Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nefjfnejnfe

Bycie obojętnym w związku

Polecane posty

Gość nefjfnejnfe

Niedawno zakończył się mój trzeci - i najważniejszy związek. Mam złamane serce, a ból jest nie do opisania. Niestety sama przyczyniłam się do takiego stanu rzeczy. Za każdym razem schemat mojego postępowania był podobny. Miałam głęboko zakorzenione dziwne zachowania. Po krótce, uważałam, że okazanie zainteresowania drugiej osobie jest równoznaczne z "przegraną" - jeśli dam po sobie poznać, że mi zależy, moja pozycja będzie osłabiona (i łatwiej będzie mnie zranić). Każda moja obojętność wobec drugiej osoby traktowana była przeze mnie jako przejaw silnej, niezależnej osobowości - mam przewagę, więc nie zostanę skrzywdzona, a druga osoba nie jest potrzebna mi do szczęscia, bo jestem samowystarczalna. Lubiłam też czuć, że on jest zazdrosny, sama mu zazdrości nie okazując. Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł czemu taka byłam? Czemu zniszczyłam swoje szczęście z mężczyzną, którego kocham? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czasem trudno wyczuć o co tym debilom chodzi. miłość nie istnieje, jest za to walka płci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie rozumiem po co udawać coś innego niż jest. Byłaś z nim w związku więc chyba normalne że okazujesz mu uczucia, nawet zazdrość. A tak facet stwierdził że masz go gdzieś. Dla mnie okazywanie uczuć to właśnie okazanie siły w dzisiejszych czasach. Mój facet ZAWSZE wie co ja czuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mysle ze warto wrocic pamiecia do pierwszego wzorca. z kim sie tak poczulas po raz pierwszy ? mama tata dziadkowie i dlaczego obralas taka taktyke . kto cie tak mocno zranil ze boisz sie bliskosci ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nefjfnejnfe
Sęk w tym, że taka byłam już z pierwszym chłopakiem - przed nim nie było nikogo. Rodzice rozwiedzeni, tata dość zimny, ale przecież nie mogę zrzucić wszystkiego na dom rodzinny - mama i babcia były (i są) bardzo ciepłe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko, to już recydywa :-D A poważnie - sama sobie odpowiedziałaś na pytanie boisz się, że zostaniesz skrzywdzona chyba czas usiąść i dociec skąd bierze się Twój strach przed okazywaniem uczuć i anagażowaniem się w związek bez tego każdy następny będzie porażką sama widzisz, że takie podejście przynosi odwrotny skutek: cierpisz, krzywdzisz samą siebie być może potrzebujesz porady specjalisty warto się do niego zwrócić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nefjfnejnfe
No właśnie nie do końca to rozumiem, bo tak czy inaczej cierpię, chyba nawet bardziej wiedząc, że sama zawiniłam odrzucając coś, co w głębi duszy chciałam (ale oszukiwałam się, że tego nie potrzebuję)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chodzi o to bys zrzucala wine na kogokolwiek ale o swiadomosc dlaczego tak sie zachowujesz. tak juz jestesmy stworzeni, ze powielamy stare wzorce. bo skoro raz cos zadzialalo to nasza psychika to powtarza tyle, ze to przed czym w ten sposob sie bronilas lub sobie radzilas w ten sposob w dziecinstwie moze byc w doroslym zyciu desktruktywne. dlatego warto odgrzebac wspomnnienia i dojsc wobec kogo i dlaczego zastosowalas takie zachowanie po raz pierwszy. byc moze wlasnie wobec chodnego ojca. moze jego chol tak cie ranil ze postanowilas byc tak samo chlodna jak on. tyle ze to nie jest rozwiazanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no i wlasnie stwierdzilas ze oszukiwalas sie kazde dziecko potrzebuje czuc milosc rodzicow skoro ty tego nie dostawalas od chlodnego ojca zaczelas oszukiwac sama siebie ze dasz sobie rade bez jego milosci i wlasnie ten schemat powielasz z facetami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nefjfnejnfe
Nie tyle co się oszukiwałam, co robiłam to chyba nieświadomie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jannta
Opisz swoje zachowania, slowa, ktore sprawiaja, ze mezczyzni decyduja sie od ciebie odejsc. Co im przeszkadza w trakcje relacji z toba, co zwykle jest ta przyslowiowa kropla ktora przepelnia kielich? Co od nich slyszysz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to teraz z pelna świadomościa zmien stary chory wrzec na nowy zdrowy . to" tylko" zmiana zachowania i sposobu ,myslenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam dokładnie to samo, w dzieciństwie byłam ofiarą, grubą brzydką dziewczynką, czułam że nie zasługuje na niczyje uczucia i tak zostało do dziś :O mój wygląd się zmienił, ale dopiero pod koniec gimnazjum, jak zaczęłam dorastać faceci (niepiękni) mieli ze mnie bekę i właśnie w TYM momencie coś odkryłam, wiem dlaczego gnoję brzydkich facetów. Pisząc głupiego posta coś odblokowałam w swoim mózgu, bo szczerze mówiąc na poziomie świadomości nie wiedziałam dlaczego tak mnie brzydzą paskudni faceci, najbardziej mnie w*****a jak tak brzydal się ośmieli do mnie wystartować, dostaję białej gorączki :O Jakbym wyglądała tak jak kiedyś to zaliczyłabym jakiś niewybredny komplement okraszony głupim rechotem, taki cep sam wygląda jak g***o a ma aspiracje do ładnej kobiety i nie opuści poprzeczki, nieee, co to to nie K***a! Ale się w*******m

