Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gosc 1238

wydaje mi się że coś przegapiłem

Polecane posty

Gość gosc 1238

nie było mnie 5 lat w żadnym zwiazku, próbowalem sobie poradzić z rozstaniem z kimś, kto był dla mnie ważny drobnostka sprawiła, że się z nią rozstałem, zacząłem podważać czy się nadaje do związku, i zrobiłem wszystko, by się nie dowiedziała, ze ja ciągle za nią tęskniłem, do tej pory pewnie myśli, ze ją olałem kiedyś. A ja potrzebowałem , zeby ktoś mnie akceptował, kochał i zeby to była właśnie ona Wydawało mi sie, że ja już nie muszę nikogo szukać, ale bałem się, że to wspaniałe uczucie się skończy tęsknię za nią, nigdy się nie pchałem później w jej życie, nawet ja zniechęcałem być może ale straciłem i ją i 5 lat a w sercu mam ciągłe pragnienie, by kochać kogoś tak mocno, by być szczęsliwy, by ktoś mnie pokochał i by stworzyć prawdziwy dom, którego zawsze mo brakowało i przez co wątpiłem w to, że nadaję ię do bycia z kimś, bo nie wiedziałem jak wyglądają związki na ma już kogoś 2 lata, nawet nie waczyłem, bo wydawało mi się, że nie dam jej tego szcześcia i z tchórzostwa pewnie też w między czasie usamodzielniłem się, realizowałem pasje w miarę i dużo rozwijałem się w kwestii ogarnięcia, dlaczego w moim domu ie było ok i jaki to miało wpływ na moje życie nie wiem co robić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"drobnostka sprawiła, że się z nią rozstałem, zacząłem podważać czy się nadaje do związku, i zrobiłem wszystko, by się nie dowiedziała, ze ja ciągle za nią tęskniłem, do tej pory pewnie myśli, ze ją olałem kiedyś. A ja potrzebowałem , zeby ktoś mnie akceptował, kochał i zeby to była właśnie ona". Kompletnie nie pojmuję. Dlaczego skoro kochałeś, to ją olałeś i dlaczego nie powiedziałeś Jej o swoich uczuciach, o tej tęsknocie kiedyś i dzisiaj, dlaczego nie walczyłeś? Ona pewnie miała złamane serce i zalewała się łzami, możliwe nawet że miała depresję i problemy z zaufaniem innemu mężczyźnie, skoro odszedłeś bez słowa, analizowała wszystko setki razy, a Ty jak zimny głaz udawałeś, że nic dla Ciebie nie znaczyła. Chociaż jak to piszę, to wydaje mi się, że tylko mówisz, że ją kochałeś, a nie było to prawdą, skoro ją olałeś, zostawiłeś bez słowa - tak się nie zachowuje nikt, kto kogoś kocha.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
spotkałem się z nią i być może nie potrzebnie obarczyłem ją problemami w domu, chciałem, żeby ktoś rozumiał moją sytuację w domu, po chwili usłyszałem : "potrzebujesz bardziej zdecydowanej dziewczyny" Zamarłem. Riposta była krótka. "Jeżeli nic nie czujesz, nie ma sensu, żebyśmy byli razem" Pomyślałem sobie, że szuka wymówek, że maturę ma teraz itp, Mój wniosek był taki: właśnie chce mnie opuścić ostatnia ważna dla mnie osoba, no przecież. Więc nie będę jej zatrzymywał "jeżeli kochasz puść wolno" -najgłupsza rzecz Przyznałem jej rację. Powiedziałem jej, że nie wiem co ze mną dalej będzie, dobrze jej życzyłem. nie ogarnąłem, do tej pory nieba jej chyliłem, czułości nie było końca-nie zrozumiałem tej zależności pomiędzy tym jak było a tym co powiedziała. Odprowadziłem ją do domu, pożyczyła mi coś. Nie wiem, czy Ona płakała, ale ja tak. Gdy po tygodniu to oddawałem, chciałem się do niej przytulić bo strasznie żałowałem tej sytuacji, czułem się winny, za wszelką cenę nie chciała pokazać żadnych uczuć. Odsunęła się ode mnie, ja również. Próbowałem coś jeszcze nieśmiało mówić, żeby się do mnie przekonała, czułem , że nie zasługuję i tak po raz drugi odprowadziłem ją, a ona jeszcze powiedziała coś ironicznie, co mnie po prostu totalnie przybiło. Obiecałem sobie, że nie pokażę jej już co czuję, bo to wszystko zaczyna się robić grą. Później było tylko gorzej. Zupełnie się zdezorientowałem, czy w ogóle coś czuła, zacząłem żyć wspomnieniem, które było ulgą w depreszce, z którą też latałem do psychologów 5 lat minęło, wpadałem na nią, choć mieszkam od siebie 30 km, znajomych kilku wspólnych i zawsze byłem grzeczny, zachowywałem godność i ukrywałem przez co ja przechodziłem. nawet moi bliscy mało wiedzą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie drąż tematu, jest zamknięty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To ja, od tego pierwszego posta. To rzeczywiście bardzo smutna sytuacja i chyba rzeczywiście innego wyjścia już nie było. Jestem od Ciebie dużo starsza, więc powiem, że po tym, co napisałeś, widzę, że ta Twoja dziewczyna była zwyczajnie po prostu zbyt młoda i zbyt mało dojrzała na budowanie poważnej relacji. Jeśli ktoś traktuje kogoś poważnie, kocha i myśli o przyszłości z tą osobą, to martwi się problemami tej drugiej osoby. Chce ją wysłuchać i pomóc tyle, ile potrafi. Bo chce, aby ta druga osoba była szczęśliwa. I o jej szczęście się martwi przede wszystkim, a nie o swoje. Ja weszłam w poważny związek, kiedy miałam 17 lat, byliśmy ze sobą 3 lata. I nawet przez chwilę nie pomyślałam, żeby nie potraktować serio problemów mojego kilka lat starszego wtedy chłopaka. Bo go kochałam. Dlatego chociaż Cię ta cała sytuacja bardzo bolała i kosztowała zdrowie, nie żałuj, że tak się stało, bo to nie była ta właściwa kobieta. Wiem, że łatwo powiedzieć, ale chyba nie chciałbyś być z kimś, kto nie odwzajemnia Twoich uczuć i dla kogo nie jesteś dość ważny? Rozglądaj się za tą jedyną, może jest gdzieś niedaloeko? :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
dzięki, często właśnie w ten sposób próbowałem to sobie wytłumaczyć, choć nie było łatwo, bo to było zauroczenie od pierwszego wejrzenia, dość mocne, chciałbym na prawdę poznać kogoś, do kogo równie mocno będę coś czuć, a ta osoba tak samo to odwzajemni, tak jak tu: http://www.youtube.com/watch?v=It9i75y5Yu8

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szkoda, że o nią nie walczyłeś.. Ja też kiedyś tak miałam. Zostawił mnie po kilku miesiącach, bo stwierdził, że nie jest gotowy na związek. Strasznie bolało, ale postanowiłam, że nigdy nie zrani mnie po raz drugi. Po kilku miesiącach się odezwał, ale nie mogłam po sobie pokazać, że mi na nim zależy po tym wszystkim. Nie zawalczył o mnie i nasze drogi się rozeszły

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
Nie wiem dlaczego, ale za każdym razem wydaję mi się, że jak za mocno się zaangażuję, to później ja dostanę po tyłku od życia i wtedy mnie to powali na łopatki A jak usłyszałem "będę miała bogatego męża"-może to była zagrywka na zazdrość-taki żart, to mnie zabolało Bo uznałem, że to ,co czuję nie jest najważniejsze i że nie sprostam standardom, zagięło mnie to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
Do dziś jak się zaczynam angażować, to się ukrywam z uczuciami bo w tamtym przypadku, było jakoś dziwnie - im więcej zaczynałem czuć i to okazywać, tym mniej dostawałem tego z powrotem może tamta relacja była po prostu skrzywiona i przez pryzmat tamtego, krzywo patrze na relacje i robię wszystko odwrotnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mariolka z przeciwka
a rodzice byli sobie wierni ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
moi rodzice-wydaje myślę, że tak, ale jako dzieciak bardzo przeżywałem, gdy matka sie napiła, a ojciec ją bił, bo miał wtedy pretekst do rozładowania swoich niepowodzeń ja nie chciałbym tak, boje się tego wolę być sam niż w takim związku, w którym ludzie niszczą sie wzajemnie i wtedy też jakoś nie chciałem tego naprawiać, bo się skreśliłem i obwiniałem się, że tylko coś popsuję - nie ufam sobie, nie znam siebie i na ile mnie stać, mam czarne wizje, że ktoś mnie opuści, że popełnię błędy nienaprawialne, że jak okażę złość i wybuchnę, to ktoś będzie cierpiał

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
swoją drogą, dlaczego to facet, który poczuł się olany , ma zabiegac o kogoś, czy kobieta nie może pokazać że jej zależy? powiedziec to wprost? Może jak ktoś mi odpowie, to zmienię nastawienie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mariolka od bolka
wychodzi na to, że problem ciągnie się od dzieciństwa - została trauma i strach, że zostało coś w genach po tatusiu. szczerze pisząc - wszyscy chcemy być kochani, rozumiani, rozpieszczani. gdy już to mamy, okazuje się, że nie wszyscy potrafimy to docenić. miłość choćby najpiękniejsza jest wymagająca, i gdy jeno nie stara się o drugie,unika, lekceważy nie rozmawia ze sobą, stroi fochy, nie rozwiązuje konfliktów, kiedy one są - to po prostu zaczyna wiać nudą, i większość bierze nogi za pas bo tak jest wygodniej, bezpieczniej, po co się wysilać na rozmowy, uderzać w klatę i przyznać się do błędu. uciekać można do innych. posmak nowości wyzwala kolejną walkę o zdobycz, ale czy ta zdobycz jest cenniejsza, lepsza, szybciej się z nią porozumiemy, będzie nas szanowała, dopieszczała w złych i lepszych chwilach, kiedy nie rozwiązany jest poprzedni konflikt, który pozostał jak drzazga w nas samych? odpowiadając na twoje pytanie: "dlaczego to facet, który poczuł się olany... - dlatego, że ktoś zawsze musi być mądrzejszy, jeśli ci na kimś zależy, to próbuj i nie bój się konsekwencji. one nie zabijają. zabija ślepota i sztywne myślenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"gosc 1238 swoją drogą, dlaczego to facet, który poczuł się olany , ma zabiegac o kogoś, czy kobieta nie może pokazać że jej zależy? powiedziec to wprost?" Jestem znów. Kobieta niby może pokazać, że jej zależy, ale tylko wtedy, gdy jest pewna uczuć mężczyzny. Jeśli nie, źle się to zawsze dla niej kończy. Ja tak właśnie mimo swojego doświadczenia życiowego kogoś niedawno straciłam. Źle mnie zrozumiał, myślał, że dałam mu kosza i jedynym wyjściem, żeby to odkręcić, było powiedzenie mu szczerze, dlaczego powiedziałam mu wcześniej to, co źle zrozumiał i delikatne danie do zrozumienia, że go lubię. Tak zrobiłam i więcej się nie odezwał. Dlatego właśnie boimy się pokazywać, co czujemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mariolka doskonale pisze. Zwłaszcza to jest świetnie powiedziane: ""dlaczego to facet, który poczuł się olany... - dlatego, że ktoś zawsze musi być mądrzejszy, jeśli ci na kimś zależy, to próbuj i nie bój się konsekwencji. one nie zabijają. zabija ślepota i sztywne myślenie". I tak, to prawda, że ten, komu bardziej zależy, kto potrafi okazać uczucia, zawsze będzie cierpiał bardziej, doświadczał w życiu więcej bolesnych rozczarowań. Po prostu dlatego, że jest wrażliwy - więcej czuje, więcej od innych widzi, większą ilością rzeczy się przejmuje. I zakochuje się też rzadziej, ale mocniej. A nie każdy te uczucia odwzajemnia, nie każdy jest uczciwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
ta piosenka którą umieściłem tutaj, ożywiła wszystkie nadzieje, wszystkie marzenia z Tą osoba związane, które zakopałem dawno w sobie Płakałem jak dziecko Chciałem coś z nią stworzyć, bo był solidny fundament, moje uczucie które trwa do dziś i nigdy później 5 lat nie spotkałem osoby, którą tak zapamiętałem- jak ją

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz co powiem szczerze. Jestem po drugiej stronie. Jestem olaną dziewczyną, która kochała ponad życie, a on mnie olał, bo może nie wszystko rozumiałam i byłam mniej dojrzała od niego, ale się starałam z całego serca i góry bym przeniosła, żeby było dobrze, a on się wystraszył. Wiesz jak się skończyło? Odpychał mnie, ale wiedziałam, że coś czuje, wiedziałam, a on tak to zostawił. Miałam nerwicę, teraz od 6 lat zmagam się z depresją, jestem z byle kim, bo nikt mi nie zastąpi jego. Lata przepłakałam, ledwo żyję i ledwo umiem podnieść się z łóżka. Teraz sam zastanów się czy nie za bardzo skupiasz się tylko na swoich uczuciach. Ona też chciała pokochać z wzajemnością, kimś się opiekować i dbać, dla kogoś żyć, a Ty nie dałeś jej szansy. Jeśli jest od 2 lat z kimś, to może tak jak ja zapycha sobie dziurę po sercu kimś innym, a serce jest u Ciebie. Napisz do niej i porozmawiaj z nią. Choćby po to, by odzyskała spokój i byś Ty go zyskał. Każdy ma problemy, każdy się boi, ona też, każdy nie do końca wie, jak wygląda związek. Nie myśl tylko o sobie, ale myśl również o innych. Pogadaj z nią, nawet jeśli to komunikator itp, by chociaż oczyścić atmosferę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale zapamiętałeś tylko to, co było miłe i przyjemne, a zakopałeś te przykre chwile i przykre słowa, które od niej usłyszałeś. Pamiętaj o tym i nie pozwól, by fałszywe, upiększone wspomnienia spowodowały znowu Twój ból. Gdyby wszystko było takie wspaniałe, jak pamiętasz, to byś Jej nie zostawił. Nie odszedłeś od Niej bez powodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Napisz do niej i porozmawiaj z nią. Choćby po to, by odzyskała spokój i byś Ty go zyskał. Każdy ma problemy, każdy się boi, ona też, każdy nie do końca wie, jak wygląda związek. Nie myśl tylko o sobie, ale myśl również o innych. Pogadaj z nią, nawet jeśli to komunikator itp, by chociaż oczyścić atmosferę". A ja jestem przeciwnego zdania. Co da taka rozmowa poza wzajemnym rozdrapywaniem ran? Minęło tyle czasu, każde z nich próbowało zapomnieć o przeszłości, przestać cierpieć i ułożyć sobie życie. Upływ czasu bardzo w tym pomaga. Nawet jeśli nadal się myśli o tej osobie, to już te wspomnienia nie są aż tak bolesne. I teraz jeden telefon może tylko wprowadzić zamęt w ich z mozołem budowanym przez te lata życiu. Będą znów się zastanawiać co, po co i dlaczego, znowu analizować wszystko na sto sposobów i rozkładać na czynniki pierwsze każde zdanie. Darujcie sobie tę huśtwakę emocjonalną, nie po to się leczyliście latami z depresji, żeby teraz znowu ryzykować nawrót choroby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mariolka od bolka
jeśli nawet będzie ten ktoś musiał cierpieć, to w końcu dojdzie kiedyś do wniosku [jeśli tylko się postara :D], że dobrze się stało bo w końcu spróbował i teraz już wie na pewno, że nie warto dla takiego kogoś cierpieć. miłości nie można wiązać z cierpieniem, chyba, że samemu wybiera się źle i nielogicznie myśli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
gościu "po drugiej stronie"- jak przeczytałem Twoją wypowiedź, łzy mi poleciały, bo jeśli Ona przez takie coś przechodziła z mojego powodu, to cierpiałbym podwójnie, bo ją kocham i nie życzę tego jej ani nikomu. Bo ja przez to w pewnym stopniu przeszedłem, co Ty. Uciekałem w porno, w sieć, w zagłuszanie się mp3, jeździłem po ośrodkach, psychoedukacja, terapia, spotkania DDA, seksoholicy, szukałem się wszędzie, nic nie dawało mi ulgi ale zawsze myślałem: jak to przejdę, będę lepszy jak będę miał lepszą pracę, więcej pieniędzy, zrozumiem to i tamto będę mądrzejszy przeczytam kolejne książki jutro, pojutrze 1000 wymagań wobec siebie, by poczuć się kompetentnym zabiegającym o Nią

