nie czuję się taka jak oni..... Stąd moja blokada psychiczna. Poza tym ja jestem bardziej delikatna chyba, ja się nie śmieję z głupawych kawałów i narysowanych męskich narządów rozrodczych w zeszytach (tak, naprawdę- to wcale nie dotyczy tylko 12 i 13-latków!). Lata mijają, a nic się nie zmienia- jak byłam nieobyta w świecie, tak nadal jestem, jak nie miałam żadnej koleżanki prawdziwej (ja już nie mówię nawet o przyjaźni), tak nadal nie mam..... No ale moja mama uważa, że to bardzo dobrze, bo przynajmniej nie będę się nigdzie włóczyć..... Nie wierzę w siebie..... Wiem, że jeszcze młoda jestem i dużo się może zdarzyć, ale ostatnio mam tyle myśli refleksyjnych o przyszłości- o pracy, o założeniu rodziny i prawdę mówiąc, to nie sądzę, że kiedykolwiek cokolwiek osiągnę..... Uff..... To z siebie sporo wyrzuciłam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ou - takiej wypowiedzi się spodziewałem ;) Działasz normalnie w stosunku do swojej przeszłości, doświadczeń. Najważniejsze teraz, żebyś dbała o swoje samopoczucie psychiczne, dzięki temu w przyszłości będzie kolorowo, dbaj o myśli w swojej głowie. Jeśli będziesz miała okazję to polecam przeczytać: http://www.ceneo.pl/10813234cl-JAK_PRzESTAC_SIE_MARTWIC_I_zACzAC_ZYC_BR_5 Druga książka - podam, ale ona jest trochę niebezpieczna, bo uzmysławia w jaki sposób można sprawić, że ludzie będą Tobie jedli z ręki, a to przeciez nie o takie relacje z innymi chodzi: http://www.ceneo.pl/12383309cl-JAK_zDOBYC_PRzYJACIOL_I_zJEDNAC_SOBIE_LUDzI_WYD_2011 Chociaż z innej strony - większość ludzi to swego rodzaju roboty, zatem dobrze wiedzieć jak ich obsługiwać ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
Dziękuję za podpowiedź :) Jest takie wydawnictwo Złote Myśli, które udostępnia fragmenty książek o podobnej tematyce. Niby tylko fragmenty, ale tych książek jest dużo, fajnie się czyta i zawsze sobie postanawiam :"od jutra biorę się w garść". Tyle tylko, że to jutro nigdy nie nadchodzi..... Wiem, że to śmieszne, ale zawsze myślę na zasadzie: biorę się w garść od poniedziałku, od jakiejś okrągłej daty, typu pierwszy czy 15. dzień miesiąca, od wakacji..... Co mogę zrobić, żeby wreszcie wziąć się w garść, ale tak na poważnie, a nie na dzień czy dwa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W sumie to chyba tylko jedno - zdać sobie sprawę z tego, że możesz :) A może później warto zastanowić się nad tym czego się chce? - nie lepiej mieć plan tego, co chce się osiągnąć? :) Masz już swój plan na życie? Może też być tak, że jest dobrze tak, jak jest. Może boisz się zmian, bo trochę lękasz się nieznanego (w sensie - "jak ja się w tym odnajdę?"), może uzależniasz swój plan od czegoś, czego obecnie nie ma? - tak tylko gdybam na swoim przykładzie ... ale może masz podobnie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
To miłe słowa :) Dzięki :) Sam przez coś podobnego przechodziłeś? Może chcesz się wygadać trochę? Wiem, że może jeszcze życia zbytnio nie znam, ale czasem wystarczy, że ktoś posłucha :) Głupio mi tak tylko o mnie rozmawiać......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie posiadam potrzeby gadania o sobie - zniwelowałem ją skutecznie ;) - ale to też przecież zależy wszystko od tego z kim, i gdzie, bo pewnie z kimś, i w sprzyjających warunkach to można o wszystkim. Dla mnie kafe nie spełnia tego warunku, ale myślę, że Twoja osoba tak :) Nie ma co być głupio! - jedziesz dalej! ;) A Ty bez problemu tak o sobie mówisz, anonimowość służy, czy to nie ma znaczenia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
Tak, faktycznie na kafe trochę ciężko, jak ma się co chwila jakiś "mądry" podszyw czy spam złożony z iluś tam linijek i trzeba cały czas zjeżdżać dół :) Anonimowość? Służy. Chyba nie tylko mi. Wiele osób mówi przez internet takie rzeczy, o których by nikomu nie powiedziała w rzeczywistości. Dużo większe problemy i dużo większe tajemnice niż moje :) Ty zniwelowałeś potrzebę, a u mnie to było inaczej- niedawno odkryłam, że ją mam i chcę się czasem wyżalić, nawet tak. Poza tym to jest trochę dziwne - w rzeczywistości wszyscy są tacy radośni, a tutaj poznaje się tyle osób, które mają swoje lęki, nie dogadują się ze światem itp. i czujesz, że nie jesteś dziwakiem :) Tak po prostu. A tak a propos to nie dość, że mi pomagasz, to jeszcze akurat leci moja ulubiona piosenka na rmfce :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A no tak, dlatego ja jestem czarny, nawet jak mam być taki na dzień, czy dwa. O, rozumiem, że tańczyłaś? ;) Jaka piosenka? Wiesz, z tą animowością to różnie bywa, są tacy, którzy powiedzą coś tylko bliskiej osobie, tacy, którzy nikomu nie powiedzą, i też tacy, którzy powiedzą, jeśli zaznają anonimowości, chociaż co wielkiego by się stało, gdyby to wyszło na jaw - przecież tak jest naprawdę, po co się ukrywać, oszukiwać? ;) Lęki lękami - ale nie ma co za dużo o tym pisać, ważne, żeby je analizować i niewelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... niwelować ... ... dla swojego dobra :) P.S. chyba podszyw grasuje w moim komentarzu ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Oublier
Oj, chyba tak :) Zdecydowanie podszyw :) Ale za to jaki miły :) Tańczyć to nie. A piosenka Robbie Williams- "Angels", stara już trochę :) Ale dopiero niedawno zaczęła mi się podobać. Poza tym lubię też wszystkie ze spektaklu francuskiego Romeo et Juliette, szczególnie "Avoir 20 ans", ta jest akurat bardzo pozytywna. Co wielkiego, by się stało, gdyby się wydało? To powiem na swoim przykładzie: mi się czasami wydaje, że ktoś słyszy moje myśli, wiem, że wiele osób tak ma, ale oni zazwyczaj wtedy, kiedy ktoś stoi obok, a ja potrafię to mieć nawet jak nikogo więcej nie ma, to to jest dopiero sztuka :) Zatem lepiej, żeby się jednak nie wydawało.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×