Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość MiętazJabłkiem

Czy jesteście przez kogoś dołowani, poniżani itp. Jak sobie z tym radzić?

Polecane posty

Gość MiętazJabłkiem

Pytanie jak w temacie. Wiem, że najprościej się od takich osób po prostu odciąć, zerwać bądź ograniczyć kontakt, ale niestety życie pisze różne scenariusze i czasami trzeba z taką osobą żyć pod jednym dachem. Jak się przed tym bronić? Jak nie dać się stłamsić i nie wpędzić się w kompleksy i poczucie beznadziei? Może macie jakieś rady

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja niestey nie pomogę, ale chętnie poczytam bo też mam taką osobę w otoczeniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
odbijać piłeczkę i argumentować bzdury które ta osoba wygaduje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MiętazJabłkiem
odbijanie piłeczki nic nie daje przerabiane, z doświadczenia wiem że jest wtedy jeszcze gorzej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja jestem przez rodziców , szczególnie przez matkę. Nie pamiętam kiedy to się zaczęło , może jakoś jak byłam w przedszkolu. Niby taka normalna rodzinka , porządna , obydwoje pracują na porządnych stanowiskach. Ale jeżeli mają jakies problemy w pracy albo się ze sobą znowu pokłócą to się wyżywają na mnie. Mniej więcej co 2-3 dni kłócę się z matką a wtedy słysze różne wyzwiska pod swoim adresem. I uwielbia mnie porównywać do innych , i mówić że inni sobie lepiej radzą i są normalniejsi , i chciałaby taką córkę jak jej koleżanki mają. Straszy mnie że bez niej nie poradzę sobie w życiu , że jestem ofermą. A co ja robię ? Nic , przyzwyczaiłam się do tego , to oni mają problem ze sobą , a to co mi robią to znęcanie się psychiczne. Ale jest mi ich też szkoda. Często się zamykam w pokoju albo łazience i musze się wypłakać. Mam plany na przyszłość , i na tym się skupiam. Zresztą jak wychodzę z domu to czasami udaje mi się zapominać o tym że jak wróce to znowu będzie kłótnia. Jasne , wpłynęło to na mnie , mam niższą samoocenę , itd. , chociaż żyje jak inni i mam dużo znajomych , umawiam się na randki , ale jest mi o wiele ciężej ze wszystkim. Czuje jakby każdy dzień to była taka walka ze mną. I czasami są takie dni że mam ochotę odpuścić i odpocząć. Z dala od wszystkiego i wszystkich , tym bardziej ze nikt mnie nie rozumie , i nikt nie zna mojej sytuacji domowej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale został mi jeszcze tylko rok , mam nadzieję ze zdam mature i wyjadę na studia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
generalnie należy unikać ludzi, którzy sprawiają, że zaczynasz się tłumaczyć, masz poczucie winy...są to toksyczne osoby fajny blog psychologiczny: www.magnoli.blog.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tak miałam, nie mam rodziców zmarli wychowywała mnie babcia ona było ok niestety jej córka czyli moja ciotka to diabeł wcielony. Nie raz mnie poniżała wyzywała od przybłęd leni debilek itd najgorsze jest to że buntowała babcię przeciwko mnie tu pomagała z babcią rozmowa pełna logicznych argumentów ale i tak brużdziła. Co do ciotki to starałam się jej unikać choć to trudne jak się mieszka pod jednym dachem, baba specjalnie przyłaziła na naszą stronę domu zeby rozpętać awanturę. Rodzinie, sąsiadom opowiadała jaka jestem zła na początku ludzie wierzyli tylko że moje postępowanie temu przeczyło i po jakimś czasie jak zaczeła na mnie gadać to stukali się w głowę i ją przygaszali. Jak miałam 16 lat to wyprowadziłam się do internatu, zaczełam szkołę średnią, potem studia i już tam nie wróciłam. Teraz mam 30 lat jestem szcześliwa mam swoją rodzinę dobra pracę czasami tam jeżdze żeby odwiedzić moją 90 letnią babcie i wiecie co to babsko jest tak miłe że aż mi się rzygać chce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miałam taka sytuację w życiu. Wyzywana przez matkę.Ja przestałam reagować, odzywać się..No ale patrząc na to z perspektywy nie wiem czy to był dobry pomysł.. Bo w pewnym momencie zamknęłam się w sobie tak bardzo, że przestałam wiedzieć jak się rozmawia z innymi.. I do tej pory dalej tego sobie nie przypomniałam..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
cd gość dziś ja się często kłóciłam z ciotką i też nie wiem czy dobrze robiłam czy było warto. Ja miałam sprzymierzeńca zżyłam się bardzo z bratem diablicy on i jego żon mnie bronili ale i tak było ciężko bo przecież nie mieszkali z nami. Wyprowadzka w wieku 16 lat była dobrym posunięciem, minusem było to że musiałam szybko dorosnąć. Musiałam dorabiać żeby się utrzymać miałam miesięcznie 480 zł z centrum pomocy rodzinie internat kosztował ok 200 zł a jeszcze książki ubrania bilety autobusowe jedzenie w weekend ale jakoś dałam radę. Sporo czasu mineło nim wyprostowałam sobie psychikę ale część tego wszystkiego pozostanie we mnie na zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale często takie poniżanie to po prostu znęcanie się psychiczne nad drugą osobą. Moja siostra dopiero po czasie powiedziała nam o problemach ze swoim chłopakiem. Nie bił jej, ale w domu miała prawdziwe piekło - wyzywał ją, ośmieszał, poniżał - wszystko w domowym zaciszu. Pomogłam jej wszystko w tajemnicy nagrać i poszłyśmy do prawnika. Polecam zresztą panią Danusię z kancelarii http://www.ad-rem.net.pl/ jeśli ktoś ma podobny problem. Przede wszystkim opowiedzcie o tym swoim bliskim!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
trochę tak mam. mam niestety takiego niefarta że mimo iż staram się być osobą pogodną mimo wszelkich przeciwności losu zawsze w towarzystwie w pracy czy wcześniej w szkole natrafiam na tzw. energetyczne wampiry które to narzekają na wszystko i wszystko im źle i takim ludziom zwyczajnie nie da się pomóc [z doświadczenia wiem]. kilka lat mi to zajęło ale najzwyczajniej na ile było to możliwe odcięłam się od tych osób. nie odbijam piłeczki, nie daję się wciągać w te niekończące się rozmowy o tym jak źle i jakie wszystko jest do d**y. sama mam zeszyt i w nim się wyżalam raz na czas - nie chce tego robić do ludzi. chce byc zadowolona z życia i widzieć zawsze w połowie szklankę pełną. swoją drogą nie zamierzam się też licytować komu gorzej bo nie ogarniam ale uważam że ludzie w większości tragizują. sama tak robiłam ale to przepracowałam i się oduczyłam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
cd gość dziś to prawda mi pomogło to że nie ukrywałam tego przed rodziną uswiadomili mi że ze mną jest wszystko ok bo momentami w to wątpiłam. Do dziś mi zostało to że się strasznie denerwuje jak mnie ktoś krytykuje nie wynika to z faktu że uważam się za nieomylną tylko czuje się poniżona tak jak jakbym się cofała w czasie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
hahaha - skad ja to znam. w pracy mojej pełno jest takich ludzi co by mnie w łyżce wody chcieli utopić, zresztą nie tylko mnie. swoją drogą ludzie są okropni w narzekaniu [skąd im to się bierze naprawdę nie wiem] . unikam i nie włączam się do dyskusji takich. kiedyś to robiłam, próbowałam koleżankom pokazywać dobre strony różnych spraw ale zawsze byłam tą która niczego nie rozumie, która się nie zna nie wie itp,.,., często też zauważyłam że na zasadzie - współczujcie mi bo coś tam musiałam za kogoś robić jego pracę. sama jestem z tych że o śmierci mojego brata powiedziałam tylko pracodawcy bo potrzebowałam kilka dni urlopu. nikt z pracy o tym nie wie. a i czesto gadam do moich kotów jak mam zły dzień . codziennie coś mnie boli i jestem uzależniona od środków przeciwbólowych i też nikt o tym nie wie,. wychodze z zalozenia ze na tyle ile innym powiesz o sobie na tyle beda mogli to wykorzystac przeciwko tobie. a ja chce