Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

gdyby cofnac czas

On mnie juz nie kocha?

Polecane posty

Jesteśmy ze sobą od ponad 3 lat. Mamy razem dziecko. Jesteśmy zaręczeni. Wszystko zaczęło sie psuć kiedy dowiedzieliśmy się oboje o komplikacjach w ciąży. Była to moja pierwsza ciąża miałam łożysko przodujące , oboje się martwiliśmy . Pewnego dnia kiedy miałam jechać do szpitala zaczęliśmy sie kłócić , usłyszałam od niego że "nie chce mieć takiej żony" . Było mi bardzo przykro ze mówi mi to w takim momencie kiedy moge umrzeć razem z naszym dzieckiem (lekarz na usg mówił że moge miec krwotok w każdej chwili i mnie i dziecka moze nie byc na świecie , oczywiście on był przy tym kiedy lekarz to mówił ) Kiedy byłam w ciąży usłyszałam od niego również ze mam sie wyprowadzić od niego i ze nie chce ze mną mieszkać.. Było jeszcze kilka takich akcji. Nawet jak leżałam w szpitalu przez 2 miesiące potrafił być chamski. Kiedy urodziła się córeczka było dobrze przez możne 2 tyg, potem znowu zaczęliśmy się kłócić , w pracy przestał po pewnym czasie przestał dzwonić , twierdził ze "ma za krótką przerwę żeby zadzwonić chociaż na 2 minuty".. Do tego całego cyrku zaczęła się wtrącać teściowa , że nigdy nie mam czasu wyjść na dwór z dzieckiem , że pije wodę nie równo z butelek , było kilka takich tekstów których nie spodziewałabym się po niej. Zadzwoniłam do narzeczonego żeby uspokoił swoją matkę bo nie chce żeby się wtrącała. Na jakiś czas z jej strony był spokój. Kiedy znudziła się jej cisza , po pewnym czasie usłyszałam że nic nie wiem na temat mojego dziecka i żebym sobie poszła bo teraz to ona z nią siedzi. Wkurzyłam sie i postanowiłam że wróce na jakis czas do rodziców , czułam sporą niechęć z jej strony , powiedziałam o tym narzeczonemu . Kiedy pojechałam do domu przyjechał po mnie i po córkę z oburzeniem , zaczął krzyczeć u mnie w domu i mieć pretensje do mnie za to że jego matka do mnie sie tak odnosi.. Wracając do domu w drodze kłóciliśmy się oczywiście jak weszliśmy do domu było jeszcze gorzej . Nie mogłam dotknąć córeczki bo mi ją zabierał potem wypomniał mi że nie moge zabrać wózka bo jest jego (chciałam wrócić do rodziców bo miałam tego serdecznie dość ) mówił też ze rozkazuje jego siostrze w jej własnym domu , że jestem tam dla wszystkich chamska , że nic nie potrafię zrobić , było tego bardzo dużo. . Oczywiście krzyczał i uważał że we wszystkim jestem najgorsza. Po kłótni na drugi dzień postanowiłam wrócić do domu , kiedy przyjechałam do jego domu po rzeczy byli jego rodzice . Oczywiście jego matka wyskoczyła z pretensjami o co mi chodzi i ze ona nic takiego nie robi, usłyszałam od jego ojca ze żałuje i będzie żałował do końca życia że nie rozgonił tej znajomości wcześniej . Posiedziałam kilka dni w domu , mój narzeczony zamiast przepraszać za to co powiedział podczas kłótni i prosić żebyśmy wróciły do domu , pytał kiedy zabiorę ze sobą rzeczy córeczki . W********m się i pojechałam po nie , byłam bardzo zła na niego . Pakował własne dziecko , tak jakby nas tam nie chciał .. Po tygodniu pracy jego rodzice robili grila dla jakis znajomych oczywiście zamiast przyjechać i przepraszać poszedł na tego grila. Kiedy przyjechałam po wszystkie swoje rzeczy przyleciał i zaczął dopiero wtedy rozmawiać i prosić, zostałam i tak u siebie w domu. Po 2 dniach w końcu mu wybaczyłam. Niby przez pewien czas była cisza i spokój do momentu kiedy wolał jechać po motor z wujkiem niż spędzić z nami wolną niedziele . Oczywiście się znowu kłóciliśmy, niedawno moi rodzice robili grila i zaprosili teściów mój narzeczony pare minut przed kłócił się ze mną i mówił że nie jedzie . Twierdził że słyszał kłótnie moich rodziców i oni nie traktują teściów poważnie , robił z nich takich poszkodowanych. Mimo wszystko go kocham jest mi bardzo ciężko , czasu nie cofnę a chce żeby córka wychowywała sie w rodzinie pełnej . To boli słyszeć od niego że gadam same głupoty i że mam sobie iść zarobić jak cos chce. Powiedział mi tyle przykrych rzeczy że nie wiem już czy warto . On woli rozmawiać ze swoją matką kiedy wraca z pracy , wydaje mi sie ze to jej sie bardziej słucha i to ona jest dla niego dalej najważniejsza. Teściowa wtrąca sie bardzo w wychowanie córki , idzie z nią na spacer wtedy kiedy ona uważa , daje jej sztuczne mleko kiedy mam od groma pokarmu . Przynajmniej raz na 4 dni w tyg słysze jej jakas cenna uwage .. Czuje od niej niechęć do mnie i do mojej rodziny. Nie wiem co mam robic . Zalezy mi na tym zeby stworzyc z narzeczonym dobrą kochającą się rodzinę , ale mu na mnie nie zależy. Nie szanuje mnie , odzywa się po chamsku, nie pamiętam kiedy usłyszałam od niego cos naprawdę bardzo miłego takiego prosto z serca. Mama mnie namawia żeby zostawić to wszystko i wrócić do domu ale ja nie potrafię od niego odejść. Bardzo , za bardzo go kocham. co robic...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mieszkasz z tesciowa,to nie będzie nigdy dobrze,ona jest psychopatka ,chciałaby mieć drugie swoje dziecko i upatrzyla sobie twoje,musisz tak to zrobić by zabrać meza na swoje a to może potrwać,ale wszystko wykorzystaj dla siebie,jak podrośnie przedszkole ucz się pracuj,zajmuj się sobą,i ciagle miej ten cel by odejść z mezem,on może odmowic nawet po latach,ale powinnas być już wtedy samodzielna i nie będziesz na ich łasce i odejdziesz sama ,nie kłoc się z nimi ,rob swoje i bądź bardzo zajeta,dzieckiem sobą,jak maz mily bądź mila,jak się sadzi bądź zajeta,zadnych histerii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jego kochasz a siebie nie kochasz ? czy tak wyglada szczesliwy zwiazek ? zostan z nim jak chcesz tak zyc :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jaką to trzeba być zdesperowaną idiotką, żeby siedzieć w takim gó/wnie???? i jeszcze to durne pytanie w tytule! nie, nie dość że on cię nie kocha to jeszcze cię nienawidzi - i jego rodzina również ale siedź tam na siłe dziewucho bez honoru i godności, siedź ile się da, bo to że i tak cię w końcu wyrzucą jest pewne na 100%

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chcesz stworzyć rodzinę (dziecko już masz)brakuje tylko odpowiedniego partnera. Z tego co piszesz wynika(tak przynajmniej ja rozumiem),że chcesz zostać ze swoim chłopakiem ale nie chcesz takiego traktowania z jego strony.Trudna sytuacja ale nie bez wyjscia.Ty masz wybór albo odejdziesz albo zostaniesz z tym Twoim ukochanym i tu na forum bedziesz użalała się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×