Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość MrNobody

Skazany na samotność

Polecane posty

Gość MrNobody

Piszę to ponieważ chyba chcę się wam wyżalić. Jestem 25cio letnim mężczyzną, pracuję w hurtowni budowlanej, zarobki nie są najlepsze, ale mogłoby być gorzej. Wydaje mi się, że ogólnym rozrachunku jestem raczej dobrym człowiekiem, oddaję honorowo krew, ostatnio też zostałem dawcą szpiku kostnego. Zawsze byłem raczej wycofany, na szkolnych dyskotekach podpierałem ściany, nieśmiały, schowany gdzieś w cieniu przed światem, ot taki spokojny i miły chłopak, do rany przyłóż. Wydaje mi się też, że jestem raczej przystojny, mam 192 cm wzrostu, stosunkowo dobrą budowę ciała, nie jestem ani otyły ani jakoś straszliwie szczupły. Pomimo wszystkiego tego nigdy jeszcze nie miałem dziewczyny, nigdy żadnej tak na prawdę nie trzymałem za dłoń, nie całowałem z uczuciem. Z jakiegoś powodu jestem dla nich odpychający, jak trędowaty. Boję się, że mój pociąg już dawno odjechał, że jest dla mnie już za późno. Wszystkim na około wmawiam, że jest dobrze, że nawet nie chcę mieć dziewczyny, robię dobrą minę do złej gry, ale tak na prawdę jest wprost odwrotnie. Boję się tego, że moje życie do samego jego końca będzie wyglądać tak jak teraz, czyli praca, dom komputer, praca, dom, komputer. Nie wierzę, że coś się zmieni, tak bardzo boję się samotności, że nawet nie chcę dożyć podeszłego wieku, wolałbym chyba nawet młodo umrzeć, gdyby jutro na ulicy miałby mnie potrącić samochód, to w ostatnich sekundach życia nawet nie miałbym do kierowcy żalu. W końcu uratowałby mnie od piekła samotności, które już dziś przeżywam. Oczywiście próbuję coś z tym zmienić. Mam konto na pewnym, nazwijmy to 'portalu randkowym', nazywa się badoo. Ale nic mi po tym, pomimo nawet wysokich ocen zdjęć, rzadko która dziewczyna mi odpisuje. Na palcach jednej dłoni, mógłbym policzyć te z którymi rozmawiałem nieco dłużej. Ale i tak nic z tego potem nie było. Jedna to nawet mnie wystawiła, po tym jak umówiliśmy się na spotkanie u niej w mieście. Boże jak ja się początkowo cieszyłem że może wreszcie coś się zmieni w moim życiu uczuciowym. A tu klops jak zawsze. Ostatnio nawet napisałem do pewnej naprawdę ładnej dziewczyny, która jest w ciąży z byłym. Pisała na profilu, że szuka kogoś właśnie takiego jak ja, kogoś kogo nie interesuje tylko seksualność i wygląd, ale wnętrze, kogoś nie tylko na dobre ale i na złe. Myślę, że mógłbym nawet zaakceptować jej synka, który za kilka miesięcy ma się urodzić. Tak bardzo byłem zdesperowany aby kogoś mieć, że napisałem do dziewczyny, która wg standardów naszego społeczeństwa znalazła się na samym dnie, bo w ciąży i samotna. Ale ona nie odpisała, zupełnie jakby uznała, że nie jest w aż tak złej pozycji aby mi odpisywać, zupełnie jakbym nie był dla niej nawet planem C. Za każdym razem gdy przeżywam taki zawód, obiecuję sobie, że już nie wejdę na ten portal, a jak już wejdę to tylko po to aby skasować konto, nota bene obecne jest już moim drugim, poprzednie skasowałem ale i tak wróciłem po czasie. Ja nie chcę tak żyć! Chce mieć przy sobie ładną dziewczynę, choć oczywiście bez szaleństw, nie musi być seks bombą, ważne aby miała to coś co przykuje mą uwagę. Chcę zasypiać co wieczór obok niej i budzić się rano. Chodzić z nią na długie spacery, patrzeć jej całymi godzinami w oczy itd. Chcę żyć, bo obecnie tylko udaję, że żyję. Powiedzcie mi dlaczego ja? Dlaczego czuję taki niekończący się ból istnienia? Dlaczego niektórzy mają dziewczyn na pęczki a inni, tacy jak ja żyją w świadomości tego, że dokonają żywota w samotności. Dlaczego ja? Dlaczego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość coreczka tatusia
goovna sie nie tyka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość messeria
Wiem, że charakteru ot tak się nie zmieni ale wydaje mi się, że po prostu jesteś zbyt miły, zbyt uprzejmy, zbyt zdesperowany... Nie zmienisz tego ale jedno jest ważne - musisz siebie zaakceptować. Inaczej będziesz postrzegał świat tak jak do tej pory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćmik
bo jest tak jak myślisz jak się nastawisz w co uwierzysz ,musiałbyś pokochać życie i siebie,i mieć w sobie luuz ,żadnej desperacji, teraz jesteś jak kobieta bluszcz nieszczęśliwa czekająca na ofiarę,wyobraż sobie że kawałek świata jest Twój i wtedy poznasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MrNobody
Wybaczcie ale wasze rady są dla mnie całkowicie niezrozumiałe. Niby jak mam zaakceptować siebie? To jest jakieś quest, jak w grze komputerowej? Że wystarczy, że pójdę do jakiegoś miejsca, coś komuś wezmę, i komuś oddam i będzie dobrze? W zamian otrzymam akceptację samego siebie? Nie pojmuję. Albo, że jutro rano wstanę i powiem sobie "na mocy nadanej mi przeze mnie, akceptuję siebie!" i z automatu będzie git? Nie widzę związku przyczynowo - skutkowego. To zadziała jak magnes neodymowy? Nagle wszystkie wartościowe dziewczyny będą same do mnie lgnąć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość messeria
Wiesz, co? Jak Ty każdej dziewczynie odpisujesz tak jak tutaj ( w przypadku, gdy nie wiesz o co JEJ chodzi lub powiedziała coś, co jest sprzeczne z Twoim zdaniem) Wydałeś mi się nadęty i nieprzyjemny, czar prysł. Po drugie. Nikt nie napisał, ze zaakceptowanie samego siebie jest łatwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to są prawa które wchodzą na kilka płaszczyzn :-) w psychologii -tak ,akceptacja siebie przyciąga innych ,w nie psychologii :-)emanujesz myślami, energią ,są ludzie którzy żyją w zgodzie ze sobą mogą wszystko nic nie muszą ,mają magnetyczną moc przyciągania ,jak jesteś mocno uziemiony nie zrozumiesz ale to bardzo logiczne jak chwilę się nad tym zatrzymasz,na logikę skoro stwierdzisz że jesteś skazany to dlaczego ma być inaczej? ktoś ma zmienić wszystko za Ciebie?Ty zarządzasz ,tak budzisz się z uczuciem że życie jest ciekawe,zrób tak 20 razy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Skąd jesteś jeśli można wiedzieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MrNobody
Bez dokładnego adresu. Kujawy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rozumiem Cię doskonale - mam tak samo, jestem kobietą (mam 24 lata) i też od zawsze sama...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no i załatwione teraz możecie się już bawić razem :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MrNobody
Czyli jest jednak tak jak przypuszczałem. Nie jest mi dane być z kimś, być szczęśliwym. Nie założę nigdy rodziny. Szkoda jedynie, że moja głupia natura zmusza mnie co jakiś czas to tego, aby po każdym nokaucie próbować ponownie szukać szczęścia, które i tak do mnie nie przyjdzie. Jeżeli nie potrafię znaleźć kogoś takim jakim jestem, to sprawa jest przesądzona, jestem skazany na samotność. Już zawsze będę odwracał wzrok od całujących się par. Widać nieszczęśliwy musi być ktoś, aby ktoś inny był szczęśliwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abstraktyk
Z takim podejsciem do zycia bedziesz wiecznie nieszczesliwy, nawet jak znajdziesz ta swoja polowke. Trzeba sie umiec cieszyc z tego co sie ma, a nie z tego co sie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
samotnosc to moj najwiekszy wrog, pelno tu zranionych dusz... jestem jedna z nich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość MrNobody
Abstraktyk nie obraź się, ale to co mi napisałeś zabrzmiało mniej więcej tak, jakbyś choremu na AIDS polecił brać aspirynę. Korzystam z życia jak mogę, mam trochę pieniędzy odłożonych, nie wiele ale na moje zachcianki w zupełności mi starczy. Jedyne czego mi brakuje to poczucia celu, sensu, kierunku w którym mógłbym podążać. Jestem niczym szybkie sportowe auto z pustym bakiem. Sam sobie z tym nie poradzę, nie wiem jak, nie potrafię. A jeżeli nikt nie chce mi pomóc to jak mam sobie z tym poradzić? Sam się przecież do stacji benzynowej nie doczłapię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abstraktyk
To pozwol stacji benzynowej doczlapac do Ciebie. Taki juz jest paradoks naszego zycia. Jezeli czegos bardzo pragniesz to na pewno tego nie osiagniesz. Ja marze tylko o jednej, ale juz jest dla mnie nieosiagalna. I tak blakam sie przez zycie jak statek przez ocean, ktory wcale nie jest taki pusty, wciaz mijam inne statki, niestety, maja one inne porty docelowe, ale mysle, ze jest ich tak duzo, ze nawet gdybym spuscil zagle, to wciaz mijalyby mnie nowe. Dlatego zostan w samochodzie, na pewno ktos sie zatrzyma i zapyta w czym Ci pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciocia muminków
hm, a może po prostu weź swój los w swoje ręce? Wyjdz gdzieś? Zaglądaj na portale dla singli, na czaty? Tam też są wartościowe osoby. np na http://randki-online24.pl bardzo przestrzegają weryfikacji osób więc nie są to jakieś fejki. Śmiało, odwagi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×