Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość edytta1

do kobiet ufajacych za bardzo

Polecane posty

Gość edytta1

chcialabym tylko szybko opisac swoaja historie, ktora mam nadzieje, bedzie przestroga dla innych kobiet. 18 lat temu poznalam swojego meza, przeszlismy razem przez studia, potem on przejal firme ojca, postawilismy dom, zasadzilismy drzewa przyszly dzieci. ja w miedzy czasie czulam wielki komfort psychiczny bo mezczyzna z ktorym bylam kochal mnie i szanowal. nie mialam pedu do pracy bo pieniedzy mielismy wiecej niz nam potrzeba, on mowil, zebym sie nie spieszyla, najpierw zebym urzadzala dom, potem zebym zaprojektowala sobie ogrod o jakim zawsze marzylam, potem wychowywala pierwsze, drugie dziecko. lata mijaly milosc niby nie. w miedzy czasie robilam sobie kolejne studia. az rok temu dowiaduje sie, ze maz ma na boku kobiete. myslalam sobie, ze sama jestem sobie winna. zawsze dbalam o dom, o siebie i o rodzine, tego nie mozna mi zarzucic, tu wszystko bylo lepiej niz u perfekcyjnej pani domu, dzieci zadbane i szczesliwe, maz niby tak samo, intelektualnie tez sie nie zaniedbywalam, chodzilam na sympozja, interesowalam sie polityka sztuka, nigdy, ale to nigdy nie brakowalo nam tematow do rozmow. zastanawialam sie co do cholery zrobilam zle. jak sie go pytalam on mowi, ze dla niego ta druga kobieta byla odskocznia od stresu w pracy, bo on mnie nie chcial tym obciazac, nie chcial wprowadzac swoich problemow w nasze idealne zycie! jasne! bo zona jest z cukru i sie rozpusci pod naplywem stresu! w kazdym badz razie kazalam mu sie wyprowadzic, ale po miesiacu wrocic, z tamta sie rozstal i chodzilismy na terapie malzenska itp. ale ja juz wtedy wiedzialam, ze cos musze zmienic. poszlam do pracy, na pol etatu, bo choc meza nadal kochalam to wiedzialam, ze jakby jeszcze raz pojawil sie choc cien podejrzen to nie ma przepros. i ten cien sie pojawil jakies pol roku pozniej gdy mial byc na imprezie sluzbowej w dosc glosnym lokalu a przez przypadek zadzwonil do mnie i w tle byla tylko spokojna muzyczka i jakies szepty. podziekowalam mu za wspolprace i o razu skontaktowalam sie z prawnikiem. dziewczyny mowie Wam, nieufajcie facetom w 100% bo nawet ten najlepszy, najwierniejszy, najwiekszy dzentelmen moze miec cos do ukrycia a w razie czego dorosly nawet facet szybko sobie znajdzie mloda pocieszycielke. a kobieta, ktora nie ma pracy, wlasnych pieniedzy a 30+ lat na karku i dziecmi juz nie tak latwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yta
Edyta jestem Twoją imienniczką i wyobraź sobie,że rok temu przeszlam podobna sytuację. Też było idealnie, nie kłóciliśmy sie i nagle dowiaduję się że pisze sobie z jakimiś laluniami. Teraz zerwał kontakty, ale ja nie jestem spokojna, nie ufam mu już niestety, chociaż sie stara.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edytta1
wieszz jak pisze to moze byc taki erotoman gawedziarz, co duzo mowi malo robi. ja samym pisaniem chyba za bardzo bym sie nie przejela, bo sa poprostu typy flirtujace, ktore potrzebuja kogos komu beda ciagle imponowac i czesto we wlasnym zwiazku ta uwaga juz im nie wystarcza. ale ja Cie rozumiem, bo raz starcone zaufanie jest bardzo ciezko odbudowac. nam terapeuta mowil, ze musimy sie skupic na tym co nam to zaufanie dalo, ze jednorazowa sytuacja nie moze przekreslac lat doswiadczenia i znajomosci, ale no przepraszam, jak sie komus przysiega wiernosc, jak sie kogos kocha to sie nie zdradza, a jak sie zdradza to znaczy, ze chyba az tak to sie jednak nie kocha i jak tu ufac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yta
Chodzi o to, ze z jedną na pewno się spotkał parę razy. Oczywiscie do niczego się nie przyznał. 100% pewnosci ,że mnie zdradził nie mam, bo twierdzi,że nic takiego sie nie stalo. No i oczywiscie takie dyrdymały,że kocha,że nie wyobraża sobie życia bez nas też mówił. Najgorsze jest to ,że niczego się nie spodziewałam,między nami było wspaniale. I to boli najbardziej.Ale mnie tak jakby mniej zależało na tym małżeństwie teraz. Minęło 10 miesięcy,jest ok. ale nie wiem jak długo to potrwa. Jak się dowiedzialaś o zdradzie? Jesteś pewna,że był tam z kobieta?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edytta1
o zdradzie dowiedzialm sie przez kompletny przypadek, pewnej soboty on zasnal na kanapie, ja musialam zawiesc dzieci na plac zabaw a ze moj samochod wtedy szwankowal wzielam jego kluczyki. i tak jedziemy a nagle cos zaczyna bibczec i to nie byl moj telefon. zatrzymalam sie i zaczelam szukac, a on ma mercedesa i w mercedesie pod przednimi siedzeniami sa takie dwie kieszenie, w jedenj jest apteczka a w druga jest pusta, otwieram a tam tel z zapisanym tylko jednym numerem telefonu do helenki, no to sprawdzilam polaczenia i smsy i tak wyszlo na jaw. a czy pozniej jak przypadkowo do mnie zadzownil byl z nia tego nie wiem, ale wystarczylo mi to, ze uprzedzalam go, ze jakikolwiek cien podejrzen i nie ma wybacz wiec gdy tam po drugiej stronie byla cisza, a wiem, ze w miejscu w ktorym mial byc jest kompletny halas a w dodatku slyszlam szepty i jeden byl glosem kobiecym to to mi wystarczylo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yta
Tłumaczył się jakoś? Jestem jeszcze ciekawa jak zareagowal jak mu powiedziałas o ,,znalezisku"? Ja też dowiedzialam się z smsów , przeczytałam przez przypadek tylko ostatnie, wcześniejsze były skasowane. Ale był na tyle głupi,że pisał z oficjalnego telefonu. No i bilingi wszystko wyjaśnily. Przykre to wszystko. Czasami mam ochotę na rewanż ,może poczulabym sie lepiej. Co teraz zamierzasz? Jak wygląda sytuacja u Ciebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edytta1
wiesz co, jak znalazlam ten telefon to podrzucilam dzieci do siostry a sama wrocilam do domu i juz od progu widzialam, ze jest zdenerwowany, nic nie mowil ale widzialm napiecie. i tak gadalismy przez kilka godzin tlumaczyla sie przepraszal, skladal mnostwo obiectnic. i powiem Ci, ze to jakos przycichlo bo choc to glupio zabrzmi to bardzij niz zdrada chyba boli mnie to, ze on to tak przede mna ukrywal, ze gdybym nie znalazla tego telefonu to nie wiem jak dlugo by sie to ciagnelo. a po tym drugim incydencie powiedzial, ze nie byl z nia, ze to co slyszalam to nie byly szepty poprostu slabo slyszalam glosy, ze ich tam bylo wiecej a osoba z ktora rozmawial to byla jedna z klientek, w lokalu bylo za glosno wiec wszyscy sie przeniesli w inne miejsce. i wiesz ja mu nawet w to wierze, bo on od razu zlapal za telefon i chcial dzwonic po swoich znajomych i klientach zeby oni mi to potwierdzili, z jednym nawet rozmawialam od tak zeby sprawdzic czy nie spanikuje. ale to juz nawet nie o to chodzilo tylko o to, ze ja nie ma zaufania do niego, ze nie chce sie za kazdym podejrzanym sygnalem rozgladac na boki, grzebac w mailach i kieszeniach bo tak to wygladalo. po nocach snilo mi sie, ze do domu przychodza ciezarfne kobiety z ktorymi on mial romans, albo, ze jestem w szpitalu a on na lozku obok obmacuje pielegniarke bo mysli, ze ja spie. i to bardziej po to, zebym ja miala spokoj od podejrzen sie rozeszlismy. co planuje teraz? nie wiem. poki co kazdy dzien jest kolejnym wyzwaniem i wszystko robie krok po kroku. mysle, ze za jakis czas, gdy sama nabiore znow pewnosci siebie moze sie zejdziemy. wiem, ze on chce, jest u nas codziennie zeby spedzic czas z dziecmi ale widze, ze sie stara, przynosi jedzenie sprzata, zobaczymy. powiedzialam mu juz, ze zejdziemy sie tylko wtedy gdy ja bede w stanie sobie poradzic z mysla, ze mnie zawiodl, i jakos powoli widze, ze jest we mnie tego gniwu duzo mniej, juz nie bije mi serce gdy go widze tylko jest task normalnie. najbardziej jednak boli mnie mysl, ze on, ta moja wielka milosc, okazywal uczucia komus innemu. bo seks sam w sobie potrafie odpuscic ale fakt, ze on byl wobec tej drugiej czuly boli jak cholera. oficjalnie jestesmy w separacji a co bedzie dalej zobaczymy. a Ty co planujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marynia to ja
