Gość gość Napisano Sierpień 11, 2015 Mój mężczyzna wniósł pozew do sądu, o ustalenie ojcostwa. Spotkał się z dziewczyną(niezwykle chętną i gościnną), przespali się, ona zaszła w ciążę i urodziła dziecko. Po urodzeniu stwierdziła, że dziecko nie jest jego. A innego mężczyzny. Po 4 miesiącach od urodzenia mój mężczyzna postanowił to sprawdzić na 100%, badano 2 czy 3 panów, ponieważ sama nie była pewna czyje jest dziecko. Zastanawia mnie po co to zrobił? Teraz jeździ, odwiedza tą niezmiernie ucieszoną, bo i pieniądze przywozi, pannę, która dzwoni do niego po klika razy dziennie i przedstawia wszystkie szczegóły związane z dzieckiem począwszy od tego że zrobiło kupkę, kończąc na tym, że je, śpi, leży, czyta. Pytałam 2 braci , 3 kolegów, jakby się zachowali w takiej sytuacji i każdy mówił, że gdyby powiedziała że nie ich dzieciak, w życiu nie szedłby żaden z nich tego sprawdzać, szczególnie gdyby zaczęli już układać sobie życie z kimś innym, a kobieta kategorycznie twierdziła, że dziecko nie jest ich. Mówią, że sam wkopał się w g, a i mnie przy okazji. Bo teraz co? Ja urodzę dziecko, on pół wypłaty, pół weekendów będzie spędzał z tą chętną, a i moje dziecko chcąc nie chcąc zostanie rodziną z jej dzieckiem. Po co szedł do tego sądu? Mówi, ze chciał mieć pewność teraz już, ale chyba nie spodziewał się ile go to będzie kosztować. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach