Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Lena123xx3

Czy jest sposób na maminsynka???

Polecane posty

Witam jestem tu nowa na forum, nie wiem czy nie powielam tematu, mam nadzieję, że otrzymam od Was jakieś wsparcie bo już nie wiem co mam robić. Z góry mówię by sobie oszczędzić komentarze typu zostaw go. Opowiem swoją historię. Jestem ze swoim mężem 5lat w tym po ślubie 2lata. On 24lata ja 26l. Gdy się poznaliśmy wszystko było w porządku, zaimponował mi swoją niezależnością, samodzielnością itp. Z czasem zaczęłam zauważać, że to nie do końca tak. Jest bardzo podległy swojej rodzinie, teraz z czasem mogę powiedzieć, że nawet naiwny. Póki mieszkaliśmy każdy u siebie tego tak nie było widać, ale gdy zamieszkaliśmy razem zaczęłam zauważać, że on jest na każdy telefon swoich rodziców i swojego młodszego brata, oni wiecznie coś chcą, ale jak my coś chcemy od nich to nie możemy na nic liczyć. Gdy tylko zadzwonią z jakąś pierdołą on od razu tam leci, nie ważne co my mieliśmy w planach. Zaczęło mnie to bardzo irytować, bywały kłótnie na ten temat, uspakajało się na chwilę, ale z czasem wszystko wracało, bywały kłamstwa by ukryć, że znowu leciał tam po ich telefonie. Przyjaciółka mnie pocieszała, ze wszystko się ułoży na pewno po ślubie itd. Doszło do ślubu i nic się nie zmieniło, mój mąż dalej robi wszystko co oczekują od niego jego rodzice i brat. Wraca z pracy bierze prysznic, potem obiad następnie jest telefon by przyjechał coś tam im zrobić lub za nich załatwić, albo telefon jest już podczas jego pracy, by od razu po pracy przyjechał by zrobić to czy tamto. A jego rodzice to jeszcze dość młodzi ludzie, tylko tak się przyzwyczaili, że mój T wszystko przyjdzie i zrobi. Mimo, że jego brat tez jest w domu. Nieraz to są takie głupoty, że w głowie to się nie mieści :( Jego tata całymi dniami leży na kanapie, a matka tylko lata po sąsiadkach za plotkami Jestem już tak załamana tym jego zachowaniem, żadne rozmowy nie dają rezultaty, teraz jeszcze mój mąż potrafi powiedzieć, że się czepiam bez powodu, że przesadzam. Nie wiem co mam robić, a już mam dość tego poczucia, że moi teściowie ciągle stoją mi za plecami i pod nich są uwzględniane nasze plany i nasze relacje ;( Opowiem najświeższą sytuację jestem w ciąży i pewnego dnia miałam wizytę kontrolną u lekarza pojechałam, 15min przed wizytą musiałam jeszcze wejść szybko do urzędu coś załatwić, jadąc przyuważyłam na mieście teściową targającą 4 reklamówki zakupów, a mój teść standardowo siedział w domu i wylegiwał się na kanapie. Zadzwoniłam do męża, by powiedział ojcu, że mógłby się ruszyć w końcu z tej kanapy i jej pomóc chociaż( bo zawsze tak jest, że on leży na kanapie, a teściowa gania jak pies piechotą na zakupach a mieszkają jakieś 3 km od miasta", to usłyszałam od męża " to mogłaś jej pomóc, a nie się czepiasz ojca..." Zdaniem mojego męża mogłam nie iść do lekarza i do urzędu byle pomóc jego mamusi, by tylko tatuś nie musiał się z kanapy ruszać!!! No myślałam, że to żart, ale on na poważnie do mnie z tymi pretensjami.... :( Mam już dość tej całej patologii!! I tak mogłabym powiedzieć miliony innych sytuacji. A dodam jeszcze, że jego rodzice nigdy mnie nie szanowali, a jego brat jest za tym byśmy się rozeszli i nawet się z tym nie kryje ;( Powiedzcie mi czy jest jakiś złoty środek na maminsynków. Kocham go, ale nie mogę już znieść tej jego nie przeciętej pępowiny ;( Odkąd pamiętam to jak się kłócimy to zawsze o jego rodzinę :( o nic innego się nie kłócimy. Rozmowy nie dają efektu. Proszę o jakieś wsparcie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak! jest jeden sposób - odpieprz się w reszcie od niego i daj mu żyć tak jak on chce! po co włazisz z buciorami w życia faceta i chcesz je na siłę zmieniać? on cię nie kocha i jasno to pokazał - nie rozumiem wiec na co jeszcze liczysz? masz trochę honoru???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przyjaciółka mnie pocieszała, ze wszystko się ułoży na pewno po ślubie itd. Doszło do ślubu i nic się nie zmieniło xxx ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha! tylko tak można twoją głupotę skomentować!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ej ej ej to nie jest tak ze nie kocha no przeciez jest z Tobą juz 5 lat to o czymś świadczy :) ja jestem z moim chłopakiem 2 laat i jego mamusia też dzwoni ciagle tez było tak ze latal tam ciagle do niej i wgl ale powiedziałam mu jasno albo ze mna sobie układasz zycie albo z mamusia i teraz przestał , zawsze gdy mamusia dzwoni to mój chłopak cos wymysla byle by nie było kłótni no i jezdzimy do niej raz na 2 miesiace takze porozmawiaj z nim moze spróbuj zagrozic rozwodem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko,skoro tesciowie sa jeszcze sprawni,nie sa starzy,a mamuska potrafi wyreczac sie innymi,to co Cie obchodzi,ze taszczy siaty? Po co sie wtryniasz i robisz przepisy tesciowi? Skoro tesciowa drynda po pomoc w przypadku kazdej dupereli,a w tym nie poprosila,to widocznie nie byl to dla niej problem. Takim postepowaniem zaognisz sytuacje. W Twoje zycie maja sie nie wtracac,Ty nie wtracaj sie w Ich. A jak tak bedziesz ciosala mezowi kolki na lbie,to blado to widze. Znamy tylko Twoja wersje,a zycie nader czesto pokazuje,ze wina lezy gdzies po srodku.A to,ze Twoj maz walnal Ci tekst,ze sama moglas Jej pomoc..Kolejny raz sie czepnelas,mial dosc, wiec rzucil to w zlosci. Ale Ty natychmiast swoje,ze nie chcial,bys szla do lekarza. Wyluzuj kobieto

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z ostatnią wypowiedzią się zgodzę, fakt nie moja sprawa, niech sobie taszczy te siaty jak jej to pasuje. A jak sobie poradzić z zachowaniem męża, by odciąć pępowinę??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twój wybór Autorko. Masz wszystko jak na dłoni, a mimo to liczysz na cud. Cudu nie będzie. Skoro nie chcesz odejść, to będziesz tak żyć, bo na maminsynka nie ma domowego sposobu. Może jakaś głęboka terapia mogłaby mu pomóc, ale raczej nie widzę Twojego męża, jak na nią idzie, ponieważ on - z tego co piszesz - nie widzi problemu, uważa, że przesadzasz itd. Nie przesadzasz, a on zachowuje się jak dziecko, którym wciąż tak naprawdę jest. Nie licz też, że sytuacja się zmieni, jak urodzisz. Zmieni się - na gorsze, bo Tobie przybędzie obowiązków, ale on nie będzie się do niczego poczuwał, nie sądź, że dziecko będzie ważniejsze od mamy, taty i ich domu. Nie będzie. Przykro mi to pisać, ale tak to właśnie jest. Więc albo podejmij radykalne kroki, albo się nie skarż. Bo to nie ma sensu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
na radykalne kroki byl czas przed ciaza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nic nie zrobisz, nie zmienisz, ale się z tym wszystrkim pogoidzisz i nauczysz żyć, albo się rostaniecie.tutaj nie ma recept, sposobó itp, nie przestawisz facetowi w głowie, nie zrobisz lobotomii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz, przykro mi czytać, co napisałaś. Rozumiem, co czujesz, niestety moje pierwsze małżeństwo rozleciało się dokładnie z takiego powodu. To był koszmar, kto tego nie przeżył, naprawdę nie może sobie nawet wyobrazić, jak potwornie ciężko żyć z maminsynkiem. Próbowałam wszystkiego, byłam młoda, zakochana, potem ciąża, dziecko... nic się nie zmieniało, a mamunia miała nieograniczoną władzę nad synusiem. Nie mam pojęcia, czy moja pierwsza teściowa jeszcze żyje, ale dam sobie głowię uciąć, że nawet zza grobu rządzi facetem już dobrze teraz po 50. On ma ją tak wdrukowaną w głowę, że nie może być inaczej. Jaką szansę bym widziała dla Was w przeprowadzce na drugi koniec Polski, czy w ogóle świata. Tylko naprawdę ogromna odległość MOŻE mogłaby coś pomóc. Tylko, że nie wydaje mi się, żeby to było możliwe dla Twojego męża. Jeśli Ci jednak tak bardzo na nim zależy - może spróbuj go namówić? Inaczej czeka Cię życie zawsze w cieniu, zawsze na którymś tam planie, Twoje dziecko również. Tu się zgodzę z przedmówcą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A Wy przed slubem bylyscie slepe i gluche??? Chyba nie stal sie maminsynkiem nagle i to na taka skale???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×