Gość gość Napisano Czerwiec 12, 2014 Są takie momenty w życiu, kiedy to znowu wraca. Najgorsze, że nie można ich przewidzieć. Wybuchają nagle w twarz i człowiek staje się bezradny. Nie powinnam Cię kochać i doskonale o tym wiem. Co ja mogę wiedzieć o kochaniu.. o Tobie.. A jednak. Kiedy tylko po raz pierwszy Cię zobaczyłam - wiedziałam. Stałeś tam nieświadomy, a ja już wiedziałam. Jak długo można się oszukiwać? Udawać, tłumić to w sobie, kłamać, że się nic nie czuje.. Wracają do mnie Twoje spojrzenia. Wołałam Cię wtedy, krzyczałam Ci niemym krzykiem, jak bardzo Cię kocham. Słyszałeś? Moje sny znowu są pełne Ciebie. Twoja twarz zaczyna się coraz bardziej zacierać, ale dobrze pamiętam te oczy, ten uśmiech. I ten głos, który mnie woła. I już wiem, że ta postać w granatowej kurtce to Ty. Twój wzrok, Twoje słowa, Twoje gesty.. Próbowałam z tym walczyć. I były momenty, kiedy wydawało mi się, że wygrałam. A wtedy.. a wtedy znów dostawałam w twarz, tak jak dzisiaj. Nienawidziłam, kiedy zabijałeś mnie swoją obojętnością. Skarżę się, a przecież sama byłam jeszcze gorsza. Potrafiłam Cię uwodzić z bezpiecznej odległości, a kiedy zbliżałeś się do mnie, zaczynałam czuć niepokój. Uciekałam przed Tobą przez cały ten czas, a przecież niczego nie pragnęłam bardziej, niż być z Tobą. Kiedy się zbliżałeś, ja odchodziłam z dumnie podniesioną głową. Nie widziałeś, jak płakałam, jak wiłam się z bólu. A dzień, w którym dowiedziałam się, że wyjeżdżasz? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach