Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość blacklies

trudny mąż

Polecane posty

Gość blacklies
No właśnie rozpłakać- nic innego nie pozostaje... Czytając te dobre rady zastanawiam się czy wy wiecie o czym mówicie? Naprawdę tak prosto jest wziąć się spakować i wyjechać w nieznane z małym dzieckiem, bez pracy? Zostawić wspólne różnego rodzaju zobowiązania, zostawić dom, w który włożyło się serce i mnóstwo pracy. Być może dojrzeję do takiej decyzji, jednak nie mając w nikim oparcia, to naprawdę jest trudne. Mogę co najwyżej czekaćna następną kłótnię , kiedy już nie wytrzymam,wezmę dziecko i wyjadę nie myśląć o tym co będzie w przyszłości. Tak naprawdę zasmuciło mnie to - dopiero widzę , że nie jestem z takim problemem sama- że jest nas dużo więcej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Franki bez kochanki
witam bronek, tradycyjnie już, odpowiadając na twoją tradycyjną już zaczepkę, spróbuję bronić swojego mylnego zdania. Próbowałem tylko umiejscowić w czasie "kiedy i dlaczego TO się zaczyna". Żadnych innych aspektów sprawy nie poruszałem. "czy winą kobiety jest że w akcie miłości do oprawcy na początku daje z siebie ponad normę ?" Zakładając nawet już na samym początku istnienie "aktu miłości", nie ma żadnych przesłanek na to żeby któregokolwiek z aktorów występujacych w tym akcie nazywać oprawcą. Jednemu z aktorów, nazwijmy go np Romek, coś się czasem WYPSNIE. Brak zdecydowanej reakcji ze strony powiedzmy np Julki na WYPSNIECIE SIĘ romkowe jest owym początkiem. Romek podobnie jak Julka w akcie miłości na początku daje z siebie ponad normę. I przyzwyczaja się. A to przyzwyczajenie staje się jego drugą naturą. ...czym skorupka za młodu nie nasiąknie, tym na starość nie trąci.... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRRRR
:) franki z chęcią sie z tobą posprzeczam ale nie tutaj. Nie chcę bawić się na emocjach w tym temacie. Do miłego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Franki bez kochanki
Emocje są w tle praktycznie każdego topiku. Ten dotyczy małżeństwa. Tego typu problemy powinni rozwiązywać zainteresowani między sobą. Któż lepiej od nich samych zna ich charaktery, przeszłość, relacje z innymi itp istotne szczegóły. Osoba zakładająca topik bardziej chce się wyżalić niż uzyskać jakąś radę. Jeżeli chce uzyskać radę to bardzo konkretną, typu - na plamy z czerwonego wina to najlepszy jest...... Autorka topiku stawia pewne pytania, ja próbuję na nie odpowiadać zgodnie z moją wiedzą, doświadczeniem, intuicją, mniemaniem..... Na jedno już odpowiedziałem. Pora na kolejne. "Jak dlugo można tak życ?" Odpowiedź podpowiada życie wielu osób wokół nas i brzmi ona: JUŻ ZAWSZE. Bo życie małżeńskie toczy się zgodnie z zasadą: Mój mąż działa mi bez przerwy, raz na zmysły, raz na nerwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Franki bez kochanki
"Jak długo można zapominac o takim "dyscyplinowaniu"?" - brzmi pytanie najpoważniejsze. WARUNKIEM KONIECZNYM, co wcale nie znaczy, że wystarczającym procesu zapominania jest skuteczne odizolowanie się od ŹRÓDŁA. Nigdy nie zapomnisz, że ktoś na ciebie pluje dopóki nie usuniesz się poza obszar jego zasięgu. Ale to jest już temat na inny topik. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BBBRRRRRRR
mam jak każdy bleble77@o2 franki taaaaaa widzisz jest pewien szczegół że mogę wziąć odpowiedzialność za swoje słowa ale prowokując rozmowę lub dyskusję moge sprawić iż .......... hmmmmmmmmm osoby które są ofiarami takiej przemocy mają już silnie nadwyrężoną psychikę nie chce przypierać ich do muru zmuszać do zdefiniowania własnej postawy , nie chcę w jakikolwiek sposób wywierać presji , nie chcę im zaszkodzić. Zgnoić osobę o niskiej samoocenie jest bardzo łatwo i choć ja tego nigdy nie zrobie sam wiesz jakie komentarze lecą od niedojrzałych frustratów. Dlatego ja pasuję na tym topiku:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×