Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość anja_ii

facet po rozstaniu

Polecane posty

Gość anja_ii

Piszę bo tak na dobrą sprawę, nie mam się do kogo zwrócić... zaczęłam się spotykać z facetem, który jest krótko po rozstaniu. Mianowicie miesiąc. Byli ze sobą 4 lata, wiem sama po sobie, że w miesiąc nie da się zapomnieć o drugiej osobie nawet jeśli bardzo nas skrzywdziła. Aczkolwiek z tego co wiem, ona go akurat nie skrzywdziła. Po prostu im się nie układało i rozeszli się. Wiem, że nie mają kontaktu. Ona początkowo histeryzowała, ale odpuściła. On tez nic o niej nie mówi... Boję się, że ja mu zaufam, a on wróci do byłej. Nie chcę być kołem zapasowym, a boję się bardzo bo dużo jest takich sytuacji... Myślicie, że jest sens w ogóle zaczynać to wszystko ? Jeszcze wiem tez o tym, że zaczynał coś z inną dziewczyną wcześniej, ale do niczego to nie doprowadziło, kilka spotkać wśród znajomych, kilka smsów i tyle. Co robić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anja_ii
Nie układało im się od początku roku. Ale wiem od jego przyjaciółki od serca, że ciężko mu było się rozstać z nią... mieli razem zamieszkać, wielkie plany, ale on wolał się bawić, mamy podobne podejście, ja też chcę korzystać z życia, aczkolwiek z umiarem. A on teraz same imprezy, wychodzi ze znajomymi... czy może to robić żeby zapomnieć o niej ? czy rzeczywiście chce się bawić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anjja_ii
czy ktoś doradzi ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wylecz go sobą z byłej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anja_ii
Jak mam to zrobić... właśnie widziałam wiadomości, które do niej pisał... że nie przestał kochać, wypytywał ją czy kogoś ma... moim zdaniem był zwyczajnie zazdrosny... zależy mi na nim, fajny jest, ale boję się, że nie mogę mu ufać... to była rozmowa z przed 2 tyg... może to nie dużo czasu, mniej więcej tydzień później się poznaliśmy. To on robi wszystkie kroki w moim kierunku. Nie wiem co o tym myśleć. Proszę, napiszcie coś więcej....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
NIE, NIE i jeszcze raz NIE. miesiąc w stosunku do 4 lat to jest nic. wiem, bo sama byłam takim plasterkiem ;) nie wspominam tego fajnie, ale przynajmniej nauczyło mnie co nieco. oni byli ze sobą 2 lata, my ze sobą zaczeliśmy byc jakieś 2 miesiące po ich rozstaniu. ona go zdradzała, więc robił z siebie ofiarę, a z niej najgorszą. fakt, nie mam o niej pochlebnego zdania, szczególnie że gdy dowiedzała się o nas to zaczęli pisać. niby mi o tym mówił, ale podświadomie czułam, że chyba coś nie halo może być w przyszłości. próbowałam to wypierać, bo przecież to on o mnie zabiegał, zawoził na studia, spędziliśmy razem sylwestra. sranie w banie! byliśmy ze sobą niespełna 1,5 miesiąca. rzucił mnie przez smsa. ale przecież to nie przez nią, bo on jej nie kocha, to juz za nim :D tyle, że ona do tej pory jest z facetem, z którym go zdradzała, a on jest sam. a to było już spory czas temu. ja jestem szczęśliwa z kimś, kto mnie docenia i dla kogo jestem w końcu tylko ja jedyna. także dziewczyno nie pakuj się w to. 2 tygodnie to przecież nic. on nie zapomniał jej kochać. on próbuje sobie udowodnić, że może być jeszcze dla kogoś atrakcyjny. odbija się od dna. a tym pontonem masz być ty... a po co. mogłabym postawić wszystkie swoje dobra materialne na to, że będziesz tylko plasterkiem. ale ty pewnie i tak będziesz tak głupia jak ja. będziesz wypierać swoje wątpliwości, bo a nuż będzie inaczej... g****o prawda. będzie tak jak w moim przypadku. życzę ci tylko, by on cię rzucił w 4 oczy. nie przez smsa... ps.- oni wszyscy są tacy czarujący na początku ;) ps2.- tylko nie oddawaj mu się seksualnie! ja cieszę się, że między mną a tamtym chłopakiem nic nie było. mam czyste sumienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anja_ii
