Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Nie rozumiem mego partnera

Polecane posty

Gość gość

Doszłam do wniosku, że nie znam swego własnego starego faceta... Jestem z nim ponad 5 lat. Nie planowaliśmy ślubu i dzieci. On nie czuł potrzeby, ja nie czułam potrzeby. Kiedyś, dawno temu, byłam przeciwna ślubom w ogóle (miałam złe skojarzenia) - obecnie stoję na stanowisku, że nie ślub czy jego brak decyduje o udanym związku. Wobec tego nie wywieram żadnej presji na mego partnera. Co do dzieci - miałam być bezpłodna, okazało się jednak, że nie jestem. Przyzwyczaiłam się już do myśli o nie posiadaniu potomstwa. **** Od ok. 2óch lat facet mój od czasu do czasu żartował sobie z naszego związku. Mamę nazywał teściową. Dał mi (zwykły, srebrny) pierścionek - mówił, że zaręczynowy. Poinformował mnie, w jakich sytuacjach kobiety oświadczały się mężczyznom. Jego mama bardzo naciska na nasz ślub. Myślałam, że dała sobie już spokój, ale nie. Dała mu nawet pierścionek, stawiając mnie (i jego w sumie też) tym samym w głupiej sytuacji. Stać go na pierścionek, zapewniam. Zarabia i to wcale niemało, poza tym to nie nastolatek, a "stary koń" i da sobie radę :) To, czego nie rozumiem, to to - że nie oddał jej go od razu, tylko kazał mi go wziąć. Konkretnie - rzucił mi go i dziwił się, czemu nie chcę. (Dzień wcześniej z zapałem dyskutował z kolegami, że branie ślubu to idiotyzm, więc chyba nic dziwnego, że nie chciałam. Jako co miałam to potraktować? Jako prezent od mamuśki?) Poprosiłam go o szczerą rozmowę na temat ślubu (bo pomyślałam, że może wstydzi się albo co) - powiedział, że nie chce. Więc skoro nie chce, to nie rozumiem tej akcji z pierścionkiem - po co go brał? Mówi się "nie będzie ślubu, dziękujemy za pierścionek" - i koniec. Nie wiem, czemu tak się zachowuje i irytuje mnie to. Macie jakiś pomysł, o co może mu chodzić? Cofa się w rozwoju? Nie umie odmówić mamuśce? Mam to rozumieć, że ślubu to za nic on nie chce, ale mamuśki by posłuchał?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kolejną rzeczą jest kwestia dzieci. Ja nie chcę, bo: - nie czuję instynktu - boję się ciąży i porodu - jest to dla mnie zwyczajnie duże obciążenie. Gdybym zaszła w ciążę, to bym dzieciaka wychowała jak najlepiej, nie jestem Kasia Waśniewska :) On nie chce dzieci, bo wychował braci i kuzynów i ma dość, zwłaszcza osranych pieluch. Nie dziwię się. Jednak jakiś czas temu odbyliśmy też dziwną rozmowę o dzieciach, a mianowicie, że rozmawiał z mamuśką i że powiedział jej, że może za kilka lat... Zapytałam go, czy chce dzieci? Odpowiedział, że nie... Smaczku dodaje fakt, że w naszym wieku raczej na dzieci nie czeka się kilka lat. Nic nie rozumiem. Wiem, że ma dobry kontakt z mamuśką, a i ja ją lubię, ale... do tej pory nie sprawiał wrażenia maminsynka...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosccc
Kazdemu mowi to co chce uslyszec, taka mysl nasuwa sie. A ile on ma lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie czytam w jego myślach, ale pewnie gada tak mamuśce "na odczep", a w rzeczywistości jest tak jak tobie mówi, czyli nie chce mieć dzieci ani nie chce brać ślubu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
on sam siebie nie rozumie albo cie wkreca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oj, dużo. Jest dobrze po 30... Zawsze wydawało mi się, że go rozumiem :( Natomiast nie mam pojęcia, jak on próbowałby się później wykręcić? Poza tym jak się wkurzy, potrafi powiedzieć, że nie i nie chce, więc tym bardziej nie rozumiem akcji "pierścionek" i rżnięcia głupa. Uważam, że gdyby chciał, to by się oświadczył i umiał kupić pierścionek... Ja się mogę zaręczyć. Mogę się też nie zaręczać. Ale chcę wiedzieć na czym stoję :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A najbardziej mnie irytuje, że chciałam wyjaśnić sytuację, a tu wymijające odpowiedzi i bagatelizowanie. Mam przed jego matką świecić oczami...?! Może i sam siebie nie rozumie, ale ma dobre 3 dychy na karku, niebawem 4 i wydawał się poukładany i z planem na życie...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
alez dziewcze... znasz pojecie "lapowka kontrolowana"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosccc
Jak do ok. 30 r.z. nie ulozyl sobie zycia, to raczej piotrus pan lub inne skrzywienie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie znam tego pojęcia :) Dajcie spokój z tym układaniem sobie życia, znam ludzi, którzy dopiero przed 40 wzięli śluby, i to całkiem sporo. Poza tym nie o to chodzi, bo "ułożone życie" w pewien sposób mamy - nie potrafię tylko zrozumieć, czy teraz nagle zachciało mu się "czegoś więcej", czy nie, a może presja środowiskowa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No przecież pisałaś że nie chcesz ślubu, więc o co biega? Jak się oświadczy to odmówisz, jak nic takiego nie zrobi no to problem z głowy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
The Nawojka - nie doczytałaś...nie tyle nie chcę ślubu,ile jest mi zbędny.A chodzi o to, że chciałabym się dowiedzieć, jakie motywy kierują moim facetem :o bo w chwili obecnej czuję się niepewnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No ale czemu czujesz się niepewnie skoro sama napisałaś wcześniej że równie dobrze możesz brać ślub jak i go nie brać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czuję się niepewnie, bo nie rozumiem, co mu chodzi po głowie. W moim odczuciu on zwyczajnie powinien mamie powiedzieć "nie bierzemy ślubu i proszę więcej nie poruszać tego tematu - gdybym chciał się oświadczyć, to sam bym sobie poradził" albo coś w tym stylu. Czułam się postawiona w niezręcznej sytuacji - to raz, sama ją musiałam rozwiązać - to dwa, trzy - zaczynam teraz myśleć "co byłoby, gdybym przyjęła? Jak on by to rozwiązał?". Po czwarte, nie mam teraz 100% pewności, że on ślubu nie chce - jeśli nie chce, czemu nie jest twardy i zdecydowany? A jeśli chce, to czemu się do tego nie przyznał, kiedy chciałam z nim pogadać, tylko coś kręci? Nade wszystko męczą mnie takie niejasne sytuacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Skoro on sam siebie nie potrafi określić, to tym bardziej nie sądzę abyśmy my wiedzieli :). Skoro rozmowa z nim nie przynosi odpowiedzi na dręczące cię pytania to chyba nie pozostaje nic innego niż poczekać na rozwój sytuacji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I jeszcze jedno, dotąd miałam zdecydowanego partnera z jasnym planem na przyszłość. Dzieci mieć nie będziemy, ślubu nie planujemy. Mieszkamy razem, pracujemy, w przyszłości kupimy dom. Jeśli przydarzy się nam wpadka, jakoś to przeżyjemy i sobie poradzimy, ale staramy się nie zaliczyć wpadki. On naprawdę zawsze był zdecydowany, ale ceniłam go za to, że nie jest napastliwy i nie ocenia negatywnie innych stylów życia, niż jego. A tu jednego dnia atak na sens ślubów i to w kontekście cudzego ślubu (a co nas to tak naprawdę obchodzi?) a drugiego prawie - zaręczyny (on naprawdę nalegał, bym przyjęła pierścionek, tylko nie wiem po co - dodam, że nalegał w nie bardzo narzeczeński sposób, tj. ani nie uklęknął, ani się nie oświadczył - tylko właśnie owo "masz! weź!")

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czekanie na rozwój sytuacji do szału mnie chyba doprowadzi... :o rozmowy o d***e Maryni też. Nie macie żadnego pomysłu? Miałam nadzieję, że ktoś spoza całej tej sytuacji troszkę jaśniej na to spojrzy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czyli jestescie w zwiazku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak, jesteśmy, napisałam to w pierwszym akapicie, że od 5 lat...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co jakbyś powiedziała szczerze co myślisz? że ta sytuacja Ci się nie podoba, że to tak naprawdę nie były oświadczyn, że sam nie wie czego chce, więc nie chcesz nic na siłę i możesz poznać kogoś kto będzie zdecydowany. W tej jasnej sytuacji chyba byś wiedziała na czym stoisz, on też :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Endymion
Olewa ciebie i matkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak, zgadzam się z Endymionem. I mimo że jestem kobietą powiem więcej: będzie chciał ślubu, i to w mig, gdy tylko trafi na tę właściwą. Wiele razy to widziałam, gadali i zachowywali się jak Twój chłopak, rekordziści potrafili tak nawet żyć z kimś 12 lat. Po czym pojawiała się inna i za chwilę już miała obrączkę, a dziecko było tuż po ślubie. Niestety ale nie jesteś dla niego tą jedyną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×