Gość limoodsąsiada Napisano Listopad 20, 2014 Poszłam do piwnicy po buty zimowe, nagle zgasło światło. Potem słyszę jakieś sapanie, charczenie i nagle dostałam w głowę, chyba w pięści. Padłam jak stałam, rozpłakałam się, usłyszałam tylko, jak ktoś ucieka z piwnicy. Zaczęłam krzyczeć, światło się zapaliło, pojawiła się sąsiadka, mówiła, że przed chwilą sąsiad spod 4 wyleciał z piwnicy jak oparzony. Limo mam jak stodoła, łeb mi pęka. Mąż poszedł pod nr 4, zapytać się, o co chodziło temu poj**owi? Nie chciałam policji wzywać. więcej by problemów było, składania zeznań, obdukcji, niż to wszystko warte. Matka sąsiada powiedziała, że synuś myślał, że to jego koleżka spod 7, z którym ma jakieś zatargi. Piwnice mamy z tym spod 7 w tym samym korytarzyku i ten jeleń spod 4 myślał, że to koleżka, więc światło zgasił i mi przywalił. GDZIE SIĘ TACY LUDZIE RODZĄ, DO DIABŁA?! Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach