Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

olivvv

Problem w związku

Polecane posty

Witam Jestem z chłopakiem już 6 lat i mieszkamy od roku razem (mam 20, on 22), wiem, byliśmy dziećmi jak się poznaliśmy, ale to trwa do teraz. Od około 2 lat, mój chłopak stał się bardziej agresywny (od zawsze był wybuchowy i nie potrafi nad tym zapanować). Zdarzyły się już kilka razy kłótnie z byle powodu, w których popchnął mnie tak, że się przewróciłam, potrafi wyzwać mnie od k***w, szmat itp, idiotek, debilek itp. Jakiś miesiąc temu doszło do 2 takich kłótni, podczas jednej mnie popchnął, a podczas drugiej "tylko" zwyzywał. Wszystko z byle powodu, np. dlatego, że często wychodzi z kolegami wieczorem i wraca późno w nocy lub nad ranem (ok.4). Nawrzeszczałam do niego przez telefon i po jego powrocie zrobiła się awantura, że ja robię problemy itp. Kolejna kłótnia była spowodowana tym, że dzień wcześniej mój chłopak (nazwę go M) pojechał do kolegi i "trochę" popili, że został u niego na noc. Następnego dnia ja po niego pojechałam było ok.18-19. Chciałam go tylko odebrać od niego i wrócić do domu bo byłam zmęczona (rano byłam w pracy na 5:45). Pojechałam tam i oczywiście musiałam wejść i poczekać, bo oni jeszcze pili...Po jakiejś godzinie powiedziałam mu, że idziemy, w rezultacie wyszliśmy ok.21, ja już byłam padnięta. W drodze do domu M otworzył okno w samochodzie, powiedziałam mu żeby zamknął bo mi jest zimno. Zamknął, ale po chwili znowu otworzył i tak kilka razy. W końcu powiedziałam mu dosadniej, że jest mi zimno i żeby je lekko uchylił, ale nie całe. On zaczął mnie wyzywać, znowu zaczął mówić, że we wszystkim widzę problem, był lekko podpity. Byłam wściekła, smutna, że znowu mówi o mnie tak źle, a przecież nic złego nie zrobiłam. Wróciliśmy do domu i dalej kłótnia. Nie wytrzymałam, zaczęłam pakować swoje rzeczy i powiedziałam mu, że ja już mam dość. W domu była jego mama która starała się załagodzić sytuację, żebyśmy się nie rozstali. M poprosił mnie żebym dała mu jeszcze jedną szansę. Zgodziłam się, mimo wszystko go kocham, ale nie wiem czy poprosił o nią ze względu na swoją mamę, która wpłynęła na niego, czy dlatego, że tego właśnie chciał. Boję się, że znowu się tak zachowa, a ja nie wiem co mam zrobić. Od jakiegoś czasu pojawił się w moim życiu ktoś jeszcze(nazwę go Pan A :-) ), ktoś kto mnie bardzo wspiera w tej sytuacji. Jest dla mnie ważny, ale ja nadal kocham M, chciałabym żeby się zmienił, żeby już nigdy się tak nie zachowywał. Panu A zaczyna zależeć na mnie, martwi się, chciałby móc ze mną spędzać więcej czasu. Na obecną chwilę mu powiedziałam, że nic z tego nie będzie, chcę jeszcze spróbować z M. Powiedział, że chce na mnie poczekać...Co mam zrobić w tej sytuacji? Zależy mi na M, ale nie wiem czy on jest w stanie się zmienić. Od zawsze mu mówiłam, że nie może być taki wybuchowy, agresywny, że musi nad sobą pracować. Niestety bez skutku...Jak jest wszystko dobrze między nami to jest bardzo dobry, czuły, wczoraj nawet kupił mi kwiaty bez okazji, ale jeżeli pojawiają się jakieś problemy to nie potrafi ich ze mną rozwiązywać, porozmawiać. Bardzo bym prosiła o jakąś poradę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A jaką radę mona dać dziewczynie, która mieszka z alkoholikiem i jest przez niego traktowana jak ostatnia szmata? jak myślisz, jaką?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie nazwałabym go jeszcze alkoholikiem, chociaż może...fakt jest taki, że zachowuje się tak zazwyczaj po alkoholu. Chociaż czasami i bez potrafi taki być. Po prostu chciałam wiedzieć jak to widzą osoby bezstronne. Ja długo tego nie widziałam, albo nie chciałam widzieć. Teraz to się zmieniło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moim zdaniem jest alkoholikiem i to już mocno wciągniętym w nałóg! ale broń go, tłumacz, usprawiedliwiaj - co innego pozostało?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyno, czy naprawde nie przeszkadza ci to, ze twoj facet cie wyzywa????? Po takiej awanturze, gdy nazwana bylabym szmata, juz by mnie z nim nie bylo. Jezeli pozwalasz mu na takie traktowanie, to nie dziw sie, ze on bedzie tak robil nadal. Do tego dochodzi alkohol. Jezeli ktos pije tyle, ze nad soba przestaje panowac, to znaczy ze ma z tym problem. Chcesz rady? uciekaj od niego i to jak najszybciej. I miej troche wiecej szacunku do samej siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie przestałam go już tłumaczyć, wcześniej to robiłam, ponieważ jego ojciec bił jego i jego matkę jak był mały, dużo pił i się awanturował. Tym właśnie to tłumaczyłam, ale teraz dzięki A zrozumiałam, że robię źle, że tak nie może być i tego zachowania nie można wytłumaczyć. Dałam mu tą ostatnią szansę, tyle mogłam dla nas zrobić. Ale teraz już wiem, że to jest ta jedna i ostatnia szansa. Nie mam zamiaru więcej dawać sobą poniewierać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
taaaaaaa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wcale go nie usprawiedliwiam i nie oczekuję odpowiedzi typu "Tak, zostań z nim, może się zmieni", tylko chciałam zobaczyć jak inni to widzą, a przede wszystkim chciałam się też wygadać, po prostu...Czasami mam wręcz wrażenie, że czekam tylko na jakiś pretekst żeby od niego odejść, a czasami jest mi szkoda tylu lat razem. Tylko teraz jestem gotowa psychicznie na to, że to rozstanie może wkrótce nadejść, do pierwszej kłótni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gdyby nie jego mama, która była wtedy w domu i mnie powstrzymała już by mnie tak dawno nie było, on sam mi wtedy pomagał się pakować. Zdążyłam już wtedy zanieść część rzeczy do samochodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Potrzebujesz pretekstu do odejscia? A nie wystarczy to, co on do tej pory zlego robil? Na co jeszcze czekasz? Na to, zeby cie uderzyl? Albo na wiecej obelg?:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak naprawdę gdyby nie A to pewnie tłumaczyłabym go dalej, to on mi pomógł w tym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dałam mu tą jedną szansę i to właśnie mnie powstrzymuje, ponieważ na razie nie było takich sytuacji...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Juz po pierwszych wyzwiskach nie powinno cie z nim byc. Ale co kto lubi....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, że byłam głupia, że nie powinno mnie już wtedy być. Masz rację. Całe szczęście, że to zrozumiałam...żadna z nas nie powinna dawać się tak traktować, ja już wiem, że więcej sobie na to nie pozwolę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
olivvv dziś Gdyby nie jego mama, która była wtedy w domu i mnie powstrzymała już by mnie tak dawno nie było, on sam mi wtedy pomagał się pakować. xxx wcale nie chcesz odejść!!! on sam cię wywala a ty jak ta świnia teraz to samo - "dałam mu szansę, jego mamusia mnie prosiła, czekam do następnej kłótni" żałosne!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ta jego matka tez glupia ze cie zatrzymywala, co jej do tego niech sie nie wtraca... nie widzi jak on cie traktuje? co za mamusia.............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz rację, ale ja już wiem, że kolejnej takiej sytuacji nie będzie. Czasami żałuję, że podjęłam taką a nie inną decyzję, co ma być to będzie. Jeżeli się zmieni, w co bardzo wątpię, ale jeżeli tak będzie to będę zaskoczona, a jeżeli nie to będzie musiał sobie szukać kogoś nowego, na kogo będzie mógł się powydzierać. Ja już tą osobą na pewno nie będę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorka pogubiła się w kłamstwach - w jednym poście to mamusia ją zatrzymywała a synek pakował, w innym synek nie pakował tylko prosił o szansę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość dziś ta jego matka tez glupia ze cie zatrzymywala, co jej do tego niech sie nie wtraca... nie widzi jak on cie traktuje? co za mamusia............. Może masz rację, po prostu mnie bardzo polubiła i chciałaby, żeby on mnie traktował tak jak powinien, próbuje też na niego wpłynąć, ale czy to coś da - szczerze? Bardzo w to wątpię, ale cieszy mnie to bardzo, że w końcu coś się ze mną stało, że zaczęłam inaczej myśleć i inaczej na to wszystko patrzeć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
szukasz wymówek, żeby z nim zostać - nie odejdziesz, ale jest szansa, że on sam cię pogoni, robił to już nie raz, może tym razem mu się uda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość dziś autorka pogubiła się w kłamstwach - w jednym poście to mamusia ją zatrzymywała a synek pakował, w innym synek nie pakował tylko prosił o szansę Nie pogubiłam - sytuacja wyglądała tak, że ja zaczęłam się pakować, a on jak to zobaczył to wpadł w szał i też zaczynał wszystkie rzeczy moje pakować, jego mama weszła i próbowała załagodzić sytuację. Ja tak na prawdę nigdy mu nie pokazałam, że mogę się wyprowadzić, zawsze tylko mówiłam i nic z tego nie wynikało. To był pierwszy raz, zawsze czuł się bezkarny, myślał, że może wszystko zrobić, bo ja i tak z nim zostanę. A teraz się przeliczył. Jak zobaczył, że ja nie żartuję i że się pakuję, to zobaczyłam, że się wystraszył i opanował, poprosił mnie żebym mu dała jedną, ostatnią szansę, żebym się nie pakowała. W niczym się nie pogubiłam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"....cieszy mnie to bardzo, że w końcu coś się ze mną stało, że "....zaczęłam inaczej myśleć i inaczej na to wszystko patrzeć. .." xxxx Gdyby tak bylo, to juz bys z nim nie byla. Ludzie sie nie zmieniaja, wiec i on sie nie zmieni. Ten chwilowy spokoj w jego zachowaniu to tylko pozorny spokoj. Byle iskra wystarczy, aby zachowywal sie tak samo jak kiedys. Kompletnie nie moge zrozumiec, dlaczego na ten moment tak czekasz...... chyba po prostu lubisz byc ponizana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyno on sie nie zmieni i on Cie nie kocha! Stosuje wobec Ciebie przemoc jest alkoholikiem i powinien leczyc sie u psychologa. Dla Ciebie jest tylko jedno wyjscie - odejdz i nie obracaj sie za siebie - juz skrzywdzil Cie za bardzo! Chcesz tak zyc przez nastepne 10,20, 30 lat?!?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co miałabym mu powiedzieć, że jednak nie chcę mu dać drugiej szansy, że zmieniłam zdanie? Zazwyczaj jak coś mówię to nie zmieniam zdania bez powodu(miałam z tym problem jeżeli chodzi o nasz związek, ale to już przeszłość), dobrze wiedziałam, że dając mu szansę liczę się z tym, że sytuacja może się powtórzyć. Więc co miałabym powiedzieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niektore kobiety dbaja tylko o to, aby miec u swojego boku faceta. Niewazne, ze pije, niewazne, ze bije, niewazne ze wyzywa. Wazne zeby nie byc samej. No coz, kazdy ma takie zycie, na jakie sie godzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co mialabys powiedziec? A co robilas kiedys, grozac ze sie wyprowadzisz????? Mowilas i nie robilas tego. Wiec bylas ewidentnie niekonsekwentna. Wiec z jakiego powodu teraz nagle jestes? Po prostu szukasz wytlumaczenia przed sama soba, zeby od niego nie odejsc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz rację, bałam się być sama, nieważne, ze taki był, bałam się i wybaczałam za każdym razem. Teraz oprócz A pomaga mi moja przyjaciółka, która długo nie wiedziała o tej sytuacji, wstydziłam się jej powiedzieć, ale dzięki A i niej się zmieniłam, zmieniłam myślenie, dali mi dużo siły za co będę im wdzięczna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co masz mu powiedziec? To proste, ze zmienilas zdanie i nie chcesz jednak dac mu nastepnej szansy, bo nie chcesz sie narazac na kolejne wyzwiska, ktore i tak z cala pewnoscia sie pojawia. I ze nie jestes w stanie budowac wspolnego zycia z czlowiekiem, ktory cie nie szanuje. To jest bardzo proste, tylko trzeba miec troche szacunku do samej siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość dziś Co mialabys powiedziec? A co robilas kiedys, grozac ze sie wyprowadzisz????? Mowilas i nie robilas tego. Wiec bylas ewidentnie niekonsekwentna. Wiec z jakiego powodu teraz nagle jestes? Po prostu szukasz wytlumaczenia przed sama soba, zeby od niego nie odejsc. Nie wiem dlaczego tak robiłam, oprócz problemów z nim, miałam problemy z tatą, który choruje, nie chciałam być sama, tak na prawdę dla niego zostawiłam wszystko. Byłam w tej sytuacji sama, nie mówiłam nic moim rodzicom, oni nie zdają sobie sprawy z tego jak jest. Nie chcę im nawet o tym mówić. Może też dlatego tak długo się na to godziłam, bo czułam,że mam tylko jego, a tak nie jest...Moja przyjaciółka jak się o tym dowiedziała powiedziała, że zawsze mogę z nią zamieszkać, że nie będzie sama, że mogę na nią liczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No tak, mialas wlasnego kata. I dlatego ze "wlasny" chcialas sie go tak kurczowo trzymac.... Wybacz, ale nie sposob zrozumiec, ze mozna tak zyc. I to z wlasnej, nieprzymuszonej woli. Ze mozna nie miec w ogole instynktu samozachowawczego, ktory nakazuje w sytuacji zagrozenia myslec o sobie i o siebie zadbac. Mysle, ze bez terapii nie dasz sobie sama z tym rady. Nawet jak jakims cudem zostawisz tego faceta, to nastepnego znajdziesz sobie dokladnie takiego samego. Bo masz nature ofiary. Bo godzisz sie na zachowania, na ktore godzic sie nie powinnas, bo nie potrafisz postawic granicy. Jezeli juz tak chcesz, to czekaj na ten jego nastepny uwlaczajacy tobie gest. Ale przynajmniej wykorzystaj ten czas na pomoc sobie, i znajdz terapeute.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×