Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Dariija

Męczące rozmowy

Polecane posty

Gość Dariija

Jesteśmy z chłopakiem 3 lata, mieszkamy razem tyleż samo. Wśród wielu jego zalet zauważam już i wady. Kocham go mimo to, a jednak nie dają mi spokoju dwie rzeczy. Niemal każda nasza rozmowa, czy to ważna, czy błahostka dnia codziennego, kończy się kłótnią. Mam wrażenie, że jakikolwiek pogląd wyrażę - on musi koniecznie wyrazić odmienne zdanie (czasem nawet złapałam go na tym, że wcześniej miał inne, ale jakby zmienił na potrzeby obecnej dyskusji). Nie wiem co to ma na celu, ale zawsze w efekcie aż się we mnie gotuje. Najgorsze jest, gdy kłóci się ze mną na tematy, o których nie ma pojęcia (a akurat ja mam w tej kwestii wiedzę) i to z taką pewnością siebie, że aż się odechciewa dyskutować i tylko pójść się załamać.... Czyż nie podobne poglądy i umiejętność kompromisów jest warunkiem szczęśliwego związku? Skoro teraz tak wyglądają nasze rozmowy to co będzie później? :(( Druga sprawa, której przeboleć nie jestem w stanie to to, że mój chłopak zupełnie mnie nie broni. Już parę razy zdarzyła się sytuacja, w której ktoś "zaatakował" mnie słowem, a on nic. Wydawało mi się zawsze, że mężczyzna powinien bronić honoru swojej damy... To dziwne i frustrujące, że sama sobie zawsze muszę dać radę w tego typu sytuacjach. Zwłaszcza, że osobiście jestem typem "obrońcy uciemiężonych". Rozmawiałam z nim na ten temat, że jest mi przykro i głupio za niego, że mnie nie broni (bo to chyba zadziwiające też jest dla osób postronnych, że partner jest bierny).. ale on tylko skwitował, że teraz mu jest "przeze mnie głupio". Echh nie wiem czy nie przesadzam, ale męczy mnie to i rodzi wątpliwości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kelwin i spolka
Poszedł facet do delfinarium i mu zrobili zdjęcie przy waleniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gaciewdupie
powazne problemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rałla
wydaje mi się, że rozmowa w związku to taka podstawa wszystkiego. Gdy już mija etap zauroczenia, dzikiej namiętności i fascynacji, to rozmowa powinna być spoiwem. Partnerzy powinni być dla siebie przyjaciółmi. Ciężko mi sobie wyobrazić, że próbuję pogadać z mężem na jakiś ważny temat, a on w odpowiedzi mnie prowokuje albo celowo się sprzecza. Nie ma związku bez kłótni, ale jeśli większość rozmów tak się kończy, to co te rozmowy dają? Partner nie zawsze musi się z Tobą zgadzać, ale przecież nawet jeśli ma odmienne zdanie, to powinniście o tym dyskutować, rozpatrywać różne pola widzenia. Co do obrony nie chcę się wypowiadać, bo nie znam konkretnych sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeżeli chodzi o kłótnie to być może po prostu spędzacie ze sobą za dużo czasu. Uważam że przydało by się wam odpocząć od siebie nawzajem. Ne chodzi mi o zerwanie ale np o jakiś wyjazd oddzielny czy ogólne spędzanie czasu razem rzadziej. Po drugie nie powinniście zaczynać się kłócić podczas dyskusji każdy z was ma prawo do własnego zdania więc nie próbuj na siłę go przekonywać do swojego staraj się nie podnosić głosu gdy on zacznie to robić spytaj spokojnie dlaczego krzyczy i się bulwersuje powiedz że to tylko rozmowa argumentujcie swoje wypowiedzi ale na spokojnie jeżeli nie dojdziecie do wspólnych wniosków to trudno odpuście. Co do bronienia to jestem takiego samego zdania jak ty. Jednak może twój chłopak nie odzywa się bo nie wie co powiedzieć, boi się że się ośmieszy, nie każdy potrafi wymyślać ciętą ripostę w sekundę i dlatego może milczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dariija
Rzeczywiście spędzamy ze sobą praktycznie każdą chwilę, ale dotąd było tak, że zawsze mi było mało jego obecności, łaknęłam każdej chwili. Teraz jednak zauważam, że nie dbam o to czy spędzimy razem czas, zauważyłam też, że jakoś zmalała nasza czułość względem siebie. Najbardziej zabolało mnie, gdy ja powiedziałam do niego, że jest moim najlepszym przyjacielem, nie tylko ukochanym. On natomiast, że jak to, ja dla niego jestem jego dziewczyną, więc jak mogę być jego przyjaciółką. Wreszcie ja odburknęłam, że pewnie gdyby ze mną nie był to nawet by mnie nie lubił (bo w sumie wiecznie krytykuje mój charakter). I wiecie co - zgodził się z tym. Generalnie on się stara, pierwszy chce zażegnać topór wojenny, widać, że mu zależy. Tylko nie wiem na czym. Jak można kogoś kochać jednocześnie nie lubiąc.. przecież to samo sobie przeczy. Ja jestem osobą bardzo wybuchową, ale staram się opanować, gdy rozmowa, w sumie jak zawsze, schodzi na burzliwe tony. Nie ważne czy to drobnostka, czy nie, ale, same pomyślcie, jeśli ktoś przekonuje Was twardo do czegoś (to już nie są poglądy, tylko fakty), gdzie jest w błędzie (bo zwyczajnie nie ma o tym pojęcia), a Wy tłumaczycie mu (mając na ten temat obszerną wiedzę), a on zaczyna się wykłócać, że ma rację... to jak można znieść w spokoju takie farmazony. :( Ja czasem się w ogóle zastanawiam, co on chce tym osiągnąć... I ja naprawdę przyjmuję do wiadomości, że ktoś może mieć inne zdanie na dany temat, wiem, że jakbyśmy się we wszystkim zgadzali to nie byłoby w ogóle o czym gadać (co jest jego ulubionym, zabawnym argumentem). Tylko jeśli nie ma zgody W ŻADNEJ kwestii to już chyba zaczyna być coś nie tak. W momencie gdy zaczynam podejrzewać, że te sprzeczne opinie są jakby tworzone z premedytacją.. i kończą się zawsze podniesionym ciśnieniem. Po co on to robi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
po psie kloco

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
znudził się już i zaczyna cię do siebie zniechęcać żdebyś go sobie odpuściła :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dariija
To raczej odpada, bowiem gdy mówię o rozstaniu to wówczas on nawet nie przyjmuje takiego rozwiązania do wiadomości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
po ile macie lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dariija
A czy to coś zmienia w interpretacji? ;) Ja 22, on 23.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja rozumiem o co ci chodzi bo sama mam tak czasem z chłopakiem tylko że my potrafimy odpuścić bo na prawdę nie ma sensu uparcie bronić swojego zdania wiedząc że druga strona też to będzie robić. Też jestem wybuchowa i mój chłopak również ale dlatego też nie nakręcamy się wzajemnie i zawsze któreś odpuści oczywiście zdarzy się że kończy się to podnoszeniem głosu lub lekkimi nerwami ale po chwili już wszystko wraca do normy. Kompromis jest bardzo ważny w związku, umiejętność odpuszczania właśnie. Rozmowa tu się liczy bo np ani ja ani on jeżeli chodzi o inne osoby to raczej do takich kompromisów nie potrafimy doprowadzić ale sami ze sobą staramy się nie kłócić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wzajemny zachwyt zauroczenie,już przeszło. Teraz rozpoczął się czas widzenia wad w związku polegającym na wzajemnym docieraniu się charakterów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×