Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość JuCWW

Zaręczyłam się. TO BŁĄD? Jak powinna wyglądać miłość?

Polecane posty

Gość JuCWW

Wczoraj spiłam się z przyjaciółkami żeby uczcić moje zaręczyny. Prędzej spodziewałabym się wygranej w totka niż oświadczyn po 10 miesiącach związku, ale powiedziałam "tak". Gdzieś między 3 piwem a czwartą pięćdziesiątką zaczęłam dzwonić do byłego i umówiłam się z nim na dziś. Myślałam, że to pijacki wybryk, ale naprawdę chcę się z nim dziś spotkać. On rano dzwonił żeby potwierdzić spotkanie i to się wydarzy. Czy dobrze robię? Czym jest miłość? Nie powinnam wychodzić za mąż, prawda? Kocham mojego Narzeczonego. Wiem, że zrobiłby dla mnie wszystko. Jestem zawsze na pierwszym miejscu przed rodziną, znajomymi, pracą, jego hobby. Nie jest zazdrośnikiem, dba o mnie. Kocham jego podejście do życia. Uwielbiam jego pasje. Jest przystojny i zawsze ubiera się niesamowicie elegancko. Myśli przyszłościowo i uwzględnia mnie w swoich planach. Dobrze zarabia, dostał od rodziców działkę gdzie mamy zbudować nasz dom. Jest jedynakiem więc nieba by nam oni uchylili. Ale z byłym byłam 4 lata z czego czystego związku zebrałyby się może 3. Pierwsze co mi przychodzi do głowy jak myślę o Nim to namiętność i seks. Bzykaliśmy się wszędzie i bardzo często. Niemal zero zahamowań. Byłam przy nim bardzo wyzwolona i na zmianę - niesamowicie szczęśliwa i na skraju załamania. To w jaki sposób on na mnie działał... Potrafił mnie namówić na wszystko, nie chodziłam na uczelnię żeby z nim jeździć na sesje (jest stylistą). Przyszłość, zaręczyny, takie rzeczy w ogóle nie istniały w naszych rozmowach. Wiecznie zabawa, przyjemności i pokonywanie barier. Mam wytatuowane jego imię za uchem. Szalałam na jego punkcie, ale zawiódł mnie w kluczowym punkcie mojego życia, dlatego go zostawiłam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JuCWW
Chyba jeszcze jestem pijana, bo się popłakałam jak to pisałam:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a to bylo dawno
bylam dokladnie w takiej samej sytuacji 4 lata temu. wybralam tego, na ktorym ozna polegac, nie da sie zyc pasja i seksem tylko i wylacznie. poza tym to nie jest normalne zycie, a hustawka emocjonalna zawsze bedzie bardziej pociagajaca niz spokoj. zal mi cie bo wiem, jak szarpia takie emocje. To jakbys byla chora psych, jakbys chciala sie sama zniszczyc i co najlepsze wiesz o tym ale leziesz jak cma do ognia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JuCWW
I nie żałujesz decyzji? Ja nawet nie wiem czy chciałabym wrócić do byłego. Po prostu chyba chciałabym kochać bardziej namiętnie. Bo ja kocham Narzeczonego trochę jak babcię... To brzmi strasznie, ale dziś tak czuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a to bylo dawno
Nie, nie zaluje- Bo wiem, ze tamto to byla jakas bajka, ale zyc tak sie nie dalo )mimo, ze on mi sie oswiadczyl, kiedy sie dowiedzial, ze jestem z obecnym po prostu sie stawil i zaczal walczyc.. pierscionkiem tez). Nie zaluje bo wiem, ze tamto i tak by sie musialo rozpasc. W tym zwiazku jestem spokojna i pewna siebie, nie mam juz wariackiego szczescia (ale radosc tak, caly czas) ale i nie mam dna zalaman. Mimo to pamietam, ach, jak pamietam, bylego... ale to nie wplywa na moja relacje, a raczej ja jeszcze uswietnia, bo jestem miluska dla mojego faceta. tak jakby tamto to bylo inne zycie i balabym sie jeszcze raz probowac, by w tym nie splonac. ale meczylam sie pol roku zanim przestalam czuc sie jak chora psychicznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a to bylo dawno
JuCWW , wiem, co znaczy kochac kogos jak babcie. rada: skup sie na meskich cechach swojego faceta, na roznych minach i gestach kt cie podniecaja, wymysl jakis wasz rytulal i tak sie powoli zblizaaj psych. a jak ci to nie pomoze to sobie ejdno wyobraz: ze twoj facet cie zostawia i jestes sama nie chce cie znac i nie mkocha cie juz - nie ze jest zraniony i cierpi, ma cie po prostu gdzies i zyje sam sobie swietnie. jak sobie to wyobrazisz, ze cie rzuca to dopiero poczujesz jak go kochasz, zapewniam cie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JuCWW
Jak to nie wpływa na Twoją relację? A nie masz czasem takiego wrażenia, że tamten był bardziej kreatywny? Że szczęście było pełniejsze? Że te chwile uniesień znaczyły więcej niż prosta linia względnego zadowolenia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a to bylo dawno
nie powiedzialam, ze jestem wzglednie zadowolona. Powiedzialam, ze jestem stabilnie radosna (nie po wariacku szczesliwa na przemian ze strachem i dolami) i ze nie mam hustawek. Tamto wplywa na moja relacje, bo jestem lepsza dla mojego faceta, jak sobie tylko przypomne ile dla mnie robi a ile tamten nie robil. Ten tez jest kreatywny i podziwiam go za to kim jest, jaki jest, jak sie potrafi zachowac. Tamto szczescie nie bylo pelniejsze, bylo chore w swoich jazdach. PODkreslam jeszcze raz fajne to jest na przygode zycia ale nie na zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sdvdv
tez byłam w takim związku, tak się nie da życ. Raz jest pięknie, a za chwile tragicznie. To niszczy człowieka i wypala od środka. Ja tam w takiej huśtawce nie widzę nic pięknego i pociagającego. Dla mnie to jest męczace i przynosi tylko strach i niepewnosc bo nie wiesz co bedzie za chwile. ale to może zależy od charakteru, nie wiem. ja jestem raczej spokojną osobą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość JuCWW
Może ja jestem za młoda na stabilizację? Niedojrzała? Wiem, że ten związek był toksyczny. Ale gdy próbuje wyodrębnić chwile niebotycznego szczęścia w każdym ze związków to Narzeczony wypada słabo. Jeszcze 4 godziny do spotkania... Nie mogę się doczekać, normalnie wyglądam godziny 19 jak gwiazdki w wigilię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a to bylo dawno
byc moze ze jestes niedojrzala, ale to ty sama wiesz, z czym sie czujesz lepiej. pakujesz sie w klopoty tym spotkaniem, ale moze to jest wlasnie to co da ci szczescie. teraz, bo z perspekttywy czasu, jak moze sie znajdziesz poobijana w jakims punkcie zycia, to bedziesz zalowac, ze nie pozostalas przy narzeczonym. ale rozumiem cie swietnie, ze tak czekasz, ze szalejesz. zazdroszcze fantastycznych uczuc, nie zazdroszcze syt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moim zdaniem skoro twoją pierwszą reakcją na zaręczyny jest chęć spotkania się z byłym to nie powinnaś się zaręczać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość powinnaś
moim zdaniem docenić to co masz ja też miałam tak, że brakowało mi takiego zboczonego namiętnego seksu... z moim aktualnym jest po prostu inny :) ale mu o tym mówię i czasami mam taki jak sobie wymarzę ;) więc też rozmowa jest jak najbardziej na miejscu :) a przeszłość zostaw za sobą :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ile masz lat autorko? i ile czasu minęło od rozstania z ex? też byłam w związkau z "szatanem"- oni zawsze kochają bardziej szaleństwo niż Ciebie. wiem co mówię;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wy jesteście jakieś powalone że jesteście/byłyście w takich toksycznych związkach. to chore. przecież świetny seks, zabawę można mieć także w związku gdzie jest szacunek, myślenie o przyszłości, szczerość. nie ma czegoś takiego albo zabawa albo stateczność, to chore myślenie o dwóch skrajnościach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×