Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość patinnnnnka

Problem zapętlania problemu

Polecane posty

Gość patinnnnnka

Witam. Jestem z moim facetem ponad rok, znamy się od około 5 lat. Ja 21 on 24. Przeżylismy ze soba swoj pierwszy raz. On z rodziny alkoholików, ja z "normalnej" rodziny, jednak dużo krzyku, mało pochwał, mało czułości, mało wsparcia, rozmów, głównie z tatą. Myśle że to ma wpływ na to że teraz potrzebuje słów, których on nie potrafi wypowiadac. Podobam się facetom, jednak mam ogromny dystans, chce zeby on pokazał że mu zależy, nie oddaje się łatwo. Mój chłopak starał się o mnie naprawdę długo, bardzo sie wstydził (jednak tylko wobec mnie, typ niegrzecznego chłopca który krępował się tylko przy mnie), kiedy juz zaczelismy byc razem wsztstko było magiczne, mówił że jestem jego nagrodą, miał duże kompleksy, twierdził że jestem zbyt ładna dla niego, zbyt mądra. Próbowałam mu wyperswadować że to nie prawda. Nauczyłam się ciepła. Na początku nawet nie chciałam pierwsza go pocałować, nie chciałam z niczym wychodzić pierwsza. Teraz jestem normalną, czułą dziewczyną i co się stało? Czuje sie słaba niezgodna ze mną. Czuje ze ta cała miłość osłabia mnie. Teraz wychodzi ta jego niegrzeczność. Wiem że mnie kocha ale bardzo mało mówi. Nie chwali mnie. Zawsze widzi ciemną strone. Nie jest romantyczny. Tak jakby przez tą walke troche sie wypalił, ale co ja mam zrobic zeby było inaczej? Mam wrażenie że jestesmy starym małżeństwem. Wytyka mi błędy tak jakby teraz przez to że mu się oddałam poczuł się pewnie i juz nie musi sie starac. Nigdy nie usłyszałam że jestem cudowna, wspaniała chyba że w łóżku. Mam wrażenie że cieszy go ze nie jestem taka idealna. Kiedyś mówił mi piękne rzeczy, a ja prosząc się o nie czuje ze sie poniżam. Chyba juz nie mamy pomysłu na siebie. Kłócimy się dzien w dzien a potem namiętnie godzimy ale czuje ze to w koncu tez sie znudzi. Ja ciągle mówie narzekam, prosze zeby sie postarał a mu juz nie chce sie mnie słuchac, widze to. Zakonczyc ten zwiazek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość patinnnnnka
pomóżcie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najważniejsza jest rozmowa, jeśli była wcześniej między wami jakaś "przyjaźń" to pewnie najlepiej wiesz jak z nim pogadać. Z niektórymi osobami to wyjście na piwo, z innymi po prostu usiąście razem w parku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość patinnnnnka
Ale właśnie my juz obgadalismy co sie da, kłócimy sie o to co wczesniej było wyjasnione ciagle gadam gadam gadam on słucha i nic sie nie dzieje juz nawet nie chce nam sie gadac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No ale samo się nie zmieni... Ludzie się generalnie nie zmieniają, chyba że bardzo tego chcą. Zwłaszcza, że jemu może być "dobrze" w aktualnej sytuacji. Nie wiem... Jak wygląda wasza rozmowa? Oboje mówicie co czujecie? Co mówi on? Podpytaj go jak to wygląda z jego strony, jak on to widzi - może powie, że w jego oczach "problemu nie ma"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość patinnnnnka
On nie chce nic mówić, ja za to mówie za dużo, ale pytam go, próbuje wyciagnac a on siedzi jak taki słup soli i mówi, że nie chce mówić, ja się wtedy denerwuje i tak wygladaja nasze rozmowy.. oboje płaczemy i po takiej sytuacji nie potrafimy wrócić do normalności, siedzimy nawet 4 godziny obok siebie w zupełnej ciszy, on twierdzi ze chce sie odezwac ale nie wie co ma mówić, ja też już nie wiem, jestesmy tacy hmm zmeczeni tymi rozmowami i brakiem zmiany, nie wiem juz co mamy robic

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×