Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość pan tu nie stał

Wtrącająca się mama

Polecane posty

Gość pan tu nie stał

Nie wiem od czego zacząć. Mam 25 lat, w wieku 18 lat wyprowadziłem się z domu na studia. Utrzymywałem się z alimentów i z tego co sam zarobiłem. Kocham moją mamę i było mi źle kiedy wyjeżdżałem i zostawiałem mamę samą. Tym bardziej, że to spora odległość (600km). Jeździłem do domu co 2 miesiące. Poznałem wspaniałą dziewczynę, szybko zamieszkaliśmy razem, mama wydaje mi się, że ją zaakceptowała (nie to, żeby miało to dla mnie aż takie znaczenie). Nie zmniejszyłem częstotliwości jeżdżenia do domu. Bardzo rzadko dziewczyna jeździła ze mną (jednak spora odległość). Mama przyjmowała dziewczynę z otwartymi ramionami. Od około 2 lat jeżdżę do domu 3 razy do roku. Nie mam czasu po prostu. A mamie się wydaje, że to wina dziewczyny. Że gdybyśmy nie wyjeżdżali razem na weekendy to ja bym jeździł do domu... a to nieprawda! Z dziewczyną wyjadę na sobotę, na kilka godzin do miast odległych o max 100km. Od kiedy się zaręczyliśmy mama się zmieniła. Jest dla mojej ukochanej po prostu okropna! Krytykuje ją na każdym kroku - to, że jest wege, to, że chcemy ślub cywilny (ponoć mnie opętała ale ja od dawna nie wierzę), to jak się ubiera, to jaką ma pracę (jest freelancerką). Jest mi z tym źle. Zwracałem mamie uwagę wielokrotnie. Szczerze nie chce mi się z nią już utrzymywać kontatków ale z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że mama jest sama. Mama jest w dobrej kondycji, ma 50 lat mogłaby sobie jeszcze kogoś znaleźć. A zamiast tego od roku mama przyjeżdża do nas w odwiedziny i nas udupia na weekendy. Wiem, że moja narzeczona ma już tej sytuacji trochę dość bo te weekendy zamieniają się w falę krytyki do niej od mojej matki... do tego dochodzą kłótnie moje z mamą, których ona musi wysłuchiwać ;/ Już nie wiem jak mam rozmawiać z matką. Nie mam serca zerwać kontaktów z matką. Bardzo się dla mnie poświęcała a w życiu lekko nie miała. Jak rozmawiać z mamą? No jak? Mam wrażenie, że ona chce mieć mnie tylko dla siebie, że chce mnie skłócić z narzeczoną... Pomóżcie proszę. W piątek mama znowu przyjechała. Znowu krytyka na przemian z awanturami. Mam dość, naprawdę dość. Narzeczona też. A mama? Ja już nie wiem jak z nią rozmawiać ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
Wiem, że długie ale pomóżcie! W skrócie: mama się wtrąca, krytykuje narzeczoną, przyjeżdża w gości... ja mam wyrzuty sumienia, że jestem tak daleko i mama jest sama ale z drugiej strony mam jej już serdecznie dość. Poradźcie jak z nią rozmawiać? Jak jej wyjaśnić, że przez to się oddalamy? Próbowałem z nią rozmawiać wielokrotnie ale bez skutku ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rzuć go, nie jest ciebie wart

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
kogo mam rzucić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
No toż jej mówiłem wprost... Nie raz, nie dwa... ale jak grochem o ścianę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no to pipa jesteś jak sobie nie umiesz z mamusią poradzić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
No może i jestem ale wiem ile matka dla mnie poświęciła, wiem jak dużo wycierpiała i nie chcę jej dodawać cierpienia. Nauczyła mnie szacunku do siebie. Nie chcę jednak żeby rozbijała naszą relację przez wtrącanie się, nie chcę żeby męczyła moją narzeczoną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
Kiedy jest awantura o tę krytykę ona twierdzi, że chce dla nas dobrze. Często poprawiało się na miesiąc-dwa... a potem a piać od nowa!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesli znowu będzie tak samo, to jej powiedz na pożegnanie, że to było wasze ostatnie spotkanie, skoro obiecała i nie dotrzymuje słowa. A jak następnym razem zadzwoni, że chce się spotkać i przyjechać, to powiedz ,że miała ostatnio szansę i nie wykorzystała. I bądź silny i stanowczy. I odmów spotkanie mówiąc, że to twoje życie i że mimo iż ją kochasz, to chcesz po swojemu układac sobie zycie. Skoro nie potrafi się z tym pogodzić to trudno. Powiedz, że będziesz dzwonił i pytał co u niej, ale spotkań nie będzie bo za dużo one twój związek kosztują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam podobny problem z mamą mojego narzeczonego. Od samego początku czułam że jego matka mnie nie lubi. Po roku związku zamieszkałam z narzeczony i wtedy zaczął się koszmar.... Teściowa odwiedzała nas prawie codziennie bez jakiejkolwiek zapowiedzi, wchodziła bez pukania! Komentowała porządek w mieszkaniu, wszystko krytykowała. Doszło do tego że pod naszą nieobecność przestawiała nam rzeczy w mieszkaniu. Mój narzeczony musiał być na każde jej wezwanie. Gdy próbował się sprzeciwić krzyczała na niego. Traktowała go jak małego chłopca któremu wszystko trzeba pokazać i powiedzieć bo przecież ona wie najlepiej. W rezultacie po roku udręki postanowiliśmy wyprowadzić się za granice. No i wtedy się zaczęło... "Zostawiasz matkę i ojca samych! Nie po to Cie urodziłam żebyś mnie zostawił, Ona jest obcą kobietą, na pewno Cie porzuci a ja jestem Twoją matką". Teraz wiem że jego matka jest toksyczna. Mam ogromny problem z tą kobietą. Wiem że je go nie rozwiąże, powinien to zrobić mój narzeczony, postawić jasne granice których ona nie powinna przekraczać od początku naszego związku ale jemu też było szkoda mamy. Zarówno mój narzeczony jak i Ty powinniście sobie postawić pytanie zadane przez ks Pawlukiewicza: "Gdyby jednocześnie zaczęły tonąć Twoja matka i Twoja żona, którą byś jako pierwszą ratował, mając świadomość, że w międzyczasie druga może utonąć?”. Gdy sobie odpowiesz, podejmiesz właściwą decyzje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
No chyba będę musiał. Ale to boli bo mimo wszystko jest moją matką, kocham ją i naprawdę liczyłem, że będzie mnie wspierać. Wszystko na to wskazywało. Problemem jest też to, że ona często po prostu przyjeżdża bez zapowiedzi ;/ Narzeczona nic jej nigdy nie zrobiła. Może to też problem? Że ona nigdy nie zaakcentowała, że nie da się tak traktować? Ale ja zawsze bronię narzeczonej bo nie chcę między nimi podgrzewać konfliktu. Narzeczona już proponowała, że pogada z moją mamą ale ją odwiodłem od tego pomysłu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Kiedy jest awantura o tę krytykę ona twierdzi, że chce dla nas dobrze. " To pociagnij ten temat i zapytaj w jaki sposób ma wam to wyjść na dobre. Poczytaj o aktywnym słuchaniu - np. w książce "rozwiazywanie problemów miedzy rodzicami a dziećmi". Tylko Ty w tej sytuacji będziesz rodzicem, a mama dzieckiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Musisz stanowczo NAPRAWDE STANOWCZO z nią porozmawiać, nie krzycz tylko wytłumacz. Nie zrozumie po raz ostatni, to powiedz że nie będziesz jej otwierać drzwi. Wiem, że to Twoja mama, ale jak się nie przeciwstawisz to problem nigdy nie zniknie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wredna jędza z kropką
Na początek wytłumacz mamie, że nadal ją kochasz. Mniej jeździsz do domu, masz narzeczoną - takie są konsekwencje dorastania i dojrzewania. Powiedz też, że zauważyłeś, jak traktuje Twoją partnerkę i nie podoba Ci się to i choć mówisz to z żalem, to mieszkacie razem - Ty i Twoja dziewczyna - i mama musi to uszanować. Nie może zdarzać się sytuacja, że gość przyjeżdża i krytykuje gospodarza. Postawa sprawę jasno - jeśli nie umie się zachować, to nie jest mile widzianym gościem waszym domu. Może przyjechać, aby wyjść z Tobą do kina czy kawiarni, ale nie ma możliwości, aby spędziła z wami weekend, skoro nie okazuje szacunku gospodyni (nie mówiąc o choćby odrobinie sympatii).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
Ratowałbym narzeczoną. Bo to z nią chcę spędzić resztę życia. Nie z nikim innym... Choć to trudne pytanie. Macie rację muszę z mamą porozmawiać jeszcze raz... ale ciężko się z nią rozmawia. Ona stosuje szantaż emocjonalny, ma to opanowane do perfekcji. Ja jestem DDA, leczę się ale mam trochę z****ną psychikę przez ojca... i przez matkę też ;/ To narzeczona mnie wspiera w terapii, to ona jest dla mnie wyrozumiała, nie gnębi mnie. Moja narzeczona to anioł, naprawdę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Mądra matka wychowuje swojego syna dla przyszłej synowej". Twoja mama ma problem. Prawdopodobnie jest toksyczną matką zazdrosną o swojego syna. Nie pozwól na to by Twoja narzeczona cierpiała bo możesz zostać na starość sam, ze swoją mamą. To naturalna kolej rzeczy, dzieci odchodzą. Twoja mama powinna to zrozumieć i przestać się wtrącać. Jeśli Twoje rozmowy nie pomagają powinniście udać się na terapię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
Nie możemy się udać razem na terapię bo mieszkamy daleko od siebie. Zresztą... moja matka problemu nie dostrzega. Będę z nią rozmawiał. Poproszę terapeutę o pomoc w przygotowaniu się do tej rozmowy. Aby była stanowcza ale i spokojna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli uratowałabyś narzeczoną to błagam Cię zrób coś z ta sytuacją bo możesz stracić kobietę swojego życia. Ja czasem mam ochotę kopnąć mojego narzeczonego w tyłek. To najgorsze co może być gdy jego matka obraża mnie a on nie reaguje. Albo próbuje ją usprawiedliwiać. Narzeczonej szacunek się należy bo nie bez powodu ją wybrałeś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
Ale ja zawsze bronię narzeczonej. NIGDY nie usprawiedliwiam matki. Zdaję też sobie sprawę z problemu dlatego też staram się go rozwiązać i moja narzeczona o tym wie, wspiera mnie w tym. Wiemy oboje, że moja matka jest toksyczna, moja narzeczona wie, że mam trochę problemów z postawieniem się matce, że te próby choć szczere bywają nieudolne. Ale wie, że się staram, chodzę na terapię, walczę. I zrobię dla niej wszystko. Jeśli nie będzie innego rozwiązania, jeśli wszystko zawiedzie zerwę kontakty z matką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To naturalne że Twoja mama nie dostrzega problemu. Matka toksyczna nie widzi tego że truje swoje dziecko. To że Twoja mama obraża Twoją narzeczoną to nie jest problem na linii synowa-teściowa tylko to jest skutek Twojej nieprawidłowej relacji z mamą, linia matka-syn. W sieci możesz znaleźć kilka ciekawych artykułów dotyczących toksycznych matek, porad jak z nimi sobie radzić. Wszystko leży w Twoich rękach. I uwierz że mnóstwo synów ma problem ze swoją matką, nie jesteś w tym odosobniony. Powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
Przez najbliższe dwa tygodnie będę próbował się przygotować do tej rozmowy a potem ją odwiedzę... mam nadzieję, że to się uda bo już nie możemy tak żyć. Nie da się po prostu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Stanowczość i konsekwencja. Musisz uświadomić swojej mamie że przez takie jej zachowanie cierpisz i nie jesteś szczęśliwy. Każda matka chce szczęścia dla swoich dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
Akurat argument o szczęści moim do niej nie trafia. Jej zdaniem tylko ona wie jak mnie uszczęśliwić ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
a może - skoro beznadziejnie wychodzą nam rozmowy, bo ona stosuje szantaż emocjonalny w końcu puszczają nam nerwy i się kłócimy - napisać list?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wredna jędza z kropką
A wiesz, że to dobry pomysł? Napisz list i napisz wszystko, co leży Ci na sercu. Na końcu napisz jej, że od tej chwili, jeśli przyjedzie i brzydko potraktuje bez powodu Twoją narzeczoną, to od razu wraca do siebie - i się tego trzymaj. Jak coś zrobi, to powiesz jej, żeby się ubrała i odwieziesz na dworzec. Będzie ryk, płacz i szantaże emocjonalne, ale tylko stanowczością możesz coś zdziałać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To weź jej napisz list. Skoro nie możesz się z nią porozumieć, napisz do niej to wszystko co nam tutaj. I niech czyta go 5, 10 i sto razy aż przyjmie do wiadomości. Wtedy obędzie się bez kłótni, bo ona Ciebie nie słucha. Nadal chyba jesteś jej małym synusiem i będzie Cię chronić przed "zołzą" jaka się Ciebie uczepiła ;) Napiszesz jej wtedy co czujesz, czego byś chciał żeby było dobrze i podkreśl, żeby nie przyjeżdżała jeśli będzie inaczej. Zobaczysz co będzie. No trudno żeby polubiła Twoją dziewczynę. Tego się czasami nie da jak się do tej pory nie polubiły. Ale może jakoś ją będzie tolerować bez zgrzytów i krytyki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
No ja nie mówię, że ona ma kochać czy nawet lubić moją narzeczoną. Ale niech ją szanuje! I mnie przy okazji też. Tak, napiszę jej dziś list, wczoraj po awanturze odwiozłem ją na pociąg. Powiedziałem, że tak dłużej nie może być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No i dobrze jej powiedziałeś. Przykro, że jest taka i Ciebie serce boli bo jest sama, i ją, bo chyba nie umie się odnaleźć bez rodziny i jej cieżko, ale narzucaniem swojego zdania nic nie zdziała, wręcz przeciwnie. Uświadom jej to, że kiedy przyjeżdża i tak się zachowuje, to masz chęć zacząć ją unikać. A tak rzadko się widujecie. Musisz jej dużo wytłumaczyć. Może zdjęcie też jej wyślij z podpisem - Mamo ja już dorosłem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pan tu nie stał
Na razie napisałem 2 strony. Pytanie tylko czy będzie się chciało przeczytać... czy pieprznie to po 3 zdaniach ;/ Najgorsze, że muszę skreślać, poprawiać bo łapię się na tym, że z tego żalu sam momentami piszę zdania podchodzące pod szantaż emocjonalny. A tego chcę uniknąć... Oczywiście przepiszę to na czysto przed wysłaniem ;) Dziękuję Wam za wsparcie, to naprawdę ciężka dla mnie sytuacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×