Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy oni kiedyś przestrają się bać

Polecane posty

Gość gość

Czy faceci kiedyś przestają się bać własnego cienia?kiedy te duże dzieci znajdują w sobie siłę do działania? szlag mnie trafia powoli tkwienia przy facecie, który nie radzi sobie z problemami. Skąd oni się w ogóle biorą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
też się nad tym zastanawiam, ale czasem mam wrażenie, że dookoła jest pełno zaradnych facetów tylko mój jakiś taki trefny. No i stalo się - będziemy mieli dziecko, ma takie humorki i tak przeżywa, już mam dosyć. I zastanawiam się kto tu jest w ciąży - on czy ja....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo ja mam wrażenie, że oni są zaradni tylko wtedy kiedy problem nie dotyczy ich samych, dzissa jaki oni wtedy potrafią być pomocni, zaradni. Jak problem, jakikolwiek dotyka ich samych, rozkładają się jak naleśniki, trzęsą i zamykają w sobie. Nie mam powoli siły. Ostatnio doszło do tego, że postawiłam ultimatum z terminem poradzenia sobie w konkretnym temacie, bo jak widzę te oczka kotka ze Shreka to seriastycznie trafia mnie coś..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może i racja,ale znam jednak paru takich świetnych facetów, którzy potrafią żyć a nie tylko narzekać... Na mojego też mnie już coś trafia, trzeba uważac na to co się mówi bo wielki hrabia teraz taki nerwowy i humorzasty, no mówię - jakby to on byl w ciąży.....masakra. Niestety w dzisiejszych czasach to my musimy mieć jaja !!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też pracuję z zaradnymi facetami i to daje mi obraz niezaradności tego mojego. Ciekawa jestem czy weźmie się w garść? a może przygotowuje się psychicznie do pakowania?;) zegar tyka. Nie wyrobiłam i bez zbędnych awantur uprzedziłam, że jeśli nie nastąpi progres, będę konsekwentna i się pożegnamy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dobrze, że jesteś stanowcza chociaż Ty....w jakim wieku jest Twój facet?? Mieszkacie razem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
oczywiście dużymu krokami zbliża się do niego 40-cha...mieszkamy, oczywiście, że razem mieszkamy. Kurde jak człowiekowi szaleją feromony, to jakoś podchodzi do tego łagodniej, na wiele rzeczy macha ręką. Potem następuje przyzwyczajenie do kręcącego się faceta po chałupie, a potem to już czekania na zmiany i w końcu - jak w moim przypadku- zmęczenia materiału. Zależy mi na nim cholernie, ale nie za ceną własnej głowy..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no to mnie wcale nie pocieszyłaś w tym momencie, myślałam, że jakiś gnojek może, a tu już się zbliża do 40 i nadal dzieciak.. moj to parę lat młodszy, mogłam mieć z******tego faceta ale zawsze jego tak ślepo kochałam i mam za swoje... i w pracy również mam zaradnych facetów, którzy mają fajne rodziny, dbają o nie itp.......a ten.. wiecznie będzie płakal, że kasy mało, że życie ciężkie, że praca ciężka, że to, że tamto........................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem już. Doszłam do momentu w którym postanowiłam nie zapominać o sobie, w którym owszem dbając o to podstarzałe dziecko, nie będę zapominać o sobie, o przyjaciołach, których notabene ostatnio trochę zaniedbywałam. Przecież on nie jest pępkiem świata, podobnie zresztą jak ja. Ale właśnie ostatnio postanowiłam sobie, że będę ze sobą szczera i nie będę wszystkiego przedkładać ponad siebie. No ile można być tylko dla kogoś? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
masz rację!i tak trzymaj, życzę Ci na prawdę powodzenia..a ja nie wiem czy wychowam jakoś tego mojego czy będę się tylko męczyć,a może nauczę się żyć gdzieś obok

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to ja trzymam kciuki za Ciebie;) mam nadzieję, że nie będziemy miały takich dylematów, ze wezmą się w garść, że dojdą w końcu jaki priorytety są dla nich najważniejsze. Mnie już po prostu przestało przejmować a zaczęło denerwować ciągłe siąpienie i pociąganie nosem, w przenośni oczywiście. Człowiek niby żyje we dwoje a tak naprawdę, mieszka jakby ze współlokatorem. Jak to mówi moja serdeczna przyjaciółka, będzie trzeba wymienić jakby zamki;)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja się tylko pytam skąd się biorą takie pierdoły ?! ehh. Dzięki. twardym trzeba być i tyle i nie dać ściągnąć się na nudne dno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo to tak jest, jak człowiek porządnie w d... nie dostał w życiu. Nie musiał o nic walczyć, wszystko się działo zawsze poza nim ale się działo. W końcu wyszedł z założenia, że może jak nic nie zrobi to rzecz zadzieje się bez jego udziału samiuśka. A tu trzeba zadziałać, w sumie wątpię, żeby się ruszył, zadziała schemat taki jak dotychczas, czyli stanie się coś, on się z tym pogodzi bardziej lub mniej, będzie w cholerę nieszczęśliwy, pójdzie się poużalać do kolegów, jak to został potraktowany źle przez los, bo przecież nie fakt, że nic nie zrobi skieruje na tory, tylko świat się przeciwko niemu obraca. A naprawdę chłop ma szczęście jak mało kto, tak w pracy jak i w życiu. No w końcu zdobył kiedyś mnie;))) szczęście jak nic go spotkało, to teraz to szczęście będzie musiało go po raz pierwszy w jego życiu kopnąć w d...;)))))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ojjj zatłuc to za mało, muszę uciekać do pracy.. trzymaj się i nie dawaj, bo mnie to już jakiś czas nosi na tą jego niezaradność i pierdołowatość !!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A naprawdę chłop ma szczęście jak mało kto, tak w pracy jak i w życiu. No w końcu zdobył kiedyś mnie XXXXXXXXXXX zdobył cię???? sama na niego wlazłaś, a on jak ma cię gdzieś, tak jak miał od samego początku!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sama się prosiłam;) penie racja, pewnie ma mnie gdzieś. dobrze, że otworzyłam oczy zatem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×