Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość intheairtonight

Mały chaos..

Polecane posty

Gość intheairtonight

Jaka jest granica pomiędzy tym, że ktoś nam się podoba, mając świadomość, że jest zupełnie inny od naszego obecnego partnera, a tym, że to coś więcej niż ''podobanie'', tylko ''zauroczenie''? Będąc w kilkuletnim związku, opartym na szczerości, przede wszystkim wsparciu, bezwarunkowemu poleganiu na sobie i szacunku - co dla mnie jest bardzo ważne - po raz pierwszy mam mały chaos w głowie.. Poznałam na pewnych zajęciach faceta, z którym po paru rozmowach wracałam do domu zawsze 'zmieszana'. Co dzień myślę o naszych poprzednich rozmowach, o tym, że to typ mężczyzny, którego chciałam kiedyś mieć.. To zaczyna być chore, bo nigdy nie bylam nie fair wobec obecnego partnera, a boję się swoich myśli. Wiem, że facet jest sam, wiem, że stojąc przy nim czuję się bardziej bezpieczna od swojego obecnego partnera. Poszłam z nim raz na kawę po pracy, i jak wróciłam do domu, to nie potrafiłam zmazać uśmiechu z twarzy. Bowiem tego wieczoru zrozumiałam, że przez ponad 2 lata, mało kto (a w zasadzie nie mój partner i to mnie boli) nie wywołał takiego uśmiechu, że momentami dostawałam szczękościsku. Obiecałam sobie, że nigdy nie pójde nawet z nim na kawę. Może on traktuje to jako relację czysto zawodową. Ale czułam, że ''wisi'' coś w powietrzu. Zawsze w życiu chcę być fair. Ale to moja wewnętrzna ''ja'' nie jest.. Moja wewnętrzna ja, chce poznać tego faceta, chce z nim rozmawiać, chce dalej śmiać się do rozpuku. Unikam tego jak ognia. Ale wtedy źle się czuję.. co robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie panikuj na razie, może w twoim związku ma miejsce chwilowy przestój i dlatego jestes bardziej "wyczulona" na sygnaly i zachowanie innych mezczyzn, jesli jednak ta znajomosc bedzie sie rozwijac a ty zaczniesz fantazjowac o tym kolesiu, myslec o nim czesciej niz o swoim partnerze to warto sie bedzie wtedy zastanowic, czy cos sie nie skonczylo a ty zwyczajnie zakochalas sie w innym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A zastanawialas sie nad tym ze moze obecny partner niejest twoja bratnia dusza? twoja prawdziwa2 połówka? Moze tkwilasw zwiazku wktorym taknaprawde nie jestes szczesliwa,poprostu przyzwyczailas sie ze on jest i niemasz prawa do nikogoinnego.. A właśnie zenie maszprawo szukac dociekac kim jest ten przeznacxzony. Jesli wlasnie spotkalas fajnego interesujacego faceta,nie rezygnuj z niego,poprostu poznawajcie sie, jesli wciaz oddalasz sie od obecnego partnera to to i tak sie rozsypie...A teraz masz szanse na mniejszy bol,kogos w kim bedziesz miec oparcie a moze i milosc. Nie rezygnuj tylko walcz o swoje szczescie. Trzymam kciuki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niezaleznie od tego jak pozytywnie oceniasz swojego obecnego partnera zycie moze zweryfikowac twoje dalsze potrzeby i oczekiwania. Jesli tak intensywnie odbierasz tego znajomego to moze jednak twoj obecny zwiazek nie jest tym dla ciebie optymalnym i oczekiwanym. Takie rzeczy sie zdarzaja. Nikt nie ma na zycie planu. Ono ma swoja wlasna dynamike. Wazne jest jednak aby zawsze byc lojalnym i nie oszukiwac. Na dluzsza mete nie bedziesz potrafila udawac, bedziesz chciala byc szczesliwa...moze wlasnie z tym nowym mezczyzna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość intheairtonight
Dziękuję wam bardzo. Tylko to wszystko nie takie proste. Przy moim obecnym partnerze mam pewność tego, że będzie. Jest takim facetem dobrym, ułożonym, grzecznym, o co go nie poproszę, to zrobi to. Nie potrafi nawet na mnie podnieść głosu.. Ja jestem zupełnie inna. Jestem nerwowa, jestem dominatorką. Zawsze uczucia trzymam na wodzy, a przy Nowo Poznanym sama smycz się luzuje. Zrozumiałam, że nie mam tej pikanterii w swoim związku.. a ja chyba tego potrzebuję. Poznałam faceta, który również chciałby dominować. I nie wiem czy ja nie chciałabym właśnie dawać się chociaż delikatnie ''zdominować". Wczoraj też widziałam się z Nim (nowo poznany) i powiedział mi, że bardzo go do mnie ciągnie, że od półtora roku jest sam, wszystko dotąd poświęcił karierze, bo doznał urazu (jego partnerka z która był kilka lat, ściągnął ją do pracy do Egiptu gdyż on tam pracował miał umowę na 2 lata, i jak wrócił do Polski aby obronić studia, ona tam wzięła ślub z jakimś egipcjaninem). Powiedziałam jemu wczoraj, że też mnie coś ciągnie, ale chyba na tym etapie póki żadne nie ma pretensji należy zawrócić. A on że on się boi w cokolwiek zaangażować, i zakochać, ale chciałby mieć mnie obok, poczuć, dotknąć. A ja, że nigdy nie będę w cudzych rękach chwilą zapomnienia i zabawką. Powiedział, że nigdy o mnie w takiej kategorii nie pomyślał, ale to dla niego ciężkie. Dla mnie tymbardziej, bo wczoraj jak podszedł żeby porozmawiać tak mi serce waliło, że bałam się aby nie spojrzał na moja klatkę, która razem z rytmem serca współgrała. Myślę, że czas się wycofać. Boję się tego wszystkiego. Tak bardzo..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z tego co piszesz właśnie poznałaś swoją bratnią duszę,czlowieka ktory do ciebie pasuje temperamentem. Wydaje mi sie ze nie powinnas rezygnowac lecz walczyc o szczescie. Jest zraniony,wie,zna ten bol, jesli sie zakocha nie zrani ciebie, bedzie rownie stabilnym partnerem jak ten obecny. Rob jak uwazasz,alepamietaj wybierasz faceta czasami juz na cale zycie,chcesz kogos kto bezwzglednie do ciebie pasuje,czy czlowieka odmiennego,ktory cie hamuje,jest twoim przeciwienstwie lecz jest i trwa przy tobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozumiem twoje rozterki i wierze, ze nie jest ci latwo ale nigdy w zyciu nie ma sie wszystkiego naraz i zawsze jest cos za cos. Z tym obecnym to chyba ci sie robi troche nudno. Musisz sie zastanowic nad swoimi priorytetami jesli chodzi o zwiazek z mezczyzna. I wtedy zdecydowac co jest dla ciebie najwazniejsze - dobroc, lagodnosc, pewnosc czy ...to co przezywasz widzac tego drugiego. Nie chce cie martwic ale to co on ci powiedzial jest dla mnie bardzo asekuracyjne. Badz ostrozna. Latwo cos wyrzucic na smietnik, ale trudno to potem odnalezc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość intheairtonight
Tak, staram się być bardzo ostrożna. Wielokroć jak zaczynam z nim rozmowę, a widujemy się w ośrodku gdzie on pracuje (zazwyczaj w ciagu godziny, zamienimy pare zdań), wycofuje się z tego, co chciałabym mu powiedzieć. Zaczynam, nie kończę. On zawsze prosi, żebym dokończyła, ale ja mówię, że to naprawde nie ma sensu, bo szanuję jego, i jeśli powiedział "boję się zaangażować, potrzebuję czasu na zakochanie, ale chce Cię poznać" a dla mnie "boję się zaangażować=nic Ci nie obiecuje". Ja tylko boję się samej siebie przy Nim. Zdałam sobie sprawę, że to przy nim kiedy stoi czuję się bezpieczna. Ma ten temperament, o który mi chodziło. Myślicie, że czas się odsunąć? Nie mogę dopuścić w aktualnym stanie rzeczy do niczego więcej. To ja mam kogoś, to ja ryzykuje, to ja byłabym nie fair, to ja mam również obawy i również się boję, mimo, że jestem kobietą silną. a on? on się tylko boi zaangazować. Dzięki Niemu dostrzegłam, że chyba dobroć kogoś i to, że jest zawsze (mój obecny) nie jest szczytem marzeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość intheairtonight
Tak. Jak go poznałam, jakoś w trakcie rozmowy wyszło. Ale zapytał mnie czy jestem szczęśliwa, a ja, że wydaje mi się, że tak, a on, nie ma wydaje się, jest się albo nie. Po spotkaniu naszym pierwszym, podziękował mi. Odpisałam, że równie jak on, dawno się tak nie bawiłam i m.in. że dzięki temu spojrzałam inaczej na pewne sprawy. On napisał wówczas, żebym nigdy nie zrobiła nic przez wgląd na niego, żebym to co chcę zrobić przemyślała sto razy. Do dzisiaj jednak nie zapytał nawet o mojego partnera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze chcialby, a ma opory bo ty nie jestes wolna, albo chcialby ale - jak sam powiedzial - boi sie zaangazowac. Trudno zajrzec komus do glowy. Ale zgadzam sie z nim, ze nie ma zadnego "wydaje mi sie". Jak jestes naprawde szczesliwa to od razu i zdecydowanie powiesz "tak". Jak dlugo masz juz z nim taki troche blizszy kontakt?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, że facet jest sam, wiem, że stojąc przy nim czuję się bardziej bezpieczna od swojego obecnego partnera 000 Co masz na mysli piszac to co wyzej? Przeciez w zadnej niebezpiecznej sytuacji sie z nim jeszcze nie znalazlas, zadnego kryzysu z nim nie przechodzilas, przypuszczam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość intheairtonight
Chodzi o to, że mój obecny facet, jakby to napisać.. wydaje mi się, że nie jest w stanie mnie obronić. W sytuacji kiedy idąc ulicą, ktoś na mnie się spojrzy, bądź zaczepi, szuka bardziej wyjścia z sytuacji rozmową. Raz mielismy sytuację, że ktoś go pchnął, i to ja zawsze byłam bardziej męska niż on, mimo, że jestem drobna i należę do kobiet zadbanych - więc z widoku osoby trzeciej, to były komiczne sytuacje. Przy Nim (nowym) mieliśmy sytuację, kiedy ktoś mnie nie przepuścił w drzwiach, a on zwrócił temu komuś uwagę, nie bacząc na to co się stanie. I ja wtedy powiedziałam, że dla mnie to nie problem. Radzę sobie ze wszystkim sama. A on, że dziwi się, bo od tego mam mieć faceta, który nie pozwoli na pewne sprawy. I wtedy przedstawił swoja koncepcję męskości. To facet ma być oparciem, ostoją, a kobieta może pozwolić sobie na bycie kruchą, nie zawsze musi być silna. W moim związku, muszę być silna, i stanowcza, bo zazwyczaj każdą decyzję podejmuje tylko ja. Poza tym, trenował sztuki walki przez 14 lat, i może ta świadomość, też inaczej wpływa na mój pogląd o nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość intheairtonight
a bliższy kontakt trwa już miesiąc, są to tylko rozmowy. to bardzo cięzkie, bo właśnie przez te ów rozmowy, widzę jak bardzo spełnia moje oczekiwania. fakt, nie podoba mi się czasem jego zdanie na dany temat, ale CHOCIAŻ ma odmienne niż moje. mój facet zrobi wszystko, żebym się nie złościła i jak powiem 'białe' to będzie 'białe'.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewidentnie potrzebujesz w zyciu wyzwania. A obecny mezczyzna chyba do ciebie po prostu nie pasuje. Nie wiem ile masz lat, ale powiem ci z doswiadczenia ze im dluzej jestes z takim facetem tym mniej masz wyrozumialosci a coraz bardziej cie to po prostu denerwuje. Samo przyklaskiwanie nie jest gwarancja zwiazku. Mysle, ze wczesniej czy pozniej zaczniesz sie rozgladac na boki. I tez nie wierze, ze szczera rozmowa z obecnym twoim partnerem cos zmieni. Kazdy jest jaki jest i nie da sie na dluzej wyjsc z wlasnej skory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miesiac to bardzo krotki czas. Zachowuj sie na razie normalnie, nie unikaj go. Jak cie gdzies zaprosi to idz...i zobaczysz czy z czasem ochloniesz, czy cos sie z tego rozwinie. Sama rozmowa czy pojscie na kawe to jeszcze nie zdrada. Mysle, ze musisz dac sobie (moze tez jemu) troche czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość intheairtonight
Mojemu obecnemu partnerowi cieżko jest cokolwiek zarzucić. Moi bliscy sami to dostrzegają, i tyle co slysze "ale masz z nim dobrze". Ale czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Jest starszy o 6 lat, a to ja przez 2 lata związku prowadziłam go za reke, i mówiłam, czego oczekuje, a on małymi krokami to spełnial. A poznałam kogoś, kto najpierw w luźnej rozmowie potrafił przedstawić mi swoje oczekiwania względem życia (już nie chodzi o związek). Każdy czasem chce zeby go poprowadzono za rękę..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I jaki jest wniosek z twojego ostatniego wpisu? Ze jakby cie twoj partner czasem poprowadzil za reke to bylabys z nim szczesliwa? Jesli tak, to zapewniam cie, ze sie mylisz. Tu chodzi o cos wiecej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość intheairtonight
Nie wiem już nic sama. KAŻDY potrzebuje stanowczego faceta. Ja zawsze wierzyłam, że mój partner taki jest, ale nie, on jest uległy, zawsze mi ustępuje, zawsze jest po mojemu. Myślałam, że tak będzie dobrze, że "kocha" mnie, dlatego tak ulega. A czy kochając, nie można chodzić na kompromisy? One są bardzo ważne. Chciałabym aby czasem postawił się, czy sprzeciwił. W momencie, kiedy zakomunikowałam jemu, że nie wiem czy chcę z nim zamieszkać, ponieważ przechodzę trudny okres, muszę poukładać sobie wszystkie rzeczy w głowie, to stwierdził, że poczeka, i że mnie kocha nad życie i żebym wiedziała, że sobie nie wyobraża życia beze mnie. Prawie drugi tydzień, kiedy jestem nieobecna, kiedy widujemy się praktycznie dwa razy w tygodniu (kiedyś codziennie, najdłuzsza przerwa to była 9 dni wyjazd pracowniczy), on chyba na to przystoi. Zapytał, czy jutro znajdę wieczór wolny, a ja, że doskonale wie, że mam zajęcia wieczorem, dzisiaj mam wolne ale on idzie na siłownie. I powiedziałam jemu, że JA na jego miejscu takiej sytuacji bym nie wytrzymała, takiej niepewności, takiego nagłego odosobnienia, i że nawet jemu nie zależy na tym aby dojść do tego co się stało. On skomentował, że nie będzie się narzucał, bo i tak rozmawiam z nim rzadko, na smsy praktycznie nie odpisuje, i że jego to męczy i jest bardzo denerwujące. Potem napisał mi sms-a, gdzie stwierdził, że męczy go taki układ, nie odpowiada jemu, że wyłączyłam się totalnie, że nawet mi nic nie porponuje, bo wie, że i tak się nie zgodze, i że nawet z żadnych zajęć nie rezygnuję na rzecz nas. ah, zapomniałabym i napisal, żebym się zastanowiła czy w ogóle ''chcę nas''. Czy uważacie, że jakby faktycznie mnie TAK BARDZO kochał, jak to nadmienia, po prostu ot tak odpuszcza? On twierdzi, że mnie bardzo mocno kocha, no ale... męczy go sytuacja. On nawet nie próbuje dociec czemu.. Chyba znalazłam odpowiedź. Ale to początek problemów, Nowo Poznany pokazuje pazury.. a mnie to wszystko zaczyna 'boleć'.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość intheairtonight
Wczoraj byłam z moim partnerem na spotkaniu.. Powiedziałam jemu wszystko, to, co 'leżało' mi. Powiedziałam, że tak naprawdę nie czuje się szczęśliwa w tym związku, że brakuje mi tego czegoś, i nie chce za rok obudzić się z obrączką na palcu i tego żałować. Powiedziałam, że zdalam sobie sprawę, że ja oczekuję czego innego od faceta, czegoś, czego on mi nie da.. Nie powiedziałam tylko, że wszystko jest zasługa Nowo Poznanego, mimo, że nie rozmawiam z nim od kilku dni, to dzięki niemu szerzej otorzyłam oczy. Powiedział mi, że nie będzie się narzucał, że nie będzie ciągle pierwszy dzwonił/pisał. Martwi mnie to, że prócz pracy, on nie potrzebuje spotkań ze mną, na kawę, herbatę, cokolwiek. Ostatnio mu to powiedziałam, że nigdy nie będe niczyim dodatkiem. On stwierdził, że do późna pracuje i naprawdę nie ma czasu nawet jakby chciał.. ale jeśli mi pasują wieczorne spotkania, to możemy to realizować. Wycofałam się 'na chwilę'. Mam nadzieję, że dobrze zrobiłam. Pierwszy raz w zyciu czuję, że chcę o coś zawalczyć. O osobę niedostępną. Tajemniczą. I zrozumieć, czemu mnie tak bardzo ciągnie do niego..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×