Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość VikiWarsava

kochanek

Polecane posty

Gość VikiWarsava

ostatnio często czytam na forach na temat przelotnych układów, kochanków, miłości, która nie ma prawa bytu... i przede wszystkim co mnie zaszokowało to opinia kobiet, podobno dojrzałych często mężatek na temat kobiety, której przytrafi się poczuć coś więcej do mężczyzny z obrączką na palcu.Specjalnie użyłam takiego określnia..ponieważ często bywa tak, ze małzenstwo staje się dla ludzi jedynie instytucją bez większych wartości..a wychodzenie z niej nie ma korzyści "ekonomicznych" - i dziwie się, ze kobiety, dla których podobno miłość jest najważniejsza - twierdzą , że rozpad małżeństwa i związek mężczyzny czy kobiety z inna osoba to zbrodnia... nałatwiej wyzwać od dzi.... od kur.., bo przecież jak można pokochać, i skosztować miosci fizycznej z osoba, która tkwi w jakim chorym małżeństwie..?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość VikiWarsava
opowiem Wam moja historię i sama jestem ciekawa jak to odbierzecie... fakt jestem młoda.Dzwudziestokilkuletnia kobieta z Warszawy, która przed 5 latami poznała fantastycznego mężczyznę, hmm starszy, przystojny. Od początku wiedziałąm, ze jest to taki ideał, ale nawet o nim nie myśalam. Byłam dużo młodsza. On miał doświadczenie, pieniądze jakaś dziweczyne, która mieszkała od niego jakies 100 km dalej. Ja wkraczałam w dorosłe źycie..w kolejności matura, studia, staże...Żadnych chłopaków, przelotnych romansów - nie interesowało mnie to nigdy. życie mnie nie oszczędzało wychowałam się bez ojca. odszedł od nas. Pięniedzy nie było. Mieszkał z nami brat mamy - alkoholik, którym musiałam się opiekować, gdy miałam nascie lat (wychodził wtedy z nałogu). Więc po co mi facet? ja jestem silna.. zawsze to mówiłam..ale.. właśnie... czasami przypadkowo się spotykaliśmy mieliśmy na moje nieszczęście wspólna zaprzyjaźniona rodzine... on mnie podrywał może maił ochote na zabawe, zdaje sobie z tego sprawę...ale ja zawsze byłam stanowcza z zasadmai tak jak wszystkie sobie myślimy, prawda? On przecież ma kogos...tak było do momentu...kiedy przydarzyła się tragedia.. morderstwo w jego rodzinie... jego samotność i strach, smutek w oczach i brak oparcia ze strony "dziewczyny" ona miała czas jedynie dla ich firmy... no i tak się do niego zbliżyłam bardzo mu wtedy pomogłam nie fizycznie...jak przyjaciel...nie rozmowy, powiedzmy sprawy organizacyjne.... jedno drugie spotkanie za każdym razem na propozycje wyjścia na kawe czy piwa moja odpowiedz- nie.... az w końcu kiedy zawsze wszystkim mowil ze ja nie chce nawet się z nim tak na kawe spotkać powiedziałam " ok.chodz " ... i oczywiście kawy nie było..tylko przytulanie..następnym razem prawie wyladowalismy w łożku... dowiedział się ze jest moim pierwszym mezczyzna - odpuscil jak to powiedział nie chciał zrobić mi krzywdy.. ta przerwa nie trwala długo..kolejne spotkania zabawy no i romans on w tym czasie zdążyl się oswiadczyc i ozenic...ja zawsze konczylam to jak On podkreslal - definitywnie...i zawsze później było to samo? Dlaczego ? Bo go kocham z całego serca mimo wszystko, a nie dla czegos i mimo ze może on nie jest tego wart...Rzucilam dobrze zapowiadajaca się karierę i uieklam za garnice .. do Danii...nawet tu nie dal mi spokoju..podczas odwiedzin w domu spotykma się z nim zawsze.... dlaczego on mi nie da spokoju? w glebi duszy wiem ze cos go do mnie ciagnie..on doskonal e wie, ze ja Go kocham... może tego potrzebuje..może dlatego , ze sam kiedyś zostało porzucony przez kobiete teraz dla zadnej nie zaryzykuje? kiedys jako chlopiec był bity i ponizany przez ojca .. może to spowodowało ze jest taki nie ufny? tkwi w malzenstwie z kobieta , z która nigdy nie zamieszkal... maja tylko jedna fime i czasem się widuja.... a ja po raz kolejny powiem nie... już nie długo i tym razem mam nadziej ze na zawsze ... i zdaje sobie sprawę, ze większość mi powie..mloda naiwna, może teraz otworzyla oczy - ale to nie tak. ja wiem ze uczucie jest prawdziwe i może powinnam zawalczyć... spowodować żeby wyszedł z tego chorego malzenstwa, w którym nigdy szczęśliwy nie będzie. bo spotykając się z nim w takim układzie dalam mu na to przyzwolownie,ale nie mam już sily - po prostu każdy ma pewne granice ...zycze mu aby był szczęśliwy ... o siebie się nie martwe co ma być to będzie i dziekuje Bogu, ze miałam okazje w zyciu poznac co znaczy prawdziwa bezinteresowna miłość.... ja dla niego byłam w stanie zrobić wszystko....wiem, ze zbyt dużo zrobiłam - rzeczy o których już nie będę tu wspominać...wykorzystał to? może i tak... może i się już nie zmieni..ale to jest miłość... PO CO TO NAPISALAM? NIE CHCE SLUCHAC CZY JESTEM GLUPIA,ANI WYRAZOW WSPOLCZUCA..ALE ABY OTWORZYC OCZY DZIEWCZYNA KTORE MYSLA ZE BYCIE KOCHANKA TO TYLKO ZLO..CZASEM TO COS WIECEJ... I TERAZ posypia się pytania czemu on od niej nie odejdzie? a firma? pieniądze? i co on maz zaryzykowac po raz kolejny? dla kolejnej kobiety? on keidys się sparzył..a ja to rozumiem...i nic od niego nie chcę.... mam nadzieje tylko, ze blicny na moim sercu kiedyś się zagoja...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość veritas30
To wszystko zależy od dojrzałości i prawdziwych (podkreślam prawdziwych) charakterów żon i mężów. Ludzie lubia komplikowac sobie zycie a przeciez to takie proste: nudze się swoim mężem i nie widze sensu bycia razem - składam pozew o rozwód a nie zdradzam na boku i wyżywam się na mężu za to że tkwię w wygodnym związku z którego i tak nie mam ochoty wyjść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość assanika
ja się z veritas zgodzę, jestem dokładnie tego samego zdania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie mam nic do dodania do twojej historii .To twoja historia , w dodatku smutna :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość assanika
VIKI, a może on jest po prostu wygodny...i nie jesteś dla niego aż tak ważna i nie kocha Cię? Może jego osobisty interes jest dla niego istotniejszy niż bycie z Tobą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie piernicz assanika, bo on ją kocha, jak psy dziada w ciemnym kącie :D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×