Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

Pomocy...potrzebuję obiektywnej opinii...

Polecane posty

Gość gość

Postanowiłam w końcu podzielić się tym z czym nie mogę sobie poradzić już wiele lat. Chodzi o mój związek. Bardzo zależy mi na Waszej obiektywnej opinii, bo już sama nie wiem co mam myśleć i robić. Tak w dużym skrócie: Jestem z moim chłopakiem już 12 lat! Jest moim pierwszym chłopakiem, poznałam go zaraz po maturze. Zanim go poznałam miałam wiele problemów, pochodzę z rozbitej rodziny, nie mam rodzeństwa, nie mam kontaktu z ojcem, mama od zawsze choruje na poważną chorobę, także nie jest ona dla mnie tak naprawdę żadnym wsparciem, bo nie mogę jej niczym martwić. Co jakiś czas ma bardzo ciężkie nawroty choroby. Bardzo długo nie mogłam sobie z jej chorobą poradzić, bardzo źle na mnie to wpłynęło. Dopiero poznanie mojego chłopaka zaczęło to zmieniać. Bardzo mi pomagał, wspierał mnie w najtrudniejszych chwilach, zawsze mogę na niego liczyć. Jest mi to baaardzo potrzebne, świadomość, że mam go przy sobie w tych najgorszych chwilach. Najpierw opiszę te dobre cechy - jest wesoły, towarzyski, dużo osób go lubi, pozytywnie patrzy na wszystko, mnie zachęca do robienia tego co chcę, dodaje mi we wszystkim odwagi. Ja raczej jestem przeciwieństwem i generalnie jestem negatywnie nastawiona do wszystkiego ale myślę, że to przez to co przeszłam w życiu, a było tego bardzo dużo, nie do opisania w kilku zdaniach. Generalnie on zawsze mnie wspiera psychicznie. Jesteśmy razem 12 lat i mieliśmy różne wzloty i upadki ale w tym czasie miały miejsce różne sytuacje, które nie dają mi spokoju. A chciałabym założyć rodzinę i mieć dziecko w niedalekiej przyszłości. I tu zaczyna się problem, bo nie do końca widzę w nim męża i ojca z kilku przyczyn. On ma bardzo wybuchowy charakter. Łatwo się podpala, jest typowym cholerykiem, często podnosi głos. Nigdy nie doszło przez te 12 lat do rękoczynów. Ale martwią mnie te dziwne sytuacje , które czasem mają miejsce. Często, nie tylko na mnie, w rozmowie, podnosi głos i chamsko się o coś np dopytuje, z takimi nerwami, że jest mi wstyd. Albo ostatnio rzucił w mojego kuzyna bułką, bo ten nie chciał jeść, nie na żarty ale ze złością. Czasem zdarzy mu się powiedzieć do mnie coś chamskiego, też przy innych. Abo mówi do mnie zachowuj się, czasem się czuję jakby był moim ojcem, a ja niegrzecznym dzieckiem, które trzeba strofować. Wiele razy o tym rozmawialiśmy, on jest tego świadomy i mówi, że nad tym pracuje, fakt widzę jakąś poprawę ale nie wiem jak długo zniosę takie wybuchy. Strasznie mnie to męczy, zwłaszcza, że zaczynam na poważnie myśleć o założeniu rodziny (mam 30 lat). Ogólnie nie mam wielu znajomych, jestem raczej typem samotnika, mam jakieś koleżanki w pracy i może jedną bliższą. Dzięki niemu też otworzyłam się na świat i wyszłam ze swojej skorupy, w której byłam wiele lat. Ale teraz nie wiem co mam robić. Już wiele razy myślałam o rozstaniu, przygotowywałam się do niego ale zawsze wygrywało to, że on jest dla mnie wielkim wsparciem i mogę na niego liczyć, pomaga w domu, ale np nie ma prawa jazdy i nie do końca radzi sobie w takich typowo męskich sprawach jak jakieś naprawy. Jeżeli chodzi o sprawy łóżkowe, to też z tym jest od dłuższego czasu duży problem, ja nie mam w ogóle ochoty. Jego charakter przysłania mi wszystko. Nie wiem już co robić, co o tym sądzicie? Czy ja przesadzam, czy może z takim facetem nie warto budować życia? Jego wybuchowy charakter na pewno się nie zmieni, wiem, że taki jest, porywcze, nie wiem agresywny słownie, ale z drugiej strony nie podcina mi skrzydeł, nie blokuje, nie jest zazdrosny ani zaborczy jak to zwykle bywa w związkach gdzie facet ma podobny charakter. Dużo wnosi dobrego w moje życia, ale jednocześnie tymi swoimi wybuchami powoduje moje duże wątpliwości. Jeżeli komuś uda się przebrnąć przez ten opis, będę bardzo wdzięczna za obiektywne spojrzenie i opinię. Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Generalnie wyzwiska to nie są, nigdy mnie nie wyzywał, są to bardziej jakieś chamskie komentarze powiedziane ze złością...ale może sama nie umiem tego wszystkiego ocenić...Wspiera mnie i jest obok w najgorszych dla mnie chwilach, wtedy taki nie jest i to mnie przy nim najbardziej trzyma. Nie wiem czy to wszystko jest normalne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Musisz postawić mu ultimatum. Związek 12 letni, to niby nie przelewki, gdyby nie zależało mu na Tobie, to nie byłby przez te lata przy Tobie. Powiedz mu wprost, że chciałabys założyć rodzinę, ale że te jego choleryczne zachowanie martwi Cię, że nie chciałabyś aby Wasze dzieci w przyszłości były świadkami kłótni, rzucania przedmiotami i unoszącego się w domu hałasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Właśnie dziwne jest to, że on ma świadomość tego, że jest to złe, ale już po fakcie jak mu o tym powiem, wiele razy o tym rozmawiamy, wydaje mi się, że on nad tym próbuje pracować ale i tak takie sytuacje dziwne się zdarzają...Gdyby był to typowy przykład agresywnego faceta, o jakich czytałam albo słyszałam, nie miałabym wątpliwości co zrobić, a tu wszystko nie jest takie jednoznaczne... Bardzo dziękuję za Wasze komentarze!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Musisz mu dać do zrozumienia, że jeśli tego nie zmieni, to te Wasze 12 lat przepadnie. Może będzie potrzebna wizyta u psychologa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość dziś Właśnie dziwne jest to, że on ma świadomość tego, że jest to złe, ale już po fakcie jak mu o tym powiem, wiele razy o tym rozmawiamy, wydaje mi się, że on nad tym próbuje pracować ale i tak takie sytuacje dziwne się zdarzają...Gdyby był to typowy przykład agresywnego faceta, o jakich czytałam albo słyszałam, nie miałabym wątpliwości co zrobić, a tu wszystko nie jest takie jednoznaczne... Bardzo dziękuję za Wasze komentarze! xxx to jest typowy przykład agresywnego faceta a ty zachowujesz się jak typowa ofiara takiego zwiazku...zanim coś złego o nim to wpierw wstęp jaki to on jest cudowny-czasem:O One dokładnie tak jak ty nie wiedzą czy to normalne czy nie. Współuzaleznienie mówi ci to coś? Ponadto juz sam fakt że masz oblozne chorą matkę, którą się opiekujesz jest na to dowodem. Ludzie opiekujacy się obłoznie chorymi też mają syndrom współuzależnienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
szukasz wsparcia? znajdz psychologa ten facet wsparciem dla ciebie nie jest. Zacieraja ci się granice co jest prawidlowe a co nie. Ten chaos wynika z tego że nie wierzysz swoim odczuciom i to wpędzi cię w kłopoty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie zastanawia jeszcze jedno: nie jesteście już nastolatkami, znacie się bardzo długo. Jestescie dorośli. Ty masz już 30 lat- oczywiście, nie pisze, ze jesteś "stara", ale mam wrazenie , ze w takim stanie wiecznego narzeczeństwa nie da się normalnie funkcjonować. Przez tyle lat nie probowal jakos sformalizować związku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
12 lat to bardzo długo, zawdzięczasz mu wiele, ale nie pozwol by traktowal Cie pozniej jak niewolnice

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale pitolicie ! Aż strach to czytać. Jeszcze chwilą i się okaże, że powinna wiać bo zostanie zamknięta w złotej klatce bita i ponizana ! Przesadzacie i to grubo ! Autorko coś Ci napisze a jestem na prawdę trzeźwo myslaca niczym nie zaslepiona młoda kobieta. Moja matka od 23 lat żyję z takim mężczyzna. Typowy choleryk ! No wypisz wymaluj to co Ty piszesz. Gdyby miał Cię bić już dawno by to robił. Mój ojciec zawsze wybuchal ni z tego ni z owego. Moja matka mądra kobieta zzawsze puszczala to w danej chwili mimo uszu żeby go jeszcze podkrecic przypadkiem. Na drugi dzień wykladala kawę na ławę. Tak jest po dziś dzień. I nigdy w domu nie bbyło grubej awantury. Oczywiście mamie czy mnie i siostrze nie raz było przykro, ale wiem że on za nas trzy życie odda jeśli trzeba będzie :-) jest wspaniałym mężem i ojcem. Nigdy nie dostałam klapsa, NIGDY ! Czy to ja czy siostra. On sobie pokrzyczy i przestanie jak nikt nie zwróci uwagi. Po prostu taki charakter, porywczy wybuchowy. Moja babcia jest identyczna. Także uspokoj się. I wierz mi jeśli dasz mu dziecko to będziecie oczkami w jego głowie, diamentami których nie da skrzywdzić i nie pozwoli na to aby was stracić. Skoro jest dla Ciebie wsparciem i poza tym chwilowym brakiem Panowania nad emocjami nie masz mu nic do zarzucenia, jest Ci z nim dobrze i uważasz, że jest wartościowym człowiekiem to nie wahaj się ;-) Powodzenia !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brawa dla pani z 14.59 ! Wreszcie ktoś rozsądnie napisał a nie ; musisz mu postawić ultimatum , będzie gorzej , itp itd ... Kobieta jest z nim 12 lat i palcem ją nie tknął ! takiego faceta dziecko tylko i wyłącznie uspokoi a nie że będzie gorzej . To taki typ charakteru , pewnie sam na siebie jest potem wściekły że robi takie a nie inne rzeczy . Jakby był z gruntu zły to już dawno by podniósł na nią rękę ! Hasła z cyklu : nie pozwól mu się traktować jak niewolnica są tu totalnie nie na miejscu . Wizyta u specjalisty może być wskazana , czy nie ma czegoś jak np borderline .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie komentarze! Wezmę wszystko pod uwagę. Rzeczywiście jest to typowy choleryk, ale wiem, że serce ma dobre. Dzisiaj rozmawialiśmy na ten temat i mamy iść razem do psychologa. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Wiem, że wiele kobiet usprawiedliwia złe zachowanie swoich facetów, ja tego nie chcę, tylko chcę spojrzeć na tą sytuację z dystansu, bo na razie mam kompletny mętlik w głowie dlatego Wasze opinie są dla mnie ważne. Pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To ja z 14:59 Zgodził się odwiedzić psychologa. Brawo ! Jest na pewno mądrym człowiekiem bo świadomość tego, że ma się problem i można to załagodzić troche wynika z mądrości :-) moja mama sama sobie i ojcu byla i jest trochę psychologiem więc wizyt jako ttakich nie potrzebowali. Ona sama umie sobie radzić z tym i zawsze tak było ;-) A wam życzę powodzenia i mocno trzymam kciuki ! Ps. Dzięki za poparcie moich słów :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×