byc twarda babką. oczywiscie mam kilka osob ktorym ufam i ktore wiedza o mnie wszystko prawie ale rozgraniczam, na pewno ludzie z pracy do nich nie naleza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dokladnie, mowiac innym o sobie wszystko sami im dajemy broń. ale bylo tu tez o innych sytuacjach. jedni sa bardziej poddatni inni mniej. dokladnie jak ktos napisal slowna przemoc to tez przemoc. jedna z moich kolezanek kiedys osoba wesoła sympatyczna , pelna pasji zakochala sie w totalnym bucu ktory ja na kazdym kroku poniza i uczynil z niej osobe zastraszona nie wierzaca w siebie , choc nigdy jej nie uderzyl i z zewnatrz sa wzorowa para. niestety sa malzenstwem, maja dziecko. ona ma zwiazane rece i zero sily w sobie by zmienic ten stan rzeczy. niby dociera do niej ze to złe ze z nim jest nieteges ,ale poniza ja nawet przy dziecku tak ze kazdy jej dzien jest jednym wielkim zabieganiem i przychylnosc pana i wladcy . nie ma wlasnych pragnien zainteresowan, jest niewolnica. straszne to ale prawdziwe. powinni takie osoby zamykac jak za przemoc fizyczną. chyba to gorsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MiętazJabłkiem
Dziękuje wam za odpowiedzi. Może ktoś ma jakąś radę jak na co dzień postępować z osobą która nas poniża, co robić kiedy zaczyna się atak? Z doświadczenia wiem, ze wchodzenie w polemikę nie przynosi dobrego rezultatu, z reguły zaostrza tylko obelgi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja to mam pecha :( albo jak koleżanka mi kiedyś powiedziała że jestem typem ofiary ,dlatego że od dzieciństwa matka sie nade mną znęcała i psychicznie i fizycznie a mam jeszcze troje rodzeństwa ale to ja byłam i jestem najgorsza,a potem wyszłam za mąż i trafiłam na teściów którzy znęcali sie nade mną psychicznie(14lat) i powiem tak że mi pomogło milczenie ale takie że ani słowa z nimi nie rozmawiałam ,nawet nie mówiłam dzień dory(co strasznie dużo mnie kosztowało ponieważ yło to wbrew mojej osobistej kulturze by sie nie ukłonić) ale zadziałało że nie biło mi serce jak oszalałe ,nie trzęsły mi sie nogi i ręce z nerwów jak ich mijałam,troche pomogło by sie wyciszyć i zrobić sie obojętną na ic paplanine czy złośliwe gesty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja byłam w związku, teraz wiem, że to było toksyczne, a związkiem tego nazwać nie można było... Jest ciężko to przerwać , odejść. Człowiek czasem myśli, że te wszystkie obelgi, kierowane pod jego adresem są prawdziwe, że to może on jest daremny, on i jego życie. Nikt nie ma do tego prawa by nas poniżać, niszczyć, sprawiać, że czujemy się źle. Najprawdopodonniej to z nim jest cos nie tak, On sobie z czymś nie radzi, leczy przy nas swoje kompleksy. Zdrowy związek(jakikolwiek: czy to relacja damsko-męska, przyjacielska itd) na pewno na tym nie polega Wniosek- trzeba wiać i szukać kogoś, przy kim człowiek będzie szczęśliwy. Niby proste, a takiego trudne w wykonaniu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
trudne w wykonaniu bo po prostu brak czasem funduszy by mieć dokąd pójść ,wyzwolić sie od psychicznego znęcania,na początku potrzeba troche czasu by nabrać dystansu i zrozumieć że bycie dalej w takiej sytuacji do niczego dobrego nie prowadzi tylko do wyniszczenia nas

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MiętazJabłkiem
Piszcie kochani, każda wasza historia i wasz sposób na radzenie sobie z takimi osobami może pomoc innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja mam to codziennie. Dołuje mnie mój mąż, staram się nie słuchać, nie zwracać uwagi, ale ciężko, bardzo ciężko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Betakaroten
do autora: uświadomić sobie, że poniżanie zawsze sluży dowartościowaniu się. osoba która to robi ma problemy z ego, jest zakompleksiona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×