Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość fvdvsdds

Jak z tego wybrnąć....????

Polecane posty

Gość fvdvsdds

Prosiłabym, aby z góru mnie nie bluzgać... Żona zdradziła męża. Mąż się załamał. Zaczął spotykać się ze mną...Pokochałam go, pomogłam uporać się z deprsją (lub załamaniem, nie wiem jak to nazwać). On rozpił się. Ja nadal jestem z nim. Nadal go kocham. On bierze rozwód "dla mnie". Ale czy naprawdę... Kiedyś tak nie pił..Nie wiem co robić...Mam straszne wyrzuty sumienia co do żony i córki... Doradźcie obiektywnie co mam robić... Zabijają mnie wyrzuty sumienia. A z drugiej strony nie wiem, czy potrafię bez niego żyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
podbijam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I po co sie angazowalas w taka glupia sytuacje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Radzilabym Ci odejsc od niego, nigdy nie bedziesz szczesliwa bo wiesz, ze on tak naprawde kocha tamta, nawet jesli go zdradzila, widac to po twoim opisie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gdybym to wiedziała wtedy dziś nie miałabym tego problemu...po czasie zawsze wychodzą konsenkwencje....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdyby mój mąż oszalał dla innej kobiety,kiedy mamy ze sobą dziecko chyba bym nie widziała dalszego sensu życia. Rodzina to dla mnie duże słowo..jeżeli się ją zakłada,trzeba liczyć się z wiernością.. Nie potrzebnie ładowałaś się butami w czyjeś życie..ale wiadomo, uczucie! Czasami nie wiemy jakie sa tego komplikację..Jeżeli się rozpił to nie jest szczęśliwy,bo tęskni za rodziną.. odpuść sobie. Nigdy nie będziesz dla niego najważniejsza,tylko jego rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
łudziłam się, że skoro odszedł od tamtej i zyje ze mną to ,mnie kocha... tylko zostało te jego picie... mam juz wszystkiego dosc...nie wiem co mam robić i jak zyc.. poswieciłam dla niego wszystko... on tez wiele, w końcu odszedł od zony i córki... ale czy taknaprawde jest szczesliwy skoro pije?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Podjęłaś się roli wybawicielki i pocieszycielki. Na jakiś czas dobrze się z tym czułaś, bo byłaś komuś najzwyczajniej potrzebna. Myślę że po drodze gdzieś się trochę zagubiąś. Pomyśl rzeczowo i na trzeźwo....z jednej strony "triumfujesz" bo facet wybrał Ciebie, a zdrugiej, zastanów się jakim kosztem? Pijaństwem?! Jeżeli on się rozpił, i topi swoją porażkę w alkocholu, to powiedz mi, co on takiego ma że swoje uczucia do niego kreślasz jako miłość? Co w nim kochasz? Tę porażkę którą on topi o której on chce zapomnąć? Nie widzę Ciebie w jego życiu tak, jak Ty to sobie wyobrażasz. Facet (być może) jest z Tobą bo jesteś pod ręką. Wątpię żeby się rozchodził dla Ciebie, a aczej dlatego, że ma "opokę". Ty nią jesteś, ale na jak długo? Wyrzuty sumienia nic nie zmienią. To jest Twoja moralność , a co Ty zechcesz z nią zrobić, to już Twoja sprawa. Ja bym faceta odstawiła chociażby po to, aby nauczył się żyć bez podpory. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zaczął spotykać się z tobą,bo szukał pocieszenia..nie licz na wieczną miłość..on dalej kocha żonę i córkę.Ty byłaś tylko pocieszycielką i to wszystko..Powinnaś sobie odpuścić jeżeli nie chcesz dalszych rozczarowań.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Boże.. jak mam sobie odpuscic jak zyje nim od roku...swoje picie tłumaczy własnie rozwodem,stresem... a ja nie wiem jak to interpretowac.. czy rzeczewiście jako stres czy własnie jako tesknotę...jakby nie było odszedł od tej kobiety.A nie była to dobra kobieta. Znałam ją osobiście i wiem ze była materialistką egoistką i traktowała go jak maszyna do pieniedzy.. bez zadnej wartości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
02.03.14 [02:28 gość bardzo mądrze to napisałeś/aś...... Chyba mas rację.. Tym razem ja wezmę pół litra i się upiję bo mam dość... Tylko jak mu teraz wytłymaczyć jak on sie rozwodzi ze ja odchodzę bo widze ze on mnie nie kocha tak naprawde...????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziękuję. Nie wiem czy mądrze opisałam. Myślę że żyję troszkę dłużej od Ciebie. Ot, samo życie :-) Jak mu powiedzieć? Najlepiej prosto i w skrócie. Powiedz mu to, co napisałaś tutaj.Nie czujesz się jako towarzyszka jego życia, tylko jako tymczasowa podpora. Powiedz że masz dość jego topienia smutków w alkocholu, że nie chcesz takiego towarzysza na życie. Nie chcesz żyć w cieniu tylko dlatego że jemu brakuje wzięcie męskiej odpowiedzialności za jego wybór. Nie chcesz żyć w niepewności z kimś, kto niepotrafi emocjonalnie dojść do ładu z samym sobą. Nie chcesz być z kimś, kto emocjonalnie wisi na Tobie. I że jego zachowanie, po prostu zabija w Tobie uczucia. "Zakochałaś się" w innym człowieku, a teraz dostajesz namiastkę. Tylko tyle, i aż tyle. Nie chcę brzemieć jak jakiś zgorzkniały babsztyl, ale powiem Ci tylko tyle, że jeżeli sama nie zadbasz o swoje szczęście, samopoczucie i swoją wartość jako kobieta, to nikt inny tego za Ciebie nie zrobi. Pamiętaj, jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Jeżeli czujesz satysfakcję w pomaganiu komuś w problemach, masz na to czas, to udzielaj się w wolontariacie. Uwierz, to jest o wiele przyjemniejsze, daje większą satysfakcę i....nie musisz wybierać. Ty podejmij męską decyzję jeżeli on niepotrafi. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nawet nie wiesz jak dałaś mi do myślenia. Nawet nie mam z kim porozmawiać. Dziękuję Ci bardzo.... i tak czytając to co piszesz to zastanawiam się, czy nie jesteś psychologiem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i to prawda. Po prostu muszę być komuś potrzebna...Z perspektywy czasu cały czas chciałam być komus potrzebna...Zastanawia mnie to jak to rozgryzłaś???Ze być może to nie emocje a potrzeba bycia komuś potzrebną...wzieła góre

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ej, nie ma za co. Psychologiem nie jestem. Przynajmniej nie taką z papierkami. Moje życie było tak dziwaczne i pokrętne że mało kto by uwierzył w moje historie :-) Jak to się mówi, życie potrafi dać niezłą nauczkę. To, czego ludzie się zarzekają że niegdy by czegoś tam niezrobili...często, samo życie, zaprzecza owym "nigdy". Ja nie krytykuję, nie rzucam morałami bo nawet najmądrzejszy człowiek popełnia głupstwa. Trzeba tylko wyciągnąć wnioski, posłuchać swojej intuicji i żyć ok ze swoim sumieniem. A cała reszta to pikuś. Nie chcę być natrętna, ale jeżeli chcesz pogadać na PW, to podaj jakiś e-mail, a potem możesz go zmienić. Jeżeli to, co tu zostało już napisane Tobie wystarcza, to też jest OK. Trzymaj się i..nie daj się. Nigdy nie ma sytucji bez wyjścia. Zawsze są. Czasami bolesne, czasami wydające się nie do przeskoczenia, a czasami tak jasne jak słońce tylko gdy mamy dołka emocjonlnego, to tego nie widzimy. :-) Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz ja też często się zarzekałam i często bywało odwrotnie...Mój mail dragonola88@o2.pl jak Ci naświetle moja historię również stwierdzisz że jest bardzo skomplikowana.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widzę że jeszcze nie śpisz ha..ha..ha.... To dopiszę o "rozgryzieniu". Najłatwiej być potrzebną (uwaga!) facetowi. Kobiety są z natury podejrzliwe więc bardziej ...dociekliwe co może być uciąliwe. Faceci z kolei, nie mają wiele oczekiwań i nie są podejrzliwi. Wiesz, w momencie gdy oni są "załamani", to potrzebują niewiele: pocieszenia w formie bycia i nic więcej. Nawet nie chodzi o seks. Po prostu tylko tyle aby było "dobre ucho", poklepanie po plecach i to wszystko. Kobiety z kolei potrzebują masę uczuć, wyżalenia się od dnia urodzenia i całej swojej historii (po urodzeniu jest ciężki żywot dzieciństwa, dorastanie, pierwszy miłosny zawód, atrakcja lub jej brak itd..itd....) Faceci nie roztrząsają i nierozkładają swojego życia na czynniki pierwsze, jak kobiety :-) Dlatego mężczyźni (ogólnie mówiąc) wymagają mniej energii niż kobiety. Tylko pocieszycielki i chęć pomocy ze strony kobiety, czyni ****ardziej zaangażowane, bardziej przeżywają problemy faceta niż on sam, i często z powodu że chcą być pomocne. Jak widzisz...taka "pomoc" jest zgubna. Do nieczego innego nie prowadzi, jak do poczucia niższośc, poświęcenia (o ktśre facet nawet nie prosił, ale same sobie takie jarzmo nałorzyły) i i zagubienia. To tylko moja opinia. :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
P.S. przepraszam za literówki (wstyd!)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×