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
jak do niej napisałem rok temu - zdobyłem się na to: czy pójdzie ze mną na kawę, bo chciałem z nią porozmawiać i powiedzieć jej coś, chłodno odpisała, że zastanawiała się nad tym, czy pójdzie, ale jednak doszła do wniosku, że niestety ale nie. i znowu zostałem z tym, co miałem jej powiedzieć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też płakałam czytając Twoje wypowiedzi i wiesz co? Ja go chciałam takim jakim był, nieudolnym, przemądrzałym, z wadami. Chciałam go takiego jakim był, bo dla mnie był ideałem, nawet jeśli został tak doświadczony przez życie ( mój też miał problemy w dzieciństwie). Zrozum, że Twoje wady czynią z Ciebie człowieka, Twoje ułomności, lęki, to wszystko składa się na Twoją osobę i właśnie taka osoba jak Ty, może być dla kogoś najważniejszą istotą na świecie, tylko pozwól to sobie okazać, zrozum, że zasługujesz na miłość, na bycie kochanym i potrzebnym. Może nawet ona bardziej potrzebowała Ciebie, niż Ty jej. Myślę, że najgorszy okres mam za sobą, ale zawsze mam dla niego otwarte drzwi. Te rany już prawie się zabliźniły, ale on zawsze będzie w moim sercu. Nauczyłam się żyć z tym bólem, tak samo karmię się wspomnieniami. Chciałabym by wrócił, by przestał się bać. Byśmy chociaż sobie wszystko wyjaśnili, odezwij się do niej, chociażby po to by powiedziała Ci wprost, co czuje. To najlepsze dla niej i dla Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
ja widzę prostą zależność - jak jej tego nie powiedziałem i nie usłyszałem jej strony - to wraca Poprzednie drobne zauroczenia były wyjaśnione, a tu paradoksalnie bałem się , że moje najczarniejsze scenariusze się sprawdzą, że mnie nie kocha i nie chciałem znać odpowiedzi nawet nie wie, jakie zdanie o sobie w głębi duszy miałem i ze to miało wpływ, na to, że sobie odpuszczałem zawsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Właśnie dlatego powinieneś jak najszybciej się pozbyć ze złudzeń. Cokolwiek nie powie i tak przyniesie Tobie korzyść, bo będziesz mógł ruszyć dalej. Ta jej odmowa kawy może mieć różne uzasadnienie, może nie chce rozdrapywać ran, może usiłuje o Tobie zapomnieć, może unosi się dumą po odtrąceniu. Napisz jej wszystko co chciałbyś powiedzieć, może i nawet lepiej będzie na komunikatorze, bo emocje nie wezmą góry, tak jakbyś mówił jej to w twarz, gdzie istnieje ryzyko, że się zatniesz i nie powiesz nic.Opisz wszystko, dodaj, że nie oczekujesz od niej uczuć i nie liczysz, że zerwie z tamtym, że robisz to przede wszystkim dla siebie, by odzyskać spokój. Dla niej też będzie to komfortowa sytuacja, bo nie będzie musiała od razu odpowiadać, tylko będzie mogła przemyśleć, co odpisać. Zrób to bo zmarnujesz następne lata, żyjąc bajką a nie prawdziwie. Kiedyś musisz postawić ten kolejny krok i zacząć żyć, nie możesz przespać całego życia na marzeniach. Napisz by się wyzwolić i dać sobie szansę- albo na odzyskanie jej, albo na postawienie kroku naprzód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
jestem wdzięczny, ze Cię tu spotkałem i życzę Ci z całych sił powodzenia i dobrych dni! wiele razy myślałem o napisaniu listu adres zdobyłem kiedyś to był zawieszony projekt nigdy nie zdobyłem się na to Ale racja, że przez napisanie tego nic nie przeoczy się i też druga strona moze czuć się bardziej komfortowo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesteś dzieckiem z rodziny dysfunkcyjnej, być może masz borderline

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziękuję i wzajemnie, oby i Tobie się poszczęściło, tylko daj sobie szansę. Mam nadzieję, że jeśli zrealizujesz swój plan to dasz znać tutaj, będę trzymać za Ciebie kciuki !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak już pisałam wcześniej, jakikolwiek kontakt po tylu latach i depresji, jeśli nie chodzi o powrót i zbudowanie związku od nowa, jest niedobrym pomysłem. Bo znowu oboje zaczniecie o tym rozmyślać - i po co? Zburzysz Wasz uporządkowany świat. List poza tym powoduje, że łatwo kogoś źle zrozumieć, źle odczytać to, co chciał powiedzieć. To nie jest ta sama sytuacja, o której pisze tutaj inna dzieczyna po depresji, która chciałaby powrotu swojej dawnej miłości. Bo ona go kochała i akceptowała takiego, jakim jest - ze wszystkimi jego wadami i z przeszłością, jaką miał. A Twoja Autorze nie chciała nawet słuchać o Twoich problemach. Nie rób tego, nie wrcaj do tego, bo znowu będzie bolało. Zajmij się czymś, co lubisz i rozglądaj się za tą właściwą, która Cię zaakceptuje takiego, jaki jesteś!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc 1238
od 5 lat mam uporządkowany świat- uporządkowany na prowizorce stworzonej przez siebie- bo nie chciałem się skonfrontować z tym co mogłoby boleć - prawdą. Niby codziennie staram się żyć od nowa. Nie wiem czy zaszkodziłbym jej tym listem-bez oskarżeń i oceny Jesli nie jestem dla niej ważny- list jej nawet nie wzruszy Ale ja bym się rozliczył Gdybym zrobił to wcześniej,, 3 lata była sama, w drugim roku, gdy ją spotkałem, przytuliła się do mnie przy znajomych, chciałem ,żeby to był znak, ale nie tykałem, zęby mnie nie bolało

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×