Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość MadameGingerrr

Nie wyszło mi z facetem ze studiów:(

Polecane posty

Gość MadameGingerrr

Jak zapomnieć o kimś, kogo widuje się niemal codziennie, kto obok nas układa sobie życie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Jestem już kompletnie bezsilna wobec tej sytuacji. Studiujemy na tym samym roku, co prawda w innych grupach, ale to nie zmienia faktu, że non stop go widuję. Mamy wspólnych znajomych, często też bywamy w tych samych miejscach...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Choć mam dużo zajęć, które wypełniają mi czas, nie brak też ludzi, którzy ofiarowują mi dużo dobra, to kompletnie nie umiem się pozbierać. Czuję się niekochana, samotna, na straconej pozycji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Dlaczego nikt nic mi nie doradzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
To co mógłbyś/mogłabyś poradzić na to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mialem podobnie i wiem ze to straszna lipa. Spotykalem sie z pewna dziewczyna i niestedy nie bylo. Strasznie sie w niej zauroczylem i te widywania na uczelni byly bardzo bardzo bolesne. Wytrwaj do konca semestru potem postaraj sie ustawiac zajecia tak abys go nie wydywala bo to pomaga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uladana
Miałam taką sytuację, z taką różnicą, że my nawet w tej samej grupie jesteśmy :) rozstaliśmy się już dobrych parę miesięcy temu i muszę przyznać, że mamy świetny kontakt, choć bez przesadnej przyjaźni. Pogadamy, pożartujemy jak już jesteśmy gdzieś razem, ale żebym się jakoś zwierzała, albo na siłę szukała tego kontaktu to już nie. Nie wyobrażam sobie żebym moją sytuacją osobistą psuła atmosferę w grupie czy wprowadzała jakieś niezręczne sytuacje. Dlaczego reszta ludzi ma się czuć przez nas dziwnie? Owszem na początku było niezręcznie, bo nie wiedzieliśmy jak się zachować, więc obraliśmy taktykę unikania kontaktu w granicach zdrowego rozsądku. Ale potem to się jakoś unormowało i mogę teraz z czystym sumieniem powiedzieć, że już nic nie czuję, nie ma między nami żalu i życzę mu jak najlepiej nie żałując że stało się jak się stało. Życzę powodzenia i mówię z własnego doświadczenia że może być fajnie i normalnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość samotny 45
Ja też jestem samotny :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Wiesz, my nawet nie byliśmy parą. Właściwie to znaliśmy się dość słabo, zaledwie z uczelni, większość kontaktów ograniczała się do cześć. Kiedyś był taki okres, kiedy mieliśmy szansę się bliżej poznać, ale z powodu tego, że jesteśmy nieśmiali, źle się zrozumieliśmy. Zwłaszcza wina leży po mojej stronie - zamiast się otworzyć na tę znajomość, ja zaczęłam chować się w sobie i niechcący go odtrąciłam. Dziś, mimo że wiele dałabym, żeby znowu dał mi szansę, wiem, że jestem w oczach skreślona. Okazuje mi okropny chłód, w jego głosie jest żal, w dodatku mam wrażenie, że gada z wszystkimi poza mną :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Pani Cenzoł
Bywa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
My tez nie bylismy para. Spotykalismy sie, byly pocalunki ale to taki etap rozpoznawczy byl. Tez moglem zrobic pare rzeczy inaczej chociaz nie wydaje mi sie aby wina lezala po mojej stronie. Minely juz 3 lata i wiesz co? ja dalej o niej mysle. Co byloby gdybysmy byli razem? jakby to wszystko teraz wygladalo...Z 2 strony ciesze sie ze wyszlo tak jak wyszlo bo ona nie jest raczej materialem na dziewczyne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
No tak, bywa. Staram się go unikać, ale sami wiecie, jak to jest - nasz kierunek jest mały, wszyscy się znają, więc jestem wręcz skazana na widywanie jego osoby. Ostatnio np. uczyłam się na korytarzu w samotności i jak na złość przyszedł. Powiedzieliśmy sobie niezręcznie cześć, po czym oddalił się, tak żeby tylko mnie nie widzieć (usiadł na ławce od schodów, tak żeby mnie nie widzieć).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uladana
No to gdzie masz problem? My byliśmy ze sobą rok, wszyscy wiedzieli że jesteśmy razem i traktowali to jako codzienność, więc na początku mnie przerażała najbardziej myśl o tym jak zareagują na to ludzie, cały czas myślałam o tym że ktoś z niewiedzy powie coś głupiego, że nie będę wiedziała jak się zachować, a w twojej sytuacji nawet nic więcej się nie działo. Pomyśl, że mogło być dużo gorzej :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Ja z kolei strasznie żałuję, że nic się nie wydarzyło. Że już na wstępie zrobiłam wszystko, by uznał mnie za aspołeczną, wyniosłą dziwaczkę. Tymczasem ja nigdy nie miałam chłopaka i nie za bardzo wiedziałam, jak się zachowywać w takich sytuacjach. Jestem bowiem nieśmiała jak dziecko; gdy tylko pojawiło się uczucie, zaczęłam się wstydzić Arka. Dziś zresztą robię to samo. Gram obojętną, ale w środku pęka mi serce. Najchętniej wykrzyczałabym mu to wszystko, co czuję!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Masz rację, ale wyobraź sobie, że to już kolejny raz, kiedy z powodu nieśmiałości zraziłam do siebie faceta. Niby nic się nie wydarzyło, nie było pocałunków, wspólnych wspomnień, ale to nie znaczy, że nie jest mi przykro. Bardzo się w to zaangażowałam emocjonalnie i w głębi duszy wierzyłam, że będziemy razem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyno, podziękuj niebiosom, że nie łączyło Was ^^ coś więcej^^. Wtedy mogłabyś się czuć naprawdę podle. Intymna bliskość powoduje, że to dziewczyna czuje się wykorzystana i porzucona, a facet panoszy się, bo zaliczył kolejną d...ę. Rozumiem, że czujesz się niezręcznie, bo ... oboje postąpiliście tak, jak ludzie, którzy są nieśmiali. Może być jeszcze tak, że po jakimś czasie, któreś z Was odważy się na szczerą rozmowę. Jak to mawiają : jeśli Ktoś, Komuś jest przeznaczony, to będą razem. Jeśli jednak nie, to zachowałaś klasę. Nie masz powodów, żeby się poczuwać do winy, że nie udało się stworzyć trwałego związku, bo^^ do tanga trzeba dwojga ^^. Taka prawda. Trzymaj się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
To było tak: na samym początku znajomości często gadaliśmy ze sobą. Potem jednak coś się zepsuło, do dziś nie wiem dokładnie co, bo on z całkiem rozmownego gościa stał się strasznie zamknięty w sobie i kilka razy dawał do zrozumienia, że woli być sam. Poczułam się tym dotknięta, mimo że jeszcze wtedy nic do niego nie czułam, więc stwierdziłam, że to jakiś gbur i ograniczyłam kontakty do minimum. Aż tu któregoś dnia na okienku on jakby nigdy nic podszedł do mnie z uśmiechem na twarzy i zaczął wypytywać jak się miewam itp. Odpowiedziałam, że okey i zaczęliśmy gadać, choć byłam nieco zaskoczona, że tak nagle zapragnął kontaktu, skoro wcześniej traktował mnie jak jakiegoś intruza. W pewnym momencie chłopak zapytał o mój nr telefonu. Krótko przed tym zdarzeniem ukradli mi komórkę, więc odpowiedziałam, że nie mam. On wyraźnie się zmieszał. Wtedy przyszla moja kumpela i szybko się pożegnałam. A potem? No cóż, niejednokrotnie widywałam go na korytarzu, ale szybko przemykałam rzucając pośpiesznie cześć. Czyli tak jakby mnie nie interesował, choć od wspomnianej rozmowy było wręcz na odwrót. Niestety on chyba się zraził, skoro potem tylko raz rozmawialiśmy sam na sam i to była porażka...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Wiem, jestem kompletną idiotką, przecież powinnam była zaraz po kupieniu nowego telefonu podejść do chłopaka i wyjaśnić całe zajście, ale wierzcie mi, zabrakło odwagi. Cały czas liczyłam na inicjatywę z jego strony, niestety, jak się okazało, daremnie. Im bardziej go olewałam, on robił to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Dzięki za ciepłe słowa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Ile bym dała, żeby to naprawić, ale wiem, że się nie da i dlatego czuję się beznadziejnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nic nie powinnaś. Nie masz obowiązku informować Go o zakupie nowego telefonu. Mozesz natomiast uśmiechać się serdecznie, kiedy się spotkacie ^^ oko w oko ^^. Pogodny wyraz twarzy na jego widok, powinien go zmobilizować do podjęcia rozmowy, a jeżeli nie, to niech spada na drzewo, i gitara.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Spróbuję zatem się uśmiechnąć :) Jestem ciekawa jak zareaguje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko, życzę Ci, żebyś poznała mężczyznę, który uszanują Twoją subtelność i będziesz z nim szczęśliwa. Dobranoccccccccccccc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ahhhaaaaa
Coś pękło w środku????? I stąd ten krwotok. A swoją drogą musi mieć kawał wała. :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GerardNowak444
No odpowiadacie tak, jak gdyby to facet był winny. Moze i troche jest ale z mojego punktu widzenia to wygląda tak, że on też jest okropnie nieśmiały i bardzo łatwo sie zniecheca, coś go odrzuciło i sie nie odzywał ale w końcu zebrał sie na odwage i poprosił o numer telefonu. Dla osoby nieśmiałej to NAPRAWDE wielkie zadanie i spore poświecenie zeby przełamać ten lęk przed wyśmianiem którego większość mądrali z tego forum nie rozumie. No i co? Poprosił o numer i usłyszał odmowę i to w taki sposób ze kazdy by pomyślał ze to po prostu spławianie, ja jestem dość śmiały i gdybym usłyszał ze nie da mi numeru bo "nie ma" to zrozumiał bym to jako jasny sygnał "odczep sie koleś bo nawet jako kumpla cie nie widze", w końcu dać numer koledze ze studiów to żadne halo a ona nawet tego odmówiła. No to koleś poczuł sie potwornie zawiedziony i zawstydzony i ten zawód przemienił sie na gniew i żal z dodatkiem wstydu. A Ty autorko zamiast zachecic go (jak nie masz odwagi wyjasnic sprawy) poprzez szukanie kontaktu, uśmiechy, danie mu jednak tego numeru itp. to zaczełaś go unikać czyli zrobiłaś to co kazda dziewczyna robi z niechcianym adoratorem. Nie wiem skad Ci przyszło do głowy ze to go zacheci do inicjatywy, przecież to oczywiste ze bedzie Cie jeszcze bardziej unikał bo mu głupio jakiego kosza dostał. Wbrew pozorom odkręcić to jest bardzo łatwo tylko na Boga wykaż sie odrobiną inicjatywy, najlepiej zdobądz jego numer od wspolnych znajomych i napisz do niego pod byle pretekstem - nie dość ze od razu dasz mu swój numer (tylko sie podpisz w SMSie) to na dodatek dasz jasno i bez narzucania do zrozumienia że nie skreśliłaś go zupełnie. On sie tak zachowuje bo myśli ze nie ma u Ciebie najmniejszych szans i ze sie strasznie wygłupił. Pokaż mu, że jest w błędzie. Związki nieśmiałych maja cieżkie początki ale jak wyjdą to są najpiękniesze ze wszystkich wiec warto walczyć:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MadameGingerrr
Kolego wyżej - nie wiem skąd w Tobie jadu... Zapewne niektórym osobom moje rozterki mogą wydać się dziecinne i głupie, ale niestety ludziom nieśmiałym jest o wiele trudniej, zwłaszcza w sferze uczuciowej. Ja np. do tej pory nie miałam większej styczności z płcią przeciwną, przynajmniej jeśli chodzi o stosunki wykraczające poza kontakt stricte koleżeński, więc też nie za bardzo wiem jak radzić sobie w tego rodzaju sytuacjach. Mam problem, żeby otworzyć się na drugiego człowieka, bo obawiam się, że spotkam się z odrzuceniem, kompromitacją, rozczarowaniem. Wiąże się to w dużej mierze z tym, że w przeszłości byłam ciągle krytykowana i upokarzana, co też sprawiło, że stałam się zamknięta w sobie i nieufna. Gerard - doskonale zdaję sobie sprawę, jak mogła zostać odebrana moja odmowa i do dziś mam o to do siebie ogromny żal. Jeśli ten chłopak naprawdę miał w moim stosunku dobre intencje i w dodatku był nieśmiały, to tym bardziej jest mi przykro. Z drugiej strony, jak już wcześniej wspominałam, jego zachowanie też było dość zmienne. Raz miły i uśmiechnięty, potem nagle nieprzystępny i chłodny, odpowiadający na pytania tak, jakby łaskę robił. Nic dziwnego, że się zraziłam. Wolę jak ludzie mają jednakowy stosunek do innych, bo tylko tak wiem, że ktoś chce mojej obecności obok. On niestety wysyłał w moim kierunku zbyt dużo niejednoznacznych sygnałów, więc też do dziś nie wiem, co tak naprawdę o mnie myśli. Teraz też się waham podjąć jakiekolwiek kroki, ponieważ obawiam się jego reakcji, tego, że już na zawsze mnie skreśli...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GerardNowak444
Jego sprzeczne sygnały mogły wynikać np. z tego ze moze nadinterpetował jakieś Twoje zachowania w negatywny sposób, a potem uświadamiał sobie ze niepotrzebnie sobie wkręca bzdury i sie gniewa i znowu był miły. Na pewno mu sie podobasz ale chłopak ma cieżki charakter i bardzo podobny do Twojego, widać ze zupełnie nie ma też doświadczenia w relacjach damsko-męskich. Na pewno też Cie nie skreślił, bo (po własnych doświadczeniach wiem) gdyby Cie skreślił to zachowywałby sie właśnie całkowicie zwyczajnie, moze z lekkim dystansem ale juz normalnie i koleżeńsko. Skoro ma żal to znaczy ze ciągle coś czuje. Zrób jak mówiłem, napisanie głupiej wiadomości do niczego nie zobowiązuje (tylko niech pretekst bedzie dobry) a daje mu pole do popisu (powinien do Ciebie napisać a jak nie napisze to niech idzie w cholere)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×