Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

loveforever20

on, ona i ja...prosze o rade!

Polecane posty

Witam! Nigdy jeszcze nie mialam okazji zeby pytac o rade ludzi na forum, ale postanowilam poradzic sie Was bo sama juz nie wiem co mam robic. W sumie to lepiej mi nawet o tym pisac anonimowo bo ogolnie nie umiem zabardzo rozmawiac z ludzi o moich problemach twarza w twarz. I moze to jest tez jeden z moich problemow, nie radze sobie juz z moimi myslami a czuje sie jak bym ich miala 100 na minute. Bylam z chlopakiem 5 lata, moja pierwsza milosc, dorastalam z nim, dzieki niemu nauczylam sie kochac i poznalam co to jest milosc. Mielismy lepsze i gorsze dni wiadomo jak w kazdych zwiazkach, tylko ze pozniej zaczelo przybywac tyh gorszych dni coraz czesciej i czesciej. Bylam/jestem w nim tak zakochana ze nigdy nie potrafilam postawic na swoich i powiedziec co tak naprawde mysle. Zawsze to ja przepraszalam i wyciagalam reke nawet jezeli to nie byla moja wina. W sumie to moze sama doprowadzilam to tej sytuacji bo on wiedzial ze moze robic ze mna co mu sie zywnie podoba a ja nigdy nie powiem zlego slowa. Zaczelo sie wszystko od naszej wspolnej wyprowadzki, dodam ze moj ex jest uzalezniony od mariuhuany. Nie skutkowaly rozmowy blagania oferowania pomocy nic...on twierdzi ze to nie jest problem a pali okolo 6 lat non stop dzien w dzien. Bywaly dni ze nie mial kasy zeby kupic palenie to wtedy stawal sie nie do wytrzymania, potrafil przelezec w lozku cale dnie, humory wyzwiska ale ja to znosilam bo mialam nadzieje ze kiedys sie zmieni. Po naszej wspolnej wyprowadzce wpadl w zle towarzystwo, stawal sie coraz gorszy, zaczol brac narkotyki (o ktorych nie wiedzialam, bardzo dobrze sie z nimi kryl a ja nic nie podejrzewalam bo cale dnie pracowalam) potrafil wyrzucic mnie z domu bo nie kupilam mu palenia w moj dzien wolny, dodam ze on tez pracowal. I ciagle wedlug niego to wszystko byla moja wina, twierdzil ze jestem nie dojrzala, ze sie zmienilam a ja powoli zaczynalam sama w to wierzyc. Pewnego dnia postawilam mu sie nie zrobilam tego czego on chcial, nie odzywal sie do mnie przez 2 dni a potem zerwal ze mna i kazal mi sie wynosic. Tak zrobilam wtedy juz mialam wszystkiego dosydz, ocywiscie nie obylo sie bez wyzwisk itp. Kiedy opuscilam mieszkanie on zaczol wydzwaniac, znecac sie nademna psychicznie robic mi wyrzuty sumienia. Kiedy ja nie odbieralam zdemolowal cale mieszkanie (mieszkalismy z kolega ktory wyjechal na 2 tyg do swojej dziewczyny) swoj telefon, nasze zdjecia pamiatki doslownie wszystko. Wtedy dowiedzialam sie ze cpa...zmieklam i postanowilam wrocic. Oczywiscie on dalej byl w przekonaniu ze to przezemnie to wszysto sie stalo, ze to ja doprowadzilam do tego. Postanowilismy sie z tamtad wyprowadzic i zamieszkac z jego rodzicami. Do dzis pluje sobie w twarz i pytam sie sama siebie co cie sklonilo idiotko zeby zamieszkac z jego rodzicami?? zmienilam szkole, prace otoczenia. Pamietam lzy mojej mamy blagania mowila ze wszystko sie popsuje, ostrzegala mnie. Byla zla bo jego rodzice mieszkali bardzo daleko od miasta moich rodzicow i wiedziala jaki moj ex potrafi byc. Przez 5 miesiecy bylo wspaniale, mialam nadzieje ze znow jest jak dawniej ze sie zmienil. I nagle znow zaczelo sie psuc...on znalazl nowa prace, kupil samochod no i pojawila sie ONA. Pisal z nia naokraglo, twierdzil ze to koleanka z pracy. Kiedy robilam mu sceny zazdrosci to mowil ze jestem nienormalna ze wszystko psuje i przeadzam. Ja czulam ze cos jest nie tak, zmienil sie...i to bardzo. Zaczol byc obojetny, nieczuly, wracac pozno do domu i trzymal swoj telefon przy sobie nawet gdy klad sie spac. Kiedys udalo mi sie preczytac sms ktore wcale nie brzmialy jak kolezenska rozmowa. To bylo nie dozniesienia pewnego dnia wybuchlam. Kiedy byl w pracy wyprowadzilam sie, mialam dosc jego, jego matki ktora non stop sie wtracala we wszystko i ogolnie tej calej chorej sytuacji. Zamieszkalam u kolezanki z tego samego miasta, on w ogole sie tym nie przejol wrecz przeciwnie po 2 dniach ze mna zerwal i twierdzil ze to nie dla tej dziewczyny. Swiat mi sie zawalil, nie odpisywal na sms, prosby i przywiezienie mi reszty moich rzeczy, blaganie proszenie nic. Powiedzial ze to ja sie zmienilam i musi odpoczac odemnie bo juz mnie chyba nie kocha. Zalamalam sie calkowicie kiedy w ten sam dzien kiedy dowiedzialam sie ze spotyka sie z ta dziewczyna moja najlepsza