Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

solitude94

Mam problem

Polecane posty

Mam problem sama ze sobą. Nie wiem jak to napisać bo sama nie wiem o co chodzi. Wszyscy znajomi i rodzina, a zwłaszcza rodzeństwo, odwrócili się ode mnie. Może najpierw napisze Wam o tym kim jestem. Dziewczyna, 20 lat. W związku. Z domu patologicznego. Mama chora. tata alkoholik. 5 dzieci. Dzieciństwo miałam trudne, choć uczyłam się dobrze. jestem najmłodsza z rodzeństwa. Zostawiona sama sobie. Mój najstarszy brat jest ode mnie o 18 lat starszy, a resztę możecie sobie wyobrazić. Za mną związek prawię, że kazirodczy ( dla innych ) bo dla kościoła to piąta woda po kisielu. Byliśmy razem rok, związek ten był też patologiczny jak wszystko w moim życiu.. Skończył się bo mieliśmy wypadek jadąc pod wpływem alkoholu. Brat po tym zabrał mnie do siebie i świeżo upieczonej żony i narodzonego synka, dla którego zostałam chrzestną. Nie dogadywałam się z bratową, myślała, że 17 letnią dziewczynę może jeszcze wychować. Mama ma schizofrenię... Choć była to i tak jej nie było w moim życiu... Wychowałam się sama tak naprawdę. przeszłam dużo w życiu. Trułam się trzy razy. Dwa razy z tego powodu byłam w szpitalu. Za pierwszym razem przeżyłam śmierć kliniczną. Po pierwszym semestrze szkolnym wróciłam do domu... Nie podjęłam dalszej nauki... Poznałam mężczyznę 20 lat starszego od siebie. Czułam się kochana, a zawsze potrzebowałam tego. Zawsze chciałam być potrzebna dla kogoś bo nigdy nie byłam, chyba, że wykorzystywano mnie do pomocy w domu, dziecku, nawet przy psie. Bo samemu się im nie chciało tym zająć. Po upływie czasu Paweł zmarł. Był chory. Był alkoholikiem w abstynencji i zaczął znowu pić bo miał wypadek w pracy... Mieszkałam z nim, musiałam wrócić do domu. Po jego śmierci wpadłam w depresje.. Tylko tato był przy mnie. Nikt mnie nie przytulił i nie rozmawiał ze mną. Poszłam do szkoły... Gdy miałam ferie przeleżałam cały ten czas w łóżku. Byłam u psychiatry. Chcieli mnie wysłać do szpitala. Wzięłam się w garść. Chciałam wszystkim udowodnić, że potrafię. Przez czas do końca marca spotykałam się z kolegami poznanymi w sieci, bo przecież nikt nie chciał mieć z taką idiotką jak ja doczynienia.... Albo też przez to, że nie mieszkałam na miejscu przez tak długi czas. A tym bardziej, że mieszkałam na wsi gdzie jest 5 domów na krzyż... Więc nie miałam dokąd pójść. Pewnego dnia na fb poznałam swojego chłopaka, z którym teraz jestem. Jestem z nim już 15 miesięcy. Kochamy się. Jesteśmy szczęśliwi. Mieszkamy razem. Nic nie jest nam do szczęścia potrzebne, bo już mamy to szczęście. Tylko, że ja tęsknię za swoim rodzeństwem. Nie wiem co im zrobiłam, ale przestali mnie traktować normalnie kiedy poznałam swojego obecnego chłopaka. Jest on ode mnie 8 lat starszy. Pracuje a ja chodzę do szkoły. Zabrał mnie z domu bo mnie kocha i nie chciał abym tam była, wolał żebym była przy nim. Chcemy wziąć po mojej maturze ślub ale jak ja mam się dogadać z rodziną? Już wolałabym nie zapraszać ich a wziąć na nasz dzień kogoś kto mnie traktuje w sposób normalny... Znajomi Mariusza tacy są. Można z nimi porozmawiać. A rodzeństwo? Coś strasznego... Można z nimi prowadzić monologi tylko bo się nie odezwą. Trudno im nawet polubić na fb nasze zdjęcia... A raczej powinni cieszyć się ze pomimo tego co wydarzyło się w moim życiu ja jestem szczęśliwa bo mi się układa. Nie wiem co mam myśleć i co robić.... Pomóżcie proszę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
olej ich żyj po swojemu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×