Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Zakłopotana25

Z tesciowymi to prawda

Polecane posty

Gość Zakłopotana25

Witam, jesteśmy z mężem 3 miesiące po ślubie. Oboje mamy fajne prace, chcemy wziąć mieszkanie na kredyt i postarać się o dziecko, bo jesteśmy przed 30stką. Wydawałoby się- idealnie. Ale pojawił się problem... Teściowa... Zacznę od tego, że mieszkamy 200km od rodziców, zostaliśmy oboje w mieście, w którym studiowaliśmy. Znamy się 4 lata i jest to coś w stylu wielkiej miłości :) Ja mam oboje rodziców, mąż mamę i brata. Z jego mamą byłyśmy jak koleżanki. Wszystko zaczęło się psuć przed ślubem. Wtrącała się do wszystkiego, mimo tego, że wszystko było na mojej głowie, nie pomogła nic a oczywiście miała tysiąc uwag. Teściowa gotuje bardzo tłusto i np takie też chciała menu. Ja chciałam "coś dla każdego", czyli klasycznie, ale np nie sałatki tylko z majonezem, ale coś też dla młodszych, którzy uważają na to co jedzą. Albo rosół ok, ale na drugie nie schabowy, tylko coś delikatniejszego. Ja chciałam toczek, ona męczyła mnie o welon, nawet mi kupiła w prezencie, chcąc wymusić, żebym go założyła, na szczęście nie pasował do sukni:) Nie podobał jej się zespół, chociaż nie było innej osoby, która by nie była zadowolona po weselu. Widzę, że stara się rywalizować a ja nie mam zamiaru. Wiem, że mąż ją kocha, ale wiem też że to ja jestem kobietą jego życia, nie mamusia. Jestem dla niej miła, etc, ale już się czasem we mnie gotuje. Np mąż mnie przy niej tuli, łaskocze, a ona krzyczy, żeby mnie nie męczył, odciąga go. Nie jeździmy do domu często, ale ona potrafi dzwonić codziennie, co drugi dzień... Moja mama jest neutralna, nie wtrąca się do niczego, zrozumiała że tworzymy z mężem rodzinę i kontakt jest mniejszy kontakt... Wigilia- mama męża i jej rodzice nalegają, żebyśmy spędzili ją u nich, a ja nie chcę zrobić przykrości rodzicom i sama mam potrzebę podzielenia się opłatkiem z moją rodziną, po prostu ich kocham a nie jesteśmy na własność dla teściowej. Nie rozumie, że mamy teraz 2 rodziny... I teraz problem... Teściowa jest dyrektorką, ale szykują się u nich redukcje etatów, już wiadomo, że szykuje się jej przeniesienie, ona twierdzi, że nic jej nie trzyma, męza nie ma, więc przeniesie się do nas do Warszawy... oczywiście jak mówi wynajmie sobie kawalerkę. Ale to bzdura! Wiem jak będzie- dostanie 2.5tys na początek jako już zwykły pracownik, kawalerka dla 1 osoby to niezła kasa w Wawie, z 1500zł, rachunki, ona lubi sie ubrać itd, w końcu zatrzymałaby się u nas. Z resztą nawet jeśli nie, to w obcym mieście miałaby tylko nas. Ciągle, codziennie po pracy by u nas siedziała i zaprowadzała swoje porządki, bo taka już jest, czyli tłuste potrawy itd. A ja tego nie chcę. Mamy swoją pracę, znajomych, życie... Jeszcze to nic pewnego, ale muszę się jakoś przygotować na konfrontację. Nie chcę nigdy dopuścić, żeby mąż musiał opowiedzieć się po którejś str. Z jednej str ja i myślę, że też by tego nie chciał, z drugiej str mama, która sama go wychowała i sobie ujęła, żeby jemu dać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pale w kotlowni
stresc to bo jak juz pierdoly piszesz to niech to przynajmniej bedzie strawne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Strawne, tzn jasne w przekazie, a takie właśnie jest:) Skierowane jest to tylko dla normalnych ludzi a nie do sfrustrowanych dzieci, które czytają tylko streszczenia, a całej lektury się nie chce przeczytać ze zrozumieniem :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pale w kotlowni
no przykro mi bo juz chcialem ci cos sensownego doradzic ... ale skoro porad szukasz tylko u kogos kogo rajcuje wodolejstwo 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pale w kotlowni
przeczytalem dwa pierwsze zdania i dwa ostatnie :) i twoj zjadliwy komentarz, z niego wywnioskowalem wiecej niz z tej epistoly

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
szczerze współczuję, mam podobny przypadek z narzeczonym - gdy przyjezdza jego mama, chce zaprowadzic swoje porzadki, ja na to nie pozwalam ale niestety nie mam w narzeczonym,przez co powaznie zastanawiam się nad dalszym wspolnym zyciem. w tej sytuacji wazna jest postawa twojego meza, bo gdy nie bedziesz miala wsparcia sama nic nie wskórasz. Wiadomo,ze na poczatku bedzie trzeba jej pokazac miasto, czy czasem zaprosic na obiad, ale kiedy Ci (Wam) to nie pasuje, nie wahaj się odmówic albo po prostu powiedziec ze to ty gotujesz obiad a nie jadasz tlustego jedzenia. Małymi kroczkami, bez awantur. Oczywiscie, ja nie zgodzilabym sie na zatrzymanie sie tesciowej u siebie, (tyczy sie to tez mojej mamy). Chyba, że na krotki okres np.,odswiezenie mieszkania lub w kryzysie finansowym badz chorobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niusia 898989
Witam! Uważam, że nie powinnaś dopuścić do tego abyście zamieszkały razem. Rozumiem, że macie z mężem swoje mieszkanie, uważam więc że powinniście już teraz ustalić, że nie weźmiecie jej do swojego mieszkania. Skoro pracuje i sama na siebie zarabia musi zrobić tak żeby było ją stać na samodzielne życie. Mieszkamy razem z mężem z moją mamą i wiem ile jest problemów wynikających ze wspólnego mieszkania... A teściowa nie ma prawa wymuszać na Was abyście ją do siebie wzięli a tym bardziej nie ma prawa wtrącać się do Twoich wyborów czy do Twojej kuchni. Nie daj się, bądź dla niej miła i spokojna, dasz radę:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niech stara zostanie u siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestem miła i spokojna, ale się to we mnie zbiera:) Właśnie nie byłoby tak, że nawet jeśli osobno zamieszka, wychodzilibyśmy z nią raz na jakiś czas, etc. Ona w promieniu 200km miałaby tylko nas... Byłaby u nas codziennie, wiem to bo mieszka 2 ulice dalej od swoich rodziców i jest u nich codziennie. Dla ludzi starszych to miłe, ale my jesteśmy młodym małżeństwem, mam prawo np leżeć z mężem w samych majtkach, nie przyjmować gości a już widzę jak by było. I mąż mnie wspiera zawsze, ale gdyby to już było pewne i na pewno by się przeniosła do Wawy nie wiem jak by powiedział swojej mamie, że ma nie przychodzić itd. Muszę przygotować jakieś argumenty jeśli ona znowu wyleci z tym pomysłem:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moim zdaniem powinnas w takiej sytuacji nie otworzyc po prostu drzwi, a jak mama powie, ze byla i nie otwieraliscie, powiedz ze mieliscie plany,wyszliscie i prosicie o telefon nastepnym razem. Moze nie bedzie tak zle, mama pozna jakichs znajomych z pracy itp? Pewnie na poczatku bedzie sie czula samotna, wtedy rozumiem ze bedzie lgnela do was ale gdy sytuacja bedzie sie przeciagac, a dodatkowo zacznie i ingerowac w wasze zycie i nie reagowac na subtelne komentarze, czas na powazniejsza reakcje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dlatego nie chciałabym dopuścić do tego, żeby się przeniosła, bo drzwi można nie otworzyć raz czy 2x a nie codziennie, później ja bym była tą najgorszą i tą która oddala ją od syna. A w pracy może i kogoś pozna, ale ma 50l, ludzie w tym wieku mają swoje życie, rodziny i nie będą codziennie jej zabawiać. Wiem jak jest bo ja jestem przed 30stką, mam znajome w pracy ale spotykamy się gł. na wyjazdach integracyjnych itd, na co dzien każdy żyje sobie sam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja również pracuję i dobrze Cię rozumiem, nawet na studiach w sumie ludzie zaczynaja zyc osobno na wyzszych rocznikach. Mozna po prostu powiedziec ze pracujecie do pozna rowniez w domu i nie macie czasu na takie czeste spotkania, Wazne zeby powiedzial to twoj maz. Nie wyobrazam sobie ze tesciowa nie ma czasem checi posiedziec sama i poczytac np.ksiazke, musi nie miec zaintereowan albo jest osoba ktora lubi czuc sie potrzebna. ciezko w tej sytuacji bedzie rozwiazac problem delikatnie, wazne zebyscie z mezem stali po tej samej stronie. mozna powiedziec mamie ze moze liczyc na wasza pomoc w przeprowadzce czy poznaniu miasta,ale macie swoje zycie i nie mozecie poswiecac jej calego wolnego czasu. wspolczuje Ci autorko jak dziecko przyjdzie na swiat. pewnie bedzie chciala byc u was codziennie i "dobrze radzic"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie! Tym bardziej, że planujemy dziecko. Na bank dostaniemy kredyt na mieszkanie, mieszkanie właściwie już na nas czeka i od razu staramy się o dziecko, tym bardziej że coraz młodsza nie jestem. żałuję że teściowa nei może być jak moja mama. ona wszystko zrozumiała mimo że jestem jedynaczką, nie wtrąca się nie narzuca, nie dzwoni ciągle...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tesciowe to zloo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak tak czytam narzekania synowych,to nasuwa mi sie jeden wniosek..Tesciowa musi umrzec..Tylko wtedy bedziecie zadowolone.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A czy tesciowa ingeruje tez w zycie brata meza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wydaje mi się,żeby autorka nie lubiła teściowej. Ja swoją lubię, ale drażni mnie jej wtracanie sie i traktowanie syna jakby mial 5 lat. Jak ja go o cos prosze, to tesciowa sie za to zabiera, zeby sie nie zmeczyl i uwaza ze zbyt wiele wymagam od niego (powieszenie prania!). Lubię ją, ale nie lubię ingerowania w nie swoje sprawy. I swoim rodzicom rowniez ostrzej potrafię powiedziec ze jestem dorosla i nie potrzebuję wyreczania. Co nie znaczy ze ich nie kocham.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak.urodziłaś,wychowalaś,kochasz?Won.Twój czas minąl,stara krowo.JA TU RZADZĘ!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie, to nie jest tak, że teściowe to zło i powinny umrzeć, po prostu masa teściowych uwielbia swoich synów i stara się konkurować z ich kobietami. Mówiłam, że byłysmy jak koleżanki, ale przed ślubem przy przygotowaniach pokazała jaka jest i to trwa. Tak samo bym się złościła na moją mamę, gdyby się tak zachowywała. Brat męża to inna historia. Jest starszy, nie urodziła go tylko się nim zaopiekowała, kiedy jej brat z zoną zginęli w wypadku, wychowała go od małego (nie niemowlaka), więc on robi co chce i żyje jak chce. Skacze z kwiatka na kwiatek i ona nie ma nad nim kontroli:) A mój mąż to jej pierworodny. Chyba pogadam z jego bratem, jeśli mama wyleci kolejny raz z tym pomysłem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jedyne co możesz zrobić to nie zgodzić sie na wspólne zamieszkanie, teściowa jest wolną kobietą i jak bedzie chciała sie przeprowadzić ma do tego prawo (a co z drugim synem? zostawi go?) powiedz jej że kawalerka sporo kosztuje w Wawie i niewiele jej z wypłąty zostanie, ze jej standard życia na pewno sie pogorszy, że lepiej nie ryzykowac itd piszesz ze teściowa chce być ciągle obecna w zyciu twojego męża... ale ty chyba tez jestes trochę zaborcza. Każda ciągnie go na swoją stronę. Co złego jest w tym że ona raz dziennie zadzwoni do niego? Przecież ty nie musisz z nią gadać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość plague
Cejrowski ładnie kiedyś powiedział że facet po ślubie musi pogadać z rodzicami swoimi i żony i jasno powiedzieć że to żona rządzi w domu i od tej chwili rodzice są u nich tylko gośćmi (w podtekście żeby co dzień nie zawracały gitary).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz, nie ma sie co od niej opedzac jak od natretnej muchy. Czasem tesciowem ktore juz nie maja mezow przelewaja nadmiar milosci na synka i rywalizuja o niego jak o mezczyzne, czytalam wypowiedzi psychologów na ten temat (zwlaszcza jak mamy nie maja wlasnego zycia). Czasem ma sie dosc drugiej osoby jak sie spedza z nia czas codziennie, zwl jak sie slyszy tylko krytykę. I tyczy sie to kazdego - kolezanek z pracy, tesciowych,rodzicow i dziadkow. Przesada w zadna stronę (unikanie/codzienne widywanie) nie jest dobra. Syn ma nowa rodzinę i jesli chce sie sluzyc rada to nalezy poczekac az ktos o ta rade poprosi. Kazdy musi sie nauczyc zycia, a tesciowie czy rodzice nie maja monopolu na wiedze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, że ona go kocha ale to nie znaczy że ma nam zatruć życie. Sama narzeka na swoich rodziców, ich zwyczaje, nie widzi że zachowuje się podobnie. Możemy się nadal przyjaźnić, raz na jakiś czas przyjechać (przyjeżdżamy do niej tyle samo ile do moich rodziców, nawet częściej)... Mama to mama i wiem, że to ważna osoba. Ale mama nie może niańczyć niemal 30letnich ludzi. O, np ja z mężem jesteśmy na diecie. A ona gotuje tylko tłusto jak mówiłam. Mimo wszystko nie wybrzydzam, jem to. A jak ja zrobię np danie mięsne z żurawinami, czy ananasem, lubimy z mężem takie połączenia, to ona tego nie ruszy. Jest mi wtedy przykro. Albo surówka bez majonezu jej nie smakuje, mówi to wprost. Gdyby zamieszkała w naszym mieście to dziecko by faszerowała samym niezdrowym jedzeniem i nam zaglądała w garnki. a nie daj boże żeby zamieszkała z nami, bo ona by się nie dostosowała, tylko my byśmy musieli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość plague
Kawalerka tyle nie kosztuje za 1500 na pewno coś dobrego i ładnego się znajdzie i to w centrum.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W Krk nie ma np.co szukać kawalerki w przyzwoitym stanie za mniej niz 1 300, 1 400 plus czynsz i rachunki, czesto z gazowym ogrzewaniem. Wiec nie wiem czy za 1500 takie super mieszkanie w Wwie sie znajdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, ile kosztuje kawalerka w standardzie do jakiego jest przyzwyczajona. Nie zaglądam jej do kieszeni, ale ona ma jakieś 4 tys a nic nie odkłada. Tylko ubrania, sprzęty do kuchni, ma takie drogie garnki że szkoda by mi było na taką rzecz wydać kilka tys. Ona nie poradzi sobie np z 2-2,5tys. Z resztą nawet jeśli zamieszka osobno to uwaga, już powiedziała że poszukałaby czegoś na naszym osiedlu. Po co? Zeby ciągle u nas siedzieć. A pamiętam jak ją do wszystkich chwaliłam, jaka to super babka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×