Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość madzialenka1208

W co on gra???

Polecane posty

Gość madzialenka1208

Potrzebuję szczerej opiniii, najlepiej płci męskiej, choć niekoniecznie! Sprawa wygląda tak, jestem razem z facetem już prawie 3 lata, przyjaźniliśmy się od od 6 lat. Po pół roku związku gadał mi non stop, że zawsze byłam dla niego najważniejszą osobą na świecie, że kocha mnie tak bardzo, że gdyby tylko miał pierścionek, to oświadczyłby mi się od razu. Ja nigdy jakoś nie miałam parcia na zaręczyny, wręcz przeciwnie, uważałam, że lepiej troche poczekać(pół roku to trochę za szybko) niż podjąć za szybko taką decyzję. Oczywiście nigdy mu nie powiedziałam, że pół roku byłoby dla mnie za szybko, czy coś, tylko się ucieszyłam i sobie cierpliwie poczekałam. :) No ale generalnie temat wyszedł od niego, gadał mi o tym non stop, nigdy sama nie wpadłam na to, żeby poruszyć ten temat. A on mówił o tym przy każdej możliwej okazji i nawet UWAGA przy swoich kolegach. Sytuacja w tym momencie wygląda tak, że od września mieszkamy razem, gada mi jaki jest ze mną szczęsliwy itd, akualnie jesteśmy trzeci rok razem i śladu zaręczyn brak. Nie mamy problemów finansowych. Zastanawiam sie, czy zamieszkanie razem nie było błędem, facet ma wszytko, o czym mógłby zamarzyć - sex zwsze chętnie, gotuję mu, sprzątam, robię kanapki do pracy i dalej możnaby tak wymieniać i mam wrażenie, że jest mu ze mną za dobrze, chyba za bardzo podałam mu wszystko na tacy. Wiecie, nigdy nie chciałam na facecie wymusić zaręczyn czy coś, ale on sam z siebie mi gadał o tych zaręczynach, a z racji tego, że nie jestesmy już dziećmi, to wzięłam go na rozmowę. Najpierw mi powiedział w sierpniu, że nie oświadczy mi się dopóki nie zamieszkamy razem(no i doskonale faceta rozumiem) i rozmowę kontynuowałam dużo później, sporo po tym jak już zamieszkaliśmy razem, całkiem niedawno. Starałam się z nim o tym poważnie porozmawiać, w koncu to nie chodzi o kolor samochodu, tylko o coś na prawde poważnego, to zaczął mi się wykręcać, że uważa, że nie jest jeszcze na to gotowy, że go UWAGA naciskam! Pytając go o to naciskam go (???) Powedział, że mam się go o to nie pytać, powiedział mi, że od tamtego czasu nic się nie zmieniło, ale nie mówi mi już tego, bo "wykorzystuję to przeciwko jemu" i, że uważam, że zaręczyny to jakiś dowód miłości, to powiedziałam mu, że to nie prawda i spytałam po co mi o tym trąbił, to mi powiedział, że jak to dla mnie dowód miłości, to pójdzie mi po pierścionek nawet zaraz jeśli sobie tego życzę i, że skoro wynajmuemy mieszkanie razem, to mam mu nie mówic, że on się nie umie zoobowiązać, bo to już jest takieś zobowiazanie... Zastanawiam się nad osobnym zamieszkaniem... Nie rozumiem już nic, proszę szczerze, do bólu o opinie co się może dziać, bo ja nie mam już siły na prawdę na takie wykręcanie się, nie wiem po co w ogóle on mi pieprzył na tet temat prawie 2 lata... a to niby kobiety są skomplikowane. jeśli tak, to ja chyba jestem facetem... czekam na Wasze opinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co za d**ek :) Żeby p*****ać mieć wszystko pod nosem itd to pierwszy ale po co ślub i jakies zareczyny skoro moze bez komplikacji potem wymienic cie potem na inny model :) w zyciu nie zamieszkalabym z facetem przed zareczynami nie wiem czy zdajesz sobie sprawe ale on ci sie juz nie oswiadczy a o slubie nawet nie marz jemu bedzie tak wygodnie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no tak, dałaś mu wszystko, a on Tobie obietnice i deklaracje .... no i nie musi się już starać - bo po co ? . Po co mu zobowiązania, jak ma wszystko pod nosem. Faceci się boją uwiązania. A tak widzi, że nie musi się wiązac, żeby miec wszystko -seks, opiekunkę, sprzątaczkę etc. Tak jest wygodniej. Wziął samochód z salonu bez pokwitowania :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość madzialenka1208
Ale po chuja pierdolił mi, że by mi się oświadczył jakoś od 1,5 roku itd a teraz cisza i że niby nie jest gotowy? Mieszkając z nim moge wymagać jakiejś powazniejszej deklaracji... Do końca życia chce mieszkać ze mną na kocią łapę? Spytałam się, czy coś zmieniło we mnie, czy coś, to on powiedział, że absulutnie nie... On obiecuje ile może, itd a oczywiscie gówno z tego wychodzi... Jeśli minie rok od Naszego wspólnego zamieszkania, a nie będzie z jego strony zaręczyn (Powiedział, że wynajęcie mieskzania razem to już jakaś deklaracja!) to poinformuję go, że chcę zamieszkać osobno i wrócimy do wspólnego mieszkania, kiedy zdecyduje się za mnie wyjść. ;) Zero mieszkania razem przed ślubem, bo na prawdę nie widze innego wyjścia, jestem załamana, to był chyba błąd... Do końca życia mam być konkubiną? :/ Ehh nie wiem co powiedzieć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z jednej strony - po co się spieszyć, ale z drugiej strony - na co czekać, skoro oboje się kochacie i planujecie być ze sobą do końca życia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a co masz zrobić Twoim zdaniem ? siedzieć cierpliwie w domku z obiadkami codziennie az do 50 roku życia i czekać aż stwierdzi ze jest juz gotowy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taka prrawda
A dlaczego posłuchałaś go jak tylko powiedział, że bez zamieszkania razem nie oświadczy Ci się? Co to za warunek? Ty też mogłaś mu postawić swój! Albo Cię kocha albo nie. Albo Cię traktuje poważnie, albo nie. Nie ma stanu pośredniego, bo to tak jakby być trochę w ciąży. Nie ma zamieszkiwania bez zobowiązań, tym bardziej ze strony faceta! Co Ty z tego masz? Żadnej jasnej sytuacji, żadnej stabilności tylko grę na czas, na zwłokę. Właściwie to tylko on ma wszystko co chce. v Przekręcił kota ogonem a Ty dałaś się nabrać na jego "postępowy" chwyt. Przecież po to chciał z Tobą zamieszkać, żeby właśnie NIE MUSIAŁ SIĘ OŚWIADCZAĆ ani żenić a korzystać z Ciebie jak z żony!! Wybacz dobitne określenie, ale muszę to zobrazować. Ta postępowość wbrew pozorom SZKODZI KOBIETOM, ale jakoś wielu nie chce tego dostrzec... no chyba że już są doprowadzone do takiej skrajnej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakbyś powiedziała, że zamieszkasz z nim ale po ślubie, to od razu byś wiedziała, czy Cię naprawdę kocha (czy jest z Tobą tylko dla seksu/wygodnictwa). Ktoś kto kocha -potrafi podejmować zdecydowane decyzje, walczyć o tę której jest pewien, koniec, kropka. Mówię to na własnym przykładzie i nie tylko własnym. x A jeśli facet nie jest pewien czego chce, czy chce Ciebie na poważnie, to po co Ci taki facet? Nie lepiej by zawczasu wyszło szydło z worka? Zaoszczędziłabyś duużo czasu, energii i emocji. x Kobiety -patrzcie na czyny faceta, a nie na obiecanki-cacanki i bajery. Wielu powiem Wam co tylko chcecie, byle byście im uległy... A potem już nie muszą nic ROBIĆ, bo po co, skoro się nie szanujecie i wchodzicie w rolę pseudo-żony za same bajery.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość madzialenka1208
Tzn tak, gdybym mu powiedziała, że chcę zamieszkać osobno przed ślubem, to uszanowałby to, wiem o tym, ale oboj***ardzo tego chcieliśmy i jesteśmy szczęśliwi z tej decyzji, ale nie rozumiem tego, że skoro żyjemy już jak małżeństwo, to dlaczego nie chce tego sformalizować... On mi powiedział, że jego znajomy tak miał, że oświadczył się dziewczynie, potem się pokłócili i rzuciła mu pierścionkiem w twarz i że podczas zaręczyn jeśli byśmy się pokłócili, to ten rzut pierścionkiem to może być za dużo. Nie wiem czy on ma mnie za isiotkę, ale no kurde, nigdy czegoś takego bym nie zrobiła... Czasem zdarza Nam się posprzeczać, ale nie kłócić, wyzywać czy bluzgać, no ludzie! I zwykle to chodzi o to, że nie wyjęło się prania, albo nie pozamiatało... Wracając, jak temat schodzi na ten, to uważa, że go naciskam, że jest za szybko, zebym nie poruszała tego tematu i dała mu czas. Nie myślcie sobie, że ja dałam sobie wejść na głowę, jeśli nie dostanę od niego jasnej deklaracji do roku od zamieszkania razem, to na prawdę teraz to ja postawię mu ultimatum, że zamieszkamy osobno, tylko boję się, że mnie wtedy zostawi... chociaż on zapewnia, że w życiu by tego nie zrobił... Ale to by już tylko o nim świadczyło. Ja się nieraz boję, że on mnie zostawi, a on powiedział, że czemu boję się tego, co nie ma szans spełnienia, że nigdy mnie nie zostawi itd... To mu oczywiście powiedziałam, że z doświadczeń znajomych widzę, że wieczny konkubinat nie prowadzi do niczego trwałego i się boję, a on do mnie, że ja powinnam mieć pewność i uważa, że nie jestem pewna jego uczuć... Czuję się manpulowana... Powiedział mi jeszcze "Czy Ty uważasz, że całe życie chcę żyć na kocią łapę? Nie, po prostu daj mi czas" . Ale z drugiej strony boję się, że zostanę wieczną narzeczoną, wiecie o co chodzi. I nadal mi mówi, że wynajęcie razem mieszkania, to już jakieś zobowiązanie. Nie naciskam na niego, chcę tylko znać powód, chyba mam do tego prawo, skoro gadał mi o tym niewiadomo ile... chore to wszystko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość madzialenka1208
Najgorsze było to: luźna rozmowa, w telewizji leciało coś o tym, że nie powinno być sexu przed ślubem itd. i zaczęliśmy się śmiać i powiedziałam w żartach " haha dobre, to może zero sexu przed ślubem to od razu zechcesz mnie pośubić nawet zaraz haha" a on do mnie "I chcesz, żebym się zmusił, tak?" wybaczcie, ale to było jak uderzenie w twarz, ja zupełnie luźno żartowałam, ja myślałam, że on powie "tak, jasne, na pewno" czy coś innego, a on do mnie wyjechał z takim tekstem, pół wieczora przepłakałam, że jaka to ja musze być zła, że trzeba się zmusić, żeby wziąć we mną ślub... to on powiedział, że to nie tak, ale ja na niego w tym momencie znowu naciskam, rozumiecie? W takiej wolne rozmowie naciskam na niego! Nie wiem co ja mam robić i jak się zachowywać. :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość madzialenka1208
Mieszkamy razem 7 miesięcy tj od września, żeby nie było, rozmowa na tem temat była 3 razy - 1szy przed zamieszkaniem razem, drugi w styczniu i trzecia w marcu, żeby ktoś nie pomyślałam ,że na prawdę wywołuję na nim presję... Z czego raz ta rozmowa , ta w marcu wyszła przypadkiem przy tej telewizji jak wyżej w moim poscie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja powiem tak, skoncz ten temat, nie rozmawiaj z nim o tym, no i przestan mu uslugiwac. Jak będzie temat ślubu czy dzieci to lekcewaz to, mów jakbys ty wcale nie chciała się ustatkowac. Wtedy pewnie zachce mu się cie jednak usidlic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szczerze? Są 3 opcje: 1. facet planuje Ci się oświadczyć, tylko Ty mówiąc mu o tym denerwujesz go, bo on chce, żebyś Ty się tego nie spodziewała 2. Facet nie jest Ciebie pewnien i chce zobaczyć czy Wasz zwiazek sie nie rozleci, albo szuka innej 3. Nie odłożył jeszcze pieniędzy na pierścionek, bo może nie mieliście takiej możliwości przez wydatki cytuję jego wypowiedź:"kocha mnie tak bardzo, że gdyby tylko miał pierścionek, to oświadczyłby mi się od razu. " Jestem facetem i wydaje mi się, że po trochę z każdego punktu. tak mi to wygląda, skoro jest Wam razem idealnie, tak bardzo Cię zapewnia, że Cię kocha, to moim zdaniem nie szuka innej, tylko chce zaczekać na stabilniejszą sytuację finansową i uczuciową(może mieliście jakieś zgrzyty?) i może faktycznie chce Ci się oświadczyć i odkładać na ślub, ale przecież on Ci tego nie powie wprost, że brakuje mu pieniędzy, stąd tak się wykręca. My faceci nie oświadczymy się nie mając jak zapewnić bytu kobiecie. Moim zdaniem powinnaś nadal starać się , być dla niego kochana, dzięki temu on aż sam stwierdzi, że nie pozwli Ci "uciec" i Ci się oświadczy, a jak będziesz mu suszyła głowę i płakała, że nie jest Ciebie pewien itd to go tylko zniechęcisz i oświadczy Ci się pod presją, a nie dlatego, że marzy o tym najbardziej na świecie. Dla niego zaręczyny mogą oznaczać wyznaczenie daty ślubu stąd to zdenerwowanie. Także na razie nie nastawiaj się na zaręczyny, okazuj mu uczucie, nie przestawaj się starać,( bo kobiety często robią ten błąd że dają ultimatum i facet robi cos pod presją i wychodzą z tego zgrzyty )i dopiero jeśli bardzo długo będzie odkładał zaręczyny od tego czasu(daję mu max rok) to wtedy zacznij mu delitaknie sugerować, że to już czas, trzymam kciuki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×