Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Nie mam sily zeby zyc

Polecane posty

Gość gość

Proszę was o rady, bo już nie daję rady żyć. Od dziecka mogłam liczyć sama na siebie. Ojciec mnie bardzo bił, karcił za wszystko. Wystarczyło, że miał zły humor i już było to powodem do bicia mnie, wyzywania i wyrzucania z domu - w efekcie czasem spałam na klatce. Mówiąc bicie nie mam na mysli klapsa, a kopanie, szarpanie za włosy, bicie pięściami, rzucanie mną o ścianę. Matka z kolei wiecznie nie miała czasu dla mnie, dla mojej siostry miała, bo ona była jej pupilką. Byłam bardzo krytykowana, co nie zrobiłam było źle. Mówili mi jaka jestem brzydka, głupia, wielokrotnie słyszałam, że powinnam umrzeć (ojciec często powtarzał, że żałuje, że mnie nie zabił), bo nie mam domu (ojciec uważał, że skoro on pracuje to wszystko jest jego, ja nie pracowałam bo byłam dzieckiem, nazywał mnie dziadem bez domu i kazał iść do domu dziecka). Między rodzicami awantury były codziennie. Ojciec lał matkę, ona mu wybaczała i tak w kółko. Od razu zaznaczę, że nie było alkoholu, bo często takie zachowanie jest wiązane z alkoholizmem - w tym przypadku nie. Pracujący rodzice, grzeczne dzieci, czasem problemy z pieniędzmi, bo nie zawsze starczało na wszystko. Na pozór normalna rodzina, a ja? Ja marzyłam żeby umrzeć. Nie miałam koleżanek, bo w domu panowały surowe zasady przez co od razu po powrocie siadałam do nauki i tak spędzałam całe dnie, byleby tylko spełnić chore ambicje rodziców. Jak wiadomo kujonów się nie lubi, tak więc szkołę wspominam jako koszmar. Byłam wyszydzana, bo byłam zalękniona (mając taką sytuację w domu ciężko mi było się uśmiechać, bo wiedziałam co mnie czeka po powrocie do domu), często smutna, w siniakach, bojąca się własnego cienia, bo ciągła niepewność i życie w stresie odbiło się na moim zachowaniu. Nie umiałam żyć z dziećmi, które mnie wykorzystywały, bo ja tak bardzo marzyłam, żeby rówieśnicy mnie zaakceptowali, że nie odmawiałam im. Dawałam odpisywać lekcje, pisałam sprawdziany za nich, sama na tym tracąc, ale gdy była zabawa klasowa to mnie nikt nie zapraszał. Zostawałam w domu, bo rodzice ubierali mnie jak dziwoląga (ubrania miały być praktyczne i na długo starczyć, a co za tym idzie często były za duże). Nie miałam do kogo się odezwać, ani w domu, ani w szkole. Były jakieś tam dobre sytuacje, ale to była rzadkość. Byłam chyba jedynym dzieckiem do którego nikt nie przychodził za przedstawienia w przedszkolu, na choinkę w szkole, nawet o moich urodzinach rzadko kiedy ktoś pamiętał. Skończyłam studia, nie radzę sobie z życiem. Jestem tak beznadziejna, że nie potrafię znaleźć pracy. Czasem trafi się jakaś dorywcza praca typu układanie towaru w nocy w sklepie i z tego głównie się utrzymuje. Nikt nie chce mi pomóc. Niedawno dowiedziałam się, że choruję na stwardnienie rozsiane, przez co są dni, że czuję się tak źle, że ciężko mi wstać z łóżka. Rodzinie nawet nie mówiłam, bo jak powiedziałam im, że są podejrzenia tej choroby to wytykali mi, że "wymyślam sobie choroby", nikt też nie chciał pojechać ze mną na badania, nie znałam drogi - błądziłam. Skończyłam studia, a aplikuję na niskie stanowiska, bo mam tak małą samoocenę, że nie wierzę, że dostanę lepszą pracę. Mam 25 lat, a nie była nigdy nawet na dyskotece. Swoje marne życie widzę w czarnych barwach. Miałam kiedyś chłopaka, ale jego rodzina nie akceptowała mnie przez to, że jestem nieśmiała, a jak jego rodzice dowiedzieli się, że jestem chora to całkiem mnie znienawidzili. On z kolei nie miał tyle siły w sobie, żeby odciąć pępowinę. Ciągle słyszę w domu, że ludzie w moim wieku mają rodziny, a ja - nieudacznik mieszkam z rodzicami. Czekaja tylko aż się wyniosę, to będzie więcej miejsca. Jak znaleźć w sobie siłę na lepsze życie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość HD
DZIEWCZYNO WSPOLCZUJE CI. CIEZKI MASZ LOS.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hergkjek eke
Nie potrafie wyrazic slowami mojegu smutku po przecczytaniu twojej wypowiedzi. Niektorzy ludzie nie powinni miec dzieci. Powinnas pojsc do psychologa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hergkjek eke
a mieszkasz tam gdzie mieszkalas tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
Tak. Mieszkam w mieszkaniu rodziców, natomiast utrzymuję się sama. Płacę rachunki za siebie, mam swoje jedzenie. Pomimo tego traktują mnie jak piąte koło u wozu. Ja mało się odzywam, bo każde moje słowo jest krytykowane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Uwierz w siebie , jesteś mądrą dziewczyną, z czasem znajdziesz sobie chłopaka i ułożysz sobie życie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pomodl sie do Ducha Sw

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
Powiem szczerze, że ja nie szukam już nawet nikogo. Kto mnie zechce z chorobą. Ja za x lat będę zmuszona żyć w jakimś ośrodku zapewne, o ile będzie mnie na niego stać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestes wartosciowa osoba - nigdy nie mozesz w to watpic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rezonans magnetyczny wykrył tą chorobę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
Tak rezonans. Nie prowokacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wiem że choroba ta powoduje rzuty- raz jest lepiej raz gorzej , ale nie wolno się załamywać, dzisiejsza medycyna radzi sobie z tą chorobą . Nie proponowano Ci interferonu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Girl no 91
kochana, aż nie wiem co napisać. Nie zasłużyłaś na taki los, nikt nie zasłużył. Czy masz jakieś wsparcie, nie wiem, znajomi? Skąd jesteś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
U mnie chorobę wykryto w wakacje, więc jestem początkująca w tej kwestii. Szukam lepszego lekarza, bo mam wrażenie, że mój obecny nie traktuję mnie zbyt poważnie. Na moje pytania odpowiada z łaski, a ja jestem nieśmiała i czasem ciężko mi się coś dowiedzieć. Nie, nie mam nikogo bliskiego. Nie mam się nawet do kogo odezwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Agata262
Na pierwszy rzut oka sytuacja beznadziejna, ale już sam fakt ze piszesz ten tekst oznacza ze coś sie w tobie rusza, masz w sobie bardzo dużo sił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
Być może, ja mówią szczerze czuję się zawiedziona bardzo tym wszystkim, bo zawsze marzyłam, że gdy będę dorosła to zmienię swoje życie itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jeśli uważasz że nikt nie będzie Cię chciał to jesteś w błędzie, ludzie niewidomi się pobierają, inwalidzi na wózkach a z Twoją chorobą da się żyć normalnie, tylko musisz sobie znależć dobrego neurologa który Cię poprowadzi, to nie jest powiedziane że za kilka lat znajdziesz się w jakimś ośrodku znam ludzi którzy z tą chorobą normalnie pracują, - grunt to się nie poddawać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Girl no 91
jeszcze jesteś mloda, masz dopiero 25 lat. Po trochu możesz zmieniać swoją codzienność. Malymi krokami do celu. Wyznacz sobie co chcesz osiągnąć i codziennie rób coś, co cię do celu przybliży.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuję ci dziewczyno... Rety! Jak bym miała takiego ojca potwora, to bym ustanowiła sobie cel, sprężyć się, znaleźć dobrą pracę, powiedzieć, że się wyprowadzam i zabierając ostatnią rzecz, chlasnęłabym prostakowi g****m w pysk. Tak... przygotowałabym sobie psie gówno w woreczku i przed ostatnim wyjściem roztarłabym mu na pysku. Bydle, wymocz, psia końcówa, tak...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
To, że nie szukam nikogo wynika też z faktu, ze ja nie chcę żeby ktoś musiał się ze mną męczyć. Rodzina byłego chłopaka uważała, że "szukam sobie opiekuna" żeby miał się mną kto zająć, a to nieprawda. Ja byłam nauczona, że mogę liczyć tylko na siebie i chociaż ciężko mi z tym, to ja opiekowałam się ich synem, ale oni uważali inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kochana miej wiarę w Bogu i nadzieję na lepsze życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
skad jestes autorko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
Może właśnie ta wiara mi pomoże, jednak ja czuję się zła (tak mi mówiono w domu) i niegodna tej wiary i pomocy od Boga. Przepraszam, ale wolałabym nie mówić skąd jestem, bo boję się, że ktoś mnie rozpozna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mozesz podac gg?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
ja nie mam gg.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
województwo? bo ja mam duzo wolnego czasu, jestem w podobnym wieku co Ty to z checią mogłabym się z Toba spotkac, pogadac wyjsc gdzies na miasto. jesli jestes z tego miasta co ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko, bardzo Ci współczuję,ale jeśli chodzi o Twoją chorobę - to nie martw się na zapas bo stwardnienie rozsiane nie u wszystkich jednakowo się objawia, - bywają lagodne postacie tej choroby..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
dolnośląskie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość autorka
Tak, wiem o tym, ze bywaja lagodne postacie tej choroby. Ja sie czuje roznie, czasem lepiej, czasem gorzej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×