Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość oksydżen

po co mi to było?

Polecane posty

Gość oksydżen

Jestem sama od kilku lat, jakoś sobie z tym radziłam, odrzuciłam starania wielu mężczyzn, nie żałowałam zakończonych związków, bo to nie była prawdziwa miłość, i ogólnie pogodziłam się ze swoim losem. Aż tu około rok temu pojawił się on. Nie rozmawialiśmy najpierw, a tylko przebywali w tych samych miejscach i wówczas wszystko było jeszcze ok, nie zwracałam na niego uwagi. Dopiero kilku rozmowach zaczęłam odczuwać chęć przebywania z nim, bliskości. Prze ten rok spędziliśmy ze sobą nie więcej niż dwa tygodnie więc znam go głownie z kontaktów internetowo-telefonicznych, bo mieszkamy dość daleko od siebie. Przechodząc do sedna, chcę się oduroczyć, bo bardzo mi to komplikuje życie. Myślę o nim za dużo, tęsknię, czuję niepewność i jakieś wewnętrzne przekonanie, ze to mnie prowadzi do rozczarowań i zranienia. On chciałby mnie bliżej poznać, ale nie widzi na to sposobu, nie wierzy w związki na odległość. A ja boję się cierpieć, za stara jestem na takie przeżycia. Tak bym chciała podejść do sprawy na zasadzie bierz dzień za dniem, nie przejmuj się. Ale nie umiem, cholera nie umiem. Co robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
miałam podobnie, długo sama, poznałam świetnego faceta, na odległość, ale tak mi się spodobał, a ja jemu, że rzuciliśmy się w to jak wariaci.. I po paru miesiącach wszystko się wypaliło, on uznał, że nie widzi dla nas przyszłości i chociaż ja może nie byłam stu procentowo pewna, że zawsze będziemy razem (wiadomo, różnie w życiu bywa) to zdążyłam się zaangażować i naprawdę chciałam z nim być, wydaje mi się, że wszystkie przeciwności jakoś można pokonać jeśli się chce. No ale skoro on nie chciał.. Nie chcę nic sugerować, bo może akurat w Twoim przypadku byłoby to cos fajnego, ale ja też miałam chwile zwątpienia, na zasadzie, że bałam się, czy mnie to koniec końców nie zrani. Ale nie umiałam nigdy słuchać intuicji i to mnie chyba raz na zawsze nauczy, że jednak trzeba..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oksydżen
z drugiej strony ja się tak mało znam na związkach, wcześniejsze były jakieś płytsze, mniej mi zależało. a za jakiś czas mogę żałować, że nie zawalczyłam czy taki niefart można mieć zapisany w gwiazdach? bo ja już nie wiem, dlaczego mimu naprawdę wielu zainteresowanych facetów nigdy z żadnym mi nie wyszło. i pewnie teraz moja podświadomość mówi mi, że szczęście we dwoje nie dla mnie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jakbym o sobie czytała, mimo wszystko uważam, że nie należy myśleć, że nam jest nie pisane, może pisane a może nie, ale nastawiać się nie trzeba konkretnie. Może rzeczywiście akurat to jest ta osoba, z którą powinnaś spróbować, ja napisałam swój przykład w ten sposób, bo jestem tym rozgoryczona i na razie nie umiem się cieszyć z tych chwil, które były cudowne, bo ciągle je widzę przez pryzmat tego, że były kłamstwem - albo działy się "po nic". Po prostu zastanawiam się, po co mi to było :p Ale pewnie gdybym miała spróbować znów czegoś takiego, gdyby mnie tak ciągnęło jak wtedy, to myślę, że dała bym się pociągnąć.. Podobno lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało. Czy to prawda nie wiem, może jak przeboleję, to stwierdzę tak samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×