Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Nie umiem już żyć bez Niego:(

Polecane posty

Gość gość

Witam, Moje życie od czasu rozstania jest jedną wielką udręką, a minęło już prawie pół roku. Związek może nie trwał długo, bo półtora roku, ale był moim pierwszym facetem wiązałam z Nim wielkie nadzieje i nadal go kocham.... chyba jestem sama winna swojego cierpienia bo ten związek od początku był skazany na porażkę.... Na począteku wszystko idealnie starał się bardzo bo wiedział ze nie jestem do Niego przekonana ( nie to nie była miłość od pierwszego wejrzenia) spytał mojego brata czy może się ze mną spotykać bo pracowali w jednej firmie, więc nie przypuszczałabym, że ma jakieś złe zamiary... po 2 miesiącach oznajmił mi że mu tak dobrze jak jest i On narazie nie chce nic więcej bo nie chce żeby sie to skończyło jak z jego byłymi i On chce sie we mnie zakochać najpierw... Zabolało mnie bardzo jak napisal, że nie chce nic wiecej i że tak jak jest mu pasuje, ale oczywiście się do tego nie przyznałam... Podkreślam, że nie sypialiśmy jeszcze wtedy ze sobą więc o typowym zabawieniu się też nie pomyślałam. Żyliśmy tak sobie i było wspaniale, proponował wspólne mieszkanie, powtarzał ze jestze mną szczęśliwy ze ze mna jest lepiej niz z innymi itd.. po 7 miesiącach w końcu zdecydowal się by być parą, mowił że już się wszytsko zmienilo i tego chce (oczywiście nic się nie zmienilo bo od dawna zachowywaliśmy się jakbyśmy nią byli), zawsze pokazywał uczucia, pisał, wyciągał pierwszy rękę, czułam się kochana. Często podkreślał to jak chciałby żeby nasz związek wyglądał by nie skończyło się to jak wcześniej. Nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha, ale nawet nie potrzebowałam tego słyszeć bo czułam się kochana przez Niego. Pytał mnie często czy ja go kocham a ja zawsze odpowiadałam, że nie ( nie chciałam się przyznać i mówić mu tego pierwsza, może dlatego jak na początku postawił naszą relację) Ja byłam zimna i zachowywałam się jak dziecko niekiedy.. nie umiałam pierwsza napisac, poprosic o spotkanie, unosiłam sie dumą... nie pokazywałam wgl, że mi na Nim zależy. Nie wiem czy to dlatego, że to był moj pierwszy dłuuuugo wyczekany czy dlatego, że do końca nie chciałam mu sie oddawać w pełni bo wiedziałam, że do końca ten związek normalny nie jest i byłam bardzo pewna jego uczuć. Zerwałam z Nim po jakiejś kłotni zaczęłam zauważać, że mniej mu zależy chciałam trochę go wystraczyć zeby zmienil swoje zachwanie, ale jak tak srednio protestował to stwierdziłam ze faktycznie chyba mnie nie kocha i czas to skonczyć. Pisal przez tydzien smsy takie typowe co u Ciebie? napisałam w końcu, że szkoda ze nam nie wyszlo a On ,że nie pasujemy do siebie itd. Spotkaliśmy się najpierw powiedział, ze nie chce wracac i ze nie wie dlaczego nie umiał się we mnie zakochac może dlatego ze ja mu tego pierwsza nie powiedziałam;/ ale chyba zlitował sie nade mną... trwało tojeszcze jakiś czas i było równie wspaniale. Ja zmieniłam swoje zachowanie, ale pewnego dnia spytal czy go kocham i znowu zamiast powiedziec normalnie ze tak, to napisalam cos w stylu, ze boję sie zakochać. A On, że skoro ja Cie nie kocham i Ty mnie nie kochasz to po co to wszytsko? i wtedy we mnie pękło powiedzialam sobie dziewczyno otrząśnij się w końcu i znowu z Nim zerwałam... pisalałam przez 3 miesiące ale wgl nie bylo mowy o powrocie. Po miesiącu juz wiem ze kogos mial. Pozniej odpowiadając na mojego smsa napisal ze kochał mnie, ale ja nic z tym nie robilam.... oczywiscie mial racje, a ja pluje sobie teraz w twarz, ze zerwałam i ze tak sie zachowywałam... Moze teraz byloby inaczej a takto wegetuje z dnia na dzien:(((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeżeli naprawdę było się zakochanym, to nie można tego zapomnieć ot tak. Jedynie czas może pomóc, choć i to nie zawsze. Byłam ze swoim chłopakiem ponad 4 lata więc coś o tym wiem. Było wspaniale, miałam dla kogo żyć, starac się, wracać do domu. Rozstanie przezywałam straszliwie, szukając wszelkich sposobów na Jego powrót. No i i udało się. Wszystko dzięki urokowi miłosnemu ze strony http://urok-milosny.pl , po 3 miesiącach oczekiwania i huśtawki nastrojów, mój misiek znowu jest mój: )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmm, jak dla mnie to gość jest jakiś dziwny. Przestań sobie wmawiać, że to Twoja wina! Co to ma być, że na początku nie chciał określić, że jesteście razem? Dopiero po 7 miesiącach?! To już Ci powinno dać do myślenia. Może nie chciał tego określać, bo potrzebował luzu, żeby bez zobowiązań spotykać się z kimś innym? Ja też miałam taką sytuację i była straszna! Zakochałam się, też nigdy nie dostałam odpowiedzi zwrotnej, nigdy nie było określenia "tak, jesteśmy razem". U mnie również minęło pół roku. Pół roku płaczu, snów, wspominania, zastanawiania się "a może powinnam była zrobić to i tamto inaczej". Wykańczało mnie to. Nie było godziny, żebym o tym nie myślała. I wiesz co pomogło? Zakochanie się w kimś innym. W naprawdę wartościowej osobie, miłości mojego życia, z którą jestem do teraz. Nie łam się i głowa do góry!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
znowu ta czarownica się reklamuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×