Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Głośna_cisza

Kochane pomocy!

Polecane posty

Gość Głośna_cisza

Mam problem z moim chłopakiem, jesteśmy ze sobą ponad 1,5 roku. Na początku znajomości było pięknie, myślałam że Pana Boga złapałam za nogi ale z czasem gdy zaczęliśmy się poznawać wszystko zaczęło się psuć. Z wspaniałego księcia okazał się zwykłym, niedojrzałym chłopcem a do tego z gigantycznymi długami, których jak twierdzi nie odziedziczy. Mimo namów najbliższych nie potrafię go zostawić i nie chcę, ale boje się że przy takim człowieku tylko zmarnuję sobie życie. Chyba go kocham albo to przyzwyczajenie jest takie silne, nie nie pozwala odejść.. Chodzi o to: - kreował się na wykształconego i zamożnego, a okazał się gołodupcem i o bardzo dziwnym myśleniu.. ale mniejsza o to, - jest niedojrzały; na każde zawołanie rodziców jest w gotowości,potrafi obiecać mi spotkanie, po czym po telefonie ww powiedzieć, że plany się zmieniają i pojechać do swojego rodzinnego domu, mimo że ryzykuje tym nasz związek, - spotkania z kolegami (nowo poznanymi) są dla niego ważniejsze, zamiast planować ze mną wolne, typu majówka umawia się z nimi i choć czasami daje mu ultimatum że albo oni albo ja, za każdym razem miał to gdzieś i tak wybierał ich, - mimo prawie 30 lat nie skalał się pracą, i pozostaje na utrzymaniu rodziców, twierdzi, że ma za wysokie wykształcenie żeby nie pracować w swoim zawodzie. Chce tylko pracować tam gdzie sobie zamarzy mimo że nieraz jego tam nie chcą.. Wybiera tylko zleceniówki, bo uważa że przez umowa o pracę będzie go okradać państwo. - nie mamy wspólnych planów na przyszłość, kiedyś mi powiedział, że nigdy się ze mną nie ożeni, choć wie że jest to dla mnie ważne. - Planuje wyjechać kiedyś zagranicę, mimo że nie zna języka liczy że dostanie tam inną pracę niż niefizyczną ( a ręce ma dwie lewe do pracy), wie również że ja nie chcę wyjechać, bo mam szansę dostać tutaj stałą, dobrą pracę. Boje się, że będę z nim a on mi powie po paru latach, że wyjeżdża.. - nie ma żadnych wartości, nie szanuje żadnych świąt, ani mojej wiary, dla niego liczy się tylko dobra zabawa jak mi kiedyś powiedział, - Ogólnie ma mnie gdzieś, nie liczy się zemną, oczekuję że będę mu przytakiwała w jego głupocie, moje zdanie wysłucha ale nie uszanuje i tak zrobi po swojemu, mimo że wie że znowu bedzie awantura, ciągle kłócimy się o to samo. Spotykamy się raz na tydzień albo rzadziej a on i tak powiedział mi, że jestem zaborcza i to tylko dlatego że chciałam z nim spędzić weekend majowy, a on chce do kolegów.. Do tego wszystkiego uważa, że ja powinnam wszystko zrozumieć i że mam złe podejście, bo normalna dziewczyna by zrozumiała.. I że inny chłopak będzie taki sam, że jeszcze zobaczę co straciłam... Wiele razy rozmawialiśmy i przyznał mi racje, ale potem znowu robi to samo i znowu kłótnia o to samo. Kobietki poradźcie coś! Wszyscy mi mówią zostaw tego nieudacznika.. Co Wy o tym myślicie? Zostawić go i jak najszybciej zapomnieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I Ty się jeszcze zastanawiasz? Facet kompletnie Cię nie szanuje, nie liczy się tobą i Twoimi uczuciami, a Ty godzisz się na wszystko co on robi, utrwalając w nim te zachowania. Zostaw go jak najszybciej, bo im dłużej zwlekasz, tym trudniej będzie Ci odejść.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Głucha_cisza
Właśnie oto chodzi, że się nie godzę na wszystko i stąd te wieczne awantury. Chyba głupio chcę wierzyć, że się zmieni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie jest niedojrzały, tylko wychowany przed nadopiekuńczych rodziców. Jest ich ofiarą i sam musi to dostrzec, żeby coś zmienić. To dotyczy pracy i bycia u nich na każde zawołanie. Poglądy może mieć jakie chce, jeśli Tobie nie odpowiadają, to do siebie nie pasujecie, a nie z nim coś nie tak. Wszystko z nim ok. W sprawach koledzy, nieliczenie się z Twoim zdaniem itp. to widać, że Cię nie kocha, ale widać też, że Ty jesteś zaborcza - bo nie oczekujesz dyskusji i dialogu z nim, tylko tego, żeby robił to, czego Ty chcesz. Rada jest tylko jedna: rozstań się z nim z powodu braku uczucia, a zanim wejdziesz w następny związek, idź na terapię, bo kolejny mężczyzna też będzie przed Tobą uciekał. Despoci nie są dobrymi partnerami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oni się nie zmieniają. Szukaj szczęścia gdzie indziej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zmieniają, tylko tutaj problem leży po obydwu stronach plus braku uczucia i dopasowania. Zupełnie się nie dobrali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie oni się nie zmieniają, tylko ludzie się nie zmieniają... wy po prostu do siebie nie pasujecie i tyle, macie inne poglądy, spojrzenie na świat, inne wartości, itd... trwanie w takim związku to strata czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Głucha_cisza
Właśnie tu się mylisz, drogi kolego, bo rozmawiamy i to dużo. Nie wiem, czy można nazwać despotyczną osobę, która daje partnerowi tyle swobody. Czy jeden weekend raz na jakiś czas to aż tak wiele????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Boże jaki koszmarny zadufany w sobie maminsynek. Kopa w d. Nie ma się co zastanawiać!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Głucha ciszo, po 1 to jestem koleżanką, nie kolegą. Po 2 - nie wystarczy rozmawiać, żeby się dobrze zrozumieć. Po 3 - co z tego, że mu dajesz swobodę, jeśli z Twoich wypowiedzi jasno wynika (oceniam tylko po Twoich postach, bo przecież w rzeczywistości Was nie znam), że chcesz, żeby on tańczył tak, jak sobie tego zażyczysz, i nie mam tu na myśli weekendu. Bo wyjazd weekendowy mógłby Tobie poświęcić. To, że pozwalasz mu wychodzić z kolegami nie oznacza, że nie próbujesz wywrzeć na niego nacisku, by był taki, jak sobie życzysz. Nie musisz trzymać kogoś pod kluczem, żeby usiłować go do czegoś zmusić i Ty właśnie to próbujesz zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powiedź mi moja droga, co te rozmowo-awantury dają, skoro nic się nie zmienia ? Chyba za mało jest argumentów po obu stronach. Czasem warto pójść na kompromis, ale ogólne zasady w związku powinny jakieś być. Czegoś trzeba się trzymać. Ty chcesz żeby on pracował, jemu jest wygodnie inaczej, ty oczekujesz, że wolny czas poświęci tobie, a on woli spotkania z kolegami, może dlatego, że dajesz mu ULTIMATUM "albo ty albo koledzy". Takiego ultimatum się nie daje, zamiast tego można pójść na pewne ustępstwa, ale do tego, jak i do spokojnych rozmów potrzebna jest atmosfera nie zamordyzmu ale zrozumienia obu stron. Bo po to ktoś jest z kimś, a nie po to by nakazywać, zakazywać i wychowywać wywierając przy tym naciski. Życie dorosłych to nie przedszkole, a z tego, co czytam, wnioskuję, że mam do czynienia z dzieckiem z przedszkola, a nie dojrzałą kobietą, która wymaga bezwarunkowego posłuszeństwa bo jak nie, to się obraża i wypisuje dyrdymały na kafeterii. Trochę logiki, kobieto 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"gość on woli spotkania z kolegami, może dlatego, że dajesz mu ULTIMATUM "albo ty albo koledzy". Takiego ultimatum się nie daje, zamiast tego można pójść na pewne ustępstwa, ale do tego, jak i do spokojnych rozmów potrzebna jest atmosfera nie zamordyzmu ale zrozumienia obu stron. Bo po to ktoś jest z kimś, a nie po to by nakazywać, zakazywać i wychowywać wywierając przy tym naciski". To ja z wczoraj, z 3.02. To właśnie miałam na myśli, co napisałaś, tylko Ty to wyjaśniłaś dokładnie. Tak, nie da się zbudować zdrowego związku, zmuszając kogoś do czegoś, stawiając ultimatum, nie pozwalając mu być sobą, nie uwzględniając jego zdania i potrzeb, chcąc go zmienić. Nie wszystko da się pogodzić tak, by pasowało obu stronom i wtedy trzeba szukać kompromisu, czasem z czegoś zrezygnować dla tej drugiej osoby, by innym razem ona zrezygnowała z czegoś dla nas. I może nawet ten chłopak wcześniej tą Autorkę kochał, może dla Niej byłby w stanie zmieniać się na lepsze, ale nie ma po co, bo chce od Niej uciekać. Bo Ona na każdym kroku pokazuje mu, że nie pozwoli mu podjąć żadnych własnych decyzji. Nic dziwnego, ja też bym od Niej uciekała. Obym nigdy nie spotkała takiego mężczyzny jak Ona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moja droga uciekaj jak najdalej z twojego opisu wynika ze ten facet ewidentnie cierpi na narcystyczne zaburzenie osobowosci! Poczytaj sobie o tej chorobie a oczka ci sie otworza, i nie proboj sie oszukiwac ze on sie zmieni. Szczerze ci powiem ze im dluzej bedzie zwlekac z zakonczeniem tego zwiazku tym wieksze spustoszenie ten czlowiek rozsieje w twojej psychice. Zastanow sie nad soba dlaczego tolerujesz takie zachowanie? Tylko praca nad soba pozwoli ci zrozumiec dlaczego ten czlowiek pojawil sie w twoim zyciu. Musisz sie nauczyc kochac i aceptowac samego siebie, tylko wtedy bedziesz mogla stworzyc zdrowy zwiazek. I uwierz mi w momencie jak pokochasz siebie nidgy nie pozwolisz na takie traktowanie. Czeka cie dluga praca na soba albo zycie w wiecznym cierpieniu wybor nalezy do ciebie. Polecam lekture ksiazki Kobiety ktore kochaja za bardzo. Zycze powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×