Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Gdzie ten pieprzony sens

Polecane posty

Gość gość

Skąd wy bierzecie siły, ochotę, sens do życia? Czy tylko ja jestem taka j64%$#%nięta? Dlaczego nic mi się nie chce, w niczym nie widze sensu, nie mam ochoty chodzić nigdzie, poznawać ludzi, nikogo widzieć nawet. Nic nie mam w życiu, nikogo. Ciągle tylko to poczucie winy i wstyd nie wiadomo za co kużwa przecież nikogo nie zabiłam. Nic mnie nie definiuje, jestem nikim. Co ja mam zrobić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Leki. Tylko tyle i az tyle- neuroprzekazniki w mozgu i ich prawidlowa rownoga to klucz do szczescia. Mozesz miec wszystko i palnac sobie kulke a leb ale mozesz ledwo wiazac koniec z koncem i byc szczesliwym - bpo wszystko zalezy wylacznie od tego jak postrzegamy rzeczywistosc, jesli ejst zaburzona to polecam antydepresanty, zadne p*****ly typu pozytywne myslenie czy suzkanie przyjaciol. Tylko leki, ew. zakochanie sie, dziala tak samo ale na krotsza mete

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie z kolei nic nie cieszy. Nawet wyjazd w góry jest mi właściwie obojętny. Ojciec jak byłam mała powieział że jak człowieka nic już nie cieszy to czas żeby umrzeć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zacznij sie zdrowo odżywiać i zapisz sie na siłownie. Odzyskasz siły i chęć do życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie pieprzcie tu autorce że leki cos załatwią, ja czuje się podobnie jak autorka odkąd pamiętam , lecze się u psychiatry od jakiś 5 lat, biorę leki i to nie zmieniło nic . Nadal nie czuję sensu, nie mam siły zmienić swojego życia, boję się zmian. Niby humorek leszy po nich jest, ale nie zmianiły leki mojego zycia na lepsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja jestem zadowolona z życia ! chocaz jeden sk....l potraktował mnie okropnie,bawił sie w egzorcyzmy i diabłem mnie uraczył,huk mu w oko,i muszę iśc do egzorcysty, ale bóg jest nie rychliwy ale sprawiedliwy!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tafudecti1979qxqac
Skąd wy bierzecie siły, ochotę, sens do życia? Czy tylko ja jestem taka j64%$#%nięta? Dlaczego nic mi się nie chce, w niczym nie widze sensu, nie mam ochoty chodzić nigdzie, poznawać ludzi, nikogo widzieć nawet. Nic nie mam w życiu, nikogo. Ciągle tylko to poczucie winy i wstyd nie wiadomo za co kużwa przecież nikogo nie zabiłam. Nic mnie nie definiuje, jestem nikim. Co ja mam zrobić Jasne http://norw.in/26

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale ja już brałam leki.. byłam u psychologów, chyba 2 . Odechciało mi się gadać już. U psychiatry.. Ktoś pisał o wycieczce w góry - to u mnie to samo.. Nawet gdyby mi ktoś wręczył bilet na hawaje to g****o by mnie to obchodziło.. mam wrażenie, że się skonczyłam. Że życie moje się skonczyło.. Mam wrażenie, że jestem w pułapce z której nie umiem się wydostać.. Widzę tych wszystkich ludzi, którzy się cieszą, którzy coś robią, ktorzy chcą coś robić, zależy im i w ogóle..i mam ochotę zacząć wrzeszczeć, bo ja nie czuję nic!! W*****a mnie to jak nie wiem.. Izoluje się przez to. Własciwie izolowałam, bo teraz nie mam już od kogo. Mogę siedziec i gapić się w sciane. Nic mnie nie obchodzi. Wszystko jest za trudne dla mnie. Czuję się jak pasożyt- przez to mam wyrzuty sumienia. Czuję ciągle, że na nic nie zasługuje, dlatego uciekam od wszystkiego, wszystkich. Nie chce żeby ktokolwiek mnie widział, bo nie chce nikogo rozczarować.. Chce się schować, zasnąc, przestać czuć tą pustkę, ten bezsens.. Chciałabym zacząć od nowa, być kimś innym, mieć cel, widzieć sens.. ale nie widzę. Może ktoś napisze - "idz do hospicjum od razu ci się polepszy".. Mhm. Tyle, że myslicie, że ja nie wiem jakim zerem jestem skoro nie doceniam tego, że jestem zdrowa fizycznie a ktoś nie? Myślicie,że nie wiem, że ktoś nie ma kasy na jedzienie czy jest bezdomny a ja mam co jesc i gdzie mieszkać? Myślicie, że nie zdaje sobie z tego sprawy? Zdaje, aż za dobrze. I mam z tego powodu straszne poczucie winy..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×