Gość gość Napisano Listopad 16, 2014 tak wlasnie rozmyslam nad istota pierwszej milosci. otoz po obejrzeniu filmu "Trzy metry nad niebem" - tak wiem, malo ambitny:), uswiadomilam sobie, ze tak naprawde nie tesknimy do pierwszej milosci jako osoby, tylko do dawnych lat zwiazanych z mlodoscia, swiezoscia, wspomnieniem i ekscytacja wszytskim tym co robilismy pierwszy raz- alkohol, papieros, pocalunek, seks. zazwyczaj tym pierwszym uniesieniom towarzyszy nam pierwsza milosc. jest naszym nieodlacznym elementem dojrzewania. W trakcie filmu powrocily motylki, usmiech na twarzy. poczulam, ze znow chcialabym miec nascie lat, przezywac najbardziej beztroski, a zarazem pelen napiec i wielkich przezyc okres w zyciu czlowieka. to wlasnie ten czas uksztaltowal nas i przezywajac cos podobnego w obecnej chwili wracamy do tamtych lat. nagle zauwazamy, ze nowa milosc juz nie wzbudza takich emocji, ze pierwszy pocalunek, tak naprawde nie jest pierwszy i szybko o nim zapominamy. seksu z nowa osoba nie przezywamy przez kolejnych pare miesiecy tylko traktujemy jak cos nam dobrze znanego, bez wiekszych wzruszen. brak nam spontanicznosci, radosci z chwili, wszytsko musimy dokladnie przemyslec. obecnie mam 27 lat i z utesknieniem wspominam czasy mlodosci, o pierwszej milosci tez czasami pomysle, ale tak naprawde nie do niej mi sie teskni... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach