Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Cien na zwiazku

Polecane posty

Gość gość

Jestesmy ze soba kilka lat, planujemy wspolna przyszlosc. Mamy do siebie zaufanie, kosztami dzielimy sie po rowno. Ale ostatnio taka sytuacja miala miejsce. On finansowal wypad do jego rodziny, mimo iz naciskalam ze zaplace polowe. Za to stwierdzilam ze wyjazd do mojej rodziny bedzie na mojej glowie. Jego koszty byly o wiele nizsze niz moje - jednak obietnica obietnica i na tym stanelo, nie chcialam slyszec o zadnym zwrocie. Wyjazd mial odbyc sie w okreslonym terminie z przyczyn osobistych - stad tez zaplacilam wiecej za bilety ale to tez wzielam pod uwage. Niestety, wyjazd z przyczyn zdrowotnych do skutku nie doszedl. On zobowiazal sie ze pokryje czesc kosztow przy nastepnej rezerwacji. Zarezerwowalam bilety wczoraj, w jego obecnosci. Wspomnial ze zwroci mi koszt swojego biletu ale tego nie zrobil. Uwazam, ze powinien. Ja zrobilabym to od razu. Jesli kupujemy cos wspolnie to natychmiast place swoja dzialke. Uwaga - nie chodzi o pieniadze tylko o fakt ze nie pomyslal o mnie. Ze ja sie staram za dwoje a to mi sie nie podoba. Upominac sie nie chce. Mysle ze takie sprawy zalatwia sie bez nagabywania i powinny byc naturalne. Jak sie o kogos troszczy to sie samo przez sie rozumie. Nabralam nieco dystansu do naszego zwiazku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zgadzam się jak się nie upomnisz dasz zielone światło do wykorzystywania cię finansowo potem będzie za późno na pretensje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzieki, bo wlasnie sie zastanawiam czy to ja sobie czegos nie przybieram do glowy i nie robie z igly widel. Martwi mnie to bo dotychczas nie bylo powodu do watpliwosci, on zawsze mnie wspieral, byl przy mnie w trudnych chwilach, byl w porzadku w kazdej sytuacji a tu taka wtopa nagle. Wiem, ze mi zwroci te kase ale powinien zrobic to od razu. Powie, ze zapomnial i przeprosi ale mimo wszystko jakos zle sie z tym czuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
okruszki z chleba tez policzysz i rowno podzielisz ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to nie sa okruszki tylko kwoty w rodzaju 1000 - 2000 zl!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
porozmawiac i wyjasnic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Trudno mi na takie tematy rozmawiac, upominac sie bezposrednio. Uwazam ze to powinno byc z wlasnej inicjatywy skoro sam sie zobowiazal. Nie wiem czemu akurat to mnie tak dreczy. Nie mialam takich watpliwosci nigdy dotad. Psuje mi to nastroj. Postaram sie jednak poruszyc ten temat bo inaczej nie da mi spokoju. Mam obawy, czyzby uznal ze ja sie nie upomne i sprawa sie rozplynie a on sobie zaoszczedzi. To by podwazalo moja opinie o nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
podbijam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
malo chwytliwy temat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A no cień jest, nie inaczej. Najwyraźniej Twoja miłość lubi pieniążki. Najlepiej wziąć odwet od razu. Wykorzystać go w jakiejś sytuacji podobnej finansowo i zapomnieć oddać. I czekać co będzie. Czy nic nie powie, czy się upomni. Jak się upomni, to Ty go rozlicz z wyjazdu. A potem powiedz żegnaj, bo w takich sytuacjach widać, że się będziecie żreć, albo jedno drugie wykorzystywać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powinnam zatytulowac topik zamiast "Cien na zwiazku" - "Rysa na zaufaniu". Zwiazku z tego powodu przekreslac nie bede bo nalezy wyjasniac a nie odchodzic bo cos nie pasuje. Nalezy nad zwiazkiem pracowac. Dopoki jest sens. Nie rozmawialam z nim bezposrednio o opisanym fakcie. Poczekam jeszcze jakis czas. Nabralam zas dystansu co jest raczej pozytywne. W ogolnej zas rozmowie dalam mu do zrozumienia, ze jesli kiedykolwiek poczuje sie wykorzystana czy zraniona w jakis sposob to moge odejsc. Nawet gdybysmy byli zwiazani przyrzeczeniem, odpowiedzialnoscia czy wspolna wlasnoscia. Lepiej cierpiec kilka miesiecy niz reszte zycia. Jak dotad nigdy nie zawiodl mojego zaufania i jest to pierwsza moja watpliwosc co do przyszlosci. Jestem ponadto zrazona przez moj poprzedni zwiazek. Bylam tez oszukana przez biznes-partnerow i stracilam wszystko. Nabieram ostroznosci jak widze brak szacunku do mojej wlasnosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cos sie wyjasnilo ale nie tak jakbym tego oczekiwala. Jest pozytywnie ale u mnie dystans nadal. Patrze pod innym katem na wiele spraw. Bede tak jakis czas obserwowac. Wole zostac sama niz z kims kto mnie wykorzystuje i na kogo nie bede mogla liczyc w potrzebie. Nie wiem na ile wlasnie taki jest moj partner, moge sie mylic. Nie chce wyciagac niewlasciwych wnioskow po jednym incydencie spowodowanym bezmyslnoscia. Nie chce tez owej bezmyslnosci tlumaczyc. Bo ja zawsze staram sie myslec o bliskiej osobie bez wzgledu na okolicznosci. Jestesmy razem 3 lata i nic takiego sie nie zdarzylo. Moze nie bylo sposobnosci. Planowac przyszlosc wspolnie zaczelismy niespelna rok temu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to ale wy jestescie para jak nawet nie umiesz mu powiedziec co myslisz :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to co tu napisalas powiedz jemu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×