Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość desumi

Niemoc i dysfunkcja

Polecane posty

Gość desumi

Mam dosyć tej egzystencji z rodziną, która mnie nie szanuje, nie docenia niczego, co robię, upokarza.. Nieraz nawet wyzywają, wyśmiewają wygląd (posiadam wg. mojej mamy wyimaginowane wady, np nadmierna szczupłość, i potrafię o tym słyszeć dosłownie ciągle!). Nikt się tu też nie potrafi zmotywować, żeby np. choćby pomalować ściany, jeżeli chodzi o poważniejsze sprawy np. spłaty długów to również. Ja mam w sobie mnóstwo energii, czasami próbuję ich na coś namówić, albo radzę (dobrze, potem się często okazuje że gdyby zrobili to co doradzałam, byłoby lepiej), ale czuję się jakbym natrafiała na szklaną taftę. CHCĘ, żeby było lepiej, żebyśmy wszyscy żyli bardziej zgodnie i szczęśliwiej, ale jest bardzo trudno to zmienić. W dodatku boję się wszystkiego, staram się z tym walczyć każdego dnia, ale to sinusoida. Trudno jest mi się do czegoś zmotywować, jestem z siebie dumna, bo miesiąc temu zabrałam się porządnie za ćwiczenia i w końcu robię je regularnie, wiem, że teraz trudniej już będzie mi z nich zrezygnować niż się do nich zmotywować :) więc jest dobrze. Jeszcze parę innych rzeczy robię już regularnie. Zostało mi jeszcze zmotywować się do nauki na studiach (idę w tym roku), moim MARZENIEM jest nauczyć się uczyć, tak żebym już miała nawyk do końca życia i mogła się regularnie dokształcać. Myślałam całkiem poważnie o studiach za granicą, znalazłam bardzo mi odpowiadający uniwersytet, byłam nawet na targach, by więcej się o nich dowiedzieć, ale niestety muszę posiadać miesięcznie 3,5 tys zł, żeby się tam utrzymać i opłacać studia (są płatne, choć nie tak wiele). Mogłabym tam pracować, ale nie pokryłoby mi to całkowicie kosztów, a mojej rodziny, i tej bliższej, i tej dalszej nie stać na to, żeby mi pomóc. Często się zastanawiam, co jeszcze mogłabym zrobić w kierunku odcięcia się od tego domu, ale pomysły już mi się wyczerpują. Na studiach będę siedzieć większość dnia, myślę też nad tym, gdzie mogłabym się uczyć (w domu często nie ma ku temu warunków - awantury są częste, już w czasie mojej nauki do matury nikt nie szanował tego, że ja się muszę uczyć - nawet nauszniki czasem nie pomagały zagłuszyć wrzasków). Tak się chciałam tylko wyżalić, bo wiem, że muszę radzić sobie sama, zmiany zależą głównie ode mnie, słuchałam (i słucham) rad bardziej doświadczonych w życiu ludzi i niestety nie wszystko się sprawdziło. Ale to wina tego, że życie każdego jest troszkę inne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×