Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

rak szyjki macicy

Polecane posty

Gość gość

Mam 20 lat, od 1,5 roku współżyje z chłopakiem, dużo się mówi o raku szyjki macicy, nigdy nie robiłam cytologii, boje się wyniku, czesto mam jakieś infekcje, czy to powód do zmartwień?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak miałas 1 partnera i nie jestes obciazona genetycznie ryzyko jest małe ale zrób cytologie jest bezpłatna badaj się raz w roku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
na pewno cyto jest ok ;) nie martw się rak od razu się nie pojawia :) badaj się regularnie umów na cyto do gina w tym m-cu a potem rób regularnie i napewno nic złego ci się nie przytrafi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
20 lat i jeszcze u ginekologa nie byłaś? Wstydź się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
miałam 3 partnerów, obciążona raczej nie jestem..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie byłam, bo się krępuje, wiem, że to głupie wytłumaczenie, ale trudno mi się przełamać, rok tem bolał mnie jajnik, miałam u ginekologa usg, namawiał na cytologię, ale ja stanowcze nie, wiem, że tu chodzi o zdrowie, ale psychika wysiada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sypiasz z chłopakiem i się nie wstydzisz a wstydzisz się badać???????????????????????????????? bredzisz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
cytologii się boisz a jednocześnie myślisz o raku? Infekcje czasem są związane z nadżerkami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak, to prawda, wstydze się obcego faceta, na samą myśl mi się wymiotować chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie pojmuje... rypać sie nie wstyd a do lekarza wstyd???? i jak sie mozna za roochanie brać a nie dbać o wlasne zdrowie???? poyebów nie brakuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niestety, muszę się przełamać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale ginekologami sa tez kobiety, wiesz? :-O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nieleczone infekcje mogą spowodować poważne konsekwencje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Trochę kultury wulgarna dziewucho, dziękuję wszystkim, którzy się wypowiedzieli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesli mialas jednego chlopaka tylko, a on mial tylko ciebie, to raczej rak szyjki macicy ci nie grozi... Na to choruja albo prostytutki albo panie o dosc lekkich obyczajach co lubią sie pieprzyc i czesto zmieniają partnerow, albo takie co mialy tylko jednego ale ten jeden jedyny wczesniej spal z jakąś zasyfioną kobietą, nie wiem prostytutką albo taką co miala wielu partnerow... no z powietrza się te choroby weneryczne nie biorą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Każdy mój seksualny partner miał inne parnerki, przebadam się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Częstość infekcji przenoszonych drogą płciową określa się w różnych populacjach, w różnym wieku między 2 a prawie 30%. Badania wirusologiczne potwierdzające obecność wirusów karcinogennych są bardzo drogie, dlatego też wykonuje się je u osób podejrzanych o chorobę. Z badań wynika, że 2,6% kobiet między 30. a 60. rokiem choruje na raka szyjki macicy spowodowanego infekcją. U młodszych kobiet infekcje stanowią najczęstszą przyczynę zachorowań. Inne przyczyny stanowiące podłoże do rozwoju raka szyjki macicy to zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (wywołującego m.in. kłykciny kończyste) czy rzęsistka (15-krotnie zwiększa ryzyko). Zachorowalność wzrasta również z liczbą ciąż, z warunkami ekonomicznymi - wyższa w grupach o niższym standardzie życia. Rak szyjki macicy bardzo rzadko występuje w społeczeństwach, w których stosuje się obrzezanie, które zmniejsza ryzyko infekcji. Stopień ryzyka zachorowania zwiększa palenie papierosów (jest 16-krotnie większe). Przypuszcza się, że substancje powstające podczas palenia tytoniu wchłaniane z płuc do krwi obniżają odporność organizmu na czynniki rakotwórcze."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wirusem brodawczaka HPV, który może spowodować raka szyjki macicy, możesz zarazić się również przez seks oralny. Tego wirusa przynosi ci partner od innej kobiety. Innej możliwości dostania akurat tego nowotworu nie ma. Wiec najlepiej mieć jednego, przebadanego i wiernego partnera

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to prawda, i tutaj też apel do kobiet żeby jednak nie traktowały ssania kutasa na pierwszej randce tak lekko, że to przecież nie jest seks i nic im potem nie będzie. Bo nigdy nie wiesz gdzie ten kutas był wcześniej, a może w czyjejś du.pie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maria_
Mam na imię Maria. Mam 43 lata. Jestem z Warszawy. Mam raka szyjki macicy. Jak dowiedziałam się o chorobie to oczywiście, że chciałam walczyć, ale pomyślałam chyba przede wszystkim, że to już koniec i że wiem jak skończy się moje życie. Rozpłakałam się i płakałam chyba z kilka dni. Powiedziałam mężowi, oczywiście zaczął mnie bardzo wspierać. Mam dwójkę dzieci Magdę i Rafała, są już dorośli mają swoje rodziny - nie chciałam mówić im o mojej chorobie. Byłam już silna podjęłam decyzję, że wygram i się nie poddam - albo po prostu może już nie miałam więcej siły płakać. Pojawiła się chemioterapia, straciłam włosy, ale nie straciłam siły. Dzieci dalej nic nie wiedziały - mieszkają za granicą. Myślałam, że wszystko będzie dobrze, że to już koniec - wygrałam. Pojawiły się przerzuty. Mój mąż nie wytrzymał - powiedział dzieciom - zjawiły się niemal natychmiast. Wszystkiego próbowałam co radzili lekarze, nie wiedziałam komu wierzyć, komu nie - kto chce mnie wyleczyć, a kto tylko złagodzić mój ból przed śmiercią. Uratował mnie mój syn - jest informatykiem ma 3 ślicznych dzieci, dawno nie widziałam wnuków. Znalazł w Niemczech terapię "hipertermia ogólnoustrojowa", nie znałam tej metody, ale tam jest ona powszechna - istnieje mnóstwo ośrodków. Co nie zmienia faktu, że leczenie tam jest bardzo drogie. Aż na tyle nie było nas niestety stać - mąż wydał wiele na lekarzy, leczenie dla mnie. Poszukałam w internecie, znalazłam klinikę w Polsce, która leczy metodą hipertermii ogólnoustrojowej. Syn mnie umówił - byłam u Prof. Jerzego Stelmachówa - był on konsultantem krajowym w dziedzinie ginekologii onkologicznej - przemiły, ciepły a jednak stanowczy i budzący autorytet człowiek. Kazał mi rozpocząć leczenie hipertermią ogólnoustrojową. Zgodziłam się. Całość leczenia rozłożyliśmy z Prof. na 8 zabiegów - każdy trwa po kilka godzin, leży się dziwnie w takim jakby namiocie - temperatura działa na całe ciało. Jestem po 6 zabiegu, czuję się dobrze. Widziałam moje wnuki. Żyje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zastanawiam się czy bóg w takich sytuacjach istnieje, czy znika, czy taka zabawe sobie urządza, chce nas przetestować sprawdzić, albo nauczyć nas czegoś. W kościele nie byłam przez lata czy jak pojawił się u mnie rak to do kościoła wróce i zaczne prosić o zycie - nie wiem jeszcze - jakie to wszystko jest kruche i ulotne - tesknie za wolnoscia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×