Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość foreveralone

czuję się niepotrzebna

Polecane posty

Gość foreveralone

piszę, bo jest mi źle. Pewnie część odpowiedzi będzie niezwykle "inteligentna" (inaczej) jak to na kafeterii... Rok zakończył się dla mnie na smutno i tak też się ciągnie. Czuję się jak 5 koło u wozu chyba zawsze i wszędzie. Nie wiem może ktoś z was doświadcza też takiego uczucia. Mój związek nie wypalił po 4 latach. Po prostu. Nurtuje mnie czasem pytanie czy pojawiła się "ta druga" w jego życiu, bo kilka rzeczy na to wskazywało. Ostatecznie i tak za niego musiałam podjąć decyzję, bo się chłopaczyna męczył widać było i do tego nie miał jaj, żeby po męsku pożegnać się. Cóż, im mniej wiesz tym lepiej śpisz, podobno. Zaczęłam studia II stopnia. Jest to jakiś cel w życiu, ale tak naprawdę jedyne co mi zostało i w co jestem, albo byłam z serca zaangażowana to moja praca w firmie X, w której pracuję długo licząc w latach, bo w końcu trzeba sobie znaleźć jakiś cel oprócz s%rania no i picia. Bo tak mam, że jak już się zaangażuję to nie odwalam fuszery i podchodzę do tematu poważnie. Jesteśmy w pracy, a nie przedszkolu. Jestem osobą powszechnie lubianą i myślę, że przez kierownictwo też, uczynną, raczej miłą, ale potrafię tupnąć nogą, wiedzącą co z czym się je i nie chcę sobie wlewać, ale na pewno jednym z lepszych pracowników... I jednym z bardziej zlewanych pracowników. Oczywiście każda róża ma kolce, żebyście zaraz mi nie pisali, że jestem pusta i sobie wlewam za dużo. Niestety sprawiam wrażenie osoby takiej (z początku dla innych) przygnębionej czy pesymistycznej czy może niezbyt miłej. Niestety twarzy nie zmienię i nie będę się uśmiechać jak głupi do sera zawsze i wszędzie, ale nie jest to prawdą, bo jestem osobą wesołą i z poczuciem humoru. Wiecznie pomijana w awansach, wiecznie olewana w sprawach podwyżek, wiecznie na końcu, wiecznie o wszystko się prosić, ale jak jest potrzeba to przyjdź i pomóż. To dostają posłuszne bandzwoły, które głupio się uśmiechają i wchodzą w d..., ale nie potrafią nic. Były osoby z podobnym problemem do mojego. Wytłumaczcie mi logikę pracodawców, albo jej brak?... Czy trzeba naprawdę być kablem, słodko pierdzieć? Dlaczego pomijane są osoby warte wyróżnień, a pod niebiosa unosi się osoby, które nie wiedzą nic o niczym? Zakładając, że te osoby pomijane są bez przewinień, normalne, rozumne i teoretycznie lepsze w tym co robią? Czy trzeba być ostatecznie h*jem, któremu nie zależy, który stawia pod murem, że jak czegoś nie dostanie to spada? Temat ten poruszyłam w pracy i ucichł oczywiście dlatego też straciłam motywację i popadłam w jakiś taki... Marazm ostatnio. Nie zależy mi. Jest mi przykro i źle, bo wiecznie muszę przyjmować szpilki w serce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abstraktyk
Mam to samo. Nie potrafie kablowac. Nie potrafie gadac. Nie potrafie sie usmiechac. Nie umie prosic. Nie to nie. Tak to juz jest, faworyzowani sa ci, co maja gadane, umia sie dobrze sprzedac i doniosa szefowi o kazdym pierdnieciu. Ja sie juz dawno poddalem i robie (przynajmniej staram sie) tylko to, co do mnie nalezy. Moja matka mawiala: "Na uczciwej pracy najwyzej garba sie dorobisz".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość foreveralone
Tzn ja jestem osobą komunikatywną. Potrafię ukąsić jak trzeba i powalczyć o swoje, jednak ja nie lubię takich zagrywek w stylu: szantaż, szukanie plotek i donoszenie ich, wchodzenie w rzić. U nas ploty to są nagminne, ale nigdy mnie nie interesowało póki ktoś nie jest moim jakimś przyjacielem gdzie z kim jak i jak często i w ogóle :D. Szanuję prywatność innych. Nie chcę się wiecznie prosić jak ktoś jest za ślepy, albo niechętny do zmotywowania swoich pracowników. Czym? Dobrym słowem? Ludzie chcą mieć posmarowane, a nie gadane, żeby dostać przypływu energii. Nie jestem smutasem... Może czasem, ale ludzie są przecież różni i introwertyk nie oznacza gorszy od jakiegoś tam uchachanego wiecznie w chmurach optymisty. Jest mi źle, bo jestem przywiązana do ludzi, do miejsca, ale jednocześnie czuję taką beznadzieję, że zaczynam rozglądać się za czymś innym. Tak... Ja twierdzę, że daj palec to wezmą całą rękę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość abstraktyk
Ja mialem niedawno dylemat. Powiedzialbym prawde, wylecialaby osoba z ktora wydawalo mi sie, ze jestem zaprzyjazniony. Sklamalbym, wylecialaby osoba Bogu ducha winna. Nie powiedzialem nic i wylecieli oby dwoje. Wyrzuty sumienia juz przestaly mnie dreczyc i chyba mam juz satysfakcje z wlasnego postepowania, z jakiej racji mam komus pomagac jak mnie maja wszyscy w dooopie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość foreveralone
dokładnie. Z tym, że ja mam takie głupie poczucie obowiązku, że próbuję mieć coś w d. i nie pomagam, bo np. nie mam motywacji z wyżej opisanych powodów, ale i tak w końcu się przełamuję i wracam do poprzedniej 'formy' Tutaj moim zdaniem dobrze postąpiłeś. Inni mają innych głęboko. Nie warto czasem być zbyt dobrym... Podobno dobro wraca. Do mnie jeszcze chyba nigdy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zmień pracę. znajdź nową, a w tej się po prostu pożegnaj. wyrwij się z chorych układów i w kolejnej od początku zajmuj się wyłącznie swoimi obowiązkami i nie daj na siebie zrzucać cudzych, bo NIKT ci za to nie zapłaci. zmiany może są i niebezpieczne, ale od czasu do czasu koniecznie potrzebne. trzymam kciuki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moze tak jest jak praca jest czyms jedynym i waznym. Ja nie lubie pracy w ogole sie nie przykladam,pracuje jak najmniej i jak najszybciej uciekam. Znajdz inne zajecia niz praca,nie po to sie urodzilas aby pracowac i to nie na.siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No i to chyba jasne,ze jak sie jest za dobrym to sie po d***e dostaje i jest sie nie docenianym. Bo jak to sie mowi łoch(czytaj Ty) zrobi. Powie sie,ze ladnie a ta sie ucieszy i bedzie zapiertalac:-D Tak niestety jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Podobno dobro wraca. Do mnie jeszcze chyba nigdy... " X wraca. ale dobro to np. pomoc osobie, która pomocy autentycznie potrzebuje, a nie wyręczanie leni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość foreveralone
Racja. Nawet nie chodzi tutaj o wykorzystywanie, bo taka naiwna nie jestem, żeby wykonywać cudze obowiązki bez przesady, ale sam fakt, że takie osoby kopie się w 4 litery, a wyróżniani są jacyś tacy... Praca... Po prostu dokształcam się jak mogę, bo lubię. @AlicjaDonnikova dziś - oj nie zawsze to było wyręczanie leni :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Polecam w takiej sytuacji pomoc tarocistki . Ja systematycznie korzystam w sprawach pracy, uczuciowych a nawet intymnych. Napisala mi o tym gdzie powinnam szukac pracy i znalazlam w tym miejscu o ktorym napisala.Odpowiada konkretnie na pytania i nie musze dlugo czekac na odpowiedzi. Maksymalnie do 24godzin. Jestem megazadowolona tarocistkasofii@wp.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×