Cytuję z Twojego postu: zawsze dbalam o dom, o siebie i o rodzine, tego nie mozna mi zarzucic, tu wszystko bylo lepiej niz u perfekcyjnej pani domu, dzieci zadbane i szczesliwe, maz niby tak samo, intelektualnie tez sie nie zaniedbywalam, chodzilam na sympozja, interesowalam sie polityka sztuka, nigdy, ale to nigdy nie brakowalo nam tematow do rozmow. zastanawialam sie co do cholery zrobilam zle. jak sie go pytalam on mowi, ze dla niego ta druga kobieta byla odskocznia od stresu w pracy, bo on mnie nie chcial tym obciazac, nie chcial wprowadzac swoich problemow w nasze idealne zycie! jasne! A miałaś czas dla męża? Nie wierzę!!! Ja też pracuję i wiem, że coś za coś... Albo perfekcyjnie sprzątam dom, albo robię to po "łepkach" i tak jak dzisiaj korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się na całodniowy wypad rowerowy w plener. Był czas na rozmowy, milczenie, posiłek na przydrożnym kamieniu, refleksje i przekomarzania, kto zaparzy kawę po powrocie. Końskim targiem, kawę zrobił on i podał "zmęczonej "żonie, a na kolację wybraliśmy się do pobliskiego hotelu. To nie pierwsza nasza sobota kiedy nasze mieszkanie nie błyszczy, brudu nie ma, ale ... resztę zrobimy jutro, albo kiedy będzie padał deszcz :D Małżeństwem jesteśmy 24 lata, 2 dzieci na studiach w stolicy, oboje pracujemy, my mieszkamy na Mazurach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edytta1
powinnas doczytac, ja nie pracowalam, dopiero od kilku miesiecy pracuje na pol etatu i tak, zawsze mialam czas dla meza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_prawda
Czasem trudno się żyje w idealnym obrazku. Idealność czasem bywa nudna i mało spontaniczna. Może z tamtą kobietą mógł robić wszytsko to co w nie mogl w idealnym waszym zyciu. Nie wiem ... Ale najwazniejsze co nauczylam sie w zyciu, ze zdrad sie nie wybacza, ze nie wierzy sie w te cudowne zapewnienia, bo skoro on tak kocha i mu zalezy to dlaczego zdradza. A co najwaznijesze skoro zrobil to raz to na 99% zrobi to ponownie. U mnie nie ma drugich sznas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_prawda
I na niezależność stawiam przede wszystkim !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka_prawda
i najwazniejsze z czym nie moge sobie poradzic to fakt ze ludzie nie sa stworzeni do monogamii lecz tego wymagam w zwiazku. I wiem, ze to co teraz mam moze nie byc wieczne bo wiele pokus czai sie na naszych drogach. Ale mam nadzieje, ze przezyje z moim do poznych lat starosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość idealne życie,
Nie ma idealnego życia, a uczucia trzeba pielęgnować i ciągle podsypywać je nawozem miłości. Nie wolno tylko brać, trzeba coś z siebie również do tego związku dołożyć. On w tej kobiecie znalazł powierniczkę, znalazł kogoś, kto jego wysłucha. Dlaczego w Tobie tego nie znalazł? Przemyśl to, może znajdziesz odpowiedź? I jeszcze jedno. Nie ma żon z cukru, ale są zony, dla których problemy męża są nieistotne. I mężowie o tym wiedzą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yta
Mnie tez boli to ze dotykal innej,ze moze jej cos obiecywal.Na poczatku bylo ciezko sprawdzalam wszystko,nakrecalam sie. Teraz jest lepiej, jestem spokojna,czasem sprawdze go.ale doszlam do wniosku ze jesli cos by sie dzialo to wczesniej czy pozniej dowiem sie i wtedy bedzie koniec. Czasami wracaje uporczywe mysli ale tlumacze sobie ze tak bardzo okazuje to jak nas kocha i moze dotarlo do niego co moze stracic ze nie zaryzykuje. Ale pelnego zaufania chyba nigdy nie odzyskam. A kiedys dalabym sobie reke odciac za niego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marynia to ja
edytta1 powinnas doczytac, ja nie pracowalam, dopiero od kilku miesiecy pracuje na pol etatu i tak, zawsze mialam czas dla meza co nie zmienia sedna sprawy, byłaś perfekcyjna panią domu, nawet o męża dbałaś [obiadek, czyste skarpetki, idealnie wyprasowane koszule], ale Wasz codzienny kontakt? Dlaczego Tobie nie zwierzał się ze swoich problemów? ignorowałaś, nie chciałaś o tym myśleć,traktowałaś jak bankomat, nie dopuszczałaś go do głosu, bo Twoje studia, sympozja były ważniejsze? Na to pytanie na pewno nie uczciwie nie odpowiesz nam, ale może sama zrób taki "rachunek sumienia", przypomnij sobie jakieś zdarzenia, fakty... Nie osadzam Cię, nawet bym nie śmiała, każdy z nas popełnia błędy, ale czasami warto wedrzeć się w głąb własnej duszy i przed samym sobą przyznać się do tego, ze wcale nie jesteśmy perfekcyjni. Oczywiście, druga stronę nie rozgrzeszam, ale nie znam jej zdania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yta
Do taka prawda kazdy moze zbladzic i jedna jedyna szanse mozna dac. A gdyby bylo mu zle w zwiazku to by wczesniej jakies znaki dawal a nie udawal kochajacego meza. Dlugo nie da sie zyc udajac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edytta1
marynia ja wiem ze tez popelnialam bledy, ale nie bylo tak, ze nie rozmawialismy, zawsze w tygodniu mielismy jeden wieczor tylko dla siebie, bez dzieci, siadalismy na podlodze z winem i jakims jedzeniem, rozmawialismy o wszystkim, o nas o dzieciah o przyszlosci, wspominalismy przeslosc. on mowil mi o roznych sprawach, o tym, ze klient spoznia sie z zaplata, o tym, ze projekt sie przedluza, czasem, gdy moglam, pomagalam mu, zdobywalam nowych klientow, generalnie bylismy naprawde dobrym zespolem. a jednak czegos mu brakowalo i tu masz racje, ja wiem, ze nikt nie zdradza gdy w domu ma wszystko czego mu potrzeba. i sama w dalszym ciagu zastanawiam sie na jakim etapie naszego zycia cos sie zmienilo i on nie mogl sie do mnie zwrocic. i wiem ze w tym wszystkim jest tyle samo mojej jak i jego winy. nie zamierzam sie tu oszukiwac. i z tego powodu wlasnie potrafie teraz podejsc do tego ze spokojem, bo mysle sobie, ze wszyscy jestesmy tylko ludzmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edytta1
yta tak jak mowisz, kazdy moze zbladzic, warto cxzasem spojrzec z dystansu i zastanowic sie, co mozna naprawic i jak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marynia to ja
Edytko, czasami człowiek się zagubi, zaplącze w nic nie znaczących związkach. Dobrze, że ma w tym czasie przyjaciół, którym może się zwierzyć i którzy postawią go do pionu, Niestety, najczęściej szukamy porad u przypadkowych osób. Nie jest to również czymś zaskakującym. W przedziale PKP chętnie opowiadamy o sobie, nie znamy współtowarzyszy podróży i pewnie również nigdy już w życiu się nie spotkamy... Teraz za ten podróżny wagon robi forum, rozmawiamy z bezimienną osobą, ale przeniesienie tych rozmów na skypa lub gg może narobić szkody. Życzę Ci Edytko poukładania wszystkich problemów, machnięcia łapką na 3 dniowy kurz, nie zasmucania się, ze gary nie pomyte, że białe koszulki zrobiły się różowe w praniu... Nie masz być perfekcyjna, masz być normalna, bez stresów, na luzie, spokojna, ale obowiązkowa, na tyle ile sił Ci starczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość yta
Jak czytam rady dla Edyty to zastanawiam sie nad swoim zyciem. I wiecie co ze ten brak czasu dla męża to w moim przypadku strzal w dziesiątkę. Tyle,że tak idealnego porządku w domu nie mam, ale za to pracuje i mam małe dziecko. Może za bardzo skupiłam sie na dziecku, na swojej pracy. Ostatnio własnie szlam na fitness i mąż prosi ł zebym została w domu, pobyla z nim, bo pożno wróciłam z pracy a ja jednak poszłam. Wcześniej też były takie sytuacje mowił,że mamy za mało czasu dla siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość edytta1
yta czasem warto zastanowic sie co my robimy zle, czego same nie potrafimy w zwiazku dac. pierwszym krokiem jest uswiadomienie sobie tego a drugim proba zmiany:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marynia to ja
Yta Chcemy być ideale, chcemy, by nasz dom błyszczał... On będzie lśnił, ale nasz dom, to nie muzeum, pozwólmy mu być nam bardziej przyjaznym, takim z lekkim felerem. Nie dopieszczajmy chaty, zajmijmy się naszymi bliskimi. Bądźmy do ich dyspozycji, odłużmy wszelkie roboty, bliscy nas potrzebują

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość To żeś się nacharowała...
,,poszlam do pracy, na pol etatu''. Teraz prawnik, podział majątku i alimenty. Goliłaś chociaż c*** co 2 dni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×