Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ghjghhnhgh

Wybrałam już most, tylko wino musze kupić

Polecane posty

Gość ghjghhnhgh

przecież nie skoczę na trzeżwego !!! Nie, nie mam jaj żeby skoczyć, ale moje mysli są już na tym moście. Ciało sie boi, mam nadzieję ze głowa przetłumaczy sobie że warto dalej zyć. Że warto walczyć. Tylko co jeśli ta głupia głowa ciągle się zakochuje w innych facetach mając mężą dzieci, i poukładane życie. gdyby mój mąż wiedzial jakie ma śmierdzące jajo w domu to sam by mnie zepchnął z tego mostu. Czasem jak prowadzę auto rozpędzam się i zamykam na kilka sekund oczy. Jak otwieram dziwię się że jeszcze zyję, bo na co światu takie zero jak ja. Przecież daję losowi szansę żeby mnie wyeliminować ze świata zywych. Skoro mają przetrwać najsilniejsi to ja tu nie jestem potrzebna. tylko dzieci, te małe cudowne istoty trzymają mnie przy życiu. wiem że nie mogę odejść, zostawić ich, pokazać że można się poddać. nie, ja musze pokazać im że trzeba walczyć. tylko że mój wróg jest niewidzialny, nie widzę go i nie słyszę, to zadanie mnie przerasta...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Michalina1970
ja mam podobnie, tylko nie mam małych dzieci , ale prawie dorosłe...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Michalina1970
też mam już dość życia, tej męki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaki zielepuchowate
a tam wino. kup sobie jakas 15 letnia whisky na taka okolicznosc nie mozesz sie szarpnac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
ale co, też się zakochujesz ? to mnie wykancza, wiecznie jestem zakochana, przeciętnie raz na rok się zakochuję i przez rok to niespełnione uczucie trwa. Zazwyczaj niespełnione bo czasem uda mi się uwieść wybranka. Potem mi przechodzi "miłość" mam 2-3 miesiące spokoju i znowu się zakochuję. po co to wszystko, po co ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ty tak na powaznie czy piszesz
powiesc sensacyjna? Jesli powaznie to mozemy sie zastanowic nad twoim problemem i znalezc wyjscie z sytuacji . Wiec jak z Toba jest naprawde ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annna21
Kup sobie wizytę u psychologa, a nie wino. Może masz depresje, albo coś... Jak jest ci źle ze sobą, to zrób wszystko, żeby zmienić to co jest źle, a nie osieracaj własnych dzieci. Idż na konsultacje do psychologa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"....wstań, nie skupiaj się na słabościach i wątpliwościach, wyprostuj się... Wstań i idź" Jan Paweł II

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
chciałabym żartować z uczucia zakochania, tak by wypadało statecznej 30-latce. Na niczym się nie mogę skupić, wiecznie naćpana uczuciem, pożądaniem. Dzieci na dalszym planie, robię to co konieczne ale nic ponadto. I to mnie boli. ważniejsze dla mnie jest rozmyslanie o obiekcie, o tym w co się ubrać, jak sobie zaskarbić jego uczucie. To mnie wykańcza, nie wiem czy jest sens żyć, świadomość tego że te stany będą się powtarzać mnie dobija. w ilu facetach się jeszcze zakocham ? kiedy się wyda moje zachowanie ? kiedy strace wszystko ? czy jest sens czekać, czy nie lepiej odejść nie kompromitując się ?????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
to nie depresja, to jakieś deficyty z dzieciństwa chyba, ale zagłębiając się w moje dzieciństwo nie zauważam nieprawidłowości. Nie wiem gdzie szukać miejsca, czasu, w którym jest przycisk OFF, przycisk który uwolni mnie od tych chorych namiętności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ty tak na powaznie czy piszesz
nie jest to zachowanie" normalne".Wydaje mi sie , ze potrzebujesz fachowej pomocy .Masz podobny problem jak np. seksocholik.Mysle, ze powinnas przejsc terapie i trening. Jakie uczucia zywisz do meza? Bo dzieci wiem, ze kochasz i myslisz o nich, nawet w chwilach zwatpienia .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
spokojnie na pewno nie skoczę, nie zabiję się bo co ja wtedy pokażę dzieciom - że matka się poddała ? że była słaba ? a jeśli one zrobią kiedyś to samo ? chcę ich nauczyć ze trzeba walczyć, i każdy problem można rozwiązywac. Szkoda tylko że ja nie widzę rozwiązania, nawet nie wiem w którym momencie życia szukać przyczyny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ty tak na powaznie czy piszesz
pracujesz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
to raczej nie jest seksoholizm. nie rzucam się na każdego faceta, są mi obojętni. ale wystarczy że w miarę normalny, atrakcyjny facet spojrzy na mnie jakoś inaczej, zainteresuje się mną jako człowiekiem nie jako obiektem seksualnym, a w mojej głowie już się rodzi uczucie. i po ok. miesiącu, 2 jestem już zakochana. Znajomy którego uwiodłam ma podobnie, ale on stara się traktować te uczucia platonicznie, stara się ich nie realizwać. ja sobie nie mogę odpuścić, walczę o faceta dopóki albo się ze mną nie prześpi, albo nie powie wprost "spierdalaj, odpierdol sie zostaw mnie"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Proponuję terapię...wizytę u psychologa, może psychiatry. Na pewno nie zaszkodzi, a może dużo pomóc pokonać natrętne myśli. Może pomoże Ci fakt, że każdy boryka się z problemami...każdy ma swoje zmartwienia, troski, kłopoty...każdy musi zmagać się z przeciwnościami losu, ale wierz mi, że czasami są one wręcz paskudnie okropne. Ciężko pocieszać mówiąc, że ktoś ma gorzej od Ciebie, bo każdy widzi swoje troski. Zdaję sobie sprawę, że trudno zrozumieć innych problemy, gdy ma się swoje....całkiem inne...dla innego łatwiejsze, dla innego trudniejsze. Wszystko zależy od indywidualności człowieka. Każdy z nas jest inny i przeżywa swój los na swój sposób..łagodniejszy czy ciężki. Trzeba tylko znaleźć siebie, swoje JA:) powodzenia, poszperaj w necie, naprawdę można się dużo dowiedzieć i pomóc sobie...terapia.. itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
pracuję. Teraz moim obiektem jest mój szef. tak staram się mu zaimponować, wychodzę z inicjatywą od siebie, chcę zaskarbić jego sympatię, i nie wiem co dalej. nie poproszę o podwyżkę, zwrot za paliwo które wyjeżdżam załatwiając służbowe sprawy, nie mam żadnych roszczeń, nie walczę o siebie. on na mnie zerka, i nie wiem czy to zainteresowanie duzo młodszą kobietą, czy spojrzenie takie ogólne, normalne, bez podtekstów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
Puza masz rację każdy ma swoje problemy, ale tak naprawdę problemy innych ludzi to dla mnie kosmos - nie intersują mnie inni ludzie. jestem wiecznie skupiona na sobie, swoich potrzebach, swoich uczuciach. nie mam czasu na terapię, psychologa. praca dom dzieci. mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, mam wyrzuty sumienia wobec niego więc na wszystko się zgadzam. nie kłócimy się w ogóle. nie zasługuję na tak dobrego, uczciwego człowieka. Boże gdyby wiedział z jakim dnem mieszka i żyje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
pierwszy raz się tak wynurzyłam, mam nadzieję że nikt mnie tu nie rozpozna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uwodzenie może stać się dla kobiety sposobem na podniesienie swojej wartości, zdobywanie władzy nad mężczyznami, zdominowanie partnera, uzyskanie potwierdzenia dla swojej kobiecości. Wtedy mówimy właśnie o uzależnieniu od „miłości poprzez uwodzenie. Kobieta potrzebuje mężczyzny nie do związku, a raczej do uzyskania od niego akceptacji, podziwu czy adoracji. Traktuje go raczej jak obiekt, którego używa do zaspokojenia swoich potrzeb. Zazwyczaj poprzestaje na samym zdobyciu męskiej uwagi czy fascynacji. Jeżeli często idzie za tym kontakt seksualny to jest prawdopodobieństwo równoczesnego występowania uzależnienia od seksu. Jest to oczywiście pewne uproszczenie - kwestia współistnienia obu nałogów jest bardzo złożona. Wzorzec uwodzenia może przejawiać się poprzez: zainteresowanie jedynie zdobyciem mężczyzny bez chęci związania się nim przymus obracania się w męskim towarzystwie i „karmienia się męską uwagą i adoracją nakierowywanie rozmowy na seksualne tematy, żarty, dwuznaczności flirty i utrzymywanie nieokreślonych relacji z mężczyznami (pomiędzy kolegą a kochankiem) mierzenie swojej atrakcyjności poprzez poziom zainteresowania mężczyzn wykorzystywanie swojej kobiecości do zdobywania władzy nad mężczyznami wyzywający strój, zachowanie o podtekście seksualnym poprawa samopoczucia dzięki kolejnym „podbojom

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie martw się to się leczy. kilka spotkań z psychologiem i minie jak chęć na papierosa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Fantazjowanie W tym wzorcu uzależnienie od „miłości przejawia się nie tyle konkretnymi zachowaniami, co tworzeniem alternatywnej rzeczywistości w wyobraźni. Kobieta w dużej mierze „rozgrywa swój związek w swojej głowie. Myśli, analizuje, fantazjuje. Najczęściej o mężczyźnie nieosiągalnym, o partnerze, z którym jest w tzw. związku na odległość lub o relacji, którą dopiero rozpoczęła bądź kontynuuje wirtualnie - przez Internet. Wzorzec fantazjowania może przejawiać się poprzez: obsesyjne myślenie o partnerze byłym lub potencjalnym obsesyjne wyobrażanie sobie swojego potencjalnego związku w przyszłości lub odtwarzanie obrazów z przeszłości zatracanie się w swoich fantazjach dotyczących mężczyzny zakochiwanie się od „pierwszego wejrzenia i fantazjowanie o wspólnym domu i dzieciach już w pierwszej fazie znajomości kontynuowanie dawno już zakończonego związku „w swojej głowie, tęsknota za byłym partnerem, nadzieja na jego powrót, rozważania „co by było gdyby zakochiwanie się w mężczyźnie, który nigdy nie będzie w pełni dostępny żonatym, księdzu, geju lub po prostu nie zainteresowanym. Relacje takie mają swój przebieg głównie w fantazjach kobiety, a jedynie czasami w rzeczywistości (np. kiedy kobieta staję sie kochanką żonatego mężczyzny i spędza z nim jedynie kilka godzin w tygodniu, a resztę czasu poświęca na marzenia o wspólnej przyszłości) wyrabianie sobie opinii na temat mężczyzny na podstawie własnych wyobrażeń. Kobieta tkwi w takiej iluzji i wypiera fakty, które świadczą o tym, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej (zakochuje sie wtedy w wytworze swojej wyobraźni, a nie w realnym człowieku)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pierwszy krok do wyzdrowienia masz za sobą, przyznałaś się do swojej choroby, bo tak to choroba duszy. Ale nie dramatyzuj i nie bądź dla siebie surowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość daj znać gdzie i kiedy
z tego mostu będziesz skakać. Przybędę z kamerą i zarejestruję. Pewnie dzieci (i inni, którym na tobie zależy) chciałby mieć pamiatkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ty tak na powaznie czy piszesz
no widzisz , jak pieknie ktos zebral do kupy twoj problem.Brawo.Wazne, ze mozna sie z tym uporac.Nie odkladaj wizyty u specjalisty, nie zastawiaj sie brakiem czasu .Zrob to dla siebie, zrob to dla meza i dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ghjghhnhgh
wow Sheray jestem pod wrażeniem, mam coś z obydwu schorzeń. tylko że nie ubieram się wyzywająco. Ale owszem zawsze jakieś tam podteksty, głupie zarty są. i te niejasne relacje nawet z mężczyznami totalnie mi obojętnmyi. i w tym drugim przypadku, związek rozgrywa sę w głowie. Naprawdę wystarczy kilka spotkań u psychologa ? nie będzie się to ciągnąć latami ? szczerze tutaj na kafeterii nie spodziewałam się że otrzymam od Was takie wsparcie i pomoc, i tak trafną analizę. Kocham mojego męża, lubię się z nim kochać, lubię go jako człowieka, nie ma osoby którą bym tak akceptowała w 100%. Chcę walczyć. Tylko czy psycholog z niewielkiej miejscowości mi pomoże ? Czy bedzie kompetentny ? Spróbuję. Jesli piszecie że kilka spotkań i się uwolnię to zaryzykuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zewsząd i znikąd
dobra, nie chce mi się czytać tej błazenady powyżej, ale interesuje mnie to wino. Jakieś polecasz? Człowiek, który za moment puści rękę świata musi znać się na dobrych winach. Nie zrobiłby tego przecież przed skosztowaniem wina, o którym z całą pewnością może powiedzieć, że lepszego nie pozna nigdy. To jest właśnie to miejsce, gdzie widzi się, że nic większego, dobrego i dostojniejszego człowiek już nie doświadczy . W ostatnim łyku perfekcyjnego wina świat oddala się i zamiera. Nie wytrzymuje tego nadmiaru życia, jego energii i woli istnienia. I to ten moment, kiedy już ze spokojem można podać mu dłoń na "do widzenia" i pójść w swoją stronę. Tak pytam, bo mam ochotę dziś się najebać, umierać w najbliższym czasie jednak nie będę (prawdę mówiąc ja nigdy nie umrę). Innymi słowy: nie wyrobiłem w sobie jeszcze smaku życia, nie wiem, jakie wina są dobre, a jakie nie. Aha. Możesz też zdradzić jaki most wybrałaś? Jak będę akurat gdzieś w pobliżu i nie będę miał nic ciekawszego do roboty to przerzucę światło nad mostem, z którego skoczysz. Pijana możesz zapomnieć o swoim światełku w tunelu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upper zapper
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×