Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Ymsss

Problem z kochankiem

Polecane posty

Gość Ymsss

Na wstępie od razu żegnam wszystkich haterów, niewyżytych zakompleksionych prawiczków, świętobliwe żonki i członkinie kółek różańcowych ;-) Od ponad pół roku spotykam się z żonatym mężczyzną. Zaczęło się niewinnie. Poznaliśmy się na pokazach lotniczych, od razu wpadł mi w oko... przystojny, wysoki o niesamowitych niebieskich oczach i powalającym uśmiechu.... Nie dawałam jednak tego po sobie poznać. Byłam wtedy w związku. Rozmawialiśmy. Próbował zaprosić mnie na kawę ale odmówiłam...bo jak już pisałam, byłam wtedy w związku. Jako, że światek lotniczy jest mały on szybko zdobył moje nazwisko i odszukał na fb. Zaczęliśmy pisać ze sobą. Czasem pytał, czy może porozmawiać.... doszło do tego, że zaczął mi się zwierzać z wielu osobistych spraw. Kiedyś przyznał mi się, że nosi ze sobą moje zdjęcie i często o mnie myśli. Oczywiście wiedziałam, że ma żonę. Początkowo traktowałam go jak dobrego przyjaciela.... atrakcyjnego przyjaciela :-). W międzyczasie mój związek rozpadł się i wcale nie z powody tamtego mężczyzny. Po roku od naszego spotkania On zawitał do mojego miasta i poprosił o spotkanie - wybierał się na kilkumiesięczne ćwiczenia i chciał mnie przed wyjazdem zobaczyć i gdzieś wyskoczyć. Nie zastanawiałam się ani sekundy. I tak się zaczęło. Kolacja, spacer. Nie poszliśmy wtedy do łóżka. Całowaliśmy się tylko... Dostałam od niego łańcuszek bez wisiorka.... wisiorek wziął ze sobą i powiedział, że odda go po powrocie jeśli do tego czasu nie przestanę go lubić :-) dziś mam na sobie łańcuszek z wisiorkiem... Po tych kilku miesiącach rozmów na skajpie, smsów, mailów nie mogłam już o nim zapomnieć. Po powrocie nie pojechał do żony. Przyjechał do mnie. Dopiero pod wieczór wrócił do siebie. Od tamtej pory spotykamy się 2-3 razy w tygodniu. Dwa dni temu powiedział, że złożył pozew rozwodowy i , że chciałby abyśmy razem zamieszkali... . Wystraszyłam się... boję się, że to wszystko zepsuje. Dobrze jest jak jest... na razie. Jestem niezależna i cenią to sobie... Spanikowałam i nie wiem czy jeśli odmówię to czy go tym nie zranię... Mam 9 letnią córkę i takie zmiany wydają mi się zbyt pośpieszne. Nikt z mojej rodziny nie wie o Nim... Jak mu powiedzieć, że to za szybko...? Nie sądziłam, że to wszystko się tak potoczy, tak szybko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×