kolezanka z pracy umarla. To byl cios prosto w serce. Nie wychodzilam z domu, nic mnie nie interesowalo, zaczelam pic. On sie mna nie interesowal a wiedzial co sie stalo. Nie stac go nawet bylo na jednego sms z pytaniem jak sie czuje, czy mam za co zyc, czy mam gdzie mieszkac nic kompletnie. Zwiazal sie z ta laska a mnie mial gleboko w dupie po 5 latach potraktowal mnie gorzej niz szmate. Po paru miesiacach zaczynalam normalnie funkcjonowac, wychodzic, poznawac nowych ludzi. Po dokladnie 7 miesiacach myslalam ze on to przeszlosc. Tak bardzo go nienawidzilam ale w glebi serca nadal kochalam. Staralam sie o nim nie myslec i nawet dobrze mi to wychodzilo do czasu kiedy do mnie zadzwonil. Nie moglam uwierzyc ze to on, jeszcze miesiac przed nawet nie potrafil mi powiedziec czesc ani pocaluj mnie w dupe a teraz prosi o spotkanie. Ja glupia sie zgodzilam chcialam uslyszec co ma do powiedzenia, bylam pewna ze juz mi nie zalezy. Szczerze mowiac to chcialam miec satysfakcje z tego ze jednak mu sie nie udalo i uswiadomil sobie jaki byl. Blagal przepraszal, plakal, powiadal ze to narkotyki go zniszczyly, ze nigdy nie przestal brac, ze byl glupi, ze jej nie kochal nigdy, ze ciagle o mnie myslal. Czylam sie jak w amoku, nie potrafilam mu nawet spojrzec w oczy...ale znow czulam ten dziwny stan w brzuchu. Wtedy sie otrzasnelam i poprostu zostawilam go, on krzyczal, blagal na kolanach a ja mialam ochote stanac i zaczac krzyczec. Mysl o nim nie dawala mi spokoju, on ciagle pisal ze mnie kocha ze zaluje. W miedzy czasie dowiedzialam sie ze jego ''byla'' dziewczyna jest w ciazy. Byl to szok, lzy, nienawisc, pytania do samej siebie w czym ja bylam gorsza. Po paru tygodniach, nawet sama nie wiem jak to sie stalo ale zaczelismy sie spotykac, rozmawiac godzinami jak najlepsi przyjaciele. Oczywiscie ukrywalam to przed wszystkimi ale znow mialam usmiech na twarzy. Znow ta nadzieja ze sie zmienil, tylko ze ja nie potrafie zapomniec. Dalej go kocham? i sama sie sobie dziwie! jestem chyba jakas nienormalna, po tym wszystkim ja dalej nie potrafie zapomniec. Tymbardziej ze ona jest w ciazy beda musieli utrzymywac kontakt i tak i tak. On ciagle twierdzi ze ona nic dla niego nie znaczy, ze tak bardzo zaluje a ja nie wiem co mam zrobic. Rozum mowi mi zebym dala sobie spokoj i kopnela go w dupe a serce blaga o druga szanse. Przepraszam ze tak sie rozpisalam ale nikomu jeszcze sie nie wygadalam...w sumie to nie wszystko bo napisalam to wszystko w skrocie ale mam nadzieje ze moge liczyc na jakies rady od Was. Z gory dziekuje:*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
najlatwiej powiedziec olej go- posluchac rozumu, niestety czesto serce wygrywa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tylko na chwile teraz
Kochana Dziewczyno.Jestem starsza duzo od Ciebie i potraktowalam twoj post, jak bylybys moja corka. Powiem tak : jest tragedia dla Ciebie , bo jestes wspoluzalezniona od tego faceta.To ze 7 miesiecy z nim nie bylas , nie znaczy ze przecielas z nim wiezy.Ty nadal jestes z nim w zwiazku emocjonalnym . Ponioslas juz tak duze straty i emocjonalne i fizyczne powiedzialabym .A nadal idziesz jak bezwolne zwierze na rzez .Skonczy sie to tragedia, jesli nie udasz sie po pomoc do jakiegos psychologa.Bo czy Kafe potrafi pomoc przciac Ci wiez z tym toksykiem .To jest zly czlowik i mozna postawic mu kilka diagnoz.Nie zmienia to faktu, ze powinnas uciekac od niego.Bron Boze wchodzic znow w jakiekolwiek relacje. Dziecko wracaj do rodzicow , bedziesz miala wsparcie choc . Uciekaj od niego .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie ma ratunku dla osób, które oszukują same siebie. Muszą cierpieć. Godne i szczęśliwe życie musi być zbudowane na trwałych fundamentach. Tylko uczciwość i prawda jest coś warta. A Ty autorko brniesz w bagnie kłamstw, łudzisz się, że zmienisz narkomana w odpowiedzialnego, solidnego człowieka ? Bujda na resorach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak bardzo chcialam byc niezalezna, planowalam z nim zycie. Za szybko musialam dorosnac i to na wlasne zyczenie. Najgorsze jest to ze on ma mnie na pstrykniecie palcow...chyba przemysle powrot do rodzicow, musze zajac sie szukaniem nowej pracy dziekuje bardzo za rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosia.>
Albo zrywasz z nim kontakt albo pociągnie Cię na dno. Nie ma innego zakończenia dla tej znajomości. Życzę mądrego wyboru

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tylko na chwile teraz
to najlepsze co mozesz na teraz zrobic.Utnij kontakt calkowicie.Nie odbieraj telefonow , maili , nic niech nie laczy Cie z nim.Pszukaj psychologa . Zbieraj sie jak najszybciej do rodzicow, przy nich bedziesz silniejsza . Trzymaj sie Kochana:Pozbadz sie zludzen co do niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziekuje bardzo za mile slowa, musze wreszcie wziasc sie w garsc i zrobic cos ze soba, najgorsze jest to ze on znow bierze i blaga mnie o pomoc. Tylko ze ja czuje ze on znow klamie i mnie oszukuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tylko na chwile teraz
oszukiwal , oszukuje i bedzie oszukiwal.Poza tym jest w twojej historii" watek " dziewczyny oczekujacej jego dziecka.Co bedzie jak Ciebie przekabaci i przespisz sie z nim ,albo postanowisz mu dac szanse? Co bedzie jesli zajdziesz w ciaze ? Czy takiego ojca chcesz swemu potencjalnemu dziecku ? Musze juz uciekac, bo pozno .Obiecaj mi jedno -odetnij raz na zawsze pepowine z tym toksykiem dla wlasnego dobra . Pozdrawiam pozna noca :-D Eleeni .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość totaka
Przeżyłam podobną historię ...na szczęście się otrząsnęłam szybciej... choć nadal o nim myślę to w życiu już nie wrócę i nie podam mu ręki NIGDY! Uciekaj Dziewczyno pukiś młoda. Uzależnieni ludzie to egoiści i krętacze. On Cię zniszczy! Wracaj do rodziców. Nie odpisuj, nie kontaktuj się. jeżeli ktoś może zmienić takiego człowieka to tylko ON SAM, puki nie sięgnie własnego dna to twoje tłumaczenia nic mu nie rozjaśnią. Tracisz czas :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzis dzwonil z nieznajomeo numeru...odebralam to byl on zaplakany powtarzal ze nie wie co sie z nim dzieje. I znow swiat kreci sie wokol niego...on nie przejmowal sie mna kiedy zostawil mnie w obcym miescie samej sobie po tym jak zmusil mnie swoim zachowaniem i podtekstami zebym sie wyprowadzil. Mial gdzies gdzie bede mieszkac, za co zyc...tymbardziej ze ja sie dalej ucze mam praktyki zaliczane jako praca w uk. Czyli nie stac by mnie bylo zeby sobie cos wynajac a o zmianie szkoly nie bylo mowy. Ten rok byl dla mnie najgorszy w moim zyciu, wiem ze pewnie nie ostatni bo jestem jeszcze mloda ale na dodatek moja przyjaciolka ktora umarla w tym samym czasie kiedy rozeszlismy sie, problemy z mieszkaniem i wiele wiele innych. Jestem strasznie wdzieczna moim rodzicom za pomoc, mojej mamie powiedzialam ze sie wyprowadzilam prawie 2 tygodnie po wszystkim bo strasznie sie balam jej reakcji. Wyciagneli do mnie reke po tm wszystkim co im robilam, bo bylam okropna mialam ich w dupie przez ten caly czas czego strasznie zaluje. Najgorsze jest to ze on po tym wszystkim jest nadal moja pierwsza mysle kiedy klade sie spac i pierwsza kiedy wstane. Boje sie wrocic do rzeczywistosci, do miasta gdzie on obecnie mieszka bo jak narazie jestem u rodzicow w okresie swiatecznym. Tak duzo mam zalu do niego i nienawisci ale nadal go kocham. Nie radze sobie z moimi myslami co by bylo gdyby...psycholog hmmm...mam nadzieje ze sama uporam sie z tym wszystkim i po paru miesiacach bede sie smiala z tego wszystkiego a szczegolnie z niego. Dziekuje dziewczyny za rady i mile slowa tego wlasnie potrzebowalam...wydusic z siebie to wszystko co lezalo mi na sercu przez ponad pol roku. Po skonczeniu szkoly (7 miesiacach) wracam do rodzicow to pewne z miastem w ktorym mieszkam obecnie u kolezanki mam za duzo zlych wspomnien. Dziekuje jeszcze raz :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o czym szumi
a Ty jak zawsze jesteś jego kołem ratunkowym.. fajnie jest mieć koło ratunkowe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×