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moj poprzedni facet
byl chyba taki jak Ty autorko. Duzo sie nacierpialam, bo bardzo mi na nim zalezalo, a on ... caly czas mowil ze nic do mnie nie czuje, chociaz moim zdaniem byl zakochany. Nie tak sie zachowuje osoba ktorej zalezy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja nie wiem, dlaczego to ma być źle. Ja robiłam zawsze na odwrót, gdy już byłam z mężczyzną w związku, okazywałam im swoje uczucia i mówiłam, co czuję. Efekt? Najpierw spotykałam się z obojętnością, która się nasilała (chociaż to oni pierwsi mówili, że kochają i starali się mi to pokazać swoim zachowaniem), potem z czasem coraz bardziej się oddalali, aż w końcu się rozstawaliśmy. Po paru takich nieudanych związkach, które się psuły po okazywaniu im ciepła i wsparcia, ale nie nadmiernego i bez narzucania się, stwierdziłam, że jedyne sensowne rozwiązanie to postępować tak, jak Ty. A nie byłam bluszczem, w niczym ich nie ograniczałam, dawałam przestrzeń. Dlatego nie rozumiem w ogóle Twojego dylematu i nie sądzę, że przyczyną Twoich nieudanych związków był Twój chłód. Moje osobiste doświadczenia i to, co widzę dookoła u znajomych pokazuje, że mężczyźni lubią czuć niepewność, a nawet bardziej biegają za kobietami, które ich źle traktują. Kobieta, która jest ciepła i jest sobą, nie ma żadnych szans na to, by mężczyzna był nią zainteresowany niestety. Choćby była najciekawszą osobą na Ziemi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Adonis 2
To CIEKAWE, bo naprzód piszesz że otwierasz przed nimi swoje serce a potem traktujesz chłodno. Więc co po tobie mają oczekiwać jeżeli jesteś zmienna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Adonisie, źle mnie zrozumiałeś. O to właśnie chodzi, że nigdy ich nie traktowałam chłodno, zawsze byłam przy nich w najgorszych dla nich chwilach, nigdy też nie grałam w gierki i byłam sobą. I zostałam sama. Dlatego z perspektywy czasu i kolejnych porażek stwierdzam, że to nie miało sensu, żaden tego nie docenił: ciepła, szczerości, uczciwości, bycia sobą i niezmieniania ich na siłę, tylko akceptacji takimi, jacy byli, wielu tematów do rozmów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie byłam zmienna i nie byłam chłodna. Byłam taka, jak to tutaj opisałam. Ale zawsze zaczynali okazywać obojętność i się oddalać, kiedy zaczynałam im normalnie okazywać, że są dla mnie ważni. Nie byłam bluszczem, a mimo to ten moment, gdy zaczynałam odwzajemniać ich uczucia, okazywał się być początkiem końca. I żałuję, że nie byłam chłodna, nie utrzymywałam ich w niepewności, chociaż taka nie jestem. Ale na byciu sobą tylko straciłam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Adonis 2
To teraz co? Lepiej być twardą i wrahowaną to utrzymasz takiego przy sobie? A może miałaś pecha i tamci nie byli ciebie godni skoro odeszli? Może to nie był odpowiedni materiał na partnera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chcę być wyrachowaną, to nie ja i nie podoba mi się to. Ale widzę, że mężczyznom tak. Widać wyraźnie, że im kobieta ich gorzej traktuje, tym bardziej są w niej zakochani i tym trwalsze związki, chociaż moim zdaniem to dziwne. A ja miałam tak z jednym czy z dwoma, tylko ze wszystkimi kolejnymi mężczyznami, to co mogę sobie pomyśleć? Że widocznie to nie jest coś, co mężczyznom odpowiada. Schemat się powtarza z każdym kolejnym mężczyzną, a młoda już nie jestem i wciąż sama. A koleżanki, zwłaszcza te najbardziej chamskie, mają kochających i zapatrzonych w nich mężów. I ja widzę w tym taką zależność, bo żadna z nich nie była dla nich dobra i miła. Czasem nasi wspólni znajomi zastanawiają się, jak one mogą ich tak traktować, ale oni nie widzą poza tymi kobietami świata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Adonis 2
Tak to jest dziwne, znam też takie pary. Cóż może gdy już są w związku są tak zdołowani przez swoją partnerkę że nie widzą przyszłości dla siebie z inną?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niestety, ale po nich widać, że są szczęśliwi. Biegają za tymi kobietami, okazują im czułości, zbierają każdy okruch z ziemi, by im było dobrze i dbają o dzieci oraz o dom. A ja najpierw mam tak, że ktoś się o mnie stara, opowiada, jaka jestem podobno wyjątkowa itp., a gdy ja im w końcu pokażę, że mi zależy, że też kocham i chcę z nimi być, od razu zaczyna się obojętność. W stylu "zdobyłem, zaklepałem" i koniec. Moje koleżanki, które też szanowały i kochały swoich mężczyzn są też już po rozstaniach lub rozwodach - zdradzali je lub bili albo jedno i drugie. Dlatego chociaż nie popieram wyrachowania i gierek, to uważam, że to niestety wolą mężczyźni i nie sądzę, że mógł to być powód zostawiania przez kolejnych chłopaków Autorki. Mężczyźni zbyt bardzo lubią, gdy kobieta niecałkiem ich szanuje. Naturalność i bycie sobą nie jest w cenie, chociaż tak twierdzicie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak fajnie zalapac sie na bycie trofeum jakiegos mysliwego :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wcale niefajnie. Ale wygląda na to, że większymi myśliwymi są jednak ci mężowie czy mężczyźni koleżanek, które ich niezbyt szanują lub nawet czasem nimi pomiatają, bo to do ich uczuć i stałości ci mężczyźni nie mogą mieć sto procent pewności. Czyli dalej na nie polują, dalej muszą się starać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Adonis 2
Może nie dla ciebie chłopak, kawaler ale facet po rozwodzie, który umie docenić naturalną kobiecość a nie próżność i poniżanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Adonis 2
Może nie dla ciebie chłopak, kawaler ale facet po rozwodzie, który umie docenić naturalną kobiecość a nie próżność i poniżanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cześć Adonisie. Taki po rozwodzie też nie docenił. Nie wiem, czy gdzieś jeszcze są mężczyźni, którzy chcą kogoś, kto jest pełen ciepła i nikogo nie udaje i którzy sami są podobni. Przestałam już szukać, bo nie wierzę, że spotkam jeszcze kogoś normalnego. Powodzenia dla Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja też "uciekam" kiedy zaczyna mi zależeć - taki system obronny :( Nie wiem jak długo On będzie mieć cierpliwość aby znosić moje "nie" które nie są nie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moze autorko cos nie tak z twoim poczuciem wartosci , moze brak tobie pewnosci siebie i wysylasz sygnaly ze nie zaslugujesz na kogos z kim jestes

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"gość ja też "uciekam" kiedy zaczyna mi zależeć - taki system obronny smutas.gif Nie wiem jak długo On będzie mieć cierpliwość aby znosić moje "nie" które nie są nie". Jestem też kobietą, a nie rozumiem dlaczego ktoś, komu zależy, miałby uciekać od obiektu westchnień. Dla mnie to niezrozumiałe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×