Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

anetasliwapce

Porozmawiać czy odpuścić?

Polecane posty

Witam. Zauważyłam, że na tym forum są osoby bardzo dojrzałe i wypowiadają, się dosć mądrze., Problem jest może i głupi, ale zależałoby mi na dobrej radzie. Wiem, że pytanie może na poziomie przedszkola,... a chodzę już do liceum, ale bardzo się z tym męczę i chciałabym poznać Wasze zdanie w tej sprawie : Otóż na początku roku szkolnego (1 klasa lo) zakolegowałam sie z 2 dziewczynami i myślałam, że wszystko jest okej. One zaczęły tez kumplowac sie z kolegą. I teraz ciągle rozmawiaja miedzy soba, a ja się tam czuję jak takie "Piąte koło u wozu" Jestem też bardzo niesmiała i wstydliwa, wiele razy z obawy przed reakcją, nie umiałam im podziekowac za różne rzeczy, nawet dochodziło do unikania o w sumie bzdury. Nie wytrzymałam i napisałam do jednej z tych dziewczyn z któymi wiele piszę, czy ona mnie chociaż lubi. Odpisała mi, b. długa wypowiedzia, ze wiele rzeczy jej w relacji ciazy, ze traktuje mnie jako koleżankę oraz, że to logiczne, ze spedza wiecej czasu z przyjacielem. Czy uważacie, że mimo wszystko powinnam o tych stosunkach porozmawiac i je przeprosić? Miałam juz wytkniete takze, ze b. dużo im pisze, a w szkole mało sie odzywam, ale to bardziej jest ze wzgledów mojego charakteru. Lepiej na siłe pogadac mimo, ze moze byc niezaciekawie czy odpuścić to ? Jak myślicie ? Oni np: w 3 sie dużo spotykaja poza szkoła, a ja, ze mimo z nimi dużo spedzam czasu nie byłam ani razu do nich zaproszona, a dziewczyny u mnie były. Co o tym sądzicie? I jak sie za to zabrac skoro naleze do bardzo niesmiałych osób?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
patrząc kilka lat wstecz w moj życiorys odpowiem Ci abys dala sobie z nimi spokój. w moim życiu tez byl okres czasu kiedy szlam do gimnazjum i zostałam olana przez kolezanke od dziecinstwa i w liceum tez. poznalam w liceum kolezanke ktora w zasadzie byla moja najbliższą znajoma w klasie iw zyciu prywatnym. pozniej okazalo sie ze obrabiala mi tylek jak do klasy doszla druga. olalam ja bo jak mówisz sama- jesteś piątym kolem u wozu. chcesz sprawić im satysfakcje i na kolanach błagać o kolezenstwo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
z własnego doświadczenia wiem, że chyba najciekawszych ludzi poznaje się dopiero na studiach :) okres gimnazjum wspominam paskudnie, poniewaz tak jak ty byłam nieśmiała, ale trzymałam się z dziewczyną, która trzęsła szkołą i nie miałam problemow. jedynym problemem mogłaby być ewentualna kłótnia z nią, bo wtedy nie miałabym życia. tak czy siak nigdy jej nie ufałam i jej nie lubiłam. liceum.. niby moja klasa była dość zgrana zważywszy na małą ilość osób, jednkaże była to grupa osób bardzo dwulicowych. każdy sobie po prostu obrabiał dupę. teraz praktycznie nie kontaktuję się z tymi ludźmi, mimo że co jakiś czas są organizowane na siłę spotkania klasowe. ostatni raz poszłam tam rok temu i nie ciągnie mnie. trzy osoby z mojej starej klasy są teraz ze mna na roku i z nimi też jestem bardziej na cześć. od reszty się odalienowałam. bo po prostu jest coś takiego, że wyczuwa się te fałszywe mordy. aktualnie na studiach poznałam fajnych parę osób, mam swojego chłopaka, jakieś tam koleżanki poza studiami. i mi starczy. nigdy nie byłam towarzyską osobą. lubię poznawać nowe twarze i rozmawiać z ludzmi, ale po dłuższym czasie zaczynam się męczyć. najlepiej spędza mi się czas z chłopakiem, przyjaciółkami, bo wiem ze wtedy mogę być w 100% sobą i nic co robię nie jest na siłę. dlatego uważam, ze nie powinnaś zabiegać o większą uwagę tych osób. oni dają ci mocno do zrozumienia jak cię traktują- jak osobę na doczepkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×