Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

jak poprowadzić rozmowe z byłym

Polecane posty

Gość gość

rozstalismy sie w marcu..., czepialam sie, krzyczalam i mowilam zeby mnie zostawil.., jak ja go zostawilam to nie wytrzymal i prosil o powrot i sie ugielam, (oboje nie bylismy jacys "Swieci") i pewnego dnia poklocilismy sie, ja zaczelam znowu mowic zeby mnie zostawil, szkoda mojego czasu..., po czym on nastepnego dnia jeszcze normalnie porobowal do mnie pisac ale bylam zla i stwierdzil ze mam racje, zebym spotykala sie z innymi, dziekuje mi za wspaniale chwile i przeprasza to jego wina ale to nie ma sensu. Probowalm go przeprosic ale stal sie nie ugiety... nie chcialam byc taka naprawde, po prostu bolaly mnie nie ktore jego zachowania.., stwierdzil ze tak bedzie lepiej i zebym sie nie obwiniala bo to jego wina.. co mnie jeszcze bardziej ruszylo po tygodniu napisalam odpisal ze zebysmy sie nie kontaktowali bo tak bedzie dla mnie lepiej, stwierdzilam przeczekamm. w miedzy casie wyszlo ze mam nadczynnosc tarczycy (co niejako potęgowalo moje awantury) on milczal.. ja zrozumialam ze zalezy mi na nim i co stracilam... napisalam mu to .. bez odzewu... w swieta wyslalam mu smsa nic.. zrobilo mi sie przykro, napisalam ze mi na nim zalezy, zrozumialam to troche pozno i tesknie za nim.. cisza... nie radzilam sobie z tym poszlam do psychologa i dopiero ona zaczela prostowac moje myslenie ale nie zmienia to faktu ze dotarlo do mnie jaka bylam ale i ze zalezy mi na nim.. napisalam mu kolejnego smsa ze ten miesiac nauczyl mnie wiecej niz pare lat.. ze psych mi pomogla zrozumiec ze taka nie moge byc.. i prosze go tylko o spotkanie .. chce mu to powiedziec, zeby wiedzial ze to do mnie dotarlo ze nie moge sie tak zachowywac, ze psych mi to tlumaczy, i staram sie zmienic ale potrzebuje tej rozmowy .. odpisal dodam ze na poczatku uzyl zdrobnienia mojego imienia (wiem ze moze to nadinterpretacja ale jak byl zly i po rozstaniu nie uzywal tego) i napisal ze pomysli nad tym po weekendzie majowym... co myslicie? ze odpisal tak bo mial dosc moich smsów? bylismy razem niecaly rok... ja mam 26 on 33 naprawde mi na nim zalezy ;/ale boje sie ze on juz zrezygnowal.. nie wiem co przez te prawie 2 msc u niego sie wydarzylo.. jak poprowadzic tą rozmowe,? pomozcie nigdy nie zalezalo mi na nikim jak na nim.. ale nie cche tez byc nachalna ... bo wiem ze to bedzie miala odwrotny skutek..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wysil swoją mózgownicę i postaw się na jego miejscu. czy sama chciałabyś być z kobietą, która zawsze robi jazdy z błahego powodu i jak długo byś to pokornie znosiła ? facet ma prostą konstrukcję obsługi, wystarczy umieć z nim rozmawiać, nie być słodką idiotką, bluszczem, nie mogącym obyć się bez niego, nie wkręcać mu czegoś czego nie ma, nie idealizować, nie wychowywać, milczeć, kiedy taka potrzeba i rozmawiać, kiedy sytuacja tego wymaga, wyjaśniać bez wkręcania śruby za gwint, potrafić przewidywać jego reakcje i śmiać się, kiedy tylko nadarzy się ochota..życie z kimś kto jest z nami może być znośne, upierdliwe lub pełne doznań jakich oboje potrzebujecie. człowiek ma to, co sam wybiera - jak mówi pewien mędrzec 🖐️)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gosc ja to wiem, rozumiem... pracuje nad soba zrozumialam wiele... poszlam do psychologa.. chce sie zmienic... nie chce juz byc taka jaka bylam bo zdalam sobie sprawe ze sama z kims takim nie chcialabym byc... wiem, ze duzo osob bedzie tutaj po mnie "jechac" dziekuje i za to ale to juz wiem dlatego prosze o pomoc i rade jak moge to naprawic bo ze nie bylam ok to ZDAJE SOBIE SPRAWE I JESTEM TEGO SWIADOMA!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
to dopiero pierwszy etap. teraz masz czas, żeby przepracować u tego psychologa swoje emocje. myślę jednak, że to daleka droga do sukcesu i twierdzenia, że "już się zmieniłaś" na tyle, żeby jemu było z tobą w miarę dobrze. ludzie nie zmieniają się po kilku wizytach u psychologa, sama świadomość nie wystarczy. to tak jak z alkoholikiem, który podjął się leczenia. on też nie ma pewności czy nigdy nie wypije i nie może nikomu przyrzec, że nie zacznie znowu pić, kiedy znajdzie się wśród ludzi, którzy piją albo zobaczy kolejny sklep z alkoholem. przed tobą długa droga i niekoniecznie kiedyś będziesz z tym kimś, do którego teraz wzdychasz. macie za sobą etap błędów i wzajemnego niezrozumienia. nie da się tego zeskrobać ale to doświadczenie uczy, czego nie robić w przyszłości. a jaką przyszłość kiedyś wybierzesz, czas pokaże. i oby ten wybór był słuszny bo łatwo wpaść w to samo szambo jeśli za szybko uznasz, że już jesteś gotowa 🖐️)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ore ore bardzo mądrze to napisales dziekuje i zgadzam się z Tobą, rozumiem co hccesz mi napisac.. jednak mi naprawde na nim zalezy a watpliwym jest odkladanie tego na za chwile, na po terapii, nie jestem idealem, do niego mi nadal daleko ale wiem ze chce sie zmienic i robie male kroki aby stac sie lepszym czlowiekiem..., po prostu chcialabym zeby dal mi szanse... na tą zmiane i abym mu mogla pokazac ze jestem w stanie dzialac w tym kierunku... wiec prosze o tą rade...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja wiem, że że ty "chcesz żeby dał ci szansę", tylko, jak on może dać ją, jeśli boi się, że jest inaczej bo ma na to dowody ? może i jesteś "w stanie działać w tym kierunku", ale tej pewności tak naprawdę nie ma. a poza tym on też musi czegoś CHCIEĆ bo bycie z kimś to nie wymuszanie, ale trwanie i współdziałanie, inaczej to bez sensu. on "milczy 2. miesiące", spróbuj i ty pomilczeć i popracować nad sobą. nie manipuluj nim i nie naciskaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to zalezy od sytuacji no wlasnie :) www.youtube.com/watch?v=fM3i2-hdbiQ

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
oreore nie chce nim mainipulowac... milczalam miesiac... wiec nie wydaje mi sie ze naciskam ale coraz wiecej do mnie dociera, im dluzej chodze do psychologa tym bardziej uswiadamiam sobie swoje bledy to raz a dwa to ze naprawde go kocham, i zalezy mi na tym czlowieku, wiem i rozumiem ze boi sie ze znowu bede taka sama..., ale wiem tez ze nie jest z kamienia, zlezalo mu i staral sie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to jak poprawidzic ta rozmowe? co powiedziec zeby nie wyszlo zle..;/ zeby nie czul nacisku ani mojej desperacji.. a zeby pomyslal ze jednk moze warto...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
może rozmawiaj i nie naciskaj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale wlasnie nie wiem jak prowadzic ta rozmowe... czy wracac do przeszlosci, czy raczej mowic o tym ze zrozumialam wielee i staram sie zmienic.. czy pokazywac ze mi zalezy... on nigdy mi nie powiedzial ze to przeze mnie... wzial to biedny na siebie i stwierdzil ze to jego wina nie moja (doslownie tak jka ja mu to wmawialam w klotniach) i po rozstaniu powtarzal mi zebym sie nie winila bo to jego wina... dlatego nie wiem jak rozmawiac... badzo chce ale tez brdzo sie boje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wydaje ci się, że skoro nie potrafisz przeprowadzić z nim teraz takiej rozmowy, to znaczy, że jeszcze na nią nie pora ? mam wrażenie, że chcesz, żeby ktoś napisał dokładnie, co masz mu powiedzieć. a prawda jest taka, że teraz ty boisz się takiej rozmowy. on powiedział uczciwie czego nie chce, ty dotknęłaś "wierzchołka góry lodowej", ale nie masz w sobie tej mądrości aby zacząć wszystko od nowa bez uprzedzeń i bez powtarzania swoich błędów. masz jeszcze w sobie wiele schematów zachowań i ręczę , że jeśli jednak on chciałby z tobą spróbować być , w którymś momencie powtórzysz te schematy bo one głęboko w tobie siedzą. a swoją drogą, niezmiennie dziwią mnie ludzie, którzy uważają, że "dopiero jak stracą, to doceniają". a przecież wystarczyło DOCENIAĆ, jak był na to czas. teraz jest czas na zmiany, ale w tobie. dość tych mądrości :D 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
oreore nie nie wydaje mi sie, nadinterpretujesz... po prostu sie boje a wiem ze kobiety inaczej a faceci inaczej reaguja na rozne slowa, działania, boje sie tej rozmowy owszem ale tylko dlatego ze mi zalezy i nie chce zeby mnie zle zrozumial, nie zmienilam sie jasne,nie musisz mi tego w kazdym poscie powtarzac, ZDAJE SOBIE SPRAWE ze jest to dlugi proces i jestem zapewne na pczatku drogi do zmian ale wedlug Ciebie skoro tak to co powinnam zamknac sie w 4 scianach, az sie zmienie no bo ani z nim ani z nikim innym nie bede potrfila ... jednak wydaje mi sie ze duzo juz zobilam ;) bo inni zrzucili by wine na druga strone i zyli w takim przeswiadczeniu ;) ale widze, ze jestes osoba, która zamiast kogos dopimngowac lubisz utwierdzac w tym ze jednak są do bani , jezeli Ci to pomaga, tudziez dowartociowuje to spoko :) a jedyna racje, ktora przyznam Ci w tym poscie to to ze moglam doceniac jak mialam to fakt, ale jak to mowia nigdy nie jest za pozno i dopoki walczysz jestes zwycieza i tego sie bede trzymac w nadzieii ze mi sie uda ;) za dobre rady dzieki a zlosliwosci nie bede komentowac :) Powodzenia w kazdej sferze zycia ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ani mi w głowie kopać leżącego. moje intencje są inne. chodzi o to, żebyś sama się sobie przyjrzała, a nie usprawiedliwiała. tobie także powodzenia 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
oreore dzieki, nie usprawiedliwiam sie, wiem ze mam duzo do zrobienia, dlugiej pracy nad samą sobą niemniej jednak nie rozumiem dlacego odzielasz to odrazu od mojego ex ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oddzielam bo nie jesteście jedną osobą i każde z was ma coś do zrobienia. on też. co do wcześniejszej pogawędki: nikt nie pisze, że masz się zamykać w czterech ścianach. przeciwnie, masz spotykać się z ludźmi i od nich też czegoś się uczyć bo każdy człowiek może czegoś nauczyć, a ta wiedza jest potrzebna po to, żeby na siebie i innych spojrzeć z trochę innej perspektywy. muszę już lecieć może będę później ! 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
oreore ok ale co to znaczy, ze zadne pary nie powinny sie schodzic? zawsze jest jakis powod, a to ze kazde z nas ma cos do zrobienia nie oznacza ze nie mozemy tego sprobowac zrobic razem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
oreore wiem, co chcesz mi powiediec ale zrozum tez mnie ja naprawde mialam czas prawie 2 msc juz i wiem ze go kocham i nie sa to jakies gierki czy zabawy, po prostu zalezy mi na tym czlowieku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ktoś ci kazał pomilczeć ze dwa miesiące, żeby mu dać czas, a ty piszesz, że milczałaś miesiąc. Piszesz nieprawdę, bo bombardowałaś go sms'ami w marcu i w kwietniu w święta, więc kiedy niby miał od ciebie odetchnąć. Ma być natychmiast, już, bo ja tak chcę? Tak się aż zmieniłaś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do gosc z 14;46 a skad ty wiesz jak bylo? mylisz sie ;/ jak rozstalismy sie okolo 10 marca tak 15 marca byl ostatni sms i nastepny dopiero na swieta wiec jak nie wiesz to sie nie wypowiadaj ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak zaczęłam Cię czytać to myślałam że jakaś 15 latka się wypowiada!!! współczuję facetowi takiej byłej kobiety i wiem że był by głupi jak by do Ciebie wrócił!! ja na jego miejscu spotkała bym się z Tobą tylko po to aby zobaczyć czego znowu chcesz, co wymyślisz!!! a że mówił iż jest to jego wina hehehe każdy tak mówi jak zostawia , że to moja wina to coś ze mną nie tak Ty zasługujesz na kogoś lepszego ble ble ble jeszcze sposób Twojej wypowiedź - tragedia!!!! nic dziwnego że facet ulotnił się jak kamfora:) i nie zrzucaj na tarczyce bo owszem są hormony sama to przechodziłam, miałam operację!! chodziłam zła, poddenerwowana , ale jak mój przyjechał tym bardziej się pilnowałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gosc z 15;45 przykro mi nie jestem taka idealna jak Ty ;) nie znasz całego stanu faktycznego, więc może nie oceniaj bo o ocenę nie prosiłam ;) a z hormonami i tarczycą jakbym miala zdiagnozowane wtedy i wiedziała, że to współsprawca a do tego jadła leki na unormowanie to też byłabym inna, no może nie taka idealna jak Ty ale lepsza od siebie z tamtych czasów ;) nadczynność została zdiagnozowana 2 tyg. po tym jak sie rozstaliśmy, jak trzęsły mi się dłonie i nie mogłam chodzić po schodach, więc następnym razem jak zaczniesz pochopnie oceniać to się zastanów czy aby sądy wydane prze Ciebie są właściwe i oparte na całościowym materiale :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chyba nie umiesz tez czytać ze zrozumieniem!!! sama widziałam że jestem poddenerwowana to przy nim się musiałam wziąć w garść!!! tez dopiero po paru miesiącach okazało się że mam problemy z tarczycą!!! rozumiesz o co mi chodzi? że sama widziałam że jestem nieznośna pomimo że powodu nie znałam ale kocham go więc się musiałam wziąć w garść przy nim!! więc nie zwalaj na tarczycę!! bo sama masz chyba mózg aby wiedzieć że jeśli się kogoś kocha to pewne słowa nie padną!! chyba że kogoś nie szanujesz jak jego!! i nie dziwie się mu że Cię zostawił , tez nie chciała bym mieć takiej połówki jak on miał!! jaką ma gwarancję że się zmieniłaś? że nie wróci to co było? żadnej!!! i też nie możesz powiedzieć "tak na 100% jestem inna, nigdy nie będę taka jak wtedy" bardzo inteligentny facet że chciał się odseparować od Ciebie!!! jak by chciał się spotkać już by to zrobił!! bierzesz go na litość i zbudzasz poczucie winy!! nic więcej!! piszesz mu pierdoły że chodzisz do psychologa, że jesteś chora itp!! co ma facet zrobić? powiedzieć odwal się? żebyś jeszcze coś na odwalała skoro napisałaś mu że chodzisz do psychologa!! po prostu Cie zbył!!!! delikatnie!! ale oczywiście Ty będziesz teraz pisać co ze spotkaniem itp hehehe błagać będziesz o spotkanie!! anie uważasz że jeśli chciał by Ci dać szanse to napisał by że się spotka ? nie czujesz że odpisuję Ci pod presją?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gosc z 19;20 nie chce mi się z Tobą kłócić i wchodzić w niepotrzebną polemikę. Być może jest dużo prawdy w tym co piszesz, że nie ma ochoty i zdaję sobie z tego sprawę. Od drugiej jednej strony to ja znam tego człowieka i to jak odpisał nie zrobiło na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia, że chcę mnie zbyć.. bo jakby chciał w stu procentach to wiem, że napisałby to bez sensu i nic nie da. zdaję sobie również sprawę z tego, że może napisać, że nic z tego nie spotykajmy się albo nawet się spotkamy i tak powie. Oczywiście mam tego świadomość ale zrozum, że po prostu tak zwyczajnie go kocham, spiep. sprawę i może dlatego nie chcę odpuścić, chcę spróbować zawalczyć zeby potem całe życie mówić sobie a może trzeba było. Jeżeli stwierdzi, że już nie ma odwrotu przyjmę to i będę musiała to zaakceptowac tyle. a co do psychologa to wybacz po pierwsze to nie lekarz a po drugie nie choroba, i uważam, że to żaden wstyd wręcz odwrotnie bo przynajmniej chcę coś zmienić. natomiast o tarczycy wspomniałam mu raz i dzisiaj wiem, ze to nie była przyczyna mojego zachowania co najwyżej spotęgowała je tyle ;) Wszystkiego dobrego Ci życzę, pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×