Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość do ludzi żyjących za komuny

czy znacie kogoś ktoposzedl do pierdla za komuny?

Polecane posty

Gość Malenczuk i Stasiuk
ooooo...za duzo wieksze defraudacje dzis wielu prezesow nie odpowiedzialo. Poza tym Wawrzecki byl kozlem ofiarnym. W kraju, w ktorym normalnie w sklepie nic poza octem i musztarda dostac nie mozna bylo, ludzie tworzyli nowy system. A ze poza prawem... Ile da sie zyc na marchewce? Mam ponad 4 dychy i pamietam juz ten lzejszy socjalizm, nie komunizm. I wiem, ze bez znajomej w sklepie miesnym mozna bylo liczyc, co najwyzej, na 2 i pol kg roznego rodzaju miesa na miesiac (dla dziecka, dla doroslego chyba z kg wiecej), kg cukru i jedna czekolade. A raczej tzw.wyrob czekoladopodobny. Olej, make tez trzeba bylo oszczedzac. Ludzie stali w dlugich kolejkach od polowy nocy w nadziei, ze rano "cos rzuca", np.po dwie kostki masla na osobe. Braki w sklepach nie byly wynikiem strajkow, lecz strajki byly wynikiem brakow w sklepach. A przede wszystkim - tamta gospodarka rynkowa. Niby wszystko produkowano...ale do sklepow docieraly jakies znikome ilosci. Za to w (godzinnym) dzienniku telewizyjnym pokazywano "gospodarcze wizyty pierwszego sekretarza"... Gierek sciskal dlonie kobiet pracujacyh przy tasmie produkcyjnej i chwalil za dobra robote... Ech...paranoja. Ceny narzucane z gory, podobnie podzial gdzie jaki towar pojedzie. Niezaleznie od faktycznego zapotrzebowania. Choc wtedy to akurat sprzedawalo sie wszystko... A bogactwem nikt sie nie chwalil, bo sankcje byly natychmiastowe. Od wizyty skarbowki po...sluzby bezpieczenstwa. Nawet sami pierwsi sekretarze (patrz-willa Gierka) nie byly duzo bardziej okazale od domku jednorodzinnego przecietnego Kowalskiego. Przynajmniej z zewnatrz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do ludzi żyjących za komuny
moja babcia pracowała w sklepie,więc poniekąd wiem skąd to się brało. Kupowała wszystko na zaś, proszki do prania leżały na strychu skostniałe ze starości. Podobnie z wieloma innymi rzeczami. Produkty żywnosciowe trzymała dla koleżanek. Nie dziwię się, że nic nie było skoro wszystko leżało na zapleczu. Kasa nie była problemem, bo ceny były zbyt niskie w stosunku do zarobków i najzwyczajniej w świecie stać babkę było na wykupienie całego zapasu proszku :o Meble, pralki, też zawsze były "od kolegi", więc pewnie w innych sklepach było to samo :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mój ojciec
Jak przeczytasz dobrze to zobaczysz ze to były czerwone flagi a nie polskie biało czerwone.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Malenczuk i Stasiuk
wiem jak dzialal taki "poszerzony obieg" miesa ;) rolnikowi srednio oplacalo sie oddawac swinie do ubojni po "panstwowej" cenie za mieso. Ceny byly zanizane, a zadnej mozliwosci targowania sie nie bylo. Wiec oddawal do skupu tylko czesc wyhodowanych swin oficjalnie. Reszta szla - do tej samej ubojni - poza umowa rolnika z panstwem. Przyjmujacy i rolnik wiedzial ile kg miesa ponad liste "dodatkowo" idzie na przerob i ile powinno z tego wyjsc roznego rodzaju wyrobow. To co bylo nadwyzkowe mozna bylo sprzedac wsrod swoich znajomych. Panstwowa firma tracila na ...robociznie, bo mieso teoretycznie nie bylo kradzione ;) a ktos mogl kupic ten kg kielbasy, czy karkowki bez kolejki i kartek. Tak bylo w latach '80. Zapytaj mamy lub babci ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do ludzi żyjących za komuny
Mój Ojciec generalnie rozumiem,ze to nie polskie symbole, więc go wkurzały,ale symbol to symbol. Tak samo jak dostaje się kary za obrażanie symboli religijnych (masz masę przykładów w obecnych czasach na to), tak i narodowe są chronione.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do ludzi żyjących za komuny
moja rodzina pochodzi ze wsi,więc mięso mieliśmy swoje, kiełbasy itp. Sprzedawano to dalej,ale część zostawała dla nas. Rzadko sprzedawali świnie do panstwowego zakładu,najczęściej osobom prywatnym z tego co pamiętam. Ale pamiętam tylko lata 80 :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Malenczuk i Stasiuk
ciekawe czy bys nie kupila "na zapas" worka cukru, gdybys przez caly poprzedni rok musiala oszczedzac w miesiacu kg... Nie pieprz dziecko, bo nie masz pojecia jak bylo... Pomysl co bys zrobila w czasie miesiaczki bez podpasek? A we wszystkich sklepach w Twojej okolicy nawet sladu tegoz..? Wlasciwie to waty, bo podpaski byly rarytasem, a tampony nie istnialy... Zapewniam Cie, ze po kilku takich akcjach majac mozliwosc kupna wiekszej ilosci tego "rarytasu" wzielabys ile by sie dalo i zmagazynowala w domu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do ludzi żyjących za komuny
uważasz że to normalne,że kilkanaście proszków skamienialo na strychu bo akurat tak sięmojej bace zachciało? Ja uważam to za idiotyzm i jej to powiedziałam nawet. Co innego kupic coś co się nie zepsuje, zresztą do dziś ludzie mają nieużywane części do maluchów na strychach :D Z punktu widzenia jednostki, jest to korzystne, ale z punktu widzenia systemu było to dziadostwem i uważam za chamstwo wykupywanie całego zapasu towaru. Teraz ludzi na to nie stać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Malenczuk i Stasiuk
nie rozumiesz... Twojej Babci sie "nie zachcialo" zrogowac kg proszkow, ale sytuacja ja do tego zmuszala. Nigdy nie wiedziala kiedy znow bedzie miala okazje kupic proszek. A prac trzeba bylo regularnie. Skoro proszku do prania nie bylo, pozostawalo zetrzec na tarce szare mydlo. O ile to akurat sklep mial na stanie. Ty nie rozumiesz, ze polki sklepowe byly naprawde kompletnie puste! A panie sprzedawczynie siedzialy z mina ksiezniczek majac jedna odpowiedz na pytanie o praktycznie kazdy towar. Warczaly: "nie ma! Nie ma! Nie ma.... Nie wiem kiedy bedzie. Jest to, co widac!"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Malenczuk i Stasiuk
Babcia najwidoczniej nie zauwazyla zmiany systemu, albo nie mogla uwierzyc, ze pelne sklepy to nie rozwiazanie czasowe, ze juz tak zostanie. I wciaz uzupelniala zapasy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kafeOla25
nie za dobrze znam tą historię szczerze mówiąc, mój dziadek to generalnie straszny gaduła i niestety nie uważa nigdy co komu mówi, a jak wypije trochę nalewki to już w ogóle opowiada takie historie do dziś, że polowy wolałabym nie znać. Często dość żenujące. Po prostu powiedział coś nieodpowiedniej osobie i dlatego miał problemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do ludzi żyjących za komuny
moja babcia po prostu jest osobą dość mało inteligentną (kocham ją,ale nie będę tego ukrywać) i po prostu z głupoty to robiła a nie z braku. Ona zawsze tak miała, a matka z tym walczyła :D Po upadku systemu nie miała już kasy na kupowanie, wysłali ją od razu na emeryturę. Proszki pamiętam z lat 80 a nie 90. Te wszystkie panie sprzedawczynie, o których mówisz, to wlasnie takie moje babcie. Pochowane po zapleczach dla koleżanek, które wykupowały cały zapas. Strasznie mnie to zawsze w babce wkurzało i jak pomagałam jej w sklepie to wynosiłam towar z zaplecza i sprzedawałam hahahahaa. Ludzie mnie chyba kochali :D Babcia do dziś wspomina jak sprzedałam cały zapas masła dla koleżanki (a było tego naprawdę sporo, ja tyle nie zużywam w kilka miesięcy, a sporo pieczemy :) )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do ludzi żyjących za komuny
Ola, bardzo mi przykro, nie ma chyba nic gorszego niż fałszywi przyjaciele:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×