Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość MIlsoc ponad wszystko

Czy sama milosc wystarczy do bycia razem?

Polecane posty

Gość MIlsoc ponad wszystko

Lekceważył gdy chciałam powiedzieć cos co mi przeskzadz alub mnie boli, np. to ze wybiega z klatki nie patrząc na mnie a ja za nim jak pies lece, ito ze marudzę i ze trzeba mnie wyseksic to mi przejdzie Sprawdzal , wyrywal mi telefon z reki żeby zobaczyć kto jakiego smsa do mnie napisał Uwazal ze jak wyskoczę z kims na kawe to jest to od razu zdrada, bo kolega chce mnie przelecieć Nie chciał ze mna wychodzić na spacery wtedy gdy ja chciała, tylko od wielkiego dzwonu, twierdzac ze on jeste domatorem i nie lubi tego robic, w parku ma alergie, niedzieli nie lubi wcale wiec spacery odpadają, tylko wieczorem gdy było ciemno było oki Raz na jakiś czasy wysoczyl gdizes ze mna za miasto, ale rzadko i zresztą wtedy najchętniej gdy proponowałam ze dorzucę się polowe do paliwa Po seksie szybko się myl i wracal dalej grac do kompa zamiast nie przytulic polezec ze mna chwile Po pracy piwerwsze co to musial od razu do domu odpocząć, i dopiero za pare godzin mogl chciał przyjechać do mnie, mogłam tez rozwiazac ten problem, ze mnie zabieral ze sobą, tylko mialam nie marudzić gdy nie będzie się mna zajmowal W nocy o 22.oo prosiłam blagalam żeby wskoczyl do lozka zebysy poleżeli razem, twierdzil ze nie potrafi tak wcześnie zasnanc i gral na kompie do 3 nad ranem przez co nie mogłam się wyspac do pracy. Rano z kolei długo spal. Gdy bylam u niego było w iare oki, ale gdy bylam u siebie to potrafil dopiero się o 16.oo odezwac, mowiac ze o 14.oo wstal. Przychodzila sobota piękny słoneczny dzień to nie mogłam sobie znim po parku pochodzić, bo on tylko na wieczor znajdowal dla mnie czas. Zdarzaly się tez często dogadywania słowne tj. które sprwialy ze czułam się jakbym była jakas niewyzyta seksualni elaska która jest gotowa pojsc z każdym wszwedzie, wierzcie mi nie jestem i powodow tez nie dalam nigdy Wiele razy prosiłam żeby nocowal u mnie to nie chciał, pasowalo mu tylko jak ja zamieszkam u niego, twierdzil ze odkad zamienialm lozko na węższe to nie jest w stanie się ze mna na nim wyspac, Brdzo chciałam isc na kurs tancd, nastawiłam się przyszykowalam na 19.oo a on, czekam i czekam i przyjechal pol godziny po starcie zajec, odechcialo mi się tego kursu, zwłaszcza ze go naprosiłam na niego. Sprobowalam za rok, pytalalm kilka razy prosiłam czy ze mna pojdzie, mowil nie nie nie, poszlam z kolega i od tgo momentu zaczely się pretensje o wszystko, o niego, ale wczenisej jak chciałam z nim isc ot nie chciał. Zarzucil mi ze będzie musial wszystko robic, bo ja mam taki charakter ze jak on ze mna czegos nie zrobi to ja polece do kolegi. Zaznaczam będzie musial, nie potrafie dotad zrozumieć, ze sam z siebie nie chciał. To trochę tak, jakby do seksu zawsze chec i sila, ale poza to już szkoda wysiłku. Było tez dobrze, gotowal mi, zawsze odp na smsy i telefony, nie zdradzal. Tylko jakos brakowali mi w tym wszystkim zainteresowania mna, był trochę egoistyczny i sknerowaty przyznam, balam się ze będę nasze potencjalne dziecko wychowywać sama, ze będę musiala go tak naciagac na zajmowanie się nim zamiast komputerem, jak zachecalam go do spędzania ze mna czasu. Walczyłam z komputerem strasznie, z tymi grami, i kazdwego wieczoru przegrywałam. Kochalam na zaboj, do tej pory nie mogę się otrzasnac, to tak jakby caly swiat mi się zawalil. Faktycznie odakd się znaliśmy nie poznałam nikogo innego, zadnych znajomcyh oprócz pracy, bo cale dni spedzalam z nim, najczesniej u niego w domu w pokoju. Kompletnie się zatraciłam wszystko robiłam z mysla o nim, wszędzie myslalam czy jemu się to podoba czy tamto, co by powiedział , co zrobil. Teraz widze zenie miałam własnego zycia kompletnie, wiem to moja wina, ale z drugiej strony, gdy chciałam odetchnąć na jeden dzień to zaraz było ze go nie che i wyrzuty titp. Zerwałam, i nie wiem czy jestem uzależniona emojconalnie od niego czy tak bardoz go kocham, bo nie jeste w stanie mnormalnie funkcjonować. Pryzpominaja mi się te dobre chwile, sni mi się po noca h, ale nie potrafie zrobić kroku żeby wrocic, bo tak jakbym się bala jego, ze mnie zdominuje znowu, ze się odpłaci jakos za to ze go zle potraktowałam po 6 latach zrywając, jednoczenise chciałabym cofnac czas żeby było dobrze, zebym po krotszymc zassie potrafila się postawić to może by się zmienil i byłoby cudownie. Nie umiem bez niego zyc, a jednocześnie poczułam jakas ulge i swobode decydowania o sobie gdy nalge zerwałam kontatk. Nigdy mnie fizycznie nie skrzywdzil orpocz jakiejś przepychanki drobnej, ale jakos chyba tma taka isle psychiczna ze się trochę go boje. Chociaż go kocham. Nie wyobrażam sobie jak ma moje zycie dalje wygladac. Poznałam kogos nowego i ten człowiek,, przy nim cuzje się ze jesem szanowana ze mogę decydować, ze niktm nie nie moralizuje, czuje się tak ze mam prawo decydować o sobie, ale wciąż wciąż mimo ze jest mi z tym nowym czlowiekikiem cudownie mysle o bylym i wciac nieustannie strasznie mi brakuje tego ciepla które kiedyś mi dawal, a które później jak teraz zauwazylam gdzies zaniklo, tak jakbyśmy się sobą znudzili. To jest straszne. Mama ochote się zabic, naprawdę mi zle z tym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Elektronikełe ausf.II
a w skrócie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MIlsoc ponad wszystko
Czy brak zaufania partnera do mnie i brak szacunku okazywany poprzez dogadywanie i slowne zaczeki nie wplyna zle na milosc, czy mogaj a kiedys zniszczyc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×