Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

czego pragną mężczyźni?

Polecane posty

Gość gość

Jak w temacie - jestem na rozdrożu, rozczarowana związkami, mężczyznami których w życiu poznałam. Nie jestem jakąś księżniczką czekającą na rycerza w lśniącej zbroi, nie oczekuje wiele. Marzy mi się zwykły, fajny facet który nie boi się zaangażować i stracić swą "wolność". Proszę o jakieś wskazówki bo poważnie zaczynam myśleć o samotnym życiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja bym pragnął czułości drugiej osoby i tego, żeby choć raz mi ktoś powiedział mi "kocham cię"Jestem facetem i wcale nie żartuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dobrze słyszeć, ze jest chociaż jeden poważny facet. Nie wiem czy ze mą coś nie tak, ale gdy tylko pokażę, że mi zależy, ze go lubię - traci zainteresowanie i odgrywa niedostępnego. Kurczę czasami mam tego serdecznie dość, serio. Najpierw facet sam zabiega o względy a później się wycofuje. Nie wiem jak mam się zachowywać, żeby facet tego zainteresowania nie stracił..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Coś w tym jest kiedy dziewczyna "za bardzo" zabiega o względy faceta on robi się momentalnie oschły i dystansuje się, naprawdę nie warto się śpieszyć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ile masz lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czego chca? twojej doopy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sęk w tym, że ja tak łatwo nie ulegam. Facet, który ostatnio "zalazł mi za skórę" starał się o moje względy około trzech miesięcy. Kiedy w końcu się przełamałam i stwierdziłam, ze zaryzykuję bo wydaje się naprawdę miły - sru - cisza. Udaje silnie zajętego, głupiego esa nie ma kiedy wysłać. Wkurza mnie to zachowanie bo mi ciężko jest się otworzyć, poza tym sama nie gram w takie gierki więc dlaczego do cholery oni grają? O co chodzi? Żyję już trochę na tym świecie, kilku mężczyzn poznałam, parę "mądrych" książek przeczytałam - i gdzie jestem ? W punkcie wyjścia, wcale nie mądrzejsza niż na pierwszej randce w moim życiu..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam 32 lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tego samego co kobiety Bezpieczeństwa spokoju miłości Mówię o normalnych ludziach oczywiście:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Więc dlaczego nie ja? Wysyłam pozytywne sygnały, jestem szczera, otwarta i ciepła. Ludzie zazwyczaj odbierają mnie pozytywnie, facetom się podobam. No do czasu aż nie pokażę, że mi też zależy. Kuźwa przecież chyba o to w życiu chodzi, tak? Żeby kochać i być kochanym :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
00:42 Może pomódl się do Boga Przecież nikt o d niego lepiej nie zna się na miłości wszak on jest miłością nieskończoną. On z pewnością doskonale wie gdzie jest twoja druga połowa i wskaże ci drogę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak ja też tak miałam Działałam na własną rękę i brakowało mi profesjonalizmu. Prosiłam Boga żeby się mną zajął i tym wszystkim co mi nie wychodzi i robię źle. Podsuwał mi różne cenne myśli wskazówki i w bardzo krótkim czasie odnalazłam swoje szczęście:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może faktycznie coś w tym jest. Gdy pierwszy "wymodlony" chłopak mnie zdradził i porzucił przestałam prosić Boga o nastepnego :/ Kiedyś spowiednik tak mnie zdołował, że wyłam dwa dni. Mówiłam, że najbardziej w życiu brakuje mi miłości, takiej odwzajemnionej, pełnej szacunku, normalnej. A on mi delikatnie zasugerował, że może nie wszyscy mamy tu swoje połówki, może to ma być krzyż który mam nieść przez życie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi też się wydawało że to jest mój krzyż A powodów by tak myśleć miałam więcej. Ze mną był taki problem że ja miałam powodzenie nie musiałam się o nie modlić tylko nie do końca wiedziałam czego chce a już na pewno nie wierzyłam że mogę mieć to czego pragnę:) Bóg najpierw kazał mi się określić i sprecyzować samej przed sobą swoje pragnienia. Potem za każdym razem jak dzwonił do mnie mój potencjalny narzeczony ;) nasuwał mi myśli ,,popatrz on taki nie jest zamknij ten temat" I TA MI WSKAZYWAŁ DROGĘ aż kiedyś gdzieś skrzyżował mi drogę z pewnym mężczyzną którego normalnie bym się bała bo był zbyt idealny:) Nie myślałam o nim poważnie więc nie umówiłam się z nim ale zdobył mój numer;) i komunikator Zapomniałam o nim jakoś tak następnego dnia już:) Po 2 tyg. zapraszał mnie przez komunikator na imprezę z jego przyjaciółmi w klubie. Grzecznie odmówiłam:) Po 2 miesiącach on zadzwonił do mnie Chciał mnie tym razem zaprosić na kawę:) Szybko przypadliśmy sobie do gustu Nigdy nie było sytuacji że któreś z nas prowadziło z drugim grę Od 10lat żyjemy sobie jak w jakiejś symbiozie gdyby któregoś zabrakło drugie by chyba uschło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zdaje sobie sprawę, że facet który się zaczyna migać i najwyraźniej ma jakiś problem ze sobą - raczej nie jest dla mnie. Szkoda, że to się zazwyczaj okazuje wtedy, gdy ja się zaangażuję.. Raczej wiem czego szukam w mężczyźnie, więc to nie to. Z każdym takim rozczarowaniem coraz mniej we mnie nadziei, że w końcu spotkam tego jedynego. Nie chcę się nad sobą rozczulać bo to bez sensu. Po prostu nie wiem czy szukać dalej czy dać sobie spokój. i żyć samej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To jest niemożliwe że jest tak jak ci ksiądz mówił. Kiedyś chodziłam do kościoła tylko że ja jestem wnikliwym słuchaczem jak ktoś cos do mnie mówi to analizuję formę, treść, znaczenie i przede wszystkim koduję. Nie jeden raz byłam świadkiem jak ksiądz mówił na jednym kazaniu o czymś, czemu na drugim kazaniu już przeczył. Nie bez powodu wierni dziś cenią sobie krótkie msze bez zbędnych kazań. Żeby wygłaszać kazania też trzeba mieć dobrą pamięć. Księża to tylko ludzie, często bardziej ułomni niż ci którzy wybrali normalną drogę w życiu. Ja bym się nie przejmowała za bardzo tym co oni mówią. Mówcą trzeba się urodzić;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
01:21 Raczej przyznaj się sama przed sobą czego pragniesz-to wcale nie jest takie łatwe:) Przekonasz się jak zrobisz sobie taką godzinę zwierzeń samej przed sobą. Wyłóż kawę na ławę a będziesz zaskoczona. Najważniejsze jest to żebyś nigdy nie wątpiła że zasługujesz na to !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A kto wie? Moja parafia ma szczęście do mądrych, inteligentnych księży. Mój spowiednik to również inteligentny człowiek, cenię sobie jego kazania, rady. Jego wskazówka podczas spowiedzi tak mnie zabolała bo wydał mi się strasznie prawdopodobna. Może faktycznie nie możemy mieć tego, czego najbardziej pragniemy? Eh trudno, na razie mam dosyć robienia z siebie idiotki. Trafi się - to trafi, nie - to nie. Dziękuję za wskazówki i rady. Dobrej nocy życzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jestem właśnie w takiej sytuacji...zależało mu...dopóki nie odwzajmnilam uczuć .teraz to wygląda tak ze mi zależy a on niedostępny, zdystansowany itp k***a:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no tak:O piertole to forum

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×