Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość kiedyś sobie czytałam

Czego kobiety żałują po ślubie?

Polecane posty

Gość kiedyś sobie czytałam

Takie pytanie do kobiet. Planuję ślub i chciałabym uniknąć błędów.Proszę o wypowiedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iksinska
rutyny,ogolnie takie znudzenie jakies sie pojawia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czego kobiety żałują po ślubie?" że wyszły za mąż : bo ciąża bo była presja bo koleżanki już wyszły a ona jeszcze nie że wyszła za mąż za kogoś kogo tak naprawdę nie poznała mnóstwo tego jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kiedyś sobie czytałam
Regres z tego co mi się wydaje jesteś facetem więc skad możesz tak naprawdę wiedzieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jfhaslg
regres zawsze wszystko wie :P zwłaszcza na tematy które dotyczą tylko kobiet :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Regres z tego co mi się wydaje jesteś facetem więc skad możesz tak naprawdę wiedzieć?" widzę że nie grzeszysz inteligencja ;) widzisz ...jak ci to wytłumaczyć byś zrozumiała? hmmm...? Może tak ... Mam kuzynki,mam znajome,mam koleżanki znam kilka kobiet po rozwodach i najzwyklej na świecie z nimi po prostu rozmawiam i wiem czego żałują i dlaczego im się małżeństwo rozsypało nie trzeba mieć waginy między nogami by o takich rzeczach wiedzieć :) myślcie trochę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mistrzzzz
Regres, a jest coś czego ty żałujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pewnie że jest mnóstwo takich rzeczy których żałuję np : Miałem możliwość pojechania na koncert Nirvany w 1992 roku do Berlina ale nie pojechałem bo akurat musiałem być na ślubie u kuzynki :O która notabene i tak po 3 latach sie rozwiodła :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mistrzzzz
Ale coś dotyczy tego, że się ożeniłeś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
od poczatku zyj tak jakbys chciala zeby Wasze wspolne zycie wygladalo, robcie wszystko wspolnie,nie przyzwyczajaj meza ze Ty wojna wszystko bedziesz sama robila,mowie o sprzataniu,zakupach Pozniej trudno jest zagonic meza do takich czynnosci.ja mam problem ze spedzaniem swiat u moich rodzicow,na poczatku czesciej jezdzilismy do jego rodzicow .maz tak sie przyzwyczail ze zawsze jest wojna jak mamy jechac na swieta do moich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mężatka od 4 lat
Urodzenia dziecka - czyli koniec zycia. Problemy zwiazane z dzieckiem i ogolnie dziecko na pierwszym miejscu, potem Ty jestes wazna. jakbym wiedziała ze tak to jest to bym nie chciała dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale coś dotyczy tego, że się ożeniłeś? nie ma takiego czegoś czego bym żałował To była świadomie podjęta decyzja podparta uczuciami,chęciami i pragnieniami ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Urodzenia dziecka - czyli koniec zycia." nieprawda Oczywiście że dziecko to obowiązki,skarbonka i brak czasu ... Ale bez przesady że to zaraz koniec życia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość miałeś dzieci,
regres? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alsfjasl
regres.. to że gadasz z kobietami itd nie oznacza że wiesz i rozumiesz nasz tok myślenia ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mistrzzzz
Regres tylko,że dla każdego to jest świadoma decyzja, a potem rok po ślubie i jest lament.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie miałem ale się przymierzam ... moja siostra ma i z tego co obserwuję dużo u niej sie nie zmieniło Podstawa to pomoc partnera,męża w taki sposób by żona,partnerka nie padła na "pysk" przy dziecku Zawsze można wiele rzeczy i spraw zaplanowac i podzielić sie obowiązkami ...i da się żyć "to że gadasz z kobietami itd nie oznacza że wiesz i rozumiesz nasz tok myślenia " Słuchaj powiem tak ... jeszcze nie narodził sie taki faceta co by zrozumiał kobietę jeszcze nie było,nie ma i raczej nie będzie takiego gościa co by pojął wasz tok myślenia "logikę" i sposób wyrażania własnych myśli Przeciez od wieków wiadomo że kobieta jedno myśli,drugie mówi a trzecie robi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość khkjgjh
Szanowna autorku tematu !!!! Wiesz czego się żałuje w każdej kulturze, niezależnie od wieku, wykształcenia, zamożności, koloru skóry, stanu cywilnego ??? Że czegoś się nie zrobiło. Jeśli zrobiliśmy coś głupiego na przykład, to wyrzuty sumienia po jakimś czasie się zatrą i sprawy nie będzie. Jeśli coś chcieliśmy zrobić a tego nie zrobiliśmy to będziemy pluć sobie w brodę bardzo długo. To moze dotyczyć różnych spraw - nie zmieniłam pracy mimo że miałam super okazję, nie zbudowałam domu mimo że dostałam pieniędze w spadku, nie spróbwałam z Frankiem mimo że nas do siebie ciągnęło. Stracone szanse (realne lub nie) bolą najbardziej. To że mogliśmy coś zrobić a nie zrobiliśmy. Więc rób rzeczy które chcesz robić. Nie będziesz niczego żałować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
że dla każdego to jest świadoma decyzja, a potem rok po ślubie i jest lament." Lament mają ci którzy tak jak wczesnie pisałem biora ślby bo wypada,bo trzeba,bo tak należy... uważam natomiast także by stanąć na ślubnym kobiercu nie wystarczy się kochać do tego potrzeba jeszcze w miarę odrobiny rozsądku,zrozumienia i mnóstwa tolerancji dla partnera/ki Trzeba spojrzec dodatkowo na wiele wspólnych łączących mianowników i cech ... czy odbieracie na tych samych falach,czy mniej więcej interesują was te same sprawy,czy współgracie i czy akceptujecie swoje wady i minusy to wcale nie takie proste dobrać sie i wytrwać to temat rzeka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czyli widze że od lat to samo :P pokaż dłonie ? :P ps... Fajną masz stopkę :D szacun ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość khkjgjh
właśnie i nigdy nie wychodź za mąż bo wypada, bo koleżanki, szpan. NIGDY !!!! ja wyszłam za mąż z wielkiej miłości. miałam okazję hajtnąć się z bogatym potentatem meblowym z kalwarii bez uczucia ale nie chciałam tak żyć. zawsze wierzyłam w to że warto czekać na prawdziwe uczucie. to miłość która obezwładnia i nie patrzy na przymioty materialne. teraz po wielu latach kocham tego człowieka tak samo mocno a nawet bardziej bo ciągłe odkrywanie jego kart osobowości mnie umacnia w tym ze to ten jedyny. nie hajtaj się z rozsądku, bo wiek, bo rodzina naciska, koleżanki się podśmiewają. mam obok przykład - małżeństwo z rozsądku - ona bogata on goły jak palec. ona zdradza. on pije i jest sfrustrowany bo jej rodzina ma go za zero, a żona rogi doprawia. między nimi 2 dzieci i trzecie w drodze, zapewne nie jego. zastanów się czy chcesz wychodzić za mąż skoro podejrzewasz że możesz czegoś żałować. przemyśl to dokładnie, bo co będzie jak dojdzie do ślubu, a po roku spotkasz miłość swojego życia (jak już będziesz w 5 miesiącu ciąży).....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to jest ta różnica mędzy kobie
Powiedzmy, że facetowi imieniem Roger podoba się kobieta... Nazwijmy ją Elaine. Zaprasza ją do kina. Ona się zgadza, spędzają razem miły wieczór. Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są zadowoleni. Zaczynają się... spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym. Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Elaine zauważa: „A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy? W samochodzie zapada cisza. Dla Elaine wydaje się ona strasznie głośna. Dziewczyna myśli: „Kurczę, może nie powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce albo na które nie jest jeszcze gotowy. A Roger myśli: „O rany. Sześć miesięcy. Elaine myśli: „A tak w sumie to i ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom? Ku spędzeniu ze sobą całego życia? Czy ja jestem już na to gotowa? Czy ja go właściwie w ogóle znam? A Roger myśli: „...czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić olej! A Elaine myśli: „Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie inaczej? Może on oczekuje czegoś więcej większej intymności, większego zaangażowania... Może on wyczuł jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia. A Roger myśli: „I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te barany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. Zwalają winę na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik pracuje jak stara śmieciara! A ja głupi jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom sześć stówek. A Elaine myśli: „Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu zła. No to moja wina, kazać mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co czuję. Po prostu nie jestem pewna... A Roger myśli: „Pewnie powiedzą, że gwarancja tego nie obejmuje. To właśnie powiedzą, chamy. A Elaine myśli: „Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, z którym lubię być, na którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji. A Roger myśli: „Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie wsadzili w dupę. Ja chcę mieć sprawny wóz Roger odzywa się Elaine. Co? pyta Roger, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia. Nie dręcz się już tak kontynuuje Elaine, a jej oczy zaczynają napełniać się łzami. Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak... (załamuje się i zaczyna szlochać) Co? dopytuje się Roger. Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To głupie. Nie ma rycerza i nie ma konia. Nie ma konia? Myślisz, ze jestem głupia, prawda? pyta Elaine. Nie! odpowiada Roger, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłową (chyba) odpowiedź. Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę czasu... (Następuje 15sekundowa cisza, podczas której Roger, myśląc najszybciej, jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu trafia na jedną, która wydaje mu się niezła). Tak mówi. Elaine, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni. Och, Roger, naprawdę tak czujesz? pyta. Jak? odpowiada pytaniem Roger. No, o tym czasie... wyjaśnia Elaine. Nnnoo... Tak. (Elaine odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że Roger zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz powiedzieć, zwłaszcza, jeśli to dotyczy konia. W końcu Elaine przemawia). Dziękuję ci, Roger. To ja dziękuję odpowiada mężczyzna. Potem odwozi ją do domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu, podczas gdy Roger wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma Czechami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. tą a facetem Cichy głosik w jego głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dziś coś ważnego, ale Roger jest pewny, że nigdy nie zrozumie co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w stosunku do głodu na świecie). Następnego dnia Elaine zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo zanalizują wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy, drugi i nty, interpretując każde słowo, każdą minę i każdy gest, szukając niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość. Będą o tym dyskutować przez tygodnie, może przez miesiące, nie osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc. W tym samym czasie Roger, pijąc piwo ze wspólnym przyjacielem jego i Elaine, zastanowi się i zapyta: Norman, nie wiesz, czy Elaine miała kiedyś konia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×