Chyba uśiadomiłas mi, że nie warto...lepiej teraz pocierpieć niż później cierpieć i się zawieść, że zaufałam... On się i tak nagle odsunął... chyba sam nie wie czego on w ogóle chce... i jeszcze jedna sprawa, dowiedziałam się w sumie przez przypadek... jego znajomy go strasznie buntuje przeciwko tej dziewczynie... jakby jej nienawidził, może ma jakiś powód, no ale moim zdaniem nie powinien się wpieprzać między drzwi a futrynę... Nie boję się, ale podejrzewam, że on i tak do niej wróci. Mówią o tym jak o jakiejś karze dla niej... raczej to tez o nim dobrze nie świadczy skoro tak traktuje ludzi...już nie mówię o niej, ale ogólnie- jako o ludziach. Tak się nie robi, tanie zagrywki... chyba dałam się nabrać na to jego "pokażę, że jestem atrakcyjny" , ale mam nadzieję, że nic mnie nie pokusi już i będe miała szeroko oczy otwarte :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szczesliwa gośćiowa
Nie zawsze w takiej sytuacji kolejna osoba to "plasterek". U mnie bylo tak, ze swojego meza poznalam, kiedy on byl mniej-wiecej miesiac po zerwaniu 5-letniego zwiazku (dlugo sie nie ukladalo, rozchodzili sie i schodzili, jego byla go zdradzila) i ja, jak na ironie, bylam w takiej samej sytuacji, czyli okolo miesiac po tym, jak rzucilam bylego. Byla meza blagala go, zeby do niej wrocil, histeryzowala itd., nawet odezwala sie od niego, jak juz bylismy razem, ale bez skutku i w koncu dala sobie spokoj. Dla meza to byl definitywny koniec i nie bylo mowy o zadnych powrotach. Po kilku tygodniach od spotkania wiedzielismy, ze chcemy byc ze soba. Jestesmy szczesliwym malzenstwem prawie 10 lat :) Tak bylo w moim przypadku: czarno na bialym, bez zadnych niedomowian, watpliwosci i niejasnosci. W Twoim, autorko, sytuacja wyglada na bardziej zagmatwana. Zycze powodzenia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anja_ii
No właśnie ja sama nie czułabym się pewnie będąc z nim w związku... mam po prostu wrażenie, że naprawdę jestem po to żeby odegrać się na niej, żeby to ona była zazdrosna...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
uciekaj póki czas!!!!! masz czas zanim on Cię od siebie tymi spotkaniami i esemesami od siebie nie uzależni. najlepiej poszukaj kogoś kto Cie pokocha a nie potraktuje jak klina, sama pisałaś ze on z kimś już zaczynał, wiec klasyka - gośc szuka pocieszenia i zajęcia a nie uczucia !!! powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tez uważa ze miesiąc to za wcześnie...on nadal ma ja w sercu i w myslach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To jakiś doopek, dziewczyne po 4 latach olal bo mu sie znudzila. Fatalny masz gust do facetow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anjja_ii
Im więcej się dowiaduje tym bardziej myślę, że to nie ten... przyznał się, że ją kocha nadal- ale nie chcę z nią być... odczułam, że daje też mi do zrozumienia, że z nikim nie chce być... jest strasznie ... poplątany w tym wszystkim...albo robi z siebie biedactwo, albo naprawdę ma taki mętlik w głowie... trudno go wyczuć, ale macie racje- klinem nie chcę być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anja_ii
Ale powiem wam szczerze, że gdyby nie moja sytuacja to bym nawet nie szukała tutaj odpowiedzi... ale wydała mi się dziwnie znajoma ;) Kiedyś to Ja zostawiłam faceta, byłam z nim 3 lata. Stwierdziłam, że chcę byś sama bo tak, bo taki kaprys. Nie czułam potrzeby bycia blisko niego. Gdy zaczynałam o nim myśleć, kusiło mnie żeby wrócić i zacząć od początku, aż w końcu pojawił się Marcin, przystojny, wygadany, istne cudo. Szybko zapomniałam o tamtym, może podświadomie nadal wszystko mnie bolało, ale uważałam, że to minie... i wiecie co... mieliśmy z Macinem zaplanowanym wieczór we dwoje u niego w mieszkaniu, to było już 3 msc bo moim rozstaniu. Weszłam, zobaczyłam kwiaty, wino, świece... i w tym momencie powinnam pomyśleć "Marcin, jesteś idealny" a wiecie co pomyślałam ? " Boże co ja zrobiłam..." pędem pognałam do Krystiana-byłego i z płaczem rzuciłam się na niego przepraszając... jakie było moje zdziwienie jak po prawie 3h rozmowy musiałam wyjść i o nim zapomnieć bo on nie był w stanie dać mi szansy...Mam ochotę powiedzieć temu chłopakowi żeby spiął się i walczył o nią póki jeszcze wszystko świeże ! Ale w tym stanie jakim on teraz jest- imprezy, picie... nie warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anja_ii
Możecie mnie obrażać, że mam co chciałam, ale dostałam nauczkę, którą wykorzystałam w pełni. Czasem człowiek popełnia błędy, które musi popełnić. Ot co

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×