Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość rowerzystkka

Widzialam wypadek i uciekłam

Polecane posty

Gość rowerzystkka

Od miesiaca mam nowa prace, dojezdzam co dzien rowerem dwa km do najblizszego przystanku komunikacji publicznej, jade przez spokojne (i zazwyczaj zupelnie puste i ciche o tak porannej porze) ulice, wsrod domow jednorodzinnych, gdzie ograniczenie ruchu jest 40 km/h a ulice dosc waskie. W ostatni piatek jechalam rowerem rano jak zwykle. Jachalam w pewnym momencie prosta, dluga ulica, idaca troszke pod gore, w polowie tej ulicy jest malutkie rondo na skrzyzowaniu z inna uliczka. Bylam chwile przed tym rondem gdy zobaczylam, ze na przeciwnym pasie w oddali na gorze tej ulicy jedzie szybko (60-70km na h?) duze, terenowe czarne auto; odruchowo przysunelam sie do pobocza maksymalnie blisko. Przejechalam przez rondo, dalej kierujac sie prosto ta ulica; chwile pozniej to czarne auto mnie minelo (tam byl kierowca i pasazer-dwoch facetow), i zobaczylam,ze zaraz za nim jedzie drugie, osobowe biale auto (kierowca i pasazerka, mlodzi)- niezwykle blisko tzn nie zachowujac zbyt duzego odstepu za czarnym autem i rownie rozpedzone. Przez glowe mi przeszlo,ze sie wysciguja, czy wyglupiaja, bo tak szybko jada i w ogole, jakos balam sie, nie lubie jak ktos szybko jedzie, zwlaszcza rano zazwyczaj nikogo tam nie spotykam (zero aut itd). Po kilku sekundach dalszej jazdy uslyszalam pisk hamulcow, ogladnelam sie i zobaczylam,jak to biale auto zaraz za rondem sie slizga po jezdni a potem wali bokiem (od strony pasazerki) w drzewo na poboczu...juz jakies 200 m za mna. Oczywiscie szok, zatrzymalam sie, nie wiedzialam, co robic, czy zawrocic? Serce mi bilo jak szalone. Zobaczylam,ze to czarne sie auto sie cofnelo na wstecznym, pasazer z niego wysiadl i podszedl do tego bialego auta, takze jakas osoba wyprowadzajaca psa czy tam mieszkajaca na przeciwko przeszla z drugiej strony ulicy by zobaczyc do bialego auta. A ja..? z bijacym sercem wykalkulowalam, ze na miejscu wypadku sa juz 3 osoby "do pomocy", a ja musze zdarzyc na czas do pracy, wiec jak tchorz sie odwrocilam i pojechalam w strone przystanku... Zaluje, nie moge przestac o tym myslec, zastanawiam sie,czy cos im sie stalo, czy przezyli.. Nawet jesli na nic bym sie nie zdala do pomocy,to i tak nie moge sobie wybaczyc,ze ucieklam. To drzwo jest wgniecione teraz, wyraznie wgniecione; jak wracalam w piatek to nie bylo juz sladu po bialym aucie, jedynie to wgniecenie i kawalki szkla czy czegos,ale niewiele. Boje sie jezdzic na rowerze, co chwile o tym wypadku mysle i slysze ten gluchy pisk hamulcow i huk stukniecia w drzwo. :( Nie umiem sobie wybaczyc, zle mi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
coz, nie taki diabel swiety jak go maluja i nie taki krzysztof diabelski jak o nim pisza :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rowerzystkka
:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzis po pracy zglos się na policję, i powiedz, ze widziałas wypadek z daleka. Nie zglosilas się wczesniej, bo byłaś w szoku. Nikt Ci nic nie zrobi, bo w tym wypadku nie uczestniczyłas, po prostu idź na policję, i opowiedz, co widziałaś. Nie bój się, i nie denerwuj. Pozdrawiam. urszak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a po co na policje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nic zlego nie zrobilas. W wypadku nie uczestniczylas w dodatku mowisz ze juz ktos pobiegl im na pomoc. jedyne co mozesz i powinnas to zglosic sie na policje ze widzialas co sie stalo i ze jechali z duza predkoscia . Zazwyczaj policja lubi jak ktos przyjdzie i im opowie co sie stalo zeby sie nie meczyli z dohodzeniem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
boje sie ze naskarza na mnie ze jechalam bez kasku , tu gdzie mieszkam kaski sa obowiazkowe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To powiedz ze jechalas w kasku i mialas zapiete pasy. Nikt ci nie udowodni. Pelikany łykają wszystko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nikt się nie będzie czepial, ani nawet pytal ciebie o ten kask. Powinnaś się zglosić, i opowiedziec, co WIDZIAŁAŚ. To jest najwazniejsze